24.04.2024, 22:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2024, 22:11 przez Norvel Twonk.)
Na dobrą sprawę Owen sam nie rozumiał o co mu chodziło. Zazwyczaj taki nie był. Owszem, bywał złośliwy, miewał marne poczucie humoru i dość wąskie zainteresowania, ale zawsze wydawało mu się, że potrafił zachować się w towarzystwie. A tutaj nie potrafił. Ba, im dłużej przebywał w towarzystwie Isaaca, tym wyraźniej docierało do niego, że miał ogromną ochotę złapać go za koszulę i potrząsnąć nim z całej siły.
Przewrócił oczami. Myśl, że Isaac naprawdę miałby pomyśleć, że chciał odbudowywać z nim kontakty rodzinne, była frustrująca. W tej sekundzie, ze wszystkich ludzi na świecie, z nim jednym Owen nie chciał mieć kompletnie nic wspólnego (oczywiście zaraz po tym, jakby nim wreszcie potrząsnął).
- Nie mogę się doczekać – sarknął. – Nie zapomnij tylko w listach dopisać szczegółowych informacji o swoim życiu. Jak już wpadniesz, będzie nam łatwiej porozmawiać. Obiecuję, że specjalnie dla ciebie przygotuję wiadro truskawek.
Owen wiedział, że zachowywał się dziecinnie. Nawet w tym momencie, choć jego prawdziwe emocje, mocno przytłumił gniew na Isaaca, nie potrafił sobie racjonalnie wyjaśnić, co właściwie aż tak go drażniło. I choć nie miało to kompletnie żadnego sensu, był przekonany, że emocje które czuł były prawdziwe. Ale dlaczego takie były? Czyżby czegoś nie pamiętał i nosił sobie urazę o coś, co zrobił mały Isaac? Był aż tak małostkowy, żeby jego umysł złościł się o coś, co wydarzyło się dwadzieścia lat wcześniej?
Skupił wzrok na jednej z desek drewnianej werandy. Zapatrzył się na nią, marszcząc mocno brwi. Pytanie o motywacje Athelwoda było niewygodne, bo nie znał na nie odpowiedzi, nie wiedział, nie do końca rozumiał jakie motywacje mogły pchnąć XI wiecznego biskupa do spalenia na stosie wiedźmy. I nawet ta niewiedza go frustrowała.
- Jest chyba zbyt mało źródeł – powiedział w końcu. Bardzo powoli cedził słowa. – Chęć władzy to częste wytłumaczenie, co? – podniósł pytający wzrok na Isaaca. Pokręcił głową. No oczywiście, że znowu poczuł przypływ złości. – Sprowadzasz średniowieczną opowieść do tego, co się dzieje w drugiej połowie XX wieku. Ale patrząc na to, co się stało w trakcie Beltane, może to wszystko rzeczywiście kwestia walki o władzę? Albo jakaś osobista zemsta? Zwolennicy Czarnego Pana mogą wiele zyskać, jeśli on zwycięży. – Albo wszystko stracić.
Przewrócił oczami. Myśl, że Isaac naprawdę miałby pomyśleć, że chciał odbudowywać z nim kontakty rodzinne, była frustrująca. W tej sekundzie, ze wszystkich ludzi na świecie, z nim jednym Owen nie chciał mieć kompletnie nic wspólnego (oczywiście zaraz po tym, jakby nim wreszcie potrząsnął).
- Nie mogę się doczekać – sarknął. – Nie zapomnij tylko w listach dopisać szczegółowych informacji o swoim życiu. Jak już wpadniesz, będzie nam łatwiej porozmawiać. Obiecuję, że specjalnie dla ciebie przygotuję wiadro truskawek.
Owen wiedział, że zachowywał się dziecinnie. Nawet w tym momencie, choć jego prawdziwe emocje, mocno przytłumił gniew na Isaaca, nie potrafił sobie racjonalnie wyjaśnić, co właściwie aż tak go drażniło. I choć nie miało to kompletnie żadnego sensu, był przekonany, że emocje które czuł były prawdziwe. Ale dlaczego takie były? Czyżby czegoś nie pamiętał i nosił sobie urazę o coś, co zrobił mały Isaac? Był aż tak małostkowy, żeby jego umysł złościł się o coś, co wydarzyło się dwadzieścia lat wcześniej?
Skupił wzrok na jednej z desek drewnianej werandy. Zapatrzył się na nią, marszcząc mocno brwi. Pytanie o motywacje Athelwoda było niewygodne, bo nie znał na nie odpowiedzi, nie wiedział, nie do końca rozumiał jakie motywacje mogły pchnąć XI wiecznego biskupa do spalenia na stosie wiedźmy. I nawet ta niewiedza go frustrowała.
- Jest chyba zbyt mało źródeł – powiedział w końcu. Bardzo powoli cedził słowa. – Chęć władzy to częste wytłumaczenie, co? – podniósł pytający wzrok na Isaaca. Pokręcił głową. No oczywiście, że znowu poczuł przypływ złości. – Sprowadzasz średniowieczną opowieść do tego, co się dzieje w drugiej połowie XX wieku. Ale patrząc na to, co się stało w trakcie Beltane, może to wszystko rzeczywiście kwestia walki o władzę? Albo jakaś osobista zemsta? Zwolennicy Czarnego Pana mogą wiele zyskać, jeśli on zwycięży. – Albo wszystko stracić.