• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
Szesnastego października w Prawach Czasu

Szesnastego października w Prawach Czasu
god (self-diagnosed)
shitposting comes to me
in divine visions
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, rektor
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#1
11.05.2026, 17:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.05.2026, 20:25 przez Vakel Dolohov.)  
16.10.72

Gabinet, w którym Vasilij Dolohov przyjmował swoich klientów, zmieniał swój wygląd i kształt już wielokrotnie. Wieszcz prowadził firmę od dobrych dwóch dekad, musiał więc urządzać tego typu przestrzenie w zgodzie z nadciągającymi trendami, a momentami również je wyznaczać. Zmiana wystroju nie była więc czymś, co mogłoby przeciętnego bywalca Praw Czasu zastanowić, ale w ludzi znających ekscentrycznego wróżbitę musiała uderzyć zmiana kolorystyki.

Lana z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, iż na parterze w ostatnich dniach dokonano sporych renowacji skutecznie usuwających ostatnie skutki Spalonej Nocy, ale doglądać tego mogła powierzchownie. Wyczyszczono fasadę, wstawiono nowe okiennice. Widok białej sofki i foteli, zgrywających się kolorystycznie ze złotymi zasłonami i sklepieniem w gwiazdozbiory, były wyraźnym odejściem od niebieskiego, który od lat utrzymywał się na czołówce ukochanych kolorów Vakela i stał się w pewnym sensie jego znakiem rozpoznawczym.

Najwyraźniej otwarcie instytutu znaczyło dla niego o wiele więcej niż stare przyzwyczajenia.

– Svetlana – przywitał się z nią skinięciem głowy, sprawnie przykrywając zamyślenie sprzed chwili ciepłym uśmiechem. Kiedy zeszła na dół i otworzyła drzwi, Dolohov siedział przy swoim biurku, notując coś w opasłym kajecie pełnym różnorakich zapisków. Dokładnie w momencie postawienia przez nią stopy wewnątrz gabinetu, postawił ostatnią kropkę i odsunął sgo od siebie, sygnalizując zakończenie pracy nad tym, co zajmowało go do tej pory. Nie stracił wybitnego poczucia czasu, często wybiegającego poza zwyczajną, ludzką percepcję. – Za chwilę przyleci tutaj nasza herbata – zapowiedział wstając, po czym zaprosił ją gestem ręki, żeby usiadła z nim przy stoliczku, wokół którego rozstawiono wcześniej wspomnianą sofkę i fotel. Przepiękne obicia z bliska ujawniały wyrysowane na nich gwiazdozbiory odpowiadające znakom zodiaku. Jak zawsze zresztą, istotny był dla niego każdy, nawet najmniejszy detal. – Ostatnio kiedy widzieliśmy się w czwórkę, miałem plan zrobienia wielkiego wstępu do tegoż, co dla was naszykowałem – wspomniał spotkanie z początku września – i najwyraźniej profesor Higgs miał rację, bo zawsze mi powtarzał, ze spotkania w więcej niż trzy osoby nie prowadzą do niczego. Faktycznie chciałem opowiedzieć wam więcej o Ætherii już wtedy, ale zabrakło przestrzeni na mój monolog o nowym projekcie.


with all due respect, which is none
Lady of the Moon
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#2
12.05.2026, 23:30  ✶  
Ród Dolohovów nie był znany ze swojej otwartości czy też z wylewności w okazywaniu uczuć. Konieczności osadzenia się w nowym kraju wymusiła skupienie się na interesach oraz dbanie o reputację, nawet kosztem szczęścia bliskich. Zdaniem niektórych, dobro czystokrwistej rodziny miało priorytet nad dobrem jednostki. Z tego powodu relacje Lany z krewnymi zazwyczaj nie cechowały się szczególną zażyłością. A może to wspólne doświadczenie dorastania w smętnej atmosferze Little Hangleton naznaczyło ich pewnym smutkiem?

Istniało jednak paru członków rodziny, z którymi Dolohovówna starała się utrzymywać pozytywny kontakt. Byli to badacze jak Vasilij czy Cassandra, którzy zamiast skupiać się na osiągnięciu zysku za wszelką cenę, podzielali jej pasję do nauki. Nie starali się też wcisnąć Lany na siłę w żadną rolę, co stanowiło dla niej miłą odmianę. W podzięce dzieliła się z nimi swoimi księgami oraz innymi materiałami badawczymi zdobytymi podczas podróży, często otrzymując podobne podarki. Czarownica wiedziała, że te relacje były stabilne, lecz nie miała pewności co do tego, jak silne mogły one być.

Aż do Spalonej Nocy.

Po pożarach życie Lany zmieniło się na zawsze, lecz pośród całej tej tragedii tliła się jedna pozytywna myśl: mogła liczyć na wsparcie Vakela. Nie chodziło tylko o zapewnienie jej dachu nad głową po tym, jak mieszkanie matki poszło z dymem; kiedy straciła chęci do życia zapewniono jej opiekę i pilnowano by jakkolwiek funkcjonowała. Nawet jeśli Dolohovowie nie byli najlepsi w okazywaniu uczuć, sama obecność mieszkańców Praw Czasu sprawiała, że świeżo osierocona czarownica kompletnie nie oderwała się od rzeczywistości. Zapach eliksirów Delyry, subtelne oznaki pracy Peregrinusa, a nawet gadanina Lyssy – wszystko to przypominało jej, że nie jest sama. Że jeszcze ma rodzinę.

Wiedziała, że nigdy nie będzie mogła spłacić długu wdzięczności wobec Vasilija, ale najwyraźniej jasnowidz i tak nie oczekiwał niczego w zamian (w przeciwieństwie do bardziej merkantylnych członków ich rodziny). Kiedy więc otrzymała od niego list z ofertą współpracy poczuła się naprawdę zaszczycona, zwłaszcza, że nie posiadała przecież oficjalnego dorobku naukowego (do tej pory prowadziła wyłącznie prywatne badania). Teraz, gdy dostała szansę na wykorzystanie swojej wiedzy w jakimś wyższym celu, zamierzała ją wykorzystać. Poza tym, chciała wesprzeć przedsięwzięcie kuzyna – przynajmniej w ten sposób mogła mu się odpłacić.

Vakel jak zawsze idealnie wyczuł moment na wystosowanie swojej propozycji, ponieważ od paru tygodni Lana powoli zaczynała coraz więcej działać. Zdała sobie sprawę, że różnorakie aktywności odciągają ją od smutnego przesiadywania w pokoju całymi dniami, a jak się przekonała dzięki wsparciu bliskich, pragnęła żyć, a nie egzystować w sztucznej pustce. Drogę do gabinetu jasnowidza przemierzyła więc pewnie, a na jej twarzy malowała się nie widziana od tak dawna determinacja.
– Jestem. – również przywitała się skinieniem głowy i zajęła wskazane miejsce. – Cóż, ja i tak zawsze preferowałam spotkania w mniejszym gronie. – przyznała szczerze. Bardzo ceniła Cassandrę oraz przyzwyczaiła się już do asystenta jasnowidza, jednak nie mogła oszukać swojej introwertycznej natury. Zresztą, przy większej ilości osób łatwiej można było zgubić wątek, co też miało miejsce podczas wspomnianego spotkania. – Jestem bardzo ciekawa twojego pomysłu i z chęcią wreszcie o nim posłucham. Czym dokładnie ma być Ætheria?


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
god (self-diagnosed)
shitposting comes to me
in divine visions
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, rektor
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#3
23.05.2026, 12:56  ✶  
Dolohov uśmiechnął się szerzej, może odrobinę zaczepnie, ale na pewno nie z drwiną – zwyczajnie niewerbalnie zwrócił uwagę na to, że byli tutaj swoim zupełnym przeciwieństwem. On przecież uwielbiał być obserwowany i działać z szeregiem aparatów wycelowanych w jego twarz i dłonie, z szeregiem cichych obserwatorów uważnie śledzących każdy jego ruch. Dla introwertycznej Svetlany było to prawdopodobnie ziszczenie się wielkiego koszmaru, a dla niego – cóż, to tam właśnie ładował swoje baterie przed powrotem do wnętrza Horyzontalnej 14 i siedzenia z Peregrinusem w ciszy swojego gabinetu.

No właśnie – różnili się tak bardzo – i w tym właśnie dostrzegał wielką siłę pomysłu budowanego przez siebie od miesięcy.

– Wiele lat swojego życia – zaczął tym tonem, który sugerował, że można było rozsiąść się wygodniej, bo zaczynał prowadzić wykład i wcale nie oczekiwał, że ktoś będzie próbował przemienić go w dialog – badaniu tego, czy da się przewidzieć kim będzie w przyszłości człowiek, który urodził się w danym dniu, miejscu, o danej godzinie. Dwadzieścia pięć lat, jeśli mam być precyzyjnym, a tym co chcę powiedzieć Svetlana jest to, że przekonanie o tym jakoby o wielkości czarodzieja przesądzała wyłącznie pomyślna konfiguracja planet i wibracja nazwiska to rzecz wielce naiwna. „Czarownica” zrobiłaby pewnie z tego co powiedziałem niezły nagłówek – zażartował – ale to jedna z tych romantycznych iluzji. Owszem, zawsze istniały urodzenia świetliste, dzieci rodzące w sekundzie, w którym niebo mrugnęło ze swoim błogosławieństwem — ale myślenie o potencjale jak o swoim przeznaczeniu to mylenie pojęć. Ileż dzieci urodzonych w przeciętności osiągnęło wybitność, ileż osób o wysokim potencjale osiadło na laurach, lub zamiast pomagać innym postanowiło urzeczywistnić swoimi rękoma co najwyżej okrucieństwo? Nawet ja tego nie zliczę.

Numerologiczne teorie rozważane w sposób dojrzały nie są i nigdy nie będą gwarancją sukcesu, lecz historią o predyspozycjach, które bez kapitału są warte nie więcej niż błędnie wykonany horoskop. Dobrze to widać wśród mugoli. Oni te swoje uniwersytety prowadzą od stuleci, powołując się na siłę i wartość nauki. Dlaczegóż więc najwięcej profesorów ekonomii, prawa czy medycyny wywodzi się z rodzin arystokratów? Majątek, kontakty, nazwiska. Drzwi otwierające się jeszcze zanim ktoś, kto potrafił więcej od nich zdążył unieść rękę w górę i zapukać. Nie jestem od tego wyjątkiem – póki mój ojciec był zadowolony, ja robiłem w najlepsze to na co miałem ochotę. Inni tych szans nie mieli.

Myślałem…


Zatrzymał się na chwilę, chociaż do tej pory chodził po pomieszczeniu żywo gestykulując rękoma.

– Myślałem kiedyś, że doszedłem do moich osiągnięć samodzielnie, ale tak naprawdę urodziłem się z fundamentem pod wieżę, kiedy inni nie śmieli marzyć nawet o takim pod dom. Dzieliłem się do prawda owocami swojej pracy i starałem się bogacić w sposób jaki by nie bawił rozmówców przy których śmiałem nazywać się filantropem, jednakoż jestem przykładem tego, o czym przed chwilą mówiłem. Astrologia opisuje naturę ziarna, ale to socjologia opisuje grunt, na jaki spada. Moje rozważania na ten temat zaprowadziły mnie do myśli, że świat ten jest do tego stopnia źle skonstruowany, aby nikt nie zdołał naprawić go za mojego życia. Przyjmowałem pod swoje skrzydła wielu uczniów, a im więcej przewinęło się ich przez drzwi mojej pracowni, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to wcale nie wiedzy, kreatywności i potencjału im brakuje, lecz obycia w społeczeństwie, jakiego zaznać mogli tylko ci, których ojcowie przedstawiali kolegom i znajomym na wystawnych bankietach.

To mnie właśnie zaprowadziło do stwierdzenia, że jestem na dobrym szlaku, aby Prawa Czasu przestały być jedynym moim projektem. Popularyzowanie nauki w wymyślony przeze mnie sposób nie będzie jedynym, z czego zapamięta mnie Londyn. Zapragnąłem zmieniać bieg ludzkiego życia bezpośrednio, otwierając szkołę, której utrzymanie i prestiż będzie spoczywał na moich barkach. Odwdzięczę się innym za wszystkie szanse stając się cudzym czynnikiem szczęścia. Otrzymałem już tyle grantów, dotacji i subwencji, aby móc oficjalnie powiedzieć, iż ziści się to na przestrzeni zbliżających się miesięcy.


with all due respect, which is none
Lady of the Moon
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#4
10.06.2026, 23:29  ✶  
Lana rzeczywiście rozsiadła się wygodniej, ponieważ potrafiła rozpoznać ton kuzyna sugerujący dłuższą wypowiedź. W tym momencie (idealnie na czas, a jakże) przyleciała imbryk z ich herbatą oraz zastawa. Naczynie, idealnie dopasowane do gabinetu jasnowidza, samo nalało herbaty do dwóch filiżanek a następnie osiadło na stoliczku. Napój stygł, podczas gdy Vakel przedstawiał kuzynce swoją wizję.

Dolohovówna wiedziała, że lepiej nie przerywać krewniakowi jego monologu; moment na zadawanie pytań przyjdzie później. Szkoda byłoby też nie wysłuchać w pełni wypowiedzi tak doświadczonego mówcy. Notowała więc w myślach swoje ewentualne komentarze oraz uwagi, by powrócić do tych kwestii później. Szczerze powiedziawszy, zdziwił ją nieco wybór tematu, od którego postanowił zacząć starszy Dolohov. Nie mogła jednak nie zgodzić się z jego opinią na temat ludzkiego potencjału; pozycja planet podczas ani dodanie cyfr z daty urodzenia nie mogło w pełni determinować losu. Choć w historii zdarzały się ważne postacie, które wydawały się wprost zrodzone do swojej roli, jak na przykład wielcy władcy, istniało też wiele słynnych osób, które zasłynęły pójściem na przekór przeznaczeniu przypisanemu im w chwili urodzenia. Lana znała takie przypadki także z własnego doświadczenia, na przykład z Hogwartu. Ileż to dzieci nie wyróżniających się niczym okazywało się nagle uzdolnionymi w jakiejś konkretnej dziedzinie? Albo ilu Ślizgonów wiodło w dorosłości całkiem przeciętne życia? Czasami zastanawiała się, czy jej samej nie należałoby zaliczyć do tej kategorii, bo mimo przynależności do domu węża nigdy nie zależało jej na zdobyciu władzy ani popularności. Nigdy nie czuła też, że wpasowywała się w definicję zodiakalnego wodnika ani numerologicznej mistrzowskiej jedenastki; nie uważała się za wizjonera. Dolohovówna miała jednak tendencję do niedoceniania samej siebie. Cechowała się zarówno niezwykłym sprytem, jak i ambicja w kwestii pasjonujących ją dziedzin. Jej prace, choć pisane wyłącznie na użytek prywatny, cechowały się unikatowym podejściem, nie brakowało jej również intuicji. Między innymi właśnie z tych powodów otrzymała propozycję współpracy od kuzyna.

