• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[14.10.1972] Wszystko co już poszło nie tak

[14.10.1972] Wszystko co już poszło nie tak
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#1
14.09.2026, 10:39  ✶  

Victoria nie gdybała. Bardzo nie lubiła tego robić, nie prowadziło to do niczego sensownego – decyzje zostały podjęte, taka a nie inna droga życia była wybrana, a Lestrange nie zwykła kopać we wspomnieniach i pluć sobie w brodę za to, co zrobiła (albo klepać się po plecach za dobrą robotę), i starała się też tego nie robić w stosunku do spraw, których nie zrobiła (a być może powinna). Bardzo wątpiła, że istniał scenariusz, w którym z własną zgodą i chęcią dołącza do popleczników Czarnego Pana, bo nawet jeśli została wychowana w konserwatywnej rodzinie i przejawiała sporo z takich poglądów, to nie uważała też, że agresja w stosunku do mugoli czy mugolaków to właściwe podejście. Wręcz uważała, że zupełnie nie. Zresztą ich obecność nie sprawiała, że rody czystej krwi były nagle mniej ważne, albo czy coś im zaczynało brakować. Problem z mugolakami był taki, że często nie potrafili wybrać, w jakim „świecie” chcieli żyć, i znacznie częściej narażali czarodziejów na wykrycie, czarując w miejscu, w którym nie powinni.

Już otwierała usta, by odpowiedzieć Atreusowi, gdy brygadziści dali im znać, że faktycznie nie są im już potrzebni.

Całe, kurwa, szczęście.

– Dokończymy tę rozmowę w biurze? – rzuciła jeszcze tylko, zabierając już rękę z ramienia Atreusa. Chwilę później teleportowali się z trzaskiem do Ministerstwa.

A idąc korytarzem do ich biurek, Lestrange ponownie spojrzała na zegarek na ręce i odetchnęła nawet lekko z pewną ulgą, że nie będzie żadnych nadgodzin, bo już powoli ta zmiana zbliżała się do końca.

– Wiesz, w Dolinie ogólnie działy się dziwne rzeczy, ale to w sumie nic dziwnego, że to właśnie tam, biorąc pod uwagę, że… no tam zasłona została rozdarta na Polanie – westchnęła. – Ja widziałam twoje ciało. I ten płonący krzak z Limbo, do którego chciałeś podejść, a cię zatrzymałam. To było bardzo surrealistyczne, przeżyć to, a kilka tygodni później zobaczyć to znowu – trochę nie wiedziała wtedy co się dzieje, bo już zaczęły jej się wtedy też dziwne… rzeczy związane ze wspomnieniami babci-wampirzycy. – Więc no… wiedziałam, że to ma coś wspólnego z Limbo, bo to ostatni obraz jaki z niego pamiętam. Mniej-więcej – westchnęła. – Facet bez głowy… ja osobiście takiego w Limbo nie widziałam, a spędziliśmy tam trochę czasu. Były za to inne… rzeczy – to dziwne uczucie bycia obserwowanym. Że ktoś na ciebie czyha, czai się gdzieś w cieniu, jakbyś był zwierzyną…

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#2
14.09.2026, 20:14  ✶  

Pokiwał głową na jej pytanie. Dokończenie całej tej pogadanki w biurze brzmiało wiele lepiej, niż robienie tego na wypizdowie. Tam przynajmniej zmniejszało się ryzyko, że ktoś nieodpowiedni o tym usłyszy (chociaż nie to, że Atreus aż tak się tym przejmował). Teleportowali się zaraz z cichym trzaskiem, zostawiając za soba Brighton i zielonych brygadzistów. Aż mu się lepiej zrobiło, kiedy nie było ich w zasięgu wzroku, a zamiast tego pojawił się znajomy korytarz.

— Szczerze to ja czasem mam wątpliwości co dokładnie zostało tam rozdarte, bo w Stonehenge też w czymś zrobiła się dziura, ale chyba nikt nie mówi o dalszych konsekwencjach tego. Wszystko wróciło tam do normy, tak mi się wydaje. A Dolina? Dla mnie to bardziej, jakby ktoś zrobił tam jebitnie wielką dziurę. Albo poprzestawiał wszystko miejscami — powyciągał rzeczy z limbo, ich wspomnienia i teraz pozostawało pytanie, co wcisnął na ich miejsce. Isobell mówiła, że nie było braków energii. Ta krążyła w nieustanny cyklu, a gdzie coś zostało odebrane, coś innego wciskało się na to miejsce. — Ta. Różne dziwne rzeczy można było tam zobaczyć, tylko jakby pomyśleć… skoro limbo to miejsce gdzie trafiają dusze, to ten facet bez głowy wcale nie musiał być przez nas tam widziany, żeby znaleźć się na zewnątrz. Mógł stamtąd zwyczajnie uciec, albo obecność ludzi na zewnątrz portalu w ognisku też wpływała na to jak kształtowała się energia… — westchnął, jakby myślenie nad tym w większym stopniu było męczące. Trochę tak było, bo przelecieli ten temat już tyle razy, że człowiek sam się gubił odnośnie tego co było możliwe, a co nie. — W sumie limbo, Dolina Godryka… co ostatniego słyszałaś ciekawego o grasujących tam widmach? — zapytał wreszcie, autentycznie zainteresowany, czy była świadoma jaka przygoda mogła ich czekać podczas Samhain. Aż go dziwny dreszcz brał, kiedy przypominał sobie tę pokrakę, z którą stanęli oko w oko w lesie pod koniec sierpnia.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#3
15.09.2026, 00:08  ✶  

– Nie jestem pewna, od którego momentu widziałeś tam rzeczy, ale… tam był taki kamień, który zataczał kręgi, kamień, który zniszczyliśmy, ale od niego jakby wszystko się zaczynało. Ta wichura w limbo i… to wszystko. Wątpię, że coś podobnego działo się podczas Lithy. No i to drzewo na Polanie, które tam jest korzeniami do góry… W Limbo drzewa były wyrywane i leciały korzeniami do przodu, więc jestem przekonana, że to, co jest na Polanie, wyleciało właśnie z Limbo – o tym drzewie było mówione już po samym Beltane, a ono „wyrosło” w miejscu ogniska, czyli przejścia do Limbo, musieli ich z niego poniekąd ściągnąć. Dla większości było to dziwne zjawisko, ale Lestrange połączyła wątki, bo była naocznym świadkiem tego, co tam się wyprawiało. – Nie wiem na ile wpływ na to wszystko ma oczywiście to, że wtedy ta granica pomiędzy światami była cienka, w przeciwieństwie do Lithy… – nie znała się na tym. Chociaż powoli chyba zaczynała łapać, tak ogólnie, o co w tym chodzi.

– Nie sądzę, że to sugerowało ucieczkę. W sensie… No weźmy na to ciebie. Już dawno wtedy wyszliśmy z Limbo, a i tak widziałam ten… obraz. Tak jakby to było jakieś echo, które się sączyło na zewnątrz. Jeszcze do tego wszystkiego to słońce i księżyc jednocześnie na niebie… Wydaje mi się, że to był moment, kiedy weszła największa anomalia i wtedy jakoś tamto miejsce próbowało wyrównać różnicę w… energiach? – była trochę niepewna tego, co teraz mówiła, ale tak jej wychodziło z tego wszystkiego, co zdołała pozbierać z rozmów z różnymi specjalistami. – Wiesz… Zastanawiam się, czy ten księżyc, który był widoczny w Dolinie wtedy… czy to przypadkiem nie był obraz z Limbo… – zmarszczyła brwi, bo właśnie w tej chwili oświeciło ją, że, do cholery, to mógł być prawdopodobny scenariusz.

