Trzech rzeczy był absolutnie pewien. Po pierwsze, w Windermere działo się coś dziwnego. Doświadczył tego jeszcze poprzedniego wieczora, gdy uprzejmy recepcjonista (a przynajmniej tak zapamiętał go podczas ostatniej wizyty) zachowywał się wobec niego szorstko, rzucił klucze do pokoju na blat i nie chciał nawet wskazać mu drogi. Poza tym Laurent też zachowywał się inaczej, podchodził do niego z większym dystansem, jakby obawiał się czegoś ze strony Perseusa. I ten chłopiec, przez którego w pierwszej kolejności tu przyjechał; po wyjeździe jego stan psychiczny się poprawił, a przynajmniej tak napisała w liście jego matka. Po drugie, musiał zrewidować swoje priorytety. Cóż za afront uczył Vesperze, wyjeżdżając bez niej zaledwie dwa dni po ślubie! I to w dodatku, kiedy spodziewa się dziecka. Och, jakże był nierozsądny, jaki żałosny, jak mógł tak wobec niej postąpić? Wyrzuty sumienia dręczyły go więc nieprzerwanie. Potęgował je trzeci punkt - wspomniany Laurent Prewett i to, że był w nim bezgranicznie zakochany. To z kolei nie wróżyło niczego dobrego dla żadnego z ich trójki.
Siedział właśnie przy stole w jednej z restauracji na terenie ośrodka i popijał kawę; czarną i mocną, by rozbudzić go po bezsennej nocy (naprzemiennie wzdychał za Laurentem i karał się za swe grzeczne myśli, aż wycieńczony opadł na pościel, by obudzić się przed świtem). W dłoni trzymał mugolską gazetę i udawał, że ją czyta, choć tak naprawdę przysłuchiwał się rozmowie jakiejś pary przy stoliku obok, a ustawiony za jego plecami wentylator szarpał czarną koszulę i poruszał ciemne kosmyki włosów. Żałował, że poprzedniego wieczora nie zapytał Prewetta o to, w którym miejscu się zatrzymał. Z drugiej strony, kiedy się żegnali, Perseus zapowiadał rychły powrót do Londynu.
Jak wielkie musiało być jego zdziwienie, kiedy przekroczywszy próg restauracji, dostrzegł onyksowe tęczówki z jadeitowymi przebłyski wpatrujące się wprost na niego?
Perseus tymczasem znów na moment zapomniał, że powinien oddychać. Po krótkiej chwili, która dla niego wydawała się całą wiecznością, posłał Prewettowi serdeczny uśmiech, złożył gazetę i odłożył ją na stolik. Nie powiedział nic. Obserwował. Czekał. Podejdzie do niego? Wokół było dość dużo wolnych miejsc, zważywszy na to, ze byli w środku sezonu wakacyjnego.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory