Znowu miała dziwny sen. Na tym etapie przyswoiła już, że od tej pory tak już będzie. I tak jak dotychczas szukała w swoich snach znaków, symboli, tak w tym momencie już nie musiała tego robić, w pewnym sensie czuła, czy sen był tylko snem, czy może czymś więcej, może to to słynne już przeczucie, szósty zmysł, czy po prostu… cóż. Poprawną odpowiedzią na to było tylko i aż trzecie oko. W pierwszej chwili nie wiedziała co ma o tym dzisiejszym śnie myśleć, w drugiej uznała, że niewiele z tego rozumie, zajęła się więc dniem i tym, co należało zrobić, a więc zostawić Cathalowi pudełko z gwoździami i dać mu informacje co ma z nimi zrobić.
To też było przeczucie, na tym etapie graniczące już z pewnością, że żelazne gwoździe odgonią złe moce z domów, które były nimi naznaczone.
Kontynuowała ten dzień, ale łapała się na tym, że jej myśli ciągle jednak wracają do dzisiejszego snu. Do dziwnej kobiety na stole, do knajpy, w której nigdy nie była, ale nazwa pojawiła się w głowie, jakby była jej stałym bywalcem… i w końcu napisała list do Brenny, bo nie dawało jej to spokoju.
Niewiele później wpadła na Cathala i ta rozmowa wyglądała mniej-więcej tak: – Znasz Knajpę pod Krzywym Kulfonem? To chyba w Dolinie Godryka, nie? …chcesz tam ze mną pójść? – z pewnością dobór słów był dziwny, zwłaszcza, że Guinevere wypaliła z tym nagle i najwyraźniej nie była do końca pewna, gdzie to dokładnie jest.
Ale w ten właśnie sposób trafili do Doliny Godryka w porze obiadowej, gdzieś koło 14, do knajpy w której był całkiem spory ruch, ale i tak udało się dostać miejsce przy stoliku. Ginny rozglądała się przez moment z pewną ciekawością po miejscu, które widziała na własne oczy po raz pierwszy, ale może jednak powinna powiedzieć, że drugi: bo pierwszy był we śnie. Jej spojrzenie na krótko padło na ścianę, skąd ta dziwna kobieta coś zabrała. Ślad, że coś tam wisiało, był dość wyraźny dla kogoś, kto wiedział, gdzie spojrzeć.
– Znalazłeś moją wiadomość? – jej uwaga powróciła do Cathala, do którego uśmiechnęła się lekko. Wiadomość i pudełko – chyba wystarczająco dziwne nawet jak na nią, tym bardziej że była dość oszczędna w słowach. Postukała cicho w kufel piwa.