– O widmach? – zastanowiła się. Pomijając list od Brenny, no to słyszała o nich od ghoulki, która miała z nimi spotkanie twarzą w twarz. – Że mają wielkie i czarne jak smoła oczy – rzuciła, niby bez sensu, ale z drugiej strony, jak sama je widziała, to miały taką no… widmową formę, z pewnością nie widziała wtedy żadnych czarnych oczu.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
15.09.2026, 20:48  ✶  

— Ludzie którzy tam byli mówili, że widzieli Matkę, Dziewicę i Staruchę we własnych osobach. Byli w dziwnych, innych miejscach niż Stonehange i rozmawiali z boginiami — wzruszył ramionami. — Co sabat to inna dziwna rzecz. To drzewo korzeniami do góry to pewnie najmniej dziwna rzecz w całym tym pierdolniku — przyznał, uśmiechając się do tego krzywo. Drzewo przynajmniej wciąż było drzewem i jedyna dziwna nim rzecz to to, że postawione było do góry nogami. Ale to co mówiła Victoria brzmiało sensownie jego zdaniem. To że konar mógł być tym samym, który wyleciał z limbo podczas wielkiej wichury.

— Może ucieczka to złe słowo, ale chodziło mi mniej więcej o to co mówisz… chyba. Równowaga została zaburzona, a w zasłonie dosłownie powstała wielka dziura. Coś przeszło w jedną i w drugą stronę, energia się wymieniła. Wiesz, to co mówisz na temat księżyca w Dolinie, to też nie brzmi nieprawdopodobnie. Ale szczerze to mało co brzmi źle w kontekście tego, co dzieje się w okolicach tamtego miasta i to po Beltane — wszystko wywrócone do góry nogami i stojące na głowie, jak to drzewo na Polanie Ognisk.

— Nie zapominaj o ostrych zębach i pazurach — mruknął rozbawiony, bo brzmiało to trochę jak opis z bajki dla dzieci o Czerwonym Kapturku. — Nie, chodzi mi o to co działo się pod koniec sierpnia, bo w sumie niedługo Samhain. Jeśli rozstawią cię przy Kniei to fajnie wiedzieć w co się człowiek pakuje. Składałem na temat tego raporty Harper i mamy nawet zdjęcie, można je wygrzebać, to sobie pooglądasz, ale ogólnie odjebało się wtedy parę rzeczy. Po pierwsze, czy wiedziałaś że Widma zaczęły sobie wychodzić z Kniei? Dla przykładu, jedno z nich znaleźliśmy w takiej piwnicy przy domu. Wypadło z niej i uciekło do lasu. Bagshot zdążył zrobić wtedy zdjęcie, o którym mówię.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#5
16.09.2026, 08:24  ✶  

– Może widzieli – zgodziła się, ale być może dlatego, że sama miała teorię do tego, co wydarzyło się w Limbo. – Ja do teraz jestem przekonana, że w Limbo spotkaliśmy Panią Księżyca – rzadko mówiła o tym na głos, ale właśnie to spotkanie, to co wtedy czuła, to co zobaczyła w rytualnym ogniu – a czego nie widział nikt inny – całe to doświadczenie odmieniło jej podejście do wiary. – Nie wiem czy i ty ją widziałeś… – dodała, bo w sumie to faktycznie nie była pewna ile z tego widział również Atreus. Wiedziała, że jego doświadczenie było trochę inne, chociażby… nie spotkał tam żadnej duszy, która chciała go tam zatrzymać, nie wyrwał żadnej kawałka energii i wspomnień. – Ale Limbo to nie było do końca inne miejsce… to nadal była Polana Ognisk i Knieja Godryka, tylko trochę bardziej dzikie… zakrzywione. A nie zupełnie inne miejsce – tak przynajmniej Victoria odbierała to miejsce już po czasie, gdy miała możliwość wszystko przeanalizować i sobie poukładać w głowie. – To przede wszystkim pierwsza najdziwniejsza rzecz – ale rzeczywiście: niekoniecznie zajmowała miejsce na podium najdziwności.

– Ja ich nie widziałam. To znaczy wielkich czarnych oczu też nie,  jak miałam z nimi styczność to byli bardziej… niematerialni? – Victoria zmarszczyła brwi, nie będąc pewna czy to właściwe określenie. Z początku faktycznie to coś zostało nazwane widmami no bo było widmowe, czy więc objadły się tyle energii wokół i z ludzi, że zaczęły przybierać bardziej… namacalną formę? – Słyszałam, że wyszły do miasta, tak. Brenna mi napisała. Ale nie widziałam żadnego raportu ani nic ponad to. Rozmawiałam za to z kimś, kto miał z nimi styczność ee… pierwszego stopnia – mruknęła. Bo jak kurwa nazwać coś po czym kończysz martwy…? – Ale co to widmo robiło w piwnicy? – Lestrange aż się zatrzymała i zapatrzyła na Atreusa. – Jadło ziemniaki? – rzuciła nie aż tak bez sensu, no bo mniej-więcej wiedziała co trzymała większość ludzi w piwnicy w Dolinie Godryka: plony i zapasy.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#6
21.09.2026, 18:38  ✶  

— Widziałem kogoś, kto wydawał mi się być boginią — przyznał, chociaż jak zwykle brzmiało obco. Powiedziała mu, że przyszedł za późno, ale jednocześnie było w niej coś co zdawało się mówić, że była panią tamtego miejsca. Może ciężko było mu nazwać ją Panią Księżyca, głównie dlatego że niewiele go w niej wtedy było. Porośnięta była mchem, martwa a jednak wciąż mówiąca, otoczona przez trzy basiory – więcej w niej było z samej Matki Natury, ale ta też była bóstwem, zależy jak się na to patrzyło. — Tak. To samo, ale jednocześnie jakby w niewłaściwy sposób. Nie nazwałbym tego wypaczeniem, ale jakby… byciem na opak — jakby oglądać je w krzywym zwierciadle. Wiedziało się na co się patrzyło, ale jednocześnie było z pozakrzywianymi, zamazanymi liniami.

— Wydaje mi się, że ja nie widziałem ich na własne oczy tak wiesz, na początku. Kiedy jak mówisz, byli bardziej niematerialni. Widziałem i słyszałem ich opisy, jasne, ale nie miałem przyjemności — sam zmarszczył brwi, przez dłuższą chwilę zastanawiając się, czy faktycznie w okolicach maja i czerwca się na nie nie natknął, ale wydawało mu się że nie. Jedyne co, to prowadził sprawę znalezionego na polu ciała. — Szczerze to nie mam pojęcia. Złożyłem raport i zostawiłem to w rękach szefowej, tym bardziej że zaraz był początek września i nikt nie miał chyba czasu się tym interesować. Podejrzewam jednak, że może chodzi o jakieś przemieszczanie się bliżej ludzi, przynajmniej w niektórych ich przypadkach, ale no. Nie znam się na tym jakoś wybitnie. Ważne, że uciekło na powrót do lasu, ale za to inne… o, to było niesamowicie ciekawe. Był taki jeden facet co się niesamowicie rzucał w tych ogłoszeniach o kotki i od jednego do drugiego, przyszło do sprawdzenia go. Ziomek wymknął się z domu i pognał do Kniei, więc ja za nim. Szedł przez ten las i wreszcie stanął. Ona… praktycznie siedziała, wsparta o jedno z drzew, ubrana w ciemną szatą. To co spod niej wystawało wyglądało jak obciągnięty skórą szkielet i ten typ zaczął do niej gadać. Powiedział ze przyprowadziłem twoje dzisiejsze koty i wskazał w kierunku z którego przyszedłem. To coś zaczęło się czołgać, więc jak każdy zdrowy na umyśle – w nogi. Podsumowując… wydawały się o wiele bardziej fizyczne, jakby z czasem zmieniały się ewoluowały. Dodatkowo, coś ewidentnie było nie tak z tym drugim. Facet wydawał się zauroczony, albo coś w tym typie. W ogóle się nie bał, świadomie prowadził do tej istoty… mnie się wydaje że to po części przez niego było takie zamieszanie z tymi kotami. Potem nikogo już tam nie zaciągnął, bo rano został znaleziony wysuszony jak wszystkie inne ofiarty widm.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#7
21.09.2026, 21:51  ✶  

– Jak spojrzałam w ogień… To widziałam ją żywą, tuż przed tym, jak zaatakowali ją śmierciożercy. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale pamiętam to bardzo wyraźnie, jak czułam… przymus, że muszę jej pomóc. Chciałam na oślep wejść w ogień. I nie wiem, skąd to wiedziałam, że to to jest przejście, ale właśnie wtedy to sobie uświadomiłam. Dlatego tam weszliśmy – już nawet nie pamiętała czy mu to wcześniej mówiła, niektóre rzeczy jej się zacierały ale to – to wrażenie, tę powinność pamiętała doskonale. A później ta kobieta, rozpłatana, rozkładająca się na ich oczach… Wciąż do nich przemawiająca. Victoria uważała, że to był… cykl. Jego uosobienie, które pojawiło im się w formie, która byli w stanie pojąć. Bogini, bóstwo, zwał jak zwał. Czy to była Pani Księżyca, Matka, Dziewica, czy wszystkie one na raz w jednej postaci – nie miało to chyba większego znaczenia?

– One nie były łatwe do zauważenia. Kłębiły się… w grupach, ledwo widoczne, trochę jak duchy, ale też nie do końca. Nawet nie wiem, jak to dobrze opisać – mruknęła, przypominając sobie to spotkanie miesiące temu, gdy Laurent tak bezmyślnie do nich wyszedł sobie „porozmawiać”, czy cokolwiek on tam robił…

Wysłuchała opowieści Atreusa w ciszy, konfrontując jego doświadczenia z tym, co sama usłyszała od ghoulki w Necronomiconie.

– Mi się wydaje, że one się porozumiewają. Jak ludzie. Tak mówiła ghoulka, która wyszła z tego… nieżywo – nie wiedziała, jak to lepiej ubrać w słowa prawdę mówiąc i aż zmarszczyła brwi. – Że brzmią jak ludzie i potrafią być bardzo przekonujący – doprecyzowała. Koty. Czy te gnidy żywiły się… kotami? I ludźmi? Bo dla Victorii było jasne, że one się pożywiały. Wcześniej myślała, że może czasem, witalnością, teraz uważała już, że energią… W jakiś dziwny sposób, który był w stanie postarzyć człowieka. – Pomijając oczywiście dojmujące uczucie strachu, smutku i beznadziei, jakie się przy nich czuje – stąd właściwie pomysł na użycie przy nich Patronusa, który był pozytywną energią… – Wiesz co mi jeszcze powiedziała ta ghoulka? Że na wschód od Polany Ognisk jest jakaś polana z kamiennym kręgiem, którego te widma nie są w stanie przekroczyć. To dopiero dziwne. Ale skoro ona widziała ich oczy i ty też ich widziałeś, to znaczy, że w jakiś sposób przybrały bardziej materialną formę. Nie wiem… nażarły się wystarczająco, żeby przestać być niebezpiecznym duszkiem i teraz są kurewsko niebezpiecznym nie-duszkiem? – zasępiła się trochę i nawet przystanęła, opierając się o ścianę. Jakoś jej nie było spieszono do biurka. – Czyli… Jakaś forma dziwnego przekonywania, naśladowanie ludzkiej mowy, może zauroczenie? Forma jak najbardziej materialna, czołganie się, wysysanie ludzi na wiór, aura smutku i beznadziei, kamienie, które nie pozwalają im przejść… – wyliczała, wystawiając przy tym palce.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
21.09.2026, 22:16  ✶  

Atreus, biegnąc w stronę ogniska, nie czuł żadnego przymusu. Nie takiego, który opisywała Victoria, bo on zrobił to wszystko w pełni świadomie. Pewnie gdyby Mavelle, to by na to nie wpadł, ale przekazana przez nią informacja za pomocą fal, wystarczająco zmobilizowała go do działania. Pewnie gdyby nie to, że Brenna zostawiła go ze śmierciożercą, który tak go poharatał, to pewnie Longbottom wskoczyłaby razem z nim, a tak? Zachował wszystko dla siebie, śmiertelnie obrażony i jednocześnie pchany jakąś… właściwie sam nie wiedział czym. Pewnie ambicją w jakimś stopniu, ale w tamtej sytuacji to nie było wszystko, a gdzieś za tym czaiło się zwyczajne poczucie, że nie można było zostawić ich w portalu samych i liczyć na to, że wszystko samo się ułoży. Nie mógł wiedzieć, że droga prowadziła prosto do limbo, bo gdy tylko Victoria, Patrick i Mavelle wskoczyli do środka cała możliwość komunikacji się urwała.

A potem spadał. Cholera, tak strasznie długo spadał, jakby to wszystko miało nie mieć końca. Wylądował na dole i tylko czuł się słabo, w ten dziwny sposób jakby uciekała z niego cała energia. Nie powinno go tam być – akurat w tym bogini miała rację. Dała mu też wybór, gdzie mógł zawrócić, ale po pierwsze nie wiedział jak, a po drugie nie był w stanie odwrócić się plecami do rzeczy, które działy się dookoła niego. Pomógł czy nie, znalazł się z resztą funkcjonariuszy niemal na samym końcu drogi i całe szczęście, wszyscy wrócili z tej podróży cali. Odmienieni, ale w jednym kawałku.

— Oh, okej. Wydawało mi się, że wcześniej nikt nie opisywał w ten sposób, dlatego wyszedłem z założenia, że one się rozwijają. Ale nawet jeśli mówiły wcześniej, no to i tak wydawały się o wiele bardziej materialne — westchnął, bo to wcale nie była pocieszająca wizja. Może to znaczyło, że wszystkie te wcześniejsze ofiary też zostały w jakiś sposób przekonane i zwabione przez widma. — Ghoulka? — zainteresował się nieco, przystając obok niej i również opierając się o ścianę. Dłonie wsunął do kieszeni spodni. — Kamienny krąg… może to jakieś runy? Bo nie wiem co innego mogłoby je powstrzymywać… Może dałoby się to sprawdzić w jakiś sposób? Nie mówię, żeby wchodzić do samej Kniei, ale jeśli dałoby się ją jakoś wysondować… — zaczął się zastanawiać i w sumie przychodziło mu do głowy parę pomysłów. Wystarczyło by jedna osoba wiedziała gdzie to jest, a wtedy mogła wrócić i teleportować na miejsce docelowe siebie i jeszcze inne osoby. Wtedy natomiast, można by całe miejsce lepiej zbadać i może wyciągnąć z tego coś ciekawego. — Może znasz kogoś, kto umie się eksterioryzować? To pierwsze, co przychodzi mi do głowy… — mruknął, mimowolnie ściszając głos na te przemyślenia. Coś w nim chyba powoli przestawało wierzyć w to, że załatwianie rzeczy z ramienia Ministerstwa miało przesadnie dużo sensu.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#9
22.09.2026, 10:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2026, 23:28 przez Victoria Lestrange.)  

– Ja je widziałam tuż po tym jak te pierwsze osoby zostały zaatakowane i się tak gwałtownie postarzyły… kręciliśmy się wtedy z Brenną i Patrickiem przy domu tej biednej kobiety, to było już w Kniei… i był z nami Laurent. A jak on zobaczył te widma to oczywiście próbował je potraktować jak niewinne zwierzątka – Victoria westchnęła ciężko. – Chyba próbował do nich mówić, ale oczywiście bez skutku. Jestem prawie pewna, że wtedy tego nie potrafiły, tylko się rzucały na ludzi – wychodziło z tego, że musiały ewoluować. Rozwijać się. Minęło kilka miesięcy i nagle były w stanie mówić do ludzi czy coś w ten deseń? Źle to wróżyło ogólnie, bo czy to znaczyło, że jeśli minie jeszcze trochę czasu, to będzie jeszcze gorzej? Czy był w ogóle sposób na to by je unicestwić? Patronus działał odstraszająco, a nie… nie zabijał ich przecież.

– To jak ty je teraz opisujesz, albo ta ghoulka, świadczy o tym że się trochę zmieniły… – mruknęła pod nosem. Na pewno nie kojarzyła żadnej szaty. – Laurent chyba chciał im dać swój płaszcz, żadnej szaty więc raczej nie miały…? – no mogły ukraść komuś kogo zabiły, to się wydawało raczej tutaj oczywiste, ale sama chęć ubrania się… nie umiała tego wytłumaczyć. – Ani, ghoulka. Obudziła się nagle, bo wyglądała jak ta reszta… mówiła że wlazła do Kniei z ciekawości. Powiedziałabym, że to to powiedzenie, że ciekawość zabiła kota. Możesz sobie oczywiście poczytać mój raport – Victoria cmoknęła z niezadowoleniem na całą tę sprawę i sytuację.

– Nie mam pojęcia. Jako dziecko łaziłam po tej kniei, z Brenną oczywiscie – oczywiście, że Brenna ciągała ją w różne miejsca a Victoria nie miała nic przeciwko, mała dama czy nie! – Ale nie kojarzę żadnego kręgu kamieni na polanie, to znaczy innego niż Polana Ognisk – ale nie twierdziła, że zna całą knieję jak własną kieszeń, bo z pewnością tak nie było. – No niebardzo. Jakoś nikt mi się nie zwierzał z takich umiejętności, w końcu jestem suką w mundurze – również ściszyła głos. Czy to nie zahaczało o nekromancję? Czy to nie była manipulacja jakoś… duchem, energią? Nic dziwnego, że się ludzie nie chwalili. Ale nie, faktycznie nie znała nikogo, kto by to umiał. – Zostaje polatanie miotłą nad knieją i wypatrywanie tej polany z kamieniami – mruknęła, ponownie kątem oka zerkając na zegarek. Miała jeszcze tylko chwilę, nim powinna kończyć pracę i wracać do domu, żeby się jakoś sensownie przygotować.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#10
24.09.2026, 00:09  ✶  

— No tak, cały Laurent — Atreus westchnął z jakimś takim bólem. Ciężko było się spodziewać, że kuzyn od pierwszej chwili podejdzie do widm z należyta ostrożnością. A może nie z ostrożnością, bo przecież Prewett zajmował się stworzeniami i wiedział, do czego te mogą być zdolne. Nie tutaj, chodziło o to, że postanowił im udzielić jakiegoś niesamowitego kredytu zaufania. Dawanie płaszcza? Od samego tego faktu, bolała go nieco głowa. Rozmowa to tam… skoro można było rozmawiać z koniem, to pewnie z widmem też.

— A sobie poczytam, czemu by nie — bo cała ta historia z ghoulką brzmiała niesamowicie abstrakcyjnie. Z tego co Lestrange mówiła, to brzmiało to tak jakby dziewczyna umarła, a potem wstała do życia. Nie był niestety pewien, czy tak ghoule działały, znaczy tak same z siebie, ale nie zamierzał teraz wnikać w ich naturę.

— Ciekawe, może była jakoś ukryta? — zastanowił się cicho, bardziej mówiąc do siebie niż do niej. — Suka w mundurze, bardzo ładnie — parsknął, faktycznie rozbawiony tym określeniem. Nie takie rzeczy się słyszało, kiedy nosiło się mundur i jeśli miał wyrażać swoją szczerą opinię, to i tak brzmiało to całkiem lekko, jak na możliwości niektórych. — Eh, zawsze coś. Ale chyba pomyślimy o tym później. Po sabacie — westchnął i skinął głową, wskazując dalszą część korytarza, by zwinęli się i ruszyli dalej.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1724), Victoria Lestrange (1925)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa