• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[11.10.1972] Are you seeing this shit?

[11.10.1972] Are you seeing this shit?
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
11.05.2026, 19:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2026, 05:59 przez Atreus Bulstrode.)  


Brenna & Atreus


Miesiąc miłości


[Obrazek: 44de10a785b94ed8a02b1e6bba0c8611.jpg]  [Obrazek: d0bb0d35b4f06fd644e762c69c9ed694.jpg]  [Obrazek: 67b4f9db73d94795d48e7e4db9fd038a.jpg]

Uzdrowiciel kazał odpoczywać, przynajmniej dzisiaj. A przynajmniej oszczędzać nogę, na którą zostały zadane eliksiry, a oprócz tego została należycie opatrzona. Znowu więc kulał, ale przeciwbólowy napitek, który przypadł mu w udziale, działał wystarczająco dobrze by nie musiał co chwila uskarżać się na własny los. Odpoczynek więc, taki należyty, w fotelu czy na kanapie, musiał i tak poczekać do momentu aż nie tyle skończą służbę, co chociaż zdadzą raport z tego co wydarzyło się w Pembrokshire.

Blount jednak był chyba wciąż dwa kroki przed nimi, jakby nie wystarczył sam fakt, że niestety nie było go w domu. Kiedy tylko znaleźli się na korytarzach Ministerstwa, poinformowano ich radośnie, że powinni udać się na sprawdzenie różdżek do Biura Bezpieczeństwa. Cokolwiek bowiem czarnoksiężnik miał na swoich klifach w Walii, podobno mogło nieźle zaszkodzić magii i temu, jak działały magiczne przedmioty. A różdżki, jakby nie patrzeć, należały do kategorii przedmiotów najważniejszych. Nie zmieniało to nijak faktu, że Atreus Biura Bezpieczeństwa zwyczajnie nie lubił. No, może nawet nie to, że nie lubił, co uważał jego pracowników za stworzenia gorsze niż bumowców. Siedzieli całymi dniami w tej swojej kanciapie i sprawdzali różdżki petentów, i jasne - dbali o bezpieczeństwo Ministerstwa, ale jednocześnie nie trzeba było być wybitnym człowiekiem, by tę robotę dostać. To byli ludzie przeciętnej zdolności i umysłowości, co w pewien sposób aurora zwyczajnie męczyło. Uważał tę całą sprawę za zwyczajną stratę czasu, ale kiedy kazano no to trzeba było iść i zrobić.

Różdżki zostały im więc zabrane, z grzecznym zapewnieniem że raz dwa i zaraz będzie po sprawie. Bulstrode nawet uwierzył, ale wiara ta trwała może jakieś trzy sekundy, przynajmniej do momentu kiedy nie po pierwsze, zaproszono ich do pokoju gdzie mieli poczekać, po drugie, zamknięto za nimi drzwi, po trzecie, zgasło światło. To się nazywało niesamowite wręcz szczęście i byłby w stanie pewnie powołać się właśnie na tę rozszarganą nogę, gdyby jedynym świadkiem całego nieszczęścia była tylko Brenna. A ta, nie ważne jak bardzo by się nie dwoiła i troiła, tych drzwi sama nie była w stanie pokonać. Pierwsze więc co powiedział, co soczysta kurwa, dająca upust całej jego frustracji. Nagle ten fotel lub kanapa, na których mógłby sobie zwyczajnie odpocząć, wydały się o wiele bardziej przekonujące niż dziesięć minut wcześniej, kiedy gotowy był zarzekać się, że bez problemu dotrwa do końca zmiany. Bo przecież nic a nic mu nie było!

- No bez jaj, otwierajcie! - walnął pięścią w drzwi parę razy, no bo to była już lekka przesada. - Jeszcze brakuje, żeby nagle pośrodku pokoju zmaterializowała się jakaś anomalia z Departamentu Tajemnic i wszystko rozpierdoliła.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
12.05.2026, 05:56  ✶  
Dostała eliksir, maść na siniaki i to wszystko wystarczyło, aby mniej więcej przywrócić ją do normy, za to Atreus wciąż utykał i Brenna obserwowała to z pewną podejrzliwością. Skoro nie próbował na siłę udowadniać, że może chodzić bez utykania, istniało realne ryzyko, że zaraz odpadnie mu noga albo coś takiego. Oferowała, że sama odwiezie do Ministerstwa tę podejrzaną skrzynkę, ale prawdopodobnie śmiertelnie go obraziła, bo uparł się, że jednak da radę.
Powinna była ująć to inaczej. Na przykład że pójdzie i sama ogarnie raport.
Szybko okazało się jednak, że w skrzyneczce były nie dokumenty zbrodni, a coś, co może zakłócać działanie magicznych przedmiotów: niby dobrze więc, że to dorwali oni, a nie nikt inny, bardzo źle natomiast, że zaszło podejrzenie, że ich różdżki mogą oszaleć. Brennie naprawdę wystarczyło, że ostatnio sama szalała, nie życzyła sobie, by to samo spotkało jej różdżkę.
Była zmęczona. Cholernie zmęczona, bo poprzedniego dnia praktycznie nie spała, łapiąc ot trochę snu na podłodze mieszkania Victorii, a teraz było bardzo późno. Ale w takich sprawach poddawała się po prostu losowi, więc z westchnieniem oddała różdżkę pracownikom, chociaż absolutnie nie rozumiała, czemu wepchnięto ich do poczekali dla petentów. Pewnie z rozpędu. Jakby nie mogli poczekać sobie po prostu w swoich biurach, przecież do kończenia raportu nie potrzebowała różdżki.
– Sądzisz, że to się liczy jako meteoryt? – spytała, kiedy światło nagle zamrugało i zgasło. Raczej zrezygnowana niż rozzłoszczona: nie chciało się jej wnerwiać na takie rzeczy. – Może wygasili światła, bo zapomnieli, że tu jesteśmy i teraz sobie poczekamy tu do rana? – zastanowiła się, chociaż rzecz jasna nie zamierzała pozwolić na to, aby coś takiego zaistniało. Zamrugała, bo oczy, nawykłe do światła, nie widziały dosłownie niczego.
Hej, tu Brenna, wiecie, że uwięziliście nas w biurze bezpieczeństwa bez różdżek, w ciemności, chłodzie, głodzie i w ogóle, a nasz auror jest jeszcze trochę ranny? – spróbowała nadać do dyżurki, a potem poruszyła się powoli w mroku, i, oczywiście, wpadła na Atreusa.
Jeśli wymaganiem wydostania się stąd byłoby czucie ciepła drugiego ciała, to mieliby naprawdę przerąbane, bo on był po prostu bardzo, bardzo zimny.
– Hej, często tu bywasz? - spytała, podpierając się o drzwi ręką, by nie stracić równowagi. – To nic nie da, pewnie są wyciszone.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
12.05.2026, 06:25  ✶  

Chyba sobie nie do końca zdawał sprawę z tego że kuleje, no bo przecież nie czuł że coś było nie tak. Ciało jednak było wymęczone, opatrunek nieco ciągnął, ograniczał ruchy, no robił się z tego charakterystyczny chód. Nie pierwszy nie ostatni raz kulał i to absolutnie ignorował, a i przez to absolutnie to nie znaczyło, że mu zaraz ta noga odpadnie.

- A co, znowu zastanawiałaś się czy mi powiedzieć? - zapytał, ale wyraźnie roztargniony, a przynajmniej dało się to wyczuć po samym tonie jego głosu. Większość jego uwagi miały teraz drzwi. - Nie mów tak nawet. Nie mam zamiaru spać ani na tych... nawet nie wiem co oni tu mają. Krzesła, ławeczki? A na podłodze to już na pewno nie - oznajmił z przekąsem, tylko po to by znowu uderzyć w drzwi. Odpowiedziała im niezmienna cisza, która jak się okazało, roztaczała się także na fale. Atreus zaklął więc na nowo, bo i sam spróbował pochwycić dosłownie kogokolwiek kto mógł być teraz na służbie, ale odpowiedziała mu cisza. Czując jednak, że na niego wpadła, objął ją ramieniem w jakiś taki automatyczny niemal sposób. A potem prychnął, słysząc co mówi. Były w nim dwa wilki; jeden był teraz absolutnie zły na te drzwi i dzieciaka co zabrał im różdżki (to musiał być jakiś stażysta, nie było innej możliwości), a drugi był niezmiernie rozbawiony tym co właśnie powiedziała, głównie dlatego że przynajmniej raz zdarzył mu się tak zwany podryw na kasztana (raczej z nudów), a już na pewno niby niechcący zamknięcie się razem w schowku na miotły. - Zdecydowanie za często, ale przynajmniej tym razem trafiło mi się znośne towarzystwo - odpowiedział, próbując zachować powagę, ale gdzieś na końcach słów czaiło się rozbawienie. - Może jak krzykniesz, że cię mordują, to zwrócą uwagę? Co ty na to?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
12.05.2026, 08:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2026, 09:45 przez Brenna Longbottom.)  
– Nie, ale mieliśmy dziś pogadać, gdy stąd wyjdziemy, a teraz zastanawiam się, czy w ogóle dzisiaj się to uda – sprostowała, bo gdy nikogo nie udało się jej złapać falami, uznała, że nie byłaby zdziwiona, gdyby jednak jej żart nie okazał się tylko żartem i mieli spędzić tutaj noc. – Próbowałeś falami?
Brała pod uwagę, że jej po prostu nie wyszło: opanowała je na tyle niedawno, że wcale nie była stu procentowo pewna swojej umiejętności, a zmęczenie i oberwanie w głowę na pewno robiły swoje.
– Słuchaj, mogło być gorzej. To mogło być łóżko ze spleśniałą pościelą, pod dziurą w dachu – rzuciła, pijąc oczywiście do pana Binnsa, który cztery piękne córki miał i pokoju, który wydawał się całkiem przyzwoity, a potem okazał się pełen wilgoci, pleśni i co gorsza kapało jej z sufitu na twarz. – Oddam ci najlepsze krzesła – obiecała jeszcze z powagą.
Jeśli chodziło o nią, to nikogo nie podrywała na kasztana, a jeżeli ktoś podrywał ją, to… prawdopodobnie tego zupełnie nie zauważyła. W schowkach na miotły kończyła bardzo często, zwykle jednak te służyły raczej za kryjówkę, kiedy trzeba było szybko zwiać z oczu nauczycieli, prefektów (także współprefektów, choć to już trochę rzadziej) albo duchów. Jeśli kończyła w takich z chłopcem, to tym zazwyczaj był traktujący ją wtedy jeszcze jak dzieciaka, którym zresztą była, Vinc, chcący uniknąć wykładu McGonagall, że nie powinni zakradać się do kuchni czy coś takiego, a w tym jednym przypadku, kiedy została wciągnięta z Anthonym, zdecydowanie nie po przyjacielsku, ten biedak został z powagą poinformowany, że zniszczył marchewki i kapustę w bukiecie. Przypadek beznadziejny. No ale przynajmniej teraz, kiedy Bulstrode ją objął, wiedziała, że to nie tak, że zrobił to przypadkiem albo po koleżeńsku, można to było uznać za postęp.
– Naprawdę? Może powinnam też tu częściej wpadać – stwierdziła. – Wątpię, żeby to podziałało, pewnie nie uwierzą. Ale może jak zaczniesz krzyczeć, że cię molestują, to ktoś się przejmie? Wiesz, w to że ktoś się rzuca na jednego z najbardziej pożądanych kawalerów Czarownicy pewnie łatwo uwierzyć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
14.05.2026, 21:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2026, 07:18 przez Baba Jaga.)  

- Jakby nie patrzeć, to dzień trwa jeszcze parę godzin - zauważył. W sumie to nawet nie był pewien którą mieli godzinę. - Próbowałem i cisza - więc niestety, nie była to wina tylko i wyłącznie faktu, że Brenna te fale opanowała stosunkowo niedawno. Cokolwiek było w tym pokoiku, albo raczej czymkolwiek był obłożony, nie pozwalało na jakiekolwiek porozumiewanie się telepatycznie. Niby można się tego było spodziewać po Biurze Bezpieczeństwa, ale i tak.

- Dzięki tej dziurze w dachu przynajmniej było cokolwiek widać - prychnął zirytowany, bo nawet jeśli pan Binns miał cztery córki które były jakimiś duchami czy innymi wampirami, to mimo wszystko nikt ich tam nie zamykał w ciemnym pokoju i nie zabierał różdżek. - Podziękuję - szlachetnie to było z jej strony, ale niestety, nie ważne jakie te krzesła były to Atreus był absolutnie przekonany, że nawet to najlepsze wciąż znajdowało się w kategorii 'ledwo zdatne do siedzenia'. Już pomijając oczywiście fakt, że w ogóle nie zamierzał nigdzie siadać, bo to znaczyłoby poddanie się beznadziejności całej sytuacji.

- Obawiam się, że akurat to dzisiejsze to był jednorazowy wyskok. Nie zamierza się tu pojawiać w bliższej i dalszej przyszłości - prychnął. - Ale może jak się przejdziesz do Biura Aurorów to będziesz mieć szczęście - mrugnął do niej, ale uświadomił sobie że przecież nie mogła tego widzieć, dlatego westchnął zaraz ciężko. A potem, oczywiście, na nowo zastukał w drzwi. - Statystycznie rzecz ujmując, kobiecy głos zwraca większą uwagę - zauważył, ale trochę cicho bo za drzwiami dało się wreszcie usłyszeć jakieś poruszenie. Ktoś coś mówił, wreszcie coś zadźwięczało i zgrzytnęło w zamku, aż wreszcie przekręcił się w nim klucz.

- Co tu się...

- Nie dość, że zabieracie nam różdżki, to jeszcze światło gasicie? - Bulstrode wszedł w słowo strażnikowi, krzywiąc się przy tym. Nie ryzykował tez, że znowu ich tutaj zamknął i przepchnął się w drzwiach na zewnątrz. - Możemy je już odzyskać i sobie stąd iść?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
15.05.2026, 16:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2026, 14:30 przez Brenna Longbottom.)  
– Ale przez nią padało – odbiła piłeczkę, bo chyba jednak z dwojga złego wolała być zamknięta tutaj, zwłaszcza że wiedziała, że prędzej czy później ich wypuszczą. W najgorszym razie jutro rano. Tam miała wrażenie, że zwyczajnie zamarznie, nie wspominając już o tym, że przebywanie w domu pełnym duchów, które manipulują twoimi umysłami, było po prostu szalenie dziwnym doświadczeniem. – A, tak, słyszałam, że w Biurze Aurorów mają bardzo wielu przystojnych mężczyzn. Może się tam przejdę w najbliższym czasie sprawdzić, jak się prezentują? – stwierdziła odrobinę kpiąco. – Taaak, ale jeżeli rozpoznają mój głos, to po prostu uznają, że coś jest nie tak, skoro krzyczę zamiast temu komuś walnąć, a gdybyś tu prosił o pomoc przy molestowaniu…
Nie zdążyła dokończyć, co takiego mogłoby się stać, gdyby to on zaczął wznosić takie okrzyki, bo zamek wreszcie zazgrzytał i drzwi się otworzyły. Brenna zamrugała, kiedy w oczy nagle uderzyło światło. Sądząc po tym „co tu się” stażysta pewnie zauważył, że się obejmowali, ale na pewno nie zamierzała się przejmować: jakby nie było, widziano ich już razem publicznie.
– Taka jest procedura bezpieczeństwa – obruszył się strażnik, a Brenna westchnęła.
– Zamykania pracowników departamentu b e z p i e c z e ń s t w a? – spytała, ale ton nie był napastliwy i złagodziła to pytanie nawet uśmiechem, bo w przeciwieństwie do Atreusa nie wkurzyła się tym zamknięciem aż tak bardzo. Była chyba odrobinę zirytowana, ale bardziej rozbawiona i trochę zrezygnowana, gdy ją tam wepchnięto i jeszcze zgaszono światło. Bo... no naprawdę, co by się stało, gdyby poszli na przykład uzupełniać raporty przed sprawdzeniem tych różdżek? Nie wolno im było pchać się do Departamentu Tajemnic czy niektórych sal o wyższym poziomie dostępu, ale to nie tak, że nie byli uprawnieni do poruszania się po większej części Ministerstwa. – Różdżki? Sprawdzono je?
– A… tak, tak… jednak działają – oświadczył, wyciągając ku nim pudełko. Brenna sięgnęła po swoją różdżkę (bez niej naprawdę czuła się jednak niepewnie, więc cieszyła się, że ta wróciła w jej ręce), a potem machnęła nią, tak na wszelki wypadek. Kto wie, czy jej nie popsuli. Ale w powietrzu pozostawiła złocisty ślad i wyglądało na to, że nikt przy niej nie kombinował. – Hej, zabrałam bardzo podobną bandzie gówniarzy na Pokątnej – przypomniało się jej, kiedy Atreus wyciągnął z pudełka swoją.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
17.05.2026, 07:24  ✶  

Wywrócił oczami, no bo naprawdę, tak jakby z cukru była i się miała od tej odrobiny wody zaraz roztopić i zniknąć. Trochę na nich nakapało, trochę było zimno, a do tego śmierdziało zapleśniałymi prześcieradłami, ale pod koniec dnia to w sumie wcale nie było tak źle. Mogło ich coś opętać, mogli zostać przez te wampiry wyssani, albo zamknięci w lochu gdzie nie mogli posługiwać się magią. Niestety, ale wyborze miejsca gdzie woleli być zamykani, chyba nie mieli jak się zgodzić.

- Zapowiedz się wcześniej to może w rzędzie staną do przeglądu - odpowiedział w dokładnie takim samym tonie. - Słucham? - zdążył tylko powiedzieć, zanim zamek wreszcie zgrzytnął, kończąc tę wymianę zdań. Atreus jednak wydawał się całkiem skonsternowany jej propozycją, przynajmniej z twarzy, bo po prawdzie zwyczajnie nie był pewien co takiego musiałaby odstawić w tym ciemnym pokoiku, żeby ktokolwiek uwierzył że molestowanie było w trybie dokonywania się. A dwa, że całkiem odważnie zakładała że wszyscy tutaj znają jej tendencje do bicia ludzi. Potarł twarz dłonią, rozcierając przy tym oczy, nie urażone jasnym światłem.

- Niezłe tu macie procedury - mruknął, krzywiąc się przy tym wyraźnie. Tym zdaniem można byłoby tłumaczyć dosłownie wszystko, ale nawet jeśli był zdenerwowany, to nie chciał aż tak roztrząsać się nad tym co mogło się znajdować w manualu dla strażników Biura Bezpieczeństwa. - No i bardzo kurwa dobrze - podsumował elokwentnie, bo jakby się okazało że jednak nie działały to mógłby zmienić zdanie i jednak kręcić dalej awanturę. Złapał za swoją i przyjrzał się jej ostentacyjnie, jakby podczas oględzin przez ochronę miała zostać uszkodzona. - Tak? A kiedy? Musiałem swoją wymienić gdzieś na początku roku, bo podczas akcji została uszkodzona. Jakieś sprzężenie magiczne czy coś i straciłem ją z oczu.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
17.05.2026, 14:41  ✶  
– Nieee, jakbym chciała ustawić ich rzędem, to poprosiłabym Victorię, żeby o to zadbała, na pewno znalazłaby sposób, żeby posłuchali.
Bardziej sobie żartowała niż mówiła na serio, chociaż trochę przyszło jej też przy okazji do głowy, że wystarczył jeden jego list z żartobliwą skargą, aby nagle miała pielgrzymkę jednego Borgina, potem drugi zaczął wysyłać jej wierszyki o zostawieniu Atreusa oraz gratulacje ślubne i jeszcze pojawiły się dziwne plotki. Chyba nigdy nie uświadomiła sobie do końca, jak bardzo była nie lubiana przez Stanleya – a raczej inaczej, doskonale wiedziała, że jej nie cierpiał, i spodziewała się, że mógłby posłać w nią avadę, ale nie zakładała, że mogłaby zaprzątać jego myśli w jakiś sposób, zmuszający do robienia wycinków z gazety i ryzykowania z anonimowymi wysyłkami. (Bo ona wszak owszem, miała go w specjalnym miejscu w sercu, ale z powodu Crawleyów…)
Skoro jedno zdanie w liście tak pięknie zadziałało, to kto wie, może jakby krzyknął, że go tu molestują, dziś wypuściliby ich od razu jutro byłaby na dywaniku u jakiejś komisji dyscyplinarnej.
Spojrzała tylko ku sufitowi, gdy Atreus wspomniał o tych niezłych procedurach. Miała wrażenie, że procedury tak naprawdę tak nie wyglądały, a raczej wyglądały w przypadku petentów, mających iść gdzieś, gdzie zwykle nie mają dostępu, a stażysta coś spieprzył i teraz się tłumaczył, ale nie chciała tu stać i się kłócić. Nie tylko dlatego, że nie miała tego w zwyczaju: była po prostu zmęczona. To był trochę koszmarny dzień – najpierw schwytanie tego gościa, który wyglądał znacznie młodziej niż powinien, potem te wszystkie zegary, i jeszcze na koniec spadanie z klifów i wizyta u uzdrowicieli, a wszystko po wczorajszym, też długim dniu… Brenna naprawdę próbowała zwykle podchodzić do życia pozytywnie, ale teraz miała wrażenie, że aby wykrzesać z siebie więcej energii i choćby kroplę optymizmu potrzebowała albo kawy, albo ciasteczka. Ewentualnie obu.
– Jakoś parę tygodni temu? Sprzedawali rzeczy na Pokątnej. Ja i Heather chciałyśmy sprawdzić budynek w pobliżu i zwróciłyśmy uwagę, bo wyglądali na wiek uczniów w Hogwarcie… Te gagatki się teleportowały, ale zdążyłam złapać dwie różdżki. Mam wrażenie, że mogli być jakoś powiązani z Bellami albo to dzieci emigrantów, przecież inaczej powinien na nich ciążyć namiar – westchnęła. Teleportacja w tym wieku, bez licencji, była nie tylko nielegalna, ale przede wszystkim: skrajnie niebezpieczna. – Sprzężenie magiczne? – powtórzyła, spoglądając na niego z pewnym niezrozumieniem, ale niekoniecznie od razu pomyślała, że dzieciaki zwyczajnie mu tę różdżkę ukradły, a on nie chciał się przyznać. – W każdym razie mam ją gdzieś w materiałach dowodowych, mogę ci ją pokazać. Nie mieliśmy odpowiedniego zgłoszenia, chyba że ktoś go nie przekazał dalej…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
17.05.2026, 23:06  ✶  

Nie istniał taki scenariusz, w którym Atreus tak zwyczajnie przyznałby się do tego, ze jakieś bachory na ulicy ukradły mu różdżkę. Ba, jeszcze pewnie musiałby przy tym powiedzieć, że dostał jakąś bombą o smaku pierda w twarz i wywalił się na lodzie. Okropne. Brenna mogła więc wierzyć mu lub nie, ale swoich zeznań nie zamierzał zmierzać. A w sumie to też bardzo szybko przeskoczył obok, omijając samą wzmiankę o sprzężeniu.

- W sumie jak tak mówisz, to ja jakiś czas wpadłem na coś podobnego z Hestią - machnął swoją różdżką i ta również pozostawiła za sobą ładną, kontrolowaną smugę. - Miała ci dać jakąś figurkę zabraną z kocyka, może pamiętasz. Ale oprócz tego faktycznie mieli tam różne przedmioty i jakąś różdżkę też. Uciekli nam zanim zdążyliśmy zrobić cokolwiek konkretniejszego - wzruszył ramionami i schował różdżkę. - Jak to było w popularnej dzielnicy to pewnie za dużo tam było ludzi żeby namiar ich wskazał. A różdżkę, cóż, możesz pokazać, ale to nie tak że czuję potrzebę posiadania dwóch, jeśli to faktycznie byłaby moja. Zgłosiłem jej zaginięcie, ale też z miejsca zamówiłem nową więc... - więc było mu wszystko jedno. Opuścili Biuro Bezpieczeństwa, a Bulstrode nawet nie spojrzał już na pełniących służbę strażników. Razem z Brenną wrócili po prostu na swoje piętro.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1541), Brenna Longbottom (1514)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa