• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Docklands [26/10/1972] w cieniu twierdzy tower || erik & heather

[26/10/1972] w cieniu twierdzy tower || erik & heather
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#1
20.09.2026, 00:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2026, 20:03 przez Erik Longbottom.)  

—26/10/1972—
Docklands, Niemagiczny Londyn
Erik Longbottom, Heather Wood



— Ugh, dobrze, że Albus zwrócił uwagę na te plotki o dziwnych odgłosach — mruknął, mimowolnie oglądając się przez ramię, aby raz jeszcze spojrzeć na majaczący może trzysta metrów za nimi teren rozległego placu budowy. — Jak już otworzą tutaj ten hotel, to wszystkim ''naszym'' będzie tutaj trudniej operować. Bez względu na to, czy to duch, czy człowiek...

Tower Hotel, bo tak miał nazywać się ten zacny przybytek, nie wyglądał, jakby był gotowy do otwarcia, ale jego fasada nie przypomniała też typowego hotelu. Brakowało w niej jakichkolwiek zdobień i raczej nie chodziło tutaj o uzyskaniu efektu skromnej elegancki. Ktokolwiek zaprojektował tego molocha, zrobił to kompletnie umyślnie i Erik nie był przekonany, czy ta wizja była czymś, co przypadnie do gustu turystom. Nie mówiąc już o mieszkańcach Londynu.

Tutaj ewidentnie ktoś wywalił z projektu wszystko, co mogłoby złagodzić surowość tej… bryły, skomentował bezgłośnie, kręcąc głową i odrywając wzrok od czającego się za ich plecami budynku. Nagi beton, proste okna, niezbyt zachwycający kolor frontowej elewacji… Albo ktoś robił to po kosztach albo kompletnie nie miał poczucia stylu.

— Twierdza Tower po drugiej stronie ulicy, hotel czekający na otwarcie… Zaraz naotwierają tutaj restauracji czy jakichś pubów i skończy się eldorado, jeśli tutejsze duchy liczą na prywatność — dokończył swoją myśl Longbottom, zatrzymując się przy barierce. Duchy wprawdzie potrafiły się ukryć przed mugolami, ale przecież niektóre mogły po prostu nie życzyć sobie obecności żywych w okolicy. Musiał być jakiś powód dla którego wybrały opustoszałe doki. Przez dłuższą chwilę wodził wzrokiem po rozciągającym się przed nimi kompleksie wewnętrznych magazynów. — Nawet jeśli teraz da się jeszcze z niego korzystać.

Większość segmentów tutejszych doków dalej była opuszczonych; może po części właśnie dzięki lokalnej budowie. Wzniesienie takiego wielkiego kloca bez użycia czarów mogło zająć miesiące, o ile nie lata, toteż nic dziwnego, że nikomu się nie spieszyło do otwarcia tutaj czegokolwiek, gdy w powietrzu unosił się pył, było głośno od mugolskich maszyn budowniczych i trzeba było wysłuchiwać głośnych wiązanek przekleństw ciskanych do siebie przez robotników.

— Jakiś pomysł, gdzie powinniśmy zacząć szukać? — rzucił, zerkając z zaciekawieniem na Heather. — Miałaś już do czynienia z duchami podczas pracy z Brenną?

Niestety Longbottom nie miał zbytnio czasu, aby skonsultować się z jakimikolwiek ekspertami od duchów, toteż nie orientował się, czy tutejsze widziadła mogły mieć jakieś specjalne preferencje. Z drugiej strony, skoro były to dusze zmarłych ludzi, to też trudno by było zgadywać ich dokładne upodobania. Każdy człowiek był inny.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Gówniara z miotełką
Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
24.09.2026, 21:31  ✶  

- Tak, dobrze, być może znajdziemy coś ciekawego. - Ruda lubiła współpracować z Erikiem. Dosyć często zdarzało im się łączyć siły podczas wykonywania zadań dla Zakonu, a do tego był z nią podczas tamtego, nieszczęsnego Beltane, miała wrażenie, że to ich nieco do siebie zbliżyło. Wspólna niedola łączyła, czy coś. - Tak, to prawda, zbyt wielu mugoli będzie kręciło się po okolicy. - To mogło powodować pewne komplikacje, będą musieli bardziej uważać na to, czy ktoś całkiem przypadkiem ich nie obserwuje.

- Wygląda strasznie. - Heath próbowała odezwać się do Longbottoma w jego głowie, pamiętała, że chciał się nauczyć fal, które ona całkiem niedawno opanowała z Brenną, odbiła się jednak od ściany, albo tak jej się wydawało.

Nie do końca podobała jej się forma tego budynku. Wood lubiła przepych, spędziła sporo czasu w różnych hotelach podróżując z matką po świecie i ten typ architektury do niej nie przemawiał, widziała w swoim życiu dużo piękniejsze hotele.

- Będą musiały się wyprowadzić, chociaż chyba nie mogą? - Niekoniecznie była pewna, że to co mówiła miało sens. Duchy raczej przylegały do tych miejsc, w których umarły, więc będą musiały przywyknąć do towarzystwa mugoli, tak jak mówił Erik, albo uda im się ich przepędzić, chociaż niekoniecznie wierzyła w to, że bogacze przestaną inwestować w rozwój tego miejsca. Miało stać się studnią bez dna.

Przeniosła wzrok w stronę magazynów, które mieli przeszukać. Aktualnie nie zachęcały do tego, aby je zwiedzać, więc mogli być spokojni o to, że nikt nieproszony nie pojawi się w tym miejscu, co było sporym ułatwieniem podczas wykonywanego przez nich zadania.

- Nie wiem, może wejdźmy do pierwszego lepszego i zobaczmy jak to wygląda w środku? Później będziemy kombinować dalej. - Mogli sobie rozważać, gdzie wypadało szukać sprawców zamieszania, ale dopóki nie znajdą się w budynku będą wiedzieć jak klarowała się sytuacja.

- Miałam do czynienia z duchami wtedy w Szkocji, na tym zamku, co stwierdziliśmy, że fajnie byłoby go kupić, nie były przyjaźