— Przypomnij mi podczas pisania listów, żebym poprosiła tatę o słoiczek dla ciebie.
Peppa również lubowała się w naturalności. Tylko dla niej oznaczało to stosowanie masy kremów nawilżających, przeciwmarszczących i wybielających. Naturalnie jej skóra przybierała ewidentnie różowy kolor, zaś włosy wpadały w tak zwany świński blond. Dopiero dzięki odpowiednim kosmetykom była w stanie przybrać eleganckie, chłodne tonacje.
— No dobrze. To co tam jest pierwsze? Mam nadzieję, że nie powstania goblinów. Aż mi się rzygać chce jak o tym myślę.
Peppa całkiem lubiła historię, ale tylko niektóre jej elementy. Przyjemnie słuchało się historii rodzin królewskich, czy odkrywania nowych lądów, ale wszelkie bitwy niesamowicie ją nudziły. Kogo to obchodzi? Mają teraz swoje problemy. Dziewczyna uważała, że powinni skupić się tylko na tych miłych i ciekawych aspektach przeszłości, a resztę zostawić wraz z przemijającymi pokoleniami.
Chciała się podzielić z Mayą swoim niedziałającym sposobem na naukę dat, ale niestety temat rozmowy niespodziewanie przesunął się na Oleandra. Oburzające.
— Co robi Oleander? A kogo to obchodzi! Pewnie nic, jak zwykle. Przyłożyłby się trochę do nauki, a nie, liczy, że wszystko załatwi dla niego rodzina. Spójrz na nas — jesteśmy dziedziczkami dobrze prosperujących biznesów, ale i tak wkładamy wiele wysiłku, by być godnymi czekających nas obowiązków.
Peppie daleko było od otrzymania najmniej odpowiedzialnego stanowiska w rodzinnej firmie, ale nie była tego świadoma.
— Skupmy się na goblinach... Oh, a co do dat. Musisz sobie wyobrazić, że każda z cyfr to jakiś przedmiot, albo lepiej — osoba. I wtedy do każdej daty wymyślić historyjkę. Na przykład 9 to świński ogonek a 1 to marchewka, czyli 919 byłby... świnką idącą za marchewką... i spotykającą inną świnkę. Proste, prawda? Hm... No cóż, jak teraz o tym myślę, to wydaje się, że trzeba zapamiętać jeszcze więcej niż bez tej metody... No, w każdym razie, są powody dla których nie piszę egzaminu z Historii, prawda? — roześmiała się beztrosko.