- Strasznie dużo osób chce Cię zabić, co? - Nie brzmiało to szczególnie kolorowo, ale mówił o tym z taką lekkością, jakby zupełnie się tym nie przejmował. - Dobrze jednak, że potrafisz tak skutecznie omijać temat, doskonale Ci to wychodzi. - Gdyby było inaczej, z taką liczbą fanów to pewnie by go już tutaj nie było. Benjy jednak umiał o siebie zadbać, wiedział co robi, o czym świadczyła jego obecność w tym miejscu.
Nie miała zamiaru jakoś zbytnio dopytywać go o dokładniejsze dane, to, co jej opowiedział było wystarczające. Zdawała sobie sprawę z tego, że to jaką drogę wybrał nie było przypadkowe i mogło się nie podobać wielu ludziom. Nie zadecydował by jednak o tym, że chce to robić, gdyby nie wiedział, że sobie nie poradzi. Umiał mierzyć siły na zamiary i to było najważniejsze.
- To dobrze, w sensie nie dobrze, że bywało gorzej, ale dobrze, że teraz nie jest najgorzej. - Miała nadzieję, że rozumie co ma na myśli, bo trochę motała się w tym, co chciała powiedzieć. Po prostu cieszyło ją to, że to nie był najgorszy czas w jego życiu. Ostatnio przecież tutaj też nie było bezpiecznie, różne rzeczy zdarzały się różnym ludziom. Zrobiło się niebezpiecznie i dotyczyło to wszystkich.
Nie miała pojęcia jak do końca wyglądała sprawa związana z jego rodziną, zdawała sobie sprawę, że musiało ich ruszyć to, co zrobił w młodości, tacy ludzie nie zapominali o tym tak szybko, na pewno pragnęli się zemścić, minęło jednak wiele lat, ileż można szukać jednego człowieka? Nie wątpiła też to, że przez lata mogły się pojawić interesujące ich sprawy, a ta jego mogła zostać zepchnięta na dalszy plan.
- Nie tak po prostu, tylko wiesz, to pewnie zdarza się raz w życiu, nie chciałabym, żebyś później żałował tego, że podjąłeś taką, a nie inną decyzję. - Rozważali coś, co nie miało szansy się wydarzyć, jednak Prue starała się do tego podchodzić całkiem zdroworozsądkowo. Gdyby faktycznie miał możliwość dostać pałac, księżniczkę, wielbłądy i inne takie w jakimś kraju na końcu świata, to w sumie nie było to dla niego chyba taką najgorszą możliwością. Nie musiałby się o nic martwić, miałby wszystko zapewnione, zakładała więc, że poniekąd wiązało się to ze szczęście, cóż najwyraźniej zupełnie niepotrzebnie.
- Jeśli już jesteś szczęśliwy, to w ogóle nie było tematu, chociaż zawsze możesz być szczęśliwy bardziej? - Ton jej głosu zabrzmiał dość niepewnie, bo właściwie to trudno było jej określić jego poziom szczęścia na ten moment, ale nigdy nie może go być zbyt wiele, czy coś? No próbowała szukać odpowiedniego argumentu, chociaż miała wrażenie, że nie uda jej się takiego znaleźć.
- Biorę pod uwagę, ale to niesie ze sobą też inne profity. - Złoto było tylko początkiem, dzięki niemu można było sobie kupić praktycznie wszystko, tak naprawdę najbardziej przekonujący wydawał się jej ten pałac gdzieś na dalekim, egzotycznym końcu świata. Tam na pewno nie byłoby kogoś, kto chciałby go zabić, a może to wcale nie było takie oczywiste, znając Benjy'ego pewnie prędzej, czy później zalazłby komuś za skórę. Uśmiechnęła się sama do siebie na tę myśl, i pokręciła głową.
- Broń Merlinie, nie chciałam Cię urazić. - Nie spodziewała się, że wywoła to taką reakcję, jak widać ubodło go to, że pomyślała sobie, że to mogło być nie najgorszym rozwiązaniem. Oczywiście miała świadomość, że szczęścia nie dało się kupić, to znaczy pewnie różni ludzie mieli do tego różne podejście, ale nie powinna zapominać o tym, że Benjy pochodził z bardzo majętnej rodziny i to wcale nie oznaczało, że był tam szczęśliwy.
- No dobra, ale to nie wyglądałby jak tu, chyba? - W sumie nie wiedzieć czemu tak zakładała, tak właściwie to nie miała zielonego pojęcia o życiu egzotycznych księżniczek, czy królów. Istniała szansa, że niczym nie różniło się od ich wersji świata, tylko może działo się to w nieco bardziej malowniczym miejscu.
- Bardziej po prostu oddałabym Cię bajkowemu życiu, a nie bajkowej księżniczce, ale masz rację, nie powinnam poddawać się bez walki. - Zbyt szybko odpuściła, ale miała dobre intencje… jak wiadomo jednak to piekło było wybrukowane dobrymi intencjami, więc coś mogło pójść nie tak w jej dobrej woli.
Całkiem bawiła ją to rozmowa, była zupełnie hipotetyczna, a jak widać dość mocno się w nią wczuli. W sumie lekko przychodziły im takie rozważania. Kiedyś też tak mieli, potrafili gdybać o wszystkim i o niczym, nie zmieniło się to zbytnio. Najwyraźniej ciągle była w nich ta iskra.
- Jesteśmy oficjalni, ale myślałam, że egzotyczna księżniczka całkiem łatwo może mnie przesunąć w rankingu. - Nie, żeby w ogóle istniał jakiś ranging.. no, a przynajmniej nic o nim nie wiedziała, ale gdyby taki się pojawił. Starała się utrzymać powagę, ale to brzmiało naprawdę abstrakcyjnie, kącik ust co chwilę jej się unosił w uśmiechu. - Faktycznie w ocenie sytuacji nie wzięłam pod uwagę tego, że Ty już miałeś, a właściwie to miałeś możliwość mieć to wszystko. - Dodała jeszcze, bo tak było. Całkiem łatwo jej było zignorować w tej szybkiej ocenie jego pochodzenie i doświadczenie, dość szybko stwierdziła, że być może tym właśnie mogło być dla niego szczęście, ale Benjy w przeciwieństwie do większości ludzi wiedział, że bogactwo nie daje szczęścia.
- Sugerujesz, że egzotyczne księżniczki jednak są w rankingu gdzieś za mną? - To było całkiem ciekawe, i interesujące. Prudence miała tendencje do tego, aby nieco zbyt krytycznie się oceniać to był fakt, nie postawiłaby się na pewno dobrowolnie obok takiej egzotycznej panny i kazała komuś wybierać, bo dla większości decyzja byłaby całkiem prosta do podjęcia. Benjy zawsze był jednak inny, na jej szczęście nie zależało jej na opinii nikogo innego, więc w sumie doskonale się złożyło.
- Patrzę i widzę. - Dodała jeszcze, bo właściwie to było na co. Ich obecna sytuacja była całkiem sporym zwrotem, chociaż w sumie można było się spodziewać, że jeśli pójdą po rozum do głowy to w końcu skończą w podobny sposób. Od samego początku coś ich do siebie przyciągało, skutecznie z tym walczyli, jednak ta walka była zupełnie niepotrzebna. Spotkali się po latach, nie wiedzieli z kim mają do czynienia i znowu ich do siebie ciągnęło. Byli skazani na ten los, opieranie się temu było trochę niczym walka z wiatrakami.
Bardzo łatwo przyszło jej zapomnieć o tej kopercie, którą miał w dłoni. Okropnie prosto było zatracić się w tej rozmowie. Kiedy znajdował się obok niej miała wrażenie, że świat na moment się zatrzymywał, a oni tkwili w swojej własnej bańce, co nie było pewnie do końca zdrowe, ale czy powinna się właściwie tym przejmować? Nie zdarzało jej się to wcześniej, a raz na jakiś czas, jak widać naprawdę przyjemnie było oderwać się od rzeczywistości.
- Wiesz, że zrobiłam to zupełnie nieświadomie? - Co by było, jeśli zaczęłaby myśleć nad ewentualnymi, romantycznymi gestami… zresztą jak się okazywało Benjy nie był najtrudniejszym osobnikiem co do podejmowania prób, a może to ona po prostu posiadała odpowiednie umiejętności i wiedzę, po raz kolejny widać było, że idealnie się uzupełniali, byli ze sobą kompatybilni.
- Na szczęście trafiła Ci się co do tego idealna osoba, urzędnicy nie są mi straszni, jestem w stanie nawet stwierdzić, że niektórzy z nich mogą się obawiać mnie. - Sama była urzędniczką, do tego okropnie profesjonalną, nie szła na żadne ustępstwa, nie była najłatwiejszą osobą do współpracy, bo procedury były dla niej dość istotne - oczywiście tylko wtedy, kiedy nie dotyczyły kogoś dla niej bliskiego.
- Jeśli kiedyś dostaniesz taki list, to nawet go nie czytaj, tylko przynieś do mnie. - Nie sądziła, że mogło się to wydarzyć, chociaż właściwie przecież różne rzeczy się działy. Wolałaby jednak, aby nikt nie wypytywał go o takie sprawy, bo niełatwo będzie stworzyć odpowiednie dokumenty, ale nie było przecież rzeczy niemożliwych.
- To dobrze, Ty wolisz klątwy, ja wolę dokumenty, więc problem rozwiązuje się sam. - Łatwo jej przyszło podzielenie się tą myślą, jakby wcale nie określili sobie tej daty przydatności ich relacji.
Przeniosła wzrok na blat, bo jej chłopak w końcu postanowił sprawdzić, co znajdowało się w tej tajemniczej kopercie. Zamilkła na moment wpatrując się w wypadające z niej zdjęcia, póki co nie widziała dokładnie tego, co się na nich znajdowało, ale nie miała wątpliwości co do tego, że były to fotografie, co było całkiem dziwne.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)