Udało jej się obezwładnić dziewczynę. Podleciała nieco bliżej, dostrzegła coś dziwnego w wyrazie jej twarzy, jakby chciała ją zjeść. Dziwny dreszcz przeszedł jej po plecach. Nie miała zamiaru dzisiaj skończyć jako czyjś posiłek. Postanowiła ponownie rzucić zaklęcie, aby mieć pewność, że się tak łatwo nie wyswobodzi. Przezorny zawsze ubezpieczony, z tej zasady wychodziła.
Sukces!
Sukces!
Akcja nieudana
Nie zamierzała tracić czasu, ruszyła przed siebie, żeby pomóc swoim towarzyszkom. W końcu tych ludzi było więcej, czy właściwie byli to ludzie? Nie znała odpowiedzi na to pytanie, chciała się dowiedzieć, wierzyła, że bardziej doświadczone współpracownice będą jej w stanie powiedzieć z czym mają doczynienia.
Podleciała bliżej Victorii i Brenny, widziała jednak, że całkiem nieźle sobie radzą. Nie musiała interweniować.
Zatrzymała się gdzieś obok kobiet. - Czy wiecie czym oni są, bo chyba to nie ludzie? - No, na pierwszy rzut oka może trochę tak wyglądali, ale było w nich jednak coś niepokojącego, który normalny człowiek wyglądałby, jakby chciał zjeść innego? - Tamta dziewczyna, którą związałam, ona miała coś takiego w oczach, jakby chciała mnie zeżreć. To jakaś klątwa, urok, czy co? - Podzieliła się swoim spostrzeżeniem z Longbottom i Lestrange, liczyła również, że będą w stanie jej powiedzieć coś więcej na ten temat. W końcu sama była laikiem, żółtodziobem.