- Nie zamierzam tutaj dzisiaj rozkładać Cię na kwałaki. Obiecuję, że wyjdziesz stąd o własnych siłach. - Wolałaby nie być kojarzona z tym, że na koleżeńskim sparingu z panną Longbottom ją zbyt mocno poturbowała. Wiedziała, że będzie wracać do domu, w którym czekają na nią bliscy. Na pewno ktoś by się zainteresował jej stanem zdrowia, jeszcze by powiedziała, że to ona zrobiła jej krzywdę... Erik na pewno by nie uwierzył, że celowo, nie posądzała też Brenny o to, że będzie ją oskarżać, mimo wszystko musiała skupić się na tym, aby jej zbyt mocno nie uszkodzić.
Bez mniejszego problemu udało jej się zaatakować Brennę ponownie. Dosięgła jej ramienia, przeciwniczce nie udało się obronić, a szkoda. Gerry uważała, że Brenna miała naprawde ogromny potencjał. Może miała jakiś gorszy dzień w pracy? Podczas sparingów z Erikiem zauważyła, że bywały dni, kiedy jedna ze stron sobie nie radziła i nie zawsze była to ta sama osoba. Wiele czynników miało wpływ na to, jak potoczy się pojedynek.
Yaxley nie miała najmniejszego problemu z obronieniem się przed atakiem Brenny. Odepchnęła ją silnie. Może nawet nieco zbyt mocno. Nie do końca chyba panowała nad swoją siłą.
Nie czekała również zbyt długo, od razu ruszyła w jej kierunku, aby uderzyć ją tym razem ponownie w środek klatki piersiowej.