• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[27.09.1972 r.] Jak pies bezpański za mięsem, biegnę jak dekadę wcześniej (tęsknię)

[27.09.1972 r.] Jak pies bezpański za mięsem, biegnę jak dekadę wcześniej (tęsknię)
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#21
06.05.2026, 09:21  ✶  
Kiedy skruszonym głosem wypowiedziała jego imię, najpierw przestraszył się, że coś źle zrobił. Poszedł za daleko. Dał się porwać uczuciu, samolubnie i bez namysłu. Ale rozumiał Monę. Miała pełne prawo odsunąć się. Odmówić, nawet bez żadnych wyjaśnień.

– Jeśli coś źle zrobiłem, z całego serca przepraszam – powiedział szybko. – Oczywiście nie naciskam, wiem, że jesteś zmęczona i...

Jednak chodziło o coś jeszcze. Jej ból był zbyt głęboki, wydzierał się z jej pięknych, orzechowych oczu. Icarus za dobrze ją znał, by nie wiedzieć, że coś się w niej łamało. Podniosł się na łokciach, chwycił ją ostrożnie za zdrową dłoń. Wtedy padło wyjaśnienie. Krótkie, jednosłowne. Jednak dzięki niemu Icarus wszystko zrozumiał.

– Mo, popatrz na mnie – poprosił łagodnie. – Jak mówiłem, że cię kocham, chodziło mi o całą ciebie. Ze wszystkim, co uważasz za niedoskonałe. Dla mnie jesteś idealna, taka jaka jesteś.

Ujął jej drugą, sztuczną rękę. Protezę – chłodną i niecielesną.

– Znasz moje blizny, Mo. Wiesz, jaki jestem pokruszony. I wciąż mnie kochasz, mimo, że jestem niestabilnym psychicznie pijakiem – przerwał na moment. Sięgnął wyżej, do mocowań protezy. W każdej chwili Mona mogła go od siebie odsunąć.– Chciałbym zobaczyć cię bez niej. Prawdziwą ciebie.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#22
06.05.2026, 19:52  ✶  
Niewidzialne nici, za pomocą których bezlitosne dłonie kierowały marionetką w stronę tragedii majaczącej dotąd na obrzeżach świadomości Mony, zostały przez Icarusa przecięte. Nie została ukarana. Luby stale jej to przypominał, kiedy bywał wobec niej delikatny i niestrudzenie cierpliwy. Nigdy nie dopuściłby się zdrady jej zaufania. Uznała natomiast jego słowa za niewłaściwe. Mężczyzna nie miał powodu, aby przepraszać.

Zwróciła ku niemu nieobecne spojrzenie. Jedynie przez krótki moment twarz kobiety zdradziło wzburzenie, gdy słowa jego o własnej osobie dotarły do jej uszu, a sposób, w jaki ją pochwycił, nie pozostawił jej nawet złudzenia możliwości obrony. Jak ranne zwierzę szukające schronienia w swej kryjówce, Rowle odruchowo spróbowała się odsunąć, jednakże jego dłonie okazały się pozbawione przemocy. Na bogów, przecież to był Icarus. Jej Ari. Co ona wyprawiała?

Jej zachowanie było w gruncie rzeczy niczym więcej jak lękiem zrodzonym w chwili, gdy ci sami bogowie raz jeszcze splątali ich losy. Lękiem przed tym, że mógłby ją odtrącić.

A co gdyby. Zawsze jakieś ale.

Cóż miałby ujrzeć? Ruinę?, pomyślała.

Oczy Mony zapłonęły łzami, jednak rychło je powściągnęła, przywołując na oblicze pozory opanowania. Musiał darzyć ją uczuciem głębokim skoro skłaniał się wobec niej z taką wyrozumiałością. Co więcej, był dla niej dobry, a ona zamierzała tej dobroci nadużyć. Miało być tylko gorzej, więc gotowa wejść w spór, odpowiedziała:
– To nie to samo – sytuacja Icarusa nie miała z tym nic wspólnego. – Nie będę miała ci tego za złe, jeżeli… Jeśli po zobaczeniu, uznasz, że lepiej będzie, gdy na tym poprzestaniemy – dodała pośpiesznie tonem niedbałym, kiedy poczuła ciepło jego dłoni w miejscu, w którym ciało stykało się z chłodną imitacją. Proteza prawej ręki, owoc sztuki jej wuja, stanowiła prawdziwe dzieło. Była wykonana ze stali i drewna. Miała za zadanie tak wiernie naśladować naturę, że aż zwodzić ludzkie oko, ale… Mona już dawno temu poddała się z kolorem, ponieważ nawet nie przypominały powłoki jasnej skóry.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#23
07.05.2026, 10:34  ✶  
Łzy lśniące w jej oczach łamały mu serce. Nie wiedział wcześniej, że ciężar wspomnień mógł ją tak przygnieść. Że ta najpiękniejsza osoba na świecie uważała swoje ciało za odrażające. Co Icarus mógł uczynić przy takim bólu? Czy potrafił go uśmierzyć? Musiał spróbować. Nie mógł pozostać bez słowa, bez reakcji. Kochał ją nie tylko w momentach, gdy składali sobie pocałunki, gdy śmiali się i bawili. Był tu, żeby jej pomóc. Żeby pokazać, że nie jest sama na świecie.

Nie odpowiedział jednak na jej słowa, bo nie potrafił odnaleźć właściwych. Zamiast tego odpiął jej protezę. Zdjął ją ostrożnie, odłożył na stolik obok kanapy. Była dość ciężka. A może po prostu Ari nie zdawał sobie sprawy, ile ważyć mogła ludzka ręka?

Podwinął jej rękaw, aż ujrzał jej bliznę. Wygojoną, lecz wciąż poszarpaną. Ślad po czymś niewyobrażalnie bolesnym. Kiedyś Icarus słyszał teorię, że tym, co dało ludziom przewagę nad zwierzętami były właśnie przeciwstawne kciuki. Dłonie. Mona została zaś jednej pozbawiona. To nie był tylko uraz na ciele. Mógł odebrać jej ten fragment człowieczeństwa. A jednak, Icarus nie wierzył w tę teorię. Historia pokazywała, że ludzie byli czymś zdecydowanie więcej niż ciałem. Tworzyli, myśleli, rozważali i kochali. Nieważne, ile mieli rąk, nóg, czy widzieli, słyszeli... Zawsze znajdowali nowe sposoby na obecność w świecie.

Ari nachylił się i patrząc Monie w oczy, ucałował jej bliznę. Był to delikatny, czuły dotyk ust. Znak wart więcej niż milion słów.

— To musiało być dla ciebie straszne. Strasznie bolesne, rozdzierające — rzekł cicho. — Jesteś najsilniejszą osobą, jaką znam. I kocham cię za tę siłę, ale i za to, że byłaś skłonna pokazać mi to, co uważasz za słabość — złożył kolejny pocałunek, tym razem bliżej ramienia — Chcę być dla ciebie pomocną dłonią, gdy tylko będziesz jej potrzebować. Chcę zapewniać cię każdego dnia, że jesteś godna miłości nie tylko mojej, ale i całego świata. Chcę ciebie, Mo. Chcę nas.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#24
07.05.2026, 19:09  ✶  
Mona poczuła zimne powietrze na odsłoniętej bliźnie. Poszarpane tkanki zdążyły przecież się zrosnąć na przestrzeni miesięcy w nierówny wzór, a kolor skóry przechodził od bladej różowatości po brązowe pasma tej starej bliznowatej. W związku z tym, zakończenie ramienia nie sposób było nazwać pięknym. Było świadectwem własnej niekompetencji.

Spojrzała na niego, w jej oczach malowało się zdumienie. Gdy złożył kolejny pocałunek, oddech kobiety uwięzł w gardle. Lata obaw, wstydu i gorzkiej niechęci, które wzniosła wokół tematu ramienia jak mury twierdzy, zaczęły kruszeć się pod wyczuwalnym dotykiem jego warg. Nigdy nie przypuszczała, że ktokolwiek zdoła spojrzeć na to miejsce bez odrazy lub litości, a tym bardziej obdarzyć je czułością.
— Najwyraźniej nie miłości mojej rodziny — odparła cicho. Nie miłość była cnotą jej rodziny. — Poręczysz za mojego ojca?
Cały ciężar dawnych urazów, całe rozgoryczenie złożyła na barkach bogom ducha winnego Icarusa. Kierowała nim jedynie troska o nią. Jakże mógł odpowiadać za czyny człowieka, którego nigdy nie widział Prewett na oczy, a wywodzącego się z jednego z najbardziej konserwatywnych rodów w całej magicznej Brytanii?