Kiwała głową z aprobatą, słuchając chodzącego po pokoju Vakela. Jej twarz posmutniała jednak na moment, gdy wypowiedział słowa o okrucieństwie. Pośród Śmierciożerców zapewne nie brakowało uzdolnionych czarodziejów, którzy mogliby swoimi umiejętnościami przysłużyć się magicznej społeczności, o którą rzekomo tak dbali. Lecz zamiast tego woleli po prostu zabijać kogo popadnie.

Musiała przyznać, że szczerość Dolohova zrobiła na niej wrażenie. Nie wielu mistrzów z taką lekkością mówiłoby o naturalnych ograniczeniach ich dziedziny, z jaką jasnowidz opowiadał o braku gwarancji spełnienia numerologicznych teorii. Dla prawdziwego badacza ciągłe zadawanie pytań stanowiło jednak pozytywną cechę, podobnie jak świadomość, że sucha teoria nie może dać wszystkich odpowiedzi. Zwłaszcza nie w świecie, w którym relacje międzyludzkie znacznie komplikują wprowadzanie realizację postawionych hipotez.

Pozytywnie zaskoczyła ją również samoświadomość Vakela w kwestii tego, jak uprzywilejowana pozycja pomagała w zdobyciu osiągnięć naukowych. Zapewne każdy czystokrwisty czarodziej zdawał sobie sprawę z tego faktu, ale niewielu z nich byłoby w stanie spojrzeć łaskawie na tych, którzy mieli podobnych szans. Nawet Lanie parę lat zajęło zrozumienie, jak bardzo jej sytuacja życiowa różniła się od tej, która przypadła większości czarodziejów oraz mugoli. Astrologia opisuje naturę ziarna, ale to socjologia opisuje grunt, na jaki spada, lepiej nie dało się tego ująć. Obycie w elitarnych kręgach społeczeństwa był idealnym przykładem; istniało wielu badaczy bardziej charyzmatycznych od Lany (po prawdzie, chyba każdy zdawał się przy niej być bardziej charyzmatyczny), którzy jednak nie potrafiliby nawiązać kluczowych kontaktów ze względu na brak manier oraz odpowiednich znajomości. Dolohovówna tak naprawdę nie musiała się wysilać, by zdobyć wsparcie akademickie, ponieważ podobnie jak niegdyś jej kuzyn, korzystała z fundamentów zbudowanych przez rodzica.

Ostatnie zdania stanowiły clou wywodu i spinały go w logiczną całość. Szkoła. Pomysł rzeczywiście niezwykle ambitny, ale jakże porywający. Lana potrzebowała chwili, by przyswoić sobie wszystkie nowe informacje, które właśnie do niej dotarły. W tym czasie popijała herbatę myśląc intensywnie, a potem ponownie skupiła wzrok na kuzynie.
– Chciałabym najpierw powiedzieć, że zgadzam się ze wszystkimi twoimi przemyśleniami. Ostatnie parę lat sprawiło, że doceniłam szansę, jaką otrzymałam od losu na pogłębianie mojej pasji. Byłoby wspaniale, gdyby inni utalentowani historycy również otrzymali taką możliwość. – po tonie jej głosu można było rozpoznać, że mówiła szczerze. – Ach, szkoła… Vasiliju, ten pomysł brzmi wspaniale. Nie wątpię, że z pomocą samej twojej renomy ta instytucja odniesie sukces. – w piwnych oczach czarownicy pojawiły się iskierki ekscytacji. Ewidentnie nie mogła się doczekać otwarcia nowego instytutu badawczego. – Mam tak wiele pytań, na przykład na jakich zagadnieniach naukowych planujesz się skupić, jakich innych nauczycieli zatrudnić, jaki księgozbiór dobrać… Ale teraz chyba najbardziej chciałabym wiedzieć, w jaki dokładnie sposób zamierzasz pomóc tym mniej uprzywilejowanym? Tym, którzy potrzebują wsparcia. – tak jak ja potrzebowałam po pożarach, pomyślała.


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lana Dolohov (1246), Vakel Dolohov (967)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa