Stół uniósł się w górę i bezpiecznie opadł z dala od przygniecionego czarodzieja. Ten podniósł się z trudem, mocno wzdrygając się po dotknięciu ziemi lewą nogą. Chwycił swoją różdżkę i próbował rzucić na nią jakieś zaklęcie, ale z pewnością to nie poskutkowało – zbliżył się do ciebie, kulejąc tak, jakby kostka była zwyczajnie skręcona.
- Dz-dziękuję, uratowałeś mi życie – odparł, opierając się o wóz. Jego oczy były wpatrzone w stronę Doliny, ale zgodnie z tym co myślałeś – nie odszedł, był gotowy do tego, aby ci pomóc w granicach swoich możliwości. Babcia i dziecko nie zareagowali jednak na nic, co do nich mówiłeś. Sytuacja wymagała, abyś zbliżył się do nich i pomógł im w podjęciu decyzji. Byli zbyt przerażeni, żeby tak po prostu do ciebie podejść.
Mężczyzna odurzony przez Fergusa nie wydawał się reagować na zaklęcie zbyt dobrze – rozumiał coraz mniej, coraz mniej mówił i stękał, ale nie wydawał się być ani trochę mniej przerażony. Najwidoczniej zaklęcie rzucone na tak roztrzęsiony umysł nie było zbyt skuteczne.
- Zły sen… tak – powtórzył za nim, szczypiąc się w rękę. Zmarszczył przy tym brwi, bo ten sen wciąż wydawał się być zbyt rzeczywisty – zły sen.
Oświetlenie zadymionego i pokrytego pyłem obszaru nie przyniosło szczególnie dobrych rezultatów. Widziałeś trochę więcej, ale na pewno nie uda ci się określić, czy wśród ciał leżących w okolicach wybuchu znajduje się siostra mężczyzny. Widziałeś ich tam przynajmniej dwa, żadne z nich się nie ruszało. Mogłeś podejść w okolice wybuchu i przyjrzeć im się z bliska, ale już czułeś, że nie będzie to przyjemny widok.
Amandzie udało się zatamować krwawienie z użyciem magii translokacyjnej. Ta doraźna pomoc na pewno pomoże na chwilę, ale pewne było, że musicie przedostać się z nią do Doliny i pomóc jej z użyciem eliksirów i narzędzi medycznych.
- Dz-dziękuję, uratowałeś mi życie – odparł, opierając się o wóz. Jego oczy były wpatrzone w stronę Doliny, ale zgodnie z tym co myślałeś – nie odszedł, był gotowy do tego, aby ci pomóc w granicach swoich możliwości. Babcia i dziecko nie zareagowali jednak na nic, co do nich mówiłeś. Sytuacja wymagała, abyś zbliżył się do nich i pomógł im w podjęciu decyzji. Byli zbyt przerażeni, żeby tak po prostu do ciebie podejść.
Mężczyzna odurzony przez Fergusa nie wydawał się reagować na zaklęcie zbyt dobrze – rozumiał coraz mniej, coraz mniej mówił i stękał, ale nie wydawał się być ani trochę mniej przerażony. Najwidoczniej zaklęcie rzucone na tak roztrzęsiony umysł nie było zbyt skuteczne.
- Zły sen… tak – powtórzył za nim, szczypiąc się w rękę. Zmarszczył przy tym brwi, bo ten sen wciąż wydawał się być zbyt rzeczywisty – zły sen.
Oświetlenie zadymionego i pokrytego pyłem obszaru nie przyniosło szczególnie dobrych rezultatów. Widziałeś trochę więcej, ale na pewno nie uda ci się określić, czy wśród ciał leżących w okolicach wybuchu znajduje się siostra mężczyzny. Widziałeś ich tam przynajmniej dwa, żadne z nich się nie ruszało. Mogłeś podejść w okolice wybuchu i przyjrzeć im się z bliska, ale już czułeś, że nie będzie to przyjemny widok.
Amandzie udało się zatamować krwawienie z użyciem magii translokacyjnej. Ta doraźna pomoc na pewno pomoże na chwilę, ale pewne było, że musicie przedostać się z nią do Doliny i pomóc jej z użyciem eliksirów i narzędzi medycznych.