„Chcę ciebie, Mo. Chcę nas.” Och, jak ją serce bolało!
— Dwi'n dy garu di'n fwy na bywyd fy hun. Jesteś dla mnie wszystkim — wymamrotała, pochylając głowę pokutnie. Wstyd palił ją od środka. Jedna z łez spłynęła po jej policzku, aby po chwili oderwać się od drżącego podbródka i opaść cicho na jego twarz.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#25
08.05.2026, 17:44  ✶  
Ari żałował, że więcej nie wiedział o rodzinie Mony. Kojarzył Leviathana, choć nigdy bliżej się z nim nie zakolegował. Wiedział o odejściu mamy Mo, a także o pracy jej ojca w rezerwacie. Nigdy by się jednak nie spodziewał, żeby ten człowiek odrzucił swoją córkę przez niepełnosprawność. Czy nie spełniała już ideału czystokrwistej panny na wydaniu? Czy ceniono ją tylko, gdy szła w ślady ojca?

Icarusowi coś to przypominało.

– Ojcowie potrafią być okrutniejsi niż najgorsi wrogowie – rzekł cicho. Chwycił zdrową dłoń Mony. Myślał kiedyś o tym, że on sam mógłby się stać ojcem. Tylko jak mógłby wiedzieć, że nagle nie wstąpi w niego jakiś demon? Że nie stanie się nowym Dedalusem Prewettem lub Damonem Rowle? – Chciałabyś mi o nim opowiedzieć? Może jak zrzucisz ten żal z serca... zrobi ci się trochę lepiej? Każdy czasem potrzebuje katharsis. A zresztą... o moim ojcu wiesz aż za dużo. Więc jeśli nie będę nawet w stanie pomóc, to może... przynajmniej będę w stanie zrozumieć.

Icarus wiedział też, jak trudno było nienawidzić ojców. Nawet jak krzywdzili, ranili, nie doceniali... Wciąż byli ojcami. Wciąż człowiek chciał dorosnąć do ich oczekiwań, by doznać choć odrobiny ciepła. Wystarczyła mała pochwała, uścisk ramienia i natychmiast można było się poczuć, jakby się jednak nie było kompletną porażką.

– Ty dla mnie też. Ale muszę wiedzieć, co cię trapi.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#26
09.05.2026, 13:58  ✶  
— Najdroższy, jakim sposobem zdołaliśmy przejść z pocałunków do rozmowy o moim ojcu? — jęknęła żałośnie, pociągając nosem. Chwilę wcześniej całowała go zachłannie, a w tym momencie jej kaprys zmęczonego serca wywołał sam wilka z lasu… Wystarczyło więc zamknąć oczy, wtulić się w lubego i udawać przez kilka minut, że nie była najmarniejszym ogniwem własnej rodziny. W związku z tym, powolutku osunęła się niżej, przywarła do Icarusa boku całym ciałem. Policzek oparła o jego ramię. Gdy odchyliła głowę, spojrzenie zatrzymało się na śladzie po własnym ugryzieniu na szyi mężczyzny.

Mona uśmiechnęła się wbrew własnemu zawstydzeniu, czerpiąc dziwną satysfakcję z tego, co zrobiła.

Przysunęła się i raz jeszcze musnęła ustami to miejsce z nabożeństwem.
— Za mocno? — spytała o wcześniejsze ugryzienie. Pamiętała przecież tamten wieczór w łazience Marty, kiedy żartowała bezwstydnie szczęśliwa, że któregoś dnia będą musieli tłumaczyć się przed jej ojcem. Jednocześnie westchnęła ciężko. — Gdybyś rzeczywiście postanowił zabiegać o moją rękę, przepytałby cię zapewne z podstaw smokologii, a później zabrał wysoko w góry, żeby sprawdzić, czy potrafisz dotrzymać mu kroku. Po śmierci mamy… a potem po moim… — poruszyła ramieniem. Mona poczuła gęsią skórkę. — Stał się bardzo… agresywny i okrutny. Nie sądzę, żeby potrafił spojrzeć na mnie i nie widzieć porażki — przyznała. — Gra nigdy nie była warta świeczki w moim przypadku, Ari.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#27
09.05.2026, 16:49  ✶  
— Bo, jak widać, potrzebujesz tej rozmowy — rzekł do niej łagodnie. Wyjął z kieszeni chusteczkę ze swoimi inicjałami i wytarł łzy z jej policzków.

Uśmiechnął się słabo, kiedy Mo dotknęła śladu po ugryzieniu. Nawet nie wiedział, że tam jest. Wydało mu się to dość atrakcyjne. Tak jakby na jego ciele pojawił się znak, że należał do niej. Jednak po chwili odpędził tę myśl. Komfort Mony, jej bezpieczeństwo emocjonalne... to było naprawdę ważne. Choć kilka słów afirmacji nie mogło zaszkodzić...

— Idealnie mocno. Zresztą słyszałaś mnie... — jego policzki oblał rumieniec. — Jak sobie teraz o tym myślę, moja reakcja była odrobinę żenująca. Po prostu podobało mi się to bardziej niż powinno. Ale jeśli ta moja prośba wzbudziła w tobie dyskomfort... wybacz mi. Zachowałem się trochę jak napalony kretyn.

Gdyby nie zadał pytania o pójście do sypialni, Mona być może byłaby obecnie w lepszym nastroju. A może to dobrze, że pojawił się bodziec do porozmawiania o problemach. Wydawało się Ariemu, że Mo wreszcie się otwierała, opuszczała zbudowane wokół siebie bariery. Wpuszczała go do swojego świata, który również był całkiem pogmatwany.

— Nic nie usprawiedliwia jego zachowania — rzekł z mocą. Pomyśleć, że według tej logiki, Dedalusa też nic nie usprawiedliwiało. — Powinien był cię wesprzeć po twoim wypadku. Ale... wiem, jak się czujesz. Jak człowiek łamie się, gdy zamiast miłości obarczany jest wiecznymi oczekiwaniami. Lecz wiedz, że to jego wina. I tylko jego. A jak nie potrafi się poznać na tym, jak cudowną osobą jesteś, to nie jest ci prawdziwym ojcem.

Serce Icarusa zabiło mocniej. Spojrzał na swój tatuaż. Znak tego, do czego go zmusił jego ojciec. By wejść w struktury, w których normalnie nigdy by się nie znalazł. Jasna cholera... to chyba był ten moment. Bariery się rozkruszyły, w oczach zabłyszczały kropelki łez.

— Mój ojciec... — Ari przerwał. Jego głos się załamał. — Musisz wiedzieć coś o mnie, Mo. On... wprowadził mnie do pewnej organizacji. Rodzinny biznes, tak to nazywał. Ale to tak naprawdę nic dobrego. Nic, czym mógłbym się przed kimkolwiek pochwalić. Kasyna. Nielegalne zakłady. Wyścigi. A pod tym... przemoc. Nigdy nie czyniłem jej bezpośrednio, lecz jestem jej boleśnie świadomy. Czy może... słyszałaś o "Oku"? O tym, co właściwie robi moja rodzina?


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#28
10.05.2026, 11:56  ✶  
Może miała w sobie jakiś mechanizm, który budził się do życia zawsze wtedy, gdy ktoś ukochany zaczynał się od niej odwracać. Tamtego dnia na wrzosowiskach błagała Icarusa, aby z nią rozmawiał. Nie miało znaczenia, jakich słów by użył. Mógł podnieść głos, rzucać oskarżeniami, byle nie karał ją ciszą.
— Sama się lepiej nie zachowałam. Tylka mogła wejść w każdej chwili… —  jej usta musnęły jego czerwony policzek raz jeszcze przepraszająco. Mona zaczęła już postrzegać ich codzienność jako wspólną. Zapomniała, że gościła również przyjaciółkę. — Jeszcze by chciała dołączyć — burknęła. Rowle nie próbowała już się nawet ze swoją zazdrością ukrywać. Nie było mowy o dzieleniu się Icarusem. Przenigdy.

Ród Rowle smokom wybaczał wszystko, ludziom niewiele. Mona jednak kochała obu równie zaciekle, a ojca nade wszystko, ponieważ bezwarunkowo. Gdyby rozkazał jej wejść w płomienie, uczyniłaby to. Gdyby polecił jej położyć głowę na pieńku, uklękłaby posłusznie i nie prosiłaby o wytłumaczenie.
— Chcę mojego tatę z powrotem — powiedziała tylko. Po prostu… od pewnego czasu przestawała go rozpoznawać. Pragnęła potwierdzenia prawdziwości jej wspomnień. Przecież nie wymyśliła sobie tamtego ojca jedynie po to, aby łatwiej znieść żałobę po nim, mimo że ten wciąż żył.

Mona spojrzała na Icarusa dziwnie. Jej brwi zmarszczyły się w skupieniu.
— Pierwsze słyszę — przyznała. — Każdy coś słyszał, ale plotki nie są tym samym co… — co mężczyzna, którego przecież tak mocno kochała. Musiała bardzo, ale to bardzo mocno się postarać, aby przypomnieć sobie, przed czym właściwie ostrzegali ją kuzyni.
— Nie jesteś chyba odpowiedzialny za ciała, które wypływają z Tamizy, prawda? — zaśmiała się nerwowo. ,,Szczury bawiące się w wilki, długi ścigane siłą”, schowała krytykę ojca głębiej. Ta przemoc ją mocno zaniepokoiła, jednakże spróbowała po sobie tego nie poznać. — Jak wiele z tego, co o was mówią, jest prawdą? — postanowiła podejść od tej strony. Może chodziło o biurokrację. Ile ona razy przepuszczała dalej wnioski o wyrażenie zgody, dokumentację i oświadczenia pochodzące od jej rodziny w sprawie rezerwatów?


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#29
10.05.2026, 13:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.05.2026, 13:56 przez Icarus Prewett.)  
Mimo, że z Mathildą niemal ciągle się rozmijali, Icarus był świadom obecności przyjaciółki Mo w mieszkaniu. O ile towarzystwo Quirrelówny mu aż tak znowu nie przeszkadzało, niepokoiło go, że pewnego wieczoru oślizgły pupil dziewczyny wpełznie pod jego kołdrę. Głupia myśl, ale wizja ugryzienia przez węża w jakieś dziwne miejsce, działała na wyobraźnię.

Jeśli chodziło zaś o ojca... przytaknął Monie, bo wobec własnego czuł się podobnie. Bywały przecież dobre dni, prawda? Chwile radosnego podekscytowania nowym historycznym znaleziskiem. Żarty wymieniane po łacinie. Słowa pocieszenia, gdy Elise znowu postanowiła potraktować Icarusa jak intruza. Czy Dedalus traktował syna jedynie jak przedłużenie samego siebie? A może... było tam jakieś ciepło? Czy, gdzieś w głębi swojego kamiennego serca, ojciec kochał swoje dzieci?

— Ja też — odpowiedział półszeptem. — Ale czasem... czasem trzeba dać im odejść.

Icarusowi samemu trudno było to przyjąć. Wcześniej bez ojca czuł się nikim. Nie miał celu ani tego pierwiastka, który czyniłby go wartościowym człowiekiem. Teraz jednak wiedział, że musiał sam siebie stworzyć. Wraz z Moną i miłością do niej. Wraz z zamiłowaniem do historii. Wraz z nałogiem, który wciąż trawił jego umysł. Wraz z tym, co ojciec pozostawił — ukrytym tatuażem na jego przedramieniu.

Spojrzał na Monę zszokowany. Trupy wypływające z Tamizy? Na samą myśl zrobiło mu się niedobrze.

— Nie. Nie zrobiłbym nikomu nic takiego, przysięgam. Nie byłem tak... wkręcony w te struktury. Raczej pomagałem Oku w przygotowywaniu zakładów bukmacherskich. Wiesz, karmienie koni eliksirami, by zwiększyć ich siłę. Podsłuchiwanie rozmów, wyciąganie informacji, nawet czasem z ludzi z Convivium — położył sobie rękę na sercu. — Ale jeszcze raz, przysięgam ci, że nikogo nigdy nie skrzywdziłem. Nie wiem też o wszystkich ich sprawkach, po prostu... czasem dostaję polecenie, by kilka kropel Veritaserum wylądowało w czyimś drinku. Ale ostatnio się do mnie nie odzywali. Chyba przez Spaloną Noc. Nie wiem więc, na ile plotki mówią prawdę. Zapewne są przesadzone, ale... naprawdę nie mam pojęcia. Ojciec wprowadził mnie do Oka, a wiesz pewnie... że nie da się po prostu wypisać z takiego biznesu. Staram się od tego odsuwać, ale teoretycznie wciąż jestem ich człowiekiem. Oddalonym od łańcucha dowództwa, ale... — pokazał jej swój tatuaż. Jak na zawołanie litery SPQR rozmyły się, a na ich miejscu pojawił się symbol Oka. — Myślałem, że nie jestem na tyle ważny, by ktoś mi chciał zagrozić, ale ta klątwa w Convivium... Sam nie wiem, czy Śmierciożercy nie rzucili jej w ramach ostrzeżenia wobec Oka.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#30
10.05.2026, 18:49  ✶  
— Eliksiry dla koni? — powtórzyła, niedowierzając własnym uszom. — Ari, przecież to żywe stworzenia!
Już był taki jeden w Snowdonii, który zapragnął poić smoczogniki podobnym świństwemi, aby uczynić je agresywniejszymi i zapewnić czarodziejom krwawsze widowiska. Ileż istot przypłaciło za podobne potem konaniem w męczarniach z sercem wypalonym wysiłkiem oraz organizmem wyniszczonym przez okrucieństwo. Niektóre magiczne stworzenia ufały przecież pracownikom rezerwatu bezgranicznie... Konie, gady, nie miało to znaczenia. Wszystkie oddawaly się ludzkiej opiece, nie pojmująć, że ręka karmiąca mogła równie dobrze stać się ręką kata.

Spojrzenie Mony powędrowało do przedramienia, gdzie tatuaż znaczył skórę ukochanego. Jej twarz stężała, kiedy wzór przemienił się. Wszystko na powrót się posypało. Obraz za obrazem nałożył się na siebie, zacisnął się wokół umysłu kobiety aż pozostał już tylko jeden obraz utkany z twarzy Icarusa i wysłannika czarnego pana wykrwawiającego się na podłodze.

Poderwała się gwałtownie, a świat zakołysał się pod jej stopami. Sapnęła ciężko, na próżno spróbowała rozluźnić mięśnie, więc poruszyła prawym ramieniem. Czuła piekący żar pod nieistniejącymi stawami i elektryczne impulsy przebiegające przez nerwy zakończone pustką. Minęły miesiące lata od dnia amputacji, jednakże umysł wysyłał sygnały w stronę nieistniejacej kończyny.
– To nie to samo – powiedziała do siebie, a następnie dodała: – Daj mi moment.
Musiała pomyśleć. Tak dużo informacji. Może była jedynie naiwną kobietą usiłującą nazwać inaczej rzeczy, które w istocie były takie same. Organizacja pozostawała organizacją, a znak znakiem. Icarus był naznaczony dokładnie tak samo jak tamten człowiek leżący w jej kuchni. Naznaczony przez własnego ojca. Wciągnięty w machinę, z której nie istniała droga powrotna. — Dlaczego tak uważasz? Mówimy o ludziach, którzy potrafią zabijać dla idei! — powiedziała, chodząc nerwowo w kółko. Tak dużo informacji, a pod całą tą grozą i tak przebijał się ból w postaci wstydliwej świadomości, jak bardzo była egoistyczna wobec Prewetta. Nie wiedziała już czego obawiała się bardziej — tego, że Oko sprowadziło na Icarusa niebezpieczeństwo, czy tego, że rzeczywiście został wciągnięty w coś... tak szemranego. Ponad wszystkim unosiło się jeszcze widmo Dedalusa. Czy od samego początku prowadził syna ku tej otchłani? — Chciałeś powiedzieć mi o tym dopiero wtedy, gdy byłoby już za późno żebym mogła... — ledwie zdążyła stłumić okrucieństwo słów, które wymknęły się z jej ust.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Icarus Prewett (4382), Mona Rowle (4209), Pan Losu (179)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa