• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów

[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#21
13.04.2026, 21:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2026, 21:36 przez Dearg Dur.)  
Kiedy Hannibal złapał za rękaw jasnowidza i szarpnął nim kilkukrotnie, Peregrinusowi mogło się zdawać jakby na jego głowie zacisnęły się mocniej chłodne, nieprzyjemne palce, choć raczej nie były one niewidzialne, bo aktor wpatrywał się prosto w jego twarz, a nie w coś co mogłoby znajdować się na drugich końcu tych dłoni.

Helena odbiegła w stronę przejścia do kurortu, znikając za iluzoryczną ścianą działającego wciąż zaklęcia maskującego. Dla mugoli wystawny hotel i jego baseny, pozostawały z lotu ptaka i z dołu wzgórza przedłużeniem opustoszałej i bardzo niebezpiecznej okolicy. Jak dotąd nikt nie zauważył od jak wielu lat mieszkańcy Lamezia Terme utyskiwali na fakt, że nikt dotąd nic z tymi ruinami nie zrobił... i dalej pewnie będą utyskiwać, skoro Anglicy odkryli sabotaż.

Helena pobiegła po obsługę i przez krótką chwilę nic się nie zmieniało w tym dziwnym, na pół świadomym, na pół wyczuwanym układzie sił. Aż w końcu chłód ustąpił, a język rozwiązał się. Trelawney powrócił do rzeczywistości w pełni, a może to rzeczywistość powróciła do Trelawneya. Stojący obok Hannibal, jako zawodowy aktor pracujący twarzą, miał okazję dostrzec jak momentalnie zmienia się wyraz twarzy mężczyzny, jego mikroekspresje.

Mieli okazję wymienić między sobą dwa zdania nim pojawiły się one...

Ceolsige i Hestia przyleciały na miotłach i wylądowały w sumie niedaleko nich. Pierwszy dostrzegł je Peregrinus, potem grupkę mężczyzn zauważyła Hestia. Mężczyźni stali niemal idealnie w punkcie zaznaczonym w odnalezionym notesie.

Tura trwa do 16.04 - kolejność odpisów jest mi obojętna, możecie ustalić kolejkę między sobą na kanale technicznym.

Peregrinus i Hannibal na początku posta macie okazję przeprowadzić jeszcze krótką rozmowę zanim pojawią się czarownice. Nie zauważacie i nie odczuwacie już żadnych śladów świadczących o obecności niewidzialnej obecności (przepraszam musiałam tak napisać).

Prosiłabym wszystkich o krótką adnotację jak wyglądacie, z racji nowego składu w tym temacie.

Helena znika w magicznym kapeluszu jak przystało na dobrą sztuczkę iluzjonistyczną.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#22
15.04.2026, 18:43  ✶  
Adnotacja dla nowoprzybyłych: Peregrinus stoi przy murach ruin w świetle lewitującego lampionu, trzyma różdżkę. Po pochmurnej minie da się poznać, że coś jest nie w porządku; zerka naokoło czujnie, jakby czegoś wyczekiwał.

Jasnowidza zdradził jego własny język. Układał się nie w te słowa, które czarodziej miał na myśli, a on sam uwięziony wewnątrz swojego ciała mógł jedynie słuchać tak obcego w tamtej chwili głosu. Patrząc, jak Hannibal i Helena zamierzają się oddalić, wróżbita czuł narastający niepokój, lecz wtem Selwyn zmienił zdanie. Gdy początkowo zbliżył się do Peregrinusa i szarpnął go za rękaw, mężczyzna poczuł, jak coś głębiej wżyna się w jego umysł, jakby nie chciało ustąpić i próbowało go desperacko zatrzymać.
Wtem wszystko minęło. Wrócił do rzeczywistości — znów. Jego postawa rozluźniła się, nabrała namiastki naturalności, lecz mimo to Trelawney pozostawał spięty. Spojrzał na Hannibala. Była w zmęczonych oczach Peregrina obok iskry wdzięczności ta obawa, która — wcześniej stłumiona przez obecność — teraz wyszła do wierzchu. Odkrył, że znów może mówić. Wahał się przez moment, jak powinien przekazać, co się stało... czy powinien przekazać... lecz pragmatyzm zwyciężył dumę badacza:
— Coś próbowało przejąć nade mną kontrolę — powiedział półgłosem, patrząc Selwynowi w oczy, aby mieć pewność, że ten zrozumie powagę sytuacji. — Kwestionuj wszystko, co powiem i zrobię. Myślę, że przysłuży się nam ograniczenie zaufania do siebie nawzajem. Nie można wykluczyć, że to spróbuje swoich sił również z kimś innym.
Ledwie skończyli mówić ze sobą, na horyzoncie pojawiły się dwie miotlarki. Peregrinus, wypatrujący teraz zagrożenia z każdej strony, zrazu spojrzał w ich stronę nieufnie, lecz rozluźnił się, gdy rozpoznał w kobietach członkinie ich wycieczki.


źródło?
objawiono mi to we śnie
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#23
15.04.2026, 22:06  ✶  
Hannibal stoi przy Peregrinusie, zwrócony częściowo w jego stronę. W jednej dłoni ma różdżkę, której koniec emanuje bladym światłem, w drugiej trzyma rękaw szaty Trelawneya. Jest ewidentnie zaniepokojony.


Trochę napięcia uszło z Hannibala, kiedy wzrok Peregrinusa odzyskał przytomny wyraz. Trwało to jednak jedynie tyle, ile wypowiedzenie słów ”Coś próbowało przejąć nade mną kontrolę.” Selwyn spodziewał się takiej odpowiedzi, ale do końca łudził się, że może jednak nie. Kiwnął poważnie głową i mruknął potwierdzająco, odwzajemniając spojrzenie drugiego czarodzieja równie poważnie i z uwagą, jakby chciał w lśniących odbitym światłem lampionu oczach jasnowidza odnaleźć dowód na pełnię jego władz umysłowych albo ślad wgryzającej się w umysł obecności.
Znalazł tylko niepewność.
- Czy to… odeszło? Daj znać, jakby znowu… - szepnął, pocierając machinalnie między palcami cienki, gładko utkany materiał jego szaty.


Skupiony na Peregrinusie, przez chwilę zaniedbał obserwację otoczenia i przybycie kolejnych osób zaskoczyło go. Za wcześnie na pomoc sprowadzoną przez Helenę. Sapnął przez nos i odwrócił się gwałtownie w stronę lądujących kobiet, wyciągnął przed siebie różdżkę.
- Kto tam? - zaczął swoim najlepszym scenicznie rozkazującym głosem i dopiero, kiedy usłyszał własny ton, zorientował się, że chyba trochę zbyt agresywnie wyszło. Przeklęty lęk najtrudniej mu było maskować. Może dlatego, że rzadko kiedy towarzyszył mu on w pracy.

Nowoprzybyłe okazały się jednak znajomymi twarzami. Jedna z nich nawet bardzo.
- Hestia! - zawołał Hannibal z ulgą. Zrobił krok w stronę przyjaciółki i dopiero wtedy zorientował się, że wciąż zaciska palce na ubraniu Peregrinusa. Obejrzał się na niego krótko i puścił go. Skinął lekko głową drugiej czarownicy i zmusił się do przyjęcia pewnej siebie postawy i nawet do lekkiego uśmiechu - Ceolsige, co za zbieg okoliczności! Co tu robicie? - zapytał już zdecydowanie ciszej - Ostrzegam, że prawdopodobnie nie jesteśmy tu sami… - rzucił kontrolne, niespokojne spojrzenie najpierw w stronę, w którą odeszła Helena, potem na budynek łaźni (ciekawe, co mogło aż tak pierdyknąć?) a w końcu na Trelawneya, którego jakoś wolał nie spuszczać na dłużej z oczu.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#24
17.04.2026, 21:43  ✶  
Ceolsige siedziała na miotle bokiem, zachowując nienagannie wyprostowaną sylwetkę, która w blasku lewitującego lampionu Peregrinusa zdawać się mogła niemal posągowa. Naturalna gracja kobiety oraz zapraszający wyraz twarzy nadawał tej pozie jednak ciepłej żywotności. Prawą dłonią pewnie dzierżyła trzonek, podczas gdy lewa spoczywała bezwładnie na udach. Biel jej koszuli, zdobionej misternymi haftami, odcinała się jaskrawo od mroku ruin, a lśniąca broszka w kształcie kłosów co rusz łapała refleksy magicznego światła, w ruchu wywoływanym chyba jedynie jej oddechem. Jedynie kilka niesfornych, zmierzwionych blond kosmków, tańczących wokół jej twarzy, zdradzało, że lot nie należał do najspokojniejszych.
Gdy stopy Ceolsige, wystające spod rąbka butelkowo zielonej spódnicy, w końcu musnęły gruzowisko, miotła znieruchomiała, a ona sama nie spieszyła się z zejściem na ziemię. Zamiast tego posłała mężczyznom swój charakterystyczny, miękki uśmiech. Charakterystyczny wyraz uprzejmości, który nawet w zaułkach Nokturnu potrafił otworzyć więcej drzwi niż nawet magiczne wytrychy.
— Hannibalu, Peregrinusie — przywitała ich melodyjnym, spokojnym głosem, który miał w sobie kojącą nutę profesjonalnej dystynkcji. Skinęła uprzejmie głową każdemu z nich. Mimo typowej uprzejmości, kontrast pomiędzy tym powitaniem, a przywitaniem na początku wycieczki mógł zdradzać pewien dystans.
Jej spojrzenie, choć na pozór łagodne, było niezwykle czujne. Choć aktor szybko rozluźnił chwyt na szacie jasnowidza Ceolsige nie przeoczyła tego gestu, podobnie jak napięcia malującego się na jego twarzy. Jej wzrok spoczął na chwilę wymownie na różdżce Hannibala. Gest, który okazała się zupełnie niepotrzebny w obliczy wyraźnie postępującego rozluźnienia u Hannibala.
Słysząc ostrzeżenie o „niebyciu samymi”, przechyliła lekko głowę. Jej lewa ręka drgnęła, a materiał chusteczki Hestii, owinięty wokół kciuka, zaszeleścił cicho o zieloną tkaninę spódnicy. Wskazującym palcem wyczuła twardy kształt różdżki ukryty w kieszeni stroju.
— Zbieg okoliczności bywa najciekawszym z narzędzi losu, Hannibalu. Ciekawa jestem czy podążacie podobnym tropem. — odparła, a jej uśmiech nieznacznie się pogłębił, choć oczy pozostały badawcze. — Skoro jednak sugerujesz, że okolica stała się… tłoczna, być może warto byłoby najpierw uściślić naturę tego towarzystwa. Wyglądacie na ludzi, którzy właśnie odebrali bardzo niepokojącą wiadomość.
Obejrzała się na Hestię. - Jesteśmy blisko? - Zapytała samej rozglądając się po okolicznych ruinach w poszukiwaniu dodatkowej, zamaskowanej lub ukrytej obecności.

Rzucam na percepcję ◉◉○○○: szukam oznak zamaskowanych lub niewidocznych istot, które mogą się czaić w okolicy.

Rzut N 1d100 - 93
Sukces!
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#25
18.04.2026, 03:03  ✶  
Chociaż musiała już dzisiaj uciekać przez okno, to po Hestii na razie jeszcze nie było widać śladów ciężkiego dnia. Ubrana była po mugolsku, włosy miała związane, a na jej twarzy nie było widać żadnych oznak obrażeń. Dziewczyna uśmiechnęła się do obu mężczyzn nieco niezręcznie, widząc że jeden trzymał drugiego za szatę.
– My... Przeprowadziłyśmy małe śledztwo. A wy? Co się dzieje? – spytała cicho, zaniepokojona tą sytuacją. Co oni już wiedzieli? I co im się przytrafiło, że byli tacy zaniepokojeni? Znała Hannibala. Może nie był on zawsze oazą spokoju, ale raczej miałby powód, aby złapać kogoś za szatę, zwłaszcza gdy był to jego koleha z klubu. Na pytanie Ceolsige zajrzała do notatek i skinęła głową. – Nawet bardzo blisko. Tak naprawdę to tutaj – powiedziała, wskazując na miejsce, gdzie właśnie stali Hannibal i Peregrinus. – Może... Może stańcie gdzieś indziej?
Nie chciała na razie wdawać się w szczegóły. Nie kiedy być może ktoś tu jeszcze był. Rozejrzała się więc po otoczeniu, aby ustalić na ile byli bezpieczni i czy miejsce zaznaczone w notatkach jakoś się wyrożniało.

Rzut na percepcję III, rozglądam się po otoczeniu, sprawdzam czy jest bezpiecznie i czy coś jest nie tak z zaznaczonym miejscem
Rzut Z 1d100 - 94
Sukces!
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#26
25.04.2026, 19:08  ✶  
Miejsce zdawało się ciche i spokojne, jakby nic, czego doświadczyła para magów wraz z najmłodszą uczestniczką wyjazdu się po prostu nie wydarzyło. Mugole? Naruszona runa? Dziwne zawahanie rzeczywistości, zakrzywienie postrzegania czasu i głos, dziwny, przytłumiony, odrealniony…

Stali w miejscu przez moment w milczeniu, nowoprzybyłe, czujne po niedawnym starciu z włoską lokalna mafią rozglądały się uważnie, ale poza czwórką magów, ruiny zdawały się tak samo opustoszałe, jak powinny być od samego początku. Poszum wiatru stapiał się w jedno z odległymi odgłosami miasteczka.

I tak. Zastani w ruinach mężczyźni stali dokładnie w tym miejscu które rozrysowane było przez donnę Annę w jej pamiętniku. Układ pokruszonych ścian, nawet kępek krzaków okalających to historyczne dla miasteczka miejsce… Kobieta była w tym bardzo szczegółowa.

To było tu.

Pozostawało pytanie - co dalej? Obecność, która zdawała się wiedzieć coś więcej na temat tego miejsca, już nie powróciła.

Zgromadziliście wszystkie Wskazówki do tego, by próbować rozwiązać tę zagadkę. Ustalcie plan działania (nawet jeśli zajmie to więcej niż jedną turę) i pingnijcie mnie wtedy do podsumowania.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#27
28.04.2026, 17:53  ✶  
Gdy dotarło do niej, że raczej nic im na razie nie grozi, Hestia wzięła głęboki oddech i spojrzała na wszystkich tutaj zgromadzonych.
– No dobrze – zaczęła nieco mocniej ściskając wyczarowany przez siebie wyglądający jak szkło lekko drżący kij bejsbolowy. – Ogólnie to ja i Ceolsige poszłyśmy sprawdzić co się stało z Donną Anną, gwiazdą rewii. Dowiedziałam się, że kłóciła się z dyrektorem, a od kilku dni jest niedysponowana. No i ogólnie poszłyśmy do jej chatki i hm... Chyba trafiłyśmy na włoską mafię. Na pewno byli wkurzeni i chcieli zrobić jej krzywdę. Udało nam się uciec i przy okazji znaleźć w jej rzeczach pamiętnik i spójrzcie. – Wręczyła Hannibalowi drżący z kij, który w dotyku przypominał drewno, z prośbą o potrzymanie, a sama otworzyła zabrany pamiętnik na odpowiedniej stronie. Widać było na niej atramentowy rysunek. Nakreślone dość niedbale ruiny, w których się właśnie znajdowali z zaznaczonym kilka w tym samym miejscu punktem. Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości, że punkt był ważny to został on zaznaczony wyraźnym X. – Widzicie te słowa? – Wskazała na łaciński napis Ex silentio docti loquuntur, et via aperitur. – Wydaje mi się, że to oznacza cisza uczeni droga otwiera się. Ogólnie to Hannibal i Peregrinus, wy stoicie na tym punkcie. Hm... Co jeszcze? – Zerknęła na Ceolsige, gotowa aby druga czarownica mogła w każdej chwili dodać coś od siebie. – A tak, Donna Anna miała romans z dyrektorem, ale tak ogólnie to była zakochana w mężczyźnie o imieniu Leonardo, który podobno kogoś kiedyś zabił. Ogólnie jej koleżanka z pracy pomogła nam przetłumaczyć resztę i wspomniała coś, że było tam trochę chaotycznych myśli o przeznaczeniu i połączeniu ich dusz? A i znaleźli jakiś naszyjnik, ale szukali czyjegoś serca aby odwrócić los Leonarda i jak to szło? Pisałs że miłość silniejsza jest od śmierci, bez względu na cenę, i że dla niego jest gotowa poświęcić ogon.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#28
30.04.2026, 15:37  ✶  
Peregrinus zdążył jeszcze potwierdzić Hannibalowi, iż w rzeczy samej, nękająca go obecność zniknęła, po czym i on zwrócił się w stronę przybyłych na miejsce kobiet. Przywitał je oszczędnym skinieniem głowy. Jako że scena zaczynała robić się tłoczna, cichy badacz przy tych powitaniach i pierwszych wymianach zdań wycofał się nieco w cień. Czuł na sobie również cały czas badawcze zerknięcia Hannibala — i słusznie zapewne na niego patrzono, mimo że wprawiało go to w pewien dyskomfort.
— Wszystko wskazuje na to, że to obecność ducha — odpowiedział rzeczowo na pytanie Ceolsige. — Odkąd tutaj jesteśmy, wszyscy od czasu do czasu wyczuwamy… coś, choć nikt z nas niczego nie zobaczył. Odezwało się również do nas. Powiedziało, że to miejsce nie jest już tym, czym niegdyś było. — O tym, że prawdopodobnie wystąpiły u niego pierwsze objawy opętania, wróżbita nie wspomniał. Wystarczyło na razie, że wiedziała o tym jedna osoba. Nie uśmiechało mu się dzielić tą wrażliwą wiadomością z szerszym gronem.
Wymiana informacji tymczasem trwała w najlepsze. Peregrinus z uwagą wysłuchał wszystkiego, co miała im do przekazania Hestia. Mafia, romanse, morderstwa — ach, jakże trudno było to wszystko początkowo ogarnąć zrozumieniem.
— Była tu z nami Helena Rowle. Odeszła do hotelu, aby wezwać pomoc — zaczął po tym, jak Bletchley skończyła mówić. — Coś uszkodziło runiczne zabezpieczenia w dokładnie tym miejscu. — Wskazał ręką fragment muru tworzącego ruiny. — Według panny Rowle, były to różne gatunki zwierząt. Biorąc pod uwagę, że atakowały ten sam cel, mogły być opętane. Naprawiłem tymczasowo runę. — Urwał na chwilę, aby zastanowić się nad tym, jak ich własne wieści mogą łączyć się z wieściami od kobiet. — Czy wiecie, kto został zamordowany? Głos, który dziś się do nas zwracał, zdawał się należeć do młodego mężczyzny. — Nie wspomniał, że również w jego śnie proroczym prowadził go właśnie młody mężczyzna. Dokładnie w głąb tej ziemi, w której droga miała się rzekomo otworzyć. Czarodziej spojrzał pod swoje stopy, wspominając ostrzeżenie Hestii, która radziła się odsunąć, lecz nie zrobił ani kroku. — Ma się otworzyć droga. Czy droga do serca…? To brzmi… bardzo romantycznie — zauważył, choć niesamowicie sucho, wyraźnie nieujęty dramatyczną historią kochanków i mordów.


źródło?
objawiono mi to we śnie
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#29
01.05.2026, 19:41  ✶  
- Mafię?! Nic wam nie jest? - poruszył się, jakby chciał obmacać przyjaciółkę i upewnić się, że jest cała i zdrowa, ale spojrzał na kij w dłoniach Hestii i zamiast tego zapytał, nieco mniej pewnie - …Walczyłyście z nimi?
Wiedział, że Hestia pełni służbę w Brygadzie Uderzeniowej, ale ciężko mu było sobie ją wyobrazić w walce, zwłaszcza takiej na kije bejsbolowe. Może powinien kiedyś poprosić o zademonstrowanie…
- A sama donna? Nie zastałyście jej?

Hannibal przełożył różdżkę do lewej ręki, a w prawą przyjął kij od Hestii. Zważył go w dłoni i obejrzał pod światło. Żadna to broń przeciwko duchom, ale skoro w grę mogła wchodzić włoska mafia?... 
- Hej, on wibruje! - zauważył zdumiony - Z czego to jest?

Spróbował zajrzeć do trzymanego przez dziewczynę zeszytu.
- “Droga… otwiera się”? - rozejrzał się wokół. To brzmiało dość niejasno i trochę niepokojąco. Z Hannibala żaden był uczony, czy badacz tajemnic. Już dużo bardziej zajmująca była dla niego romantyczna historia donny Anny, choć z drugiej strony, gwiazda rewii sypiająca z szefem to nie było ani nic niezwykłego, ani szczególnie gorszącego w kręgach show-biznesu i pierwszą myślą, jaka pojawiła się w głowie Hannibala na te “gorące ploteczki” było: Ciekawe, czy jest wobec tego warta swojej ceny, czy zapracowała na pozycję tyłkiem…

- Chwila, a ten Leonardo to żyje? - dopytał, marszcząc brwi - To faktycznie bardzo romantyczne i w ogóle, ale… to trochę brzmi, jakby ona chciała go przywrócić do życia, albo tego gościa, którego wykończył… Czy to nie jest czasami nekromancja? - zerknął na Peregrinusa i na Ceolsige - Czy takie rzeczy nie są zabronione?
Tak, jakby to miało kiedykolwiek kogokolwiek powstrzymać, skarcił się w myślach. Zwłaszcza zdesperowanego i zakochanego.
- Czy na to się wybiera jakieś odpowiednie miejsca? - dorzucił jeszcze jedno pytanie - Jakieś, nie wiem, z dobrym dostępem do zaświatów?

Co, jeżeli runa chroniła ruiny nie tylko przed mugolami? Co jeżeli droga, która miała się rzekomo otworzyć, prowadziła do Limbo, czy skąd tam się wyciąga dusze zmarłych? A jeżeli tak… czyj głos słyszeli przedtem i co jeszcze mogło nią przyleźć?
Czy jest na sali egzorcysta?

Rozjarzył mocniej końcówkę swojej różdżki. Było nieco bardziej migotliwe, kiedy trzymał różdżkę w lewej ręce, ale w połączeniu z latarnią Peregrinusa oświetlało otoczenie całkiem nieźle. Uświadomił sobie, że dziwny chłód, który towarzyszył im jeszcze kilka minut temu, ustąpił miejsca zwykłemu nocnemu powietrzu, głos nie powrócił, a jasnowidz wygląda na całkiem przytomnego, choć trochę onieśmielonego i raczej zniesmaczonego całą historią. Wszystko wskazywało na to, że duch (Hannibal miał zdecydowanie dość cosiów, obecności i tajemniczych szujstw ) zostawił ich w spokoju.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#30
03.05.2026, 14:59  ✶  
Ceolsige nie spieszyła się z zejściem na ziemię. Pozostała na lewitującej miotle, pozwalając, by to Hestia przejęła ciężar relacjonowania ich ostatnich przygód. Siedziała swobodnie, bokiem, z jedną dłonią opartą o trzonek, co nadawało jej wyglądowi pewnej nonszalancji, niemal niepasującej do powagi sytuacji. Jedynie na moment jej twarz wykrzywił grymas – ni to nagłego ukłucia bólu, ni to głębokiej dezaprobaty – gdy spróbowała poruszyć opatrzonym kciukiem. Szybko jednak odzyskała maskę uprzejmego spokoju, a jej dłoń wróciła do bezruchu na zielonym materiale spódnicy.
Kiedy Peregrinus wspomniał o duchu, oczy Ceolsige rozbłysły, a na jej ustach wykwitł zagadkowy uśmiech pewnej satysfakcji. Jakby to co powiedziała Peregrinus były tym co spodziewała się, że zostanie powiedziane. Twarz pokraśniała nieco cieplejszym uśmiechem skierowanym do jasnowidza.
— Mafię? — powtórzyła za Hannibalem, a w jej głosie pobrzmiewała nuta wyniosłej, niemal złośliwej satysfakcji. — Grubiańska zbieranina, którą pokarał sam budynek za niechlujnie przeprowadzone przeszukanie. Powinni byli zająć się raczej remontem dachu. Rozrywkowa acz mało owocna wizyta, gdyby nie znaleziska Hestii. - Wykonała dłonią delikatny gest zgarniając kilka kosmków na miejsce. Ruch palców stracił sporo zwyczajowej płynności i gest mimo całego powaby wydał się nieco bardziej sztywny niż nonszalancki.
- Twoje pytania wydają się krążyć wokół właściwych tropów. Wasze odkrycie Panowie wydaje się elegancko wpasowywać w  układankę. - Skinęła uprzejmie głową w jednym płynnym ruchu obu panom. Gest potwierdzenie ale i też aprobaty. - Leonard może być duchem i to starym, który opętał kobietę w sposób bardziej romantyczny niż tradycyjne środki istot eterycznych. Informacje wskazują na fana i bywalca rewii, ale jednocześnie pracownicy nigdy kochanka nie spostrzegli i nawet podejrzewali, że to mugol z miasteczka. Zręczność z jaką unikał wykrycia wskazywałaby, że zna dość dobrze nawiedzany teren.
Podlewitowała na miotle bliżej naprawionej runy chwile się jej przyglądając. - Dobrze. - Odparła trochę sztywno. -Ze skrytki zabrano już to czego chroniła. Pozostaje nadzieja, że ukrywa się tam wskazówka odnośnie tego gdzie należy udać się następnie. Skoro Leonard zdążył was jeszcze nawiedzić to ich plan najpewniej nadal jest w toku i możemy ocalić kurort przed stratą najładniejszego ogona. -
Trąciła czubkiem buta wystający z ziemi kawałek muru, traktując go jak kotwicę dla miarowo bujającej się miotły.
- Myślę, że Leonard nie będzie skory do współpracy. Jeżeli nie macie nic przeciwko to chciałabym poszukać wejścia w zupełnej ciszy. Może jedno z was wspomogłoby mnie wyczarowaniem odpowiednio bezgłośnej strefy? - Skierowała pytanie w sposób uprzejmy, zostawiając wygodna przestrzeń do decyzji towarzyszom.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (5352), Dearg Dur (7128), Hannibal Selwyn (6393), Helena Rowle (1863), Hestia Bletchley (2427), Peregrinus Trelawney (5730)


Strony (8): « Wstecz 1 2 3 4 5 … 8 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa