Brenna & Atreus
Miesiąc miłości
![[Obrazek: 67b4f9db73d94795d48e7e4db9fd038a.jpg]](https://i.pinimg.com/1200x/67/b4/f9/67b4f9db73d94795d48e7e4db9fd038a.jpg)
Uzdrowiciel kazał odpoczywać, przynajmniej dzisiaj. A przynajmniej oszczędzać nogę, na którą zostały zadane eliksiry, a oprócz tego została należycie opatrzona. Znowu więc kulał, ale przeciwbólowy napitek, który przypadł mu w udziale, działał wystarczająco dobrze by nie musiał co chwila uskarżać się na własny los. Odpoczynek więc, taki należyty, w fotelu czy na kanapie, musiał i tak poczekać do momentu aż nie tyle skończą służbę, co chociaż zdadzą raport z tego co wydarzyło się w Pembrokshire.
Blount jednak był chyba wciąż dwa kroki przed nimi, jakby nie wystarczył sam fakt, że niestety nie było go w domu. Kiedy tylko znaleźli się na korytarzach Ministerstwa, poinformowano ich radośnie, że powinni udać się na sprawdzenie różdżek do Biura Bezpieczeństwa. Cokolwiek bowiem czarnoksiężnik miał na swoich klifach w Walii, podobno mogło nieźle zaszkodzić magii i temu, jak działały magiczne przedmioty. A różdżki, jakby nie patrzeć, należały do kategorii przedmiotów najważniejszych. Nie zmieniało to nijak faktu, że Atreus Biura Bezpieczeństwa zwyczajnie nie lubił. No, może nawet nie to, że nie lubił, co uważał jego pracowników za stworzenia gorsze niż bumowców. Siedzieli całymi dniami w tej swojej kanciapie i sprawdzali różdżki petentów, i jasne - dbali o bezpieczeństwo Ministerstwa, ale jednocześnie nie trzeba było być wybitnym człowiekiem, by tę robotę dostać. To byli ludzie przeciętnej zdolności i umysłowości, co w pewien sposób aurora zwyczajnie męczyło. Uważał tę całą sprawę za zwyczajną stratę czasu, ale kiedy kazano no to trzeba było iść i zrobić.
Różdżki zostały im więc zabrane, z grzecznym zapewnieniem że raz dwa i zaraz będzie po sprawie. Bulstrode nawet uwierzył, ale wiara ta trwała może jakieś trzy sekundy, przynajmniej do momentu kiedy nie po pierwsze, zaproszono ich do pokoju gdzie mieli poczekać, po drugie, zamknięto za nimi drzwi, po trzecie, zgasło światło. To się nazywało niesamowite wręcz szczęście i byłby w stanie pewnie powołać się właśnie na tę rozszarganą nogę, gdyby jedynym świadkiem całego nieszczęścia była tylko Brenna. A ta, nie ważne jak bardzo by się nie dwoiła i troiła, tych drzwi sama nie była w stanie pokonać. Pierwsze więc co powiedział, co soczysta kurwa, dająca upust całej jego frustracji. Nagle ten fotel lub kanapa, na których mógłby sobie zwyczajnie odpocząć, wydały się o wiele bardziej przekonujące niż dziesięć minut wcześniej, kiedy gotowy był zarzekać się, że bez problemu dotrwa do końca zmiany. Bo przecież nic a nic mu nie było!
- No bez jaj, otwierajcie! - walnął pięścią w drzwi parę razy, no bo to była już lekka przesada. - Jeszcze brakuje, żeby nagle pośrodku pokoju zmaterializowała się jakaś anomalia z Departamentu Tajemnic i wszystko rozpierdoliła.