13.04.2023, 18:37 ✶
Nie była pewna, czy w obecnych czasach i przy ilości pracy, Ministerstwo Miało czas na zaklęte w kamień kobiety, ale pozostało mieć nadzieję. Gdyby była tu sama, pewnie rozbiłaby posąg z litości, aby jej ulżyć. Nie uznałaby tego za morderstwo, za zbrodnię.
- Myślisz, że długo tkwi w tym lesie? Skoro kamień odnawia się za każdym razem, to mogła tkwić tu nawet i sto lat. - westchnęła, przesuwając spojrzeniem po posagu, aby wyjąć różdżkę i użyć lumos. Jej twarz wciąż jawiła się przerażeniem, obłędem. Gdzie zaczął się jej bieg? Wsunęła magiczny patyk w kieszeń tak, aby robiła za małą latarkę od prawej strony. Dłoń Cynthii przesunęła po zimnym policzku kobiety. Były rzeczy, których należało się obawiać bardziej niż śmierci. Gdy cofnęła palce, zostało na nich nieprzyjemne mrowienie. - Hmm?
Odwróciła głowę w jego stronę, lustrując go wzrokiem. Wyglądał na zamyślonego, dokładnie oglądał posąg, badał palcami twarz, podobnie, jak ona wcześniej. Była przekonana, że w głowie Cathala myśli pędzą przeraźliwie, że czegoś szukał — czasem miewał już podobne wyrazy twarzy, gdy uciekał na kilka chwil od rzeczywistości, pogrążony we własnym umyśle. -Gdybyśmy mieli aparat.. -zaczęła z delikatną nutą rozczarowania w głosie, bo tego akurat nie miała w kieszeniach, czy pod sukienką. - Masz dobrą pamięć, prawda? Gdybyśmy ją zapamiętali, możemy iść do Ministerstwa i zobaczyć, co damy radę stworzyć przy pomocy rysownika lub odnaleźć w zgłoszeniach o osobach zaginionych.
Nie było to najlepsze rozwiązanie, ale jeśli miałby chęć — czemu nie. Dostanie się do Departamentu, nie było problemem, bo jej Prosektorium w nim tkwiło, a dodatkowo Aurorzy ją znali i uzyskanie dostępu do profili osób, których szukano, nie było specjalnie trudne. Zwłaszcza jeśli Joe był na nocnej zmianie.
- Gdybyś myślał o jednej, nie wspominałbyś grobowca i nie szukał ekscytacji. Nie musisz być taki nieśmiały. - brzmiała dość zadziornie, zupełnie niczego nie robiąc sobie z sytuacji, w której byli: w środku lasu, ubrani na przyjęcie i przez skazaną na wieczny kamień kobietą. Dłoń blondynki pomknęła do góry jeszcze, gdy mówiła i poprawiła mu kołnierzyk, palcami muskając skórę szyi. Przypadkiem oczywiście, o czym świadczył jej niewinny wyraz twarzy. -Możemy więc zacząć od tej Czarownicy. Może mnie czegoś nauczysz o Archeologii? Kto wie, zmienię profesję i zajmę się ustalaniem przyczyn śmierci na antycznych kościach.
Wciąż pamiętała o Egipcie i o tym, że mógł wiele na ten temat opowiedzieć, ale nie zamierzała go teraz zadręczać pytaniami. Cofnęła dłoń, przeczesując jasne pukle i nie odwracając wzroku, wzruszyła delikatnie ramionami. - Może nie aż tak zagadkowe, ale ostatnio było sporo ofiar rytuałów, czarnej magii i nawet ludzie bez serc. Chociaż wolałabym takie z sercem, które mogłabym nauczyć Cię ewentualnie wyjmować. To ekscytujące. I czasem leżą dłużej niż dwa dni! Takie zwykłe, dwudniowe to są w Mungu, Panie Shafiq.
Zakończyła z odrobiną udawanego oburzenia na to, że oczywiste przypadki śmierci również trafiały do Ministerstwa. Panował tam bałagan, ale mieli zbyt mało schowków chłodzących na ciała, aby rozpatrywać wszystko pod kątem zabójstwa lub śmierciożerców. Odwróciła głowę w stronę posągu, przesuwając po niej spojrzeniem raz jeszcze.
- Myślisz, że długo tkwi w tym lesie? Skoro kamień odnawia się za każdym razem, to mogła tkwić tu nawet i sto lat. - westchnęła, przesuwając spojrzeniem po posagu, aby wyjąć różdżkę i użyć lumos. Jej twarz wciąż jawiła się przerażeniem, obłędem. Gdzie zaczął się jej bieg? Wsunęła magiczny patyk w kieszeń tak, aby robiła za małą latarkę od prawej strony. Dłoń Cynthii przesunęła po zimnym policzku kobiety. Były rzeczy, których należało się obawiać bardziej niż śmierci. Gdy cofnęła palce, zostało na nich nieprzyjemne mrowienie. - Hmm?
Odwróciła głowę w jego stronę, lustrując go wzrokiem. Wyglądał na zamyślonego, dokładnie oglądał posąg, badał palcami twarz, podobnie, jak ona wcześniej. Była przekonana, że w głowie Cathala myśli pędzą przeraźliwie, że czegoś szukał — czasem miewał już podobne wyrazy twarzy, gdy uciekał na kilka chwil od rzeczywistości, pogrążony we własnym umyśle. -Gdybyśmy mieli aparat.. -zaczęła z delikatną nutą rozczarowania w głosie, bo tego akurat nie miała w kieszeniach, czy pod sukienką. - Masz dobrą pamięć, prawda? Gdybyśmy ją zapamiętali, możemy iść do Ministerstwa i zobaczyć, co damy radę stworzyć przy pomocy rysownika lub odnaleźć w zgłoszeniach o osobach zaginionych.
Nie było to najlepsze rozwiązanie, ale jeśli miałby chęć — czemu nie. Dostanie się do Departamentu, nie było problemem, bo jej Prosektorium w nim tkwiło, a dodatkowo Aurorzy ją znali i uzyskanie dostępu do profili osób, których szukano, nie było specjalnie trudne. Zwłaszcza jeśli Joe był na nocnej zmianie.
- Gdybyś myślał o jednej, nie wspominałbyś grobowca i nie szukał ekscytacji. Nie musisz być taki nieśmiały. - brzmiała dość zadziornie, zupełnie niczego nie robiąc sobie z sytuacji, w której byli: w środku lasu, ubrani na przyjęcie i przez skazaną na wieczny kamień kobietą. Dłoń blondynki pomknęła do góry jeszcze, gdy mówiła i poprawiła mu kołnierzyk, palcami muskając skórę szyi. Przypadkiem oczywiście, o czym świadczył jej niewinny wyraz twarzy. -Możemy więc zacząć od tej Czarownicy. Może mnie czegoś nauczysz o Archeologii? Kto wie, zmienię profesję i zajmę się ustalaniem przyczyn śmierci na antycznych kościach.
Wciąż pamiętała o Egipcie i o tym, że mógł wiele na ten temat opowiedzieć, ale nie zamierzała go teraz zadręczać pytaniami. Cofnęła dłoń, przeczesując jasne pukle i nie odwracając wzroku, wzruszyła delikatnie ramionami. - Może nie aż tak zagadkowe, ale ostatnio było sporo ofiar rytuałów, czarnej magii i nawet ludzie bez serc. Chociaż wolałabym takie z sercem, które mogłabym nauczyć Cię ewentualnie wyjmować. To ekscytujące. I czasem leżą dłużej niż dwa dni! Takie zwykłe, dwudniowe to są w Mungu, Panie Shafiq.
Zakończyła z odrobiną udawanego oburzenia na to, że oczywiste przypadki śmierci również trafiały do Ministerstwa. Panował tam bałagan, ale mieli zbyt mało schowków chłodzących na ciała, aby rozpatrywać wszystko pod kątem zabójstwa lub śmierciożerców. Odwróciła głowę w stronę posągu, przesuwając po niej spojrzeniem raz jeszcze.