• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 1972 20.10 Księżycowy Staw | Alastor & Milles]

[Jesień 1972 20.10 Księżycowy Staw | Alastor & Milles]
constant vigilance
I have traveled far
beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#11
10.07.2026, 13:32  ✶  
Uśmiechnął się. I wciąż obserwował – jego uważne oczy śledziły z uwagą zarówno to, co działo się w bibliotece, jak i poczynania ukochanej siostry. Wraz z uniesieniem kącików ust, na posępną twarz padło kilka metaforycznych promieni słońca, ale tym co wybrzmiewało z jego mimiki było przede wszystkim głębokie skupienie. Ludzie musieli w swoim życiu przywdziewać wiele ról, Alastor wydawał się w tym naprawdę dobry. Można było powiedzieć, że z jednej z nich nie wychodził nigdy – nie istniało coś, co ściągał z pleców wychodząc z biura w Ministerstwie – ciągnął ze sobą cały ten bagaż wszędzie gdzie tylko się pojawiał, a jakby się nad tym zastanowić głębiej, to… Może on ten bagaż miał nawet wcześniej, jeszcze zanim przekroczył próg Ministerstwa. Spojrzenie jakim obdarowywał teraz swoje otoczenie zdawało się przyklejać do niego jeszcze kiedy był małym dzieckiem udającym za pomocą patyka, że magia jaką się posługuje jest czymś więcej niż spontanicznymi wybuchami euforii lub smutku.

– Nie widzę go – przyznał – ale to możliwe. Bo to są działania durne i zatruwające życie, ale nieszkodliwe. Duch by nas nie zabił, bo nie będzie miał się z kim bawić, a klątwa… – zmarszczył brwi – szybko ujebałaby nam palce.

Odsunął ich od regału, tak żeby na nich nie spadł w całym panującym tutaj chaosie. Nie walczył ze spadającymi książkami, póki ich okładki nie próbowały podbić któremuś z nich oka – rzucał jedynie zaklęcia rozpraszające, tu i ówdzie, jeśli wyczuł moment mogący zapobiec zawaleniem się w dół którejś z półek.

Rzut PO 1d100 - 70
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 92
Sukces!

– Co chciałaś mi powiedzieć?

Oczywiście, że zauważył. Zauważył też, że im dłużej rozmawiali, tym mniej mówiła. Nie zamierzał zmuszać jej do nadawania jak katarynka, ale zauważał takie subtelne zmiany. Kiedy nie ucinał żadnych wątków, to trochę tak, jakby panowała pomiędzy nimi cisza.

@Millie Moody
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#12
03.08.2026, 20:42  ✶  
Wspólne wypatrywanie poltergeisa, ducha czy innej klątwy dało jej ten moment, aby dostrzec uniesione kąciki, żeby przez moment poczuć się jakby znów byli dzieciakami "na tropie", gdy śledztwa zamknięte w jednym pokoju obejmowały odnalezienie Królewny Gwizdoliny, która - jak się później okazywało - poszła na partię gargulków na najwyższą półkę, w najwyżej osadzonej szafce, tak wysokiej, że Alastor musiał robić za prowizoryczną drabkę z roześmianym w głos garbem o kruczych czarnych włosach i parze lśniących z rozbawienia oczu.

Jak bardzo ten obraz nie mógł się przebić do rzeczywistości, gdy ujebany ziemią wynosił nieprzytomny garb znaleziony po trzech dniach gdy to wszystko jebło i nic nie poszło zgodnie z planem. Jak bardzo śmiech zamienił się we łzy, w ciszę przetkaną srebrzystą nitką nadziei, że jeszcze został oddech w wątłej piersi, że jeszcze nie wszystko było stracone.

Westchnęła dramatycznie, odchylając głowę do tyłu by oprzeć ją o jedną z półek. Wcale nie najwyższych. Była to półka taka środkowa.

– Jednego z nich przyskrzyniliśmy, to być może jego mniejszy brat. Albo siostra. – Kolejne sabaty odciskały się piętnem na ich ciałach i duszach, kolejne przegrane bitwy, wciąż jeszcze rozgrywające się wojny.

Podążała za nim obserwując go w akcji, przytulając do siebie album pełen dziwacznych zdjęć, które zwyczajnie były zrobione kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset lat temu. Inna moda, inne style, te same do bólu ludzkie uczucia.

Pytanie zaskoczyło ją. Na moment uniosła brwi, podobnie jak musiała unieść głowę, żeby spojrzeć się w twarz brata. Język zwilżył spierzchnięte wargi. W sumie chciała powiedzieć mu bardzo dużo. W sumie chciała powiedzieć mu wszystko.

– Wiesz, nie wybrałeś zdjęcia z którego chciałbyś mieć nasz portret w nowym mieszkaniu, mogłabym… mogłabym namalować nam takie razem z Cainem. Teraz kiedy będę malarką to… – urwała. Tak dziwnie brzmiały te słowa. Uciekła wzrokiem, ku zakurzonym książkom i uśmiechnęła się, trochę na siłę, by odegnąć te wszystkie myśli, które kotłowały jej się coraz mocniej w tym pustym łbie. Zbliżał się sabat. Nie trzeba było być jasnowidzem, by to co widzieć mieniło się czarnymi barwami.
constant vigilance
I have traveled far
beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#13
23.08.2026, 17:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.08.2026, 17:09 przez Alastor Moody.)  
Domyślał się, że mało osób spodziewało się dojrzeć w jego głowie coś poza chłodną pustką zalewaną z roku na rok coraz to większymi kuflami piwa. Szorstkiej reputacji nie pomagało nigdy to, jak wiele skupienia i zaangażowania umysłowego wymagała jego praca. Mimo tego chciał wierzyć, że jego siostra w niego wierzyła i dostrzegała, wyłapywała przemiany w jego zachowaniu i sposobie w jaki podchodził do swoich bliskich, kiedy docierało do niego, że potrzebowali brata, kuzyna, syna czy kogokolwiek innego, a nie gburowatego Aurora wyciągającego spod gruzów świata tuziny martwych ciał, żeby śledztwem uwalniać dusze zawiedzione przez to jak dziurawy i niesprawiedliwy był to świat.

Millie była z natury buntowniczką. On był ostoją prawa i sprawiedliwości. Ona była kobietą. On był mężczyzną. Dzieliło ich wiele lat… Dzielił ich ból egzystencjalny płynący z kompletnie innych źródeł. Więc w sumie dlaczego to właśnie ona miała to zrozumieć? Przymknął oczy i wypuścił głośno powietrze, jednocześnie zmęczony tematem kłębiącym mu się w głowie, jak i nie chcąc już robić sobie wiecznych wymówek, żeby uciec od oczywistego.

– Lubisz ostatnio urywać zdania, zanim przejdziesz do sedna.

Stał tutaj teraz, próbując ochronić dom Brenny Longbottom, a prawda była przecież taka: jeszcze w tym roku nie udało mu się uratować własnego. Ojciec do niego napisał coś w stylu, że „pomoże mu stanąć na nogi” i chociaż bardzo to doceniał, nie potrafił zignorować czegoś, co Aaron usilnie chował za firanką od dobrej dekady. Rodzeństwo Moody czołgało się po ziemi o wiele dłużej, niż Londyn cierpiał od skutków Beltane.

– Może to chamskie wobec Caina, ale skoro mam wybierać, to chętniej powiesiłbym sobie portret ciebie i mamy.

I niech ktoś to uzna za durne, ale Alastor myślał wciąż o Cainie często z tak prostej przyczyny, że nie zdążył przyzwyczaić się do jego śmierci. Kilka razy przechodząc nieopodal mieszkania na Islington, miał ochotę wpaść do niego na pogawędkę. Szukał jego imienia w grafiku. Nie mieli okazji prawdziwie się pożegnać. Czy dało się zorganizować człowiekowi drugi pogrzeb? Tak żeby wszyscy zdążyli zareagować na to, że nie żyje i wypłakać się, zamiast wytańczenia tego w kółku pełnym pijanych ludzi?

Nie sprzątali już biblioteki. Alastor jednak kątem oka coś obserwował. Próbował wyczytać plan upierdliwego ducha zanim ten przypuści na nich bezpośredni atak.

@Millie Moody


fear is the mind-killer.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#14
17.09.2026, 10:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.09.2026, 10:01 przez Millie Moody.)  
Prawda była taka, że Milles miała za dużo słów. Być może nazbierało jej się z tych kilku miesięcy, gdy przebywała w zamknięciu, a z jej gardła częściej wydobywał się krzyk niż sensem posklejane słowa. Być może było ich tak wiele, bo nadmiar emocji rozlała na suficie w Księżycowym Stawie, nadmiar energii poszedł rozbryzgiem w pożar i kryzys jak świeża struga wody ze źródła nie mającego końca. Być może jakoś sobie poukładała dzięki temu w głowie to co było wiatrem i burzą, odsłaniając to co był myślą o wiele bardziej cywilizowaną, możliwą do wyartykułowania. Możliwą do zwierzenia…

…ale to nadal było trudne. Chciała powiedzieć mu wszystko na raz w połowie drogi gubiąc sens poprzedniego zdania, jak mały kociak widzący ruch to tu to tam, nie mogący zdecydować w którą ofiarę uderzyć pazurkami ostrymi jak maluśkie igiełki. W końcu jednak przysiadła mentalnie, aby z tych opasłych tomów myśli wyłuskać jedną najważniejszą. Dwie. No góra trzy… Tak żeby zacząć zdanie i skończyć je. To nie mogło być takie trudne, przed momentem tych zdań była cała lawina.

Ale jego odpowiedź osadziła ją w ciszy, otuliła ją przyjemnie, bardziej niż chciała to przyznać. To z resztą po troszę był powód dla którego ten album mocno nią szarpnął. Były w nim zdjęcia innej rodziny, ale stanowił zapis historii, wspólne dzieje. Starość, która bywała przywilejem. Cain, podobnie jak ich matka nie będą mieli szansy z niego skorzystać. Odłożyła więc książkę niedbale i zamiast czekać na kolejny atak kogoś/czegoś, sama zaatakowała Alastora. Nie dosłownie oczywiście, bez agresji i czerwoności gniewu, ale z determinacją siostry, która była o wiele bardziej stęskniona niż okazywała w swojej chaotycznej formie. Objęła go w pasie i przycisnęła mocno, rozwiewając koszmarne wspomnienie boginów, którzy zaatakowali ją tu właśnie w sierpniu.

Ha… o tym też przecież chciała mu opowiedzieć.

– Strasznie za nią tęsknię – wydusiła z siebie, a ze zdradzieckich oczu poleciały łzy. Jak potoczyłoby się ich życie gdyby nie odeszła? Czy namówiłaby Millie na odpuszczenie pracy w policji i poszukiwania własnej ścieżki? Czy nauczyłaby ją widzenia snów? Czy powiedziałaby jej, że warto inwestować czas w marzenia? Że warto po prostu być sobą i zobaczyć co z tego wyjdzie? – Wiesz Alek… – wymamrotała cicho, próbując zachować równy głos mimo płaczu – …ja już nie chcę pracować w policji. Myślę, że złożę wypowiedzenie w listopadzie. – Ominęła takie słowa jak "chyba" bo nawet jeśli nikomu jeszcze tego nie powiedziała wcześniej to zdawało jej sie, że decyzja zapadła. Ominęła też pytanie "czy będziesz mnie nadal kochał, jeśli przestanę być gliną?", choć tu już musiała mocno zagryźć wargi bo bała się odpowiedzi. Może głupio, bo przecież Alastor kochał ją nawet jak bezładnie leżała na lecznicowym łóżku i nie była w stanie świadomie wypowiedzieć ani jednej myśli. Ale nie było lepszej walki ze strachem niż konfrontacja z nim. Słowa zostały już wypowiedziane.

@Alastor Moody
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2103), Millie Moody (3071), Pan Losu (93)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa