Vespera nie gardziła sobą, miała na tyle obrzydliwie dużo pewności siebie i tupetu, aby uważać, że jest najbardziej idealnym człowiekiem na świecie. Tak, zdawała sobie sprawę, że taka nie była, że miała wiele skaz, które mogłyby uchodzić za karygodne w niektórych kręgach ludzi otaczających ją na świecie, ale dlaczego miała siebie dobijać? Dlaczego miała siebie obrażać skoro media idealnie robiły to za nią? Nie chciała siebie skazywać w swoich oczach na potępienie, ponieważ to oznaczałoby, że musiałaby pracować nad sobą, a nie chciała tego robić. Oznaczałoby to, że musiałaby zmienić swoje dotychczasowe życie. Nie znalazła też odpowiedniej osoby, która pokazałaby, że ona jednak mogłaby być inna, lepsza, bez skaz. Wolała zapadać się w swoim narcyzmie i pewności, że to jest jedyna droga, którą mogła obrać. Vespera nie była osobą, która zabiegała o dobrą opinię, lubiła być na językach ludzi, lubiła słyszeć jak mówią o niej, że była z tym i tamtym, że prawdopodobnie zabiła swoich mężów, słuchać kłótni ludzi, którzy twierdzą, że nie mogła tego zrobić, bo wygląda zbyt niewinnie. Lubiła zabiegać o względy tylko tych osób, które były godne jej uwagi, a takich osób było niewiele.
Perseus zaliczał się do tych, o których uwagę starała się od wielu lat.
Jego bliskość sprawiła, że Vespera na chwilę wstrzymała oddech, jego oczy, jego spojrzenie wywoływało u niej dreszcz, którego nie potrafiła określić. Podniecenie, delikatny strach, przyciąganie jak w obszarze czarnej dziury nie pozwalające jej odsunąć się od niego. Wpływał na nią tak jakby na zawsze miała zostać w jego polu egzystencji, co powodowało, że jej serce biło jeszcze szybciej dodając jej strachu do wszystkich pozytywnych emocji, które w niej wywoływał. Obyczaje przestały dla niej istnieć, gdy do jej nozdrza dotarł zapach jego perfum tak doskonale pasujących do jego osoby.
Jego spojrzenie na dekolcie zauważyła bez problemu, ale nie skomentowała tego – na ustach pojawił się jednak delikatnie zadziorny uśmiech, który został tam na dłużej. Ich twarze zdecydowanie zbyt odważnie zbliżały się do siebie, ale Perseus przerwał ten niepewny kontakt i Vespera odsunęła się opierając łokieć na blacie baru. Nawinęła na palec kosmyk swoich krótkich włosów i zaczęła go nieświadomie kręcić. Nigdy nie chciała tak szybko znaleźć się w objęciach innego mężczyzny, więc z tyłu głowy starała się wylać na siebie kubeł zimnej wody. Złapała szkocką w wolną dłoń, uniosła delikatnie szklanice i upiła łyka trunku.
— W takim razie na co czekasz mój drogi Perseusie? – odpowiedziała mu pytaniem rozchylając lekko usta i czekając na jego gest. Tak, chciała, aby złapał jej biodra i pokazał jej czego dzisiaj chciał. – Zamówmy butelkę, nie bawmy się w grzeczne upijanie drobnych łyczków ze szklanic. – mówiąc to przysunęła się do jego ucha. – Również chcę z tobą dzisiaj stąd wyjść. – szepnęła, a w następnym momencie zsunęła się z krzesła i spojrzała na niego w taki sposób, że ewidentnie czekała na jego ruch, na jego gest, na jego decyzję, która miała zaważyć na ich dalszym życiu, na pakcie, który ze sobą niechybnie chcą podpisać. Wzdowa i rozwodnik, czy to była dobra para?