16.01.2026, 02:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2026, 00:05 przez Larisa Gregorovitch.)
Klient odszedł, rozpływając się w powietrzu tak samo szybko, jak wcześniej się pojawił, pozostawiając Larisę podczas wrzawy która panowała w Dziurawym Kotle. Gdyby nie umówione spotkanie, w ogóle by się pewnie tu nie znalazła, nie mając żadnego sensownego powodu ani by tu jeść, pić, ani tym bardziej korzystać z dostępnych pokoi. Niestety, Carkitt Market miało swoje ograniczenia i po pewnej godzinie nie dało się zaprosić nikogo do znajomego wnętrza różdżkarskiej pracowni. Dlatego siedziała, słuchała i sączyła wino, które rozgadany człowiek postanowił zamówić.
Było... mierne. Nie była pewna czy chodziło o fakt, że receptura wciąż była dopracowywana, czy może to że była to masowa produkcja. Wiedziała jednak jedno - nikt o zdrowych zmysłach i z odpowiednią zawartością mieszka, nie powinien nigdy kalać swojego podniebienia czymś podobnym. Na pewno nie ona, przyzwyczajona wychowaniem do pewnego poziomu, nawet jeśli nigdy nie był on przesadnie wybujały, bo przecież Gauntowie powoli obumierali.
Póki jednak rozmawiali, ona sączyła, odpowiadając cierpliwie na zadawane jej pytania i rozwiewając wszelkie ewentualne wątpliwości, aż wreszcie spotkanie dobiegło końca, a wraz z nim wmuszanie w siebie cierpkiego wina, w które ktoś wrzucił zbyt dużo przypraw i za mało podgrzał. Zostawiła ponad połowę, ulatniając się zaledwie parę minut po tym, jak jej rozmówca sam opuścił Dziurawy Kocioł.
Było... mierne. Nie była pewna czy chodziło o fakt, że receptura wciąż była dopracowywana, czy może to że była to masowa produkcja. Wiedziała jednak jedno - nikt o zdrowych zmysłach i z odpowiednią zawartością mieszka, nie powinien nigdy kalać swojego podniebienia czymś podobnym. Na pewno nie ona, przyzwyczajona wychowaniem do pewnego poziomu, nawet jeśli nigdy nie był on przesadnie wybujały, bo przecież Gauntowie powoli obumierali.
Póki jednak rozmawiali, ona sączyła, odpowiadając cierpliwie na zadawane jej pytania i rozwiewając wszelkie ewentualne wątpliwości, aż wreszcie spotkanie dobiegło końca, a wraz z nim wmuszanie w siebie cierpkiego wina, w które ktoś wrzucił zbyt dużo przypraw i za mało podgrzał. Zostawiła ponad połowę, ulatniając się zaledwie parę minut po tym, jak jej rozmówca sam opuścił Dziurawy Kocioł.