• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[11.10.1972] Trouble's always gonna find you, baby. But so will I

[11.10.1972] Trouble's always gonna find you, baby. But so will I
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
18.05.2026, 04:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2026, 22:54 przez Bran Krwiopijca.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie Badacz Tajemnic II


Brenna & Atreus


[Obrazek: 9c403e6319e918c49a671a018fbb09dc.jpg]  [Obrazek: 111a5f6a83256c862f846df9a642c6d3.jpg]  [Obrazek: 1488083739de7f1dc2b76b3713eaf5fb.jpg]

To był… dzień. Tak, definitywnie był to dzień i Atreus nie do końca był pewien, co więcej mógłby na jego temat powiedzieć bez używania nadmiernej ilości przekleństw. Wyprawa do Walii, którą można by nazwać na upartego rutynową wycieczką, zakończyła się wręcz katastrofalnie. Znaczy zawsze mogło być gorzej, oczywiście, ale cokolwiek sprawiało że musiał skonsultować się z uzdrowicielem, sprawiało że całkowicie psuło mu to humor. Zadane eliksiry przestawały też powoli działać, ale nie nadeszła jeszcze godzina kiedy mógł wziąć następną porcję, noga więc ciągnęła. Lekko, ale zauważalnie i do tego stopnia że sam zwrócił uwagę na to, że zwyczajnie kuleje. Do tego siniaki, które ponabijały mu kamienie, również zaczynały dawać się we znaki i to w taki sposób, że dziwił się że w takich miejscach mogło coś w ogóle boleć. Ale trudno. Poboli, poboli i kiedyś przestanie. Bywał już połamany, rozszczepiony, posiniaczony i poraniony. Ba, poparzony też bywał, jakby nie patrzeć.

Po ich zmaganiach z Biurem Bezpieczeństwa, wrócili na piętro swojego departamentu, pozałatwiać resztę formalności. Uzupełnił trochę dokumentów (sam, bo Victoria była wciąż na niego obrażona, a on z tym nic nie zrobił, bo nawet jakby chciał to nie miał na to czasu), porozmawiał jeszcze z Juliett, jedną z ich sekretarek-dyspozytorek, narzekając jej na sytuację która miała miejsce i też zdając jej część dokumentacji, a kiedy ta z powątpiewającą miną powiedziała mu, żeby może poszedł wreszcie do domu, stwierdził że to niesamowity wręcz pomysł i tak zrobi. Zamiast jednak do domu, poszedł do Biura Brygady Uderzeniowej, w poszukiwaniu Brenny. Świat się bowiem jeszcze nie skończył i istniało prawdopodobieństwo, że postanowi tego nie zrobić do końca tego dnia, wykorzystali bowiem już pewne pasmo nieszczęść, więc mogli spróbować szczęścia. Zaprosił ją więc do siebie, do Little Hangleton, obiecując żadnych dziwnych herbat i wizyt w piwnicy.

Dom wyglądał lepiej, niż ostatnim razem kiedy w nim była. Parter na pewno już był cały wyremontowany. Kuchnia błyszczała świeżością, drzwi do piwnicy pozostawały zamknięte, a salon również prezentował się jak powinien, z rozstawionymi meblami i brakiem elfów w zasłonach (czy co tam się w nich czasem lęgło). Było tu całkiem przytulnie, ale jeśli się człowiek nad tym zastanowił, to było też widać pieniądze; meble były porządne, a przez to i drogie. Poduszki kanapy, krzeseł czy foteli były obite wzorzystymi materiałami, najpewniej odpowiednio zabezpieczonymi przed zniszczeniami, a na podłodze leżały perskie dywany.

- No, świat się nie skończył jak do tej pory, więc to twoja szansa. Bo chciałaś mi coś powiedzieć, tak? - stanął w drzwiach salonu, trzymając w dłoniach dwa kubki herbaty, którą zdążył zrobić w międzyczasie. Spędzał tu na tyle niewiele czasu by żal mu było ściągać tutaj skrzata, ale powoli coraz bardziej skłaniał się do tej opcji. Nie musiałby wtedy tej herbaty robić sam. Postawił kubki na stoliczku, ale widać było że jeden z nich miał w sobie nieco mniej płynu. Szybko jednak stało się jasne dlaczego, bo Atreus zbliżył się do barku by wyciągnąć z niego butelkę, w celu dolania sobie czegoś dobrego. Brennie nawet nie proponował, bo akceptował jej dziwactwo w postaci nie picia alkoholu. Więcej dla niego.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
19.05.2026, 18:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.05.2026, 18:57 przez Brenna Longbottom.)  
Kiedy tylko uwolnili się z zamknięcia, pierwszym co zrobiła Brenna, było zrobienie na górze kawy. Zazwyczaj była raczej tą bardziej opanowaną, dość pogodną i czerpiącą skądś ogromne zasoby energii, ale czuła, że jeśli tej kawy nie wypije, to stanie na środku korytarza i zacznie krzyczeć.
Nie żeby wiele osób usłyszało, bo było już tak późno, że w Ministerstwie zostali głównie pracownicy służb szybkiego reagowania i bezpieczeństwa. Ale i tak byłoby to trochę kłopotliwe, więc po prostu opadła na krzesło, siedziała na tym przez jakieś pięć minut i popijała kawę, wpatrując się we wciąż puste biurko Stanleya Borgina. Pocieszała się myślą, że przynajmniej po tym paskudnym dniu, który nadciągnął po w sumie to nieprzespanej prawie nocy i innym, ciężkim dniu, przynajmniej nie musi go oglądać. Dopiero potem skończyła papierkową robotę, zanim wyszła z Atreusem. Kofeina trochę rozjaśniła jej w głowie, a poza tym wymawianie się teraz zmęczeniem tylko naprawdę by spowodowało, że nigdy nie otworzyłaby ust, żeby z nim pogadać. Właściwie na pewno się domyślał i wątpiła by czymś mogła go zaskoczyć – jakby… swego czasu wyczuwał, kiedy w coś się wpakowała, a nawet jeśli pakowała się w coś często w pracy, to było tego trochę za dużo, i po prawdzie też nigdy ani ona, ani Zakon nie dokonali czegoś tak spektakularnego, aby opowiedzenie o tym mogło na kimś zrobić wrażenie, nigdy nie mieli większych sukcesów. Ale chyba przynajmniej wypadało, żeby usłyszał to od niej.
Herbata wypita w tym domu raz przyprawiła ją o halucynacje, ale Brenna wciąż zrzucała je na samotniczki, i raz sprawiła, że Brenna zasnęła na kanapie, ale to z kolei zrzucała na zmęczenie. Sięgnęła więc po kubek bez większego namysłu i nawet nie spytała, czy znowu nie piją jakiejś dziwnej mieszanki. O alkohol nie prosiła: nawet gdyby pijała go regularnie, to w tym momencie zdawał się jej bardzo złym pomysłem.
– Taaaak, że chyba wypada powiedzieć tak wprost, że kiedy nie pakuję się w kłopoty w związku z pracą, to pakuję się w kłopoty, bo poprosił o pomoc ktoś, kto miał jakieś problemy z naśladowcami i innymi w szlafrokach. W rodzaju… jak ktoś musi się ukryć, bo go szukają, albo coś wie, i nie może iść do ministerstwa, żeby nie skończyć trzy metry pod ziemią, to często przychodzi tak jakby do mnie albo do kogoś, komu pomagam.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
29.05.2026, 03:59  ✶  

Stwierdzenie, że się domyślał, było całkiem trafne, chociaż to wcale też nie było tak, że te wszystkie domysły i gdybania przesadnie zajmowały mu głowę. Dużo zadziałała tutaj więź, która połączyła ich podczas Beltane, a która sprawiła że regularnie żołądek wywracał mu się do góry nogami, kiedy Brenna robiła bogowie wiedzą co. W pewnym momencie chyba zwyczajnie zaczął wpisywać to w jej jestestwo, a kiedy złamali wreszcie wiążącą ich więź przy pomocy klątwołamacza - nie musiał się już tym przejmować tak naprawdę. Bo nie ważne czy próbowałby coś z tym zrobić, czy też nie, zdążył się nauczyć że Longbottom i tak zawsze robiła co chciała i nie było takiej siły na niebie i ziemi, która byłaby w stanie zmienić jej zdanie w pewnych kwestiach.

Nigdy też chyba jakoś przesadnie nie posądzał jej o to, że mogłaby stać po stronie Czarnego Pana, nawet w pełni świadomy jej dziwnych eskapad, które jednocześnie pozostawały nierejestrowane w grafikach Brygady Uderzeniowej. Za bardzo była na to... nawet nie porządna, ale całe to gadanie o transparencie na jej pogrzebie chyba ostatecznie przypieczętowało jego zdanie o niej.

Kiedy więc rozsiedli się na kanapie, a Brenna zaczęła mówić, Atreus zajął się swoją herbatą. Usiadł krzywo, w kącie między oparciem i podłokietnikiem, wciskając się tam w półleżącej pozycji, mieszając w kubku saszetką uwiązaną do sznurka. Przyglądał się przy tym to czarownicy, to samej herbacie, jakie obie te rzeczy zajmowały go po równo.

- Gdybyś to powiedziała z trzy miesiące temu to bym się może nawet zaśmiał albo zapytał, czy na pewno nie pomagasz smutnym panom w czarnych szlafrokach - prychnął. - Tak też sobie myślę, że nawet nie wiem co ci mądrego mogę powiedzieć. To bardzo szlachetne z twojej strony? Każdy musi mieć jakieś hobby? - topił i wyciągał tego herbacianego szczura, z wyraźnym zastanowieniem. Naprawdę brakowało mu słów, a takie wyznania, cóż, może nie były ciężkie, ale na pewno skomplikowane. - Dlatego mnie tak skręcało w lecie, prawda?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
29.05.2026, 18:37  ✶  
Jakieś trzy czy cztery miesiące temu nie byłoby mowy, aby chociaż zasugerowała mu coś takiego: nie należała do osób rzucających się w pewne sprawy na główkę, a nawet jeżeli bywała emocjonalna, dawno nauczyła się brać pod uwagę to, jak jej poczynania mogą wpłynąć na innych. Nie żeby to chroniło ją przed popełnianiem błędów albo robieniem głupot, co to to nie.
Przez moment wpatrywała się w zawartość filiżanki, jakby spodziewała się znaleźć w herbacie albo fusach na dnie naczynia wszystkie odpowiedzi lub zastanawiała, czy czegoś do niej nie nasypano, zanim wreszcie upiła łyk i spojrzała na Atreusa.
– Jakbym im pomagała, to dopiero byłby zwrot akcji. Musiałabym chyba wtedy rozważyć ścieżkę zawodową, teatr The Globe stałby przede mną otworem – stwierdziła, trochę żartobliwie, chociaż jej to akurat śmiać się nie chciało. Brenna niekoniecznie uważała się za szczególnie praworządną, ale na temat działalności terrorystycznej śmierciożerców i mordowaniu niewinnych ludzi na prawo i lewo miała bardzo mocne poglądy, i zasługiwałaby chyba za tak świetną grę aktorską na co najmniej mugolskiego Oscara. Jakoś on chyba trochę lepiej wpisywał się w… profil, jakiego można by spodziewać się po szaleńcach w szlafrokach.
Po prawdzie chyba nie podejrzewała Atreusa o bycie śmierciożercą, ale na pewno przynajmniej na początku zastanawiała się, czy niektórym z nich nie pomagał. Jakoś nigdy nie umiała sobie wyobrazić, aby biegał po Londynie rzucając avadami w przypadkowe osoby, ale ciężko było… nie myśleć nad tym, ile wiedział… gdy widziało się, jak był blisko choćby ze Stanleyem i Anthonym. A czy inni jego koledzy, jak taki Rosier, nie mogli być w coś zaangażowani?
– W sumie to chyba nie oczekuję, że powiesz coś mądrego. Po prostu… Głupio byłoby o tym milczeć? – westchnęła w końcu. Robiła różne rzeczy. A o jeszcze innych wiedziała: jak choćby o tym, że Raphaela Avery prawdopodobnie stała się ostatecznie ofiarą mrocznego zaklęcia Malfoya. – Trochę tak. Ale po prawdzie mam zwyczajnie czasem talent do pojawiania się w złym miejscu o złym czasie. Albo w dobrym miejscu o dobrym czasie, zależy jak spojrzeć. Na przykład jednego ranka powiedziałam Victorii, że zabieram ją, żeby jej pokazać siedlisko jednorożców w Zakazanym Lesie. Znalazłyśmy jednorożce. I przy okazji paru kłusowników, którzy akurat próbowali je złapać. A potem wyszły z tego różne rzeczy, włącznie z tatuowaniem twojego wuja i uciekaniem przed smokiem - oświadczyła ze śmiertelną powagą, w pełni świadoma, że brzmiało to absolutnie niedorzecznie, a przecież było stuprocentową prawdą.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
31.05.2026, 02:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.05.2026, 02:57 przez Atreus Bulstrode.)  

— Nie chcę umniejszać twoim dokonaniom aktorskim, ale biorąc pod uwagę jak idzie nam ściganie tych drani, to chyba nie potrzeba zbyt wiele żeby pozostać niezauważonym — prychnął, ni to rozbawiony, ni to z jakimś gorzkim brzmieniem. Niestety, ale prawda była taka, że nie ważne jakich bestialstw dopuszczali się słudzy Czarnego Pana, jakimś sposobem przed Wizengamoten stanęła garstka nich. Reszta z jakiegoś powodu wciąż pozostawała nieuchwytna i, co najbardziej go drażniło, bezkarna.

To czy, Atreus nie pomagał jakimś śmierciożercom, to natomiast była bardzo ciekawa kwestia i trafne pytanie. Pytanie, które ostatnimi czasy sam zadawał sobie, spoglądając rano w łazienkowe lustro, jakby jego odbicie miało w tym temacie nieco więcej wiedzy niż on sam. Bardzo starannie wypracował w sobie tendencje do odwracania spojrzenia od tego, co było dla niego niewygodne, ale dla każdego przychodził chyba jakiś moment, w którym musiał zacząć kwestionować swoje otoczenie. Ile razy pomógł swojemu koledze, którego rodzina obnosiła się z wyższością czystości krwi i pogardą czy wrogością do mugoli? Ile razy przyłożył rękę do czegoś takiego pośrednio, nie do końca świadomy konsekwencji jakie miały jego działania?

— Czasem ci tej umiejętności zazdroszczę, czasem ją przeklinałem — mruknął, mając oczywiście na myśli to co działo się w lecie. Ale jako osoba, którą ciągnęło do bycia w centrum wydarzeń, uwagi i jakiejkolwiek akcji, faktycznie czasem zazdrościł jej tych tendencji. — Tatuowaniem mojego wuja? — uniósł brwi w zdziwieniu i potrzebował naprawdę długiej chwili, żeby połączyć kropki z tym co mówiła. Kiedy słyszał wuj, pierwsze co przychodziło mu do głowy to Gregory, a potem przychodziło zrozumienie, że pewnie rozchodziło się o Vincenta. Tak, on pasował do tego o wiele lepiej. — Błagam, nie nazywaj go tak, bo jeszcze zacznę myśleć że to Gregory lata po salonach tatuażu — to natomiast było wizją poza możliwością jego rozumowania. — W sumie jak tak już jesteśmy przy poważnych tematach i poplecznikach Czarnego Pana, a także twoim pociągu do niebezpieczeństwa, to mam dla ciebie… nazwijmy to propozycją? Gadałem już o tym z Harper i dała mi zielone światło, więc lecimy – chciałem skonstruować grupę zadaniową w Biurze Aurorów. Jednostkę, która nie pochylałaby się tylko nad czarnoksiężnikami ogółem, ale w szczególności koncentrowała na działalności śmierciożerców. Poczynając od Spalonej Nocy, przez wszystkie zgłoszenia które po niej nadeszły. Pisałabyś się na coś takiego?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
31.05.2026, 07:19  ✶  
– Mają trochę za wielu ludzi w Ministerstwie – przyznała Brenna, która maczała palce w skazaniu przynajmniej kilku osób, i oficjalnie i nieoficjalnie, ale doskonale wiedziała, jak to wygląda, i że ani Ministerstwo, ani Zakon tak naprawdę nigdy nie zrobił nic znaczącego. Śmierciożercy przejmowali kraj praktycznie bez wysiłku. – Sprawa napaści na Raphaelę? Utrącono to na samej górze. A Fortynbras Malfoy ją dorwał i jestem pewna, że to zatuszowano. Nigdzie nie wywieziono jej bez powodu – powiedziała płaskim głosem. Miała jeszcze nadzieję do niedawna, że po prostu rodzina usunęła ją z widoku, ale umysł Avery został zniszczony, a choć mogli zrobić to sami rodzice… to chyba nie chciała wierzyć, że skrzywdziliby dziewczynę tak okrutnie. I był kosmyk włosów w rękach Malfoya, mroczna wizja Morpheusa.
A mogli mu zrobić jedno wielkie nic.
– Solennie obiecuję nigdy więcej nie tykać żadnych wianków. Przed Samhain zwykle składa się te całe ofiary z wianków wodzie, a teraz się boję, co takiego mogłoby zrobić, skoro sabaty miewają ostatnio tak nieprzewidziane efekty – stwierdziła, posyłając mu blady uśmiech. Nie żeby mu się dziwiła, że się wkurzał, bo na pewno zepsuła mu przynajmniej parę nocy: lato było cięższe niż wiosna i niż jesień, która po nim nastąpiła. Czy raczej… inaczej. Jesienią było ciężej, ale trochę rzadziej znajdowała się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, Atreus miał więc cholernego pecha. – Podobno dobrze zamówić jakieś tam płaszcze stagnacji – mruknęła.
A potem pomyślała o Gregorym Bulstrode w salonie tatuażu. O dziwo to wyobrażenie nawet mieściło się jej w głowie: widziała go oczyma wyobraźni na krześle, tatuaż z jakimiś dziwnymi liczbami, i opowiadanie tatuażyście zagadek.
– Nie, z nim zdecydowanie nigdy nie byłam w żadnym chińskim salonie tatuażu – zapewniła, a potem, gdy padły kolejne słowa, spojrzała na Atreusa, lekko unosząc brwi. Nie za bardzo spodziewała się takiej propozycji, biorąc pod uwagę, że nie była aurorką: w dużej mierze dlatego, że po prostu chciała być detektywem. Że nieczarnoksięskie przestępstwa też miała za istotne, a najlepsi zwykle próbowali przejść do aurorów i miała wrażenie, że w efekcie wiele spraw po prostu zdycha w Brygadzie. A potem zaczęła się wojna i wszystko zaczęło obracać się wokół śmierciożerców, i wpadła w to, czy tego chciała, czy nie. – Jeśli to Biuro Aurorów, to ściągnięcie tam mnie byłoby dobrym pomysłem? – spytała, nietypowo dla siebie ostrożnie. Głównie dlatego, że ostatnimi czasy miała wrażenie, że istnienie Zakonu zaraz wyjdzie na jaw, a chociaż póki nikt nie wiedział, że czasem ktoś coś ukradł, samo pomaganie ofiarom nie było przecież legalne, to zaczęła się zastanawiać, czy nie powinna odejść z Ministerstwa, zanim to nastąpi. I całkiem skupić się na śmierciożercach i Zakonie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
31.05.2026, 07:52  ✶  

Słowa Brenny były smutną, ponurą wręcz prawdą, z której Bulstrode zdawał sobie sprawę. W Ministerstwie ścierały się ze sobą dwie siły i niestety, ta która stała po stronie Śmierciożerców zwyczajnie wygrywała. Nie wątpił tez w to, że wynikało to z faktu że pewnie wielu z nich miało pieniądze i koneksje, które z łatwością mogły popierać wartości za którymi stali. Przepychali rzeczy siłą, a prawo i jego biurokracja stały mimowolnie po ich stronie, głównie dlatego że wiele rzeczy zajmowało tak cholernie dużo czasu.

— Szkoda dziewczyny. Mam tylko nadzieję, że na jej ciotce nie odbije się to aż tak bardzo, bo wydawały mi się być ze sobą blisko — westchnął, całkiem szczerze podsumowując całą tę sytuację. Josephine wydawała mu się odrobinę naiwna, skoro przystała na pomysły Raphaelii, ale może nie wszyscy zawsze musieli myśleć o tym co najgorszego mogło się stać. Ba, i on nie był tutaj przesadnie dobrym przykładem, ale nawet jeśli koncentrował się w głównej mierze na tu i teraz, szczególnie jako aurowidz, to i tak do niektórych rzeczy podchodził we wręcz wyrachowany sposób.

— W sumie kto wie, może nic się nie stanie. W sensie bo to jest przed, co nie? A nie topi się ich w sam sabat — więc może tym razem nie miały przynosić pecha. Zarzekała się że ich nie tknie, ale w sumie on nie miał aż takiego zacięcia, jakby faktycznie nie bał się że mógł sparzyć się kolejny raz. To był tylko wianek, jakie więc istniało prawdopodobieństwo, ze znowu coś pójdzie źle akurat z wiankiem? — Serio? Zainteresuję się tym w takim razie w najbliższym czasie.

Czymkolwiek oczywiście te szaty stagnacji były. Teraz jednak miał na głowie inne problemy, na przykład chińskie salony tatuażu z Vincentem. Prychnął na to rozbawiony, bo sobie wyobrażał że Prewett skończył całą przygodę z jakimś głupim chińskim tekstem na plecach. Albo lepiej, nad dupą.

— Przedstawiłem to Harper jako międzypartamentową jednostkę. W sumie do bardziej między biurową, bo większość osób o których myślałem, jest z naszego departamentu, ale do tego chciałem jakieś stałe osoby chociażby z Departamentu Tajemnic jeśli potrzebna jest do czegoś ekspertyza. Wiem, Departament Tajemnic, ale czasem mają jakąś tam wiedzę tajemną. Zobaczymy. W każdym razie, prawda jest taka, że przez Biuro Brygady Uderzeń przechodzi bardzo dużo zgłoszeń — poruszył się, unosząc z miejsca i odstawiając swój kubek na niski stolik obok kanapy. Pochylił się w stronę Brenny, skracając nieco odległość i wyciągając do niej rękę, zapraszając do zrobienia tego samego. — Jest to miejsce do którego w pierwszej kolejności wpada… w sumie wszystko. I do tej pory zdarzało nam się pracować razem na zdecydowanie czarnoksięskimi sprawami — nawet nie próbował w tym momencie bawić się w to całe uważanie, że aurorzy byli lepsi niż brygadziści. Oczywiście, tak było, ale nie był na tyle próżny by odnosić się do tego w tym momencie. — Mogę ci powiedzieć, kogo mam na myśli do wspólnej pracy, jeśli się martwisz o… eee… swoich kolegów z zajęć hobbystycznych. Victoria, Hestia od was, z brygady. Do tego Robert Crouch, który będzie się zajmował dokumentacją, ale też sprawami które będą wychodziły od nas do Wizengamotu, a do tego chodziła mi po głowie Prudence Bletchley. Znasz? Antropolog — wyliczył kolejne osoby, o których do tej pory myślał. Nie były to duże liczby, ale idealnie dla niewielkiego zespołu. — Chciałem, żeby to była tajna grupa, o której wiedzą tylko najważniejsze osoby, ale nad tym dopiero będę pracował. Co ty na to?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
31.05.2026, 21:25  ✶  
Brenna na samą myśl o Raphaeli miała ochotę komuś po prostu spuścić manto, pełna żalu i jakieś złości, ukierunkowanej w bardzo różne strony, bo trochę ku Averych, trochę ku ministerstwu, bardzo ku śmierciożercom… i do pewnego stopnia ku samej sobie. Bo może mogła zrobić więcej, ale znów zawiodła. Nie tylko było jej szkoda Raphaeli: Raphaela Avery oraz to, co ją spotkało, były dla niej pewnego rodzaju symbolem tego wszystkiego, co działo się w Anglii, i to z gatunku tych złowieszczych. A także kolejnym dowodem na bezradność i na to, jak pętano im ręce.
Ale nie. Wciąż nie zamierzała po prostu usiąść i płakać.
– Nie wiem, przeczytałam szukając informacji o Samhain, że coś takiego może się przydać… pewnie jeśli znasz kogoś ogarniętego w krawiectwie, to będzie wiedział więcej – powiedziała, a potem gdy mówił piła po prostu tę herbatę, przypatrując się mu w milczeniu.
Miał trochę racji z tymi sprawami, choć w dużej mierze działo się tak, bo po prostu od dwóch lat Brenna starała się, by takie sprawy trafiały do niej, jeżeli choćby podejrzewała, że mogły mieć jakiś związek ze śmierciożercami. Wątpliwości po głowie chodziło jej całkiem dużo, włącznie z tym, że właściwie przed chwilą sama mu przyznała, że zajmuje się takimi rzeczami też z ludźmi poza Ministerstwem, a to mogło wywołać pewien konflikt lojalności – bo o ile jemu jeszcze ufała, niekoniecznie byłaby gotowa przekazać każdą informację młodej Hestii czy Prudence. Zakładała, że Patrick nie bez powodu nie próbował werbować swojej krewnej. Była i myśl, że zaraz ktoś oświadczy, że wciągnięto ją w to po znajomości, chociaż tę obawę przynajmniej chwilowo mogła odrzucić, skoro grupa miała być tajna. Ale mimo całej swej skłonności do zgadzania się na wszystko, czego chcieli jej znajomi, nie mogła po prostu rzucić się w to ot tak, na główkę, i jej pierwszą myślą było, że może powinna pogadać z Harper.
– Masz kogoś konkretnego z Niewymownych na oku? – spytała wreszcie, też z pewną ostrożnością, bo o ile ufała Morpheusowi, to już większość Niewymownych zachowywała się w taki sposób, że ciężko było nie podejrzewać, że większość pobiegłaby za Voldemortem, jakby tylko dał im wolną rękę przy eksperymentach. – Kojarzę ją, znam też Roberta. – Że Victorię znała to już rozumiało się samo przez się. – Omawiałeś skład z Moody? – zapytała jeszcze, odstawiając filiżankę. A potem po prostu westchnęła, bo tak naprawdę to Atreus dawał jej niezły pretekst, by odstawić te sprawy, którymi się zajmowała i których rzucić ot tak nie potrafiła, gdy w istocie powinna skupić się właśnie na śmierciożercach. Nie tyleż dla samego Zakonu, a raczej tego, co ten prezentował: opór wobec Voldemorta. – Pomogę z czym zdołam, chociaż muszę na pewno najpierw pogadać z kilkoma osobami. Jest kilka spraw, których nie mogę po prostu z dziś na jutro zepchnąć na nowych Brygadzistów.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
01.06.2026, 03:30  ✶  

— Nie, jeszcze nad tym nie myślałem. Szczerze to ci Niewymowni to ostatnie z moich zmartwień teraz. Bardziej interesują mnie osoby, które rzeczywiście miałyby cokolwiek przy tym robić, a nie tylko konsultować od czasu do czasu — wzruszył ramionami, bo nie widział w tej osoby jako kogoś, kto siedziałby z nimi cały czas i zajmował się każdą sprawą, a raczej przychodził od czasu do czasu i roztaczał dookoła swoją mądrość. — Tak, Moody temu wszystkiemu przyklasnęła — o ile przyklaśnięciem można było nazwać to, że poklepała go po plecach, mówiąc że z tym wszystkim w chuj roboty i niech on to ogarnie. No więc ogarniał. Dobrze, że przynajmniej się rozmówiła z Bonesem, że mógł sobie wziąć paru brygadzistów. — Słuchaj, to nie będzie z dnia na dzień. Czuję się okropnie nudno, mówiąc to w ten sposób, ale muszę zebrać ludzi, porobić z Robertem dokumentacje, powysyłać papiery, popodpisywać je, skombinować fundusze, bo Ministerstwo rozdaje je niechętnie — westchnął, wyraźnie tym wszystkim nieco zirytowany. Nigdy nie lubił papierkowej roboty, a teraz dołożył jej sobie całą górę na własne życzenie. — Robert musi przygotować dokumentację, a potem zostanie wam ona podesłana do podpisania, więc do tego czasu możesz sobie rozmawiać i cokolwiek chcesz tam zrobić — na moment zamilkł, przyglądając jej się przez chwilę, aż wreszcie ścisnął jej dłoń, uśmiechając się łagodnie. — Dziękuję. Bardzo mi zależało, żebyś wzięła w tym udział. A jeśli martwisz się o jakieś te swoje poboczne sprawy… powiedzmy że skoro do tej pory je miałaś i nie mówiłaś wszystkiego, to biorę pod uwagę fakt, że może być tak dalej. Ufam ci, jeśli chodzi o ocenę sytuacji. I że nas nie wkopiesz.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
01.06.2026, 09:51  ✶  
No cóż, przynajmniej nie musiała martwić się, że Atreus przy swojej niechęci do Alexandra zaprosi do pomocy jakiegoś Mulcibera. A Borginów chyba w ogóle pośród Niewymownych nie było, przynajmniej Brenna nie mogła sobie żadnego z nich przypomnieć. Jeżeli zaś szło o Harper i jej przyklaśnięcie pomysłowi, to Brenna nie była jeszcze pewna, na ile to co Moody pokazała Atreusowi było prawdą, i… czy na pewno Harper miała w stu procentach trzeźwy osąd.
Bulstrode o tym nie wiedział, ale jego i Moody w tej chwili sporo łączyło. Bolesne strata z rąk śmierciożerców. Brenna martwiła się tylko, czy obok Harper był ktoś, kto mógł pomóc jej się po tym pozbierać. Ale i tak musiała do niej napisać w najbliższych dniach. Nie wspominając o tym, że to oznaczało, że Heather należało przekazać pod opiekę Erika, jeżeli faktycznie w to w pełni wejdzie.
– W kwestii Funduszy być może będę mogła pomóc, zresztą prawda jest taka, że jestem w stanie zebrać kasę od kilku osób – westchnęła. Podejrzewała, że zna przynajmniej parę osób, które chętnie sięgną do swoich skrytek przekazać jakieś kwoty, jeżeli usłyszą, że to na lepszą organizację w Ministerstwie przeciwko śmierciożercom. I chociaż jej ocena sytuacji po prawdzie nie zawsze była najlepsza, to wolałaby odciąć sobie rękę niż wkopać w coś Victorię albo Atreusa. Martwiły ją zupełnie inne rzeczy, ale uścisnęła jego dłoń i uśmiechnęła się lekko. Bo prawda była taka, że nawet jeżeli podchodziła do tego pomysłu z pewnym wahaniem, to jeżeli skakał w ten ogień… w ten czy inny ona za nim pójdzie, bo jak płonąć, to w towarzystwie.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2055), Brenna Longbottom (1929)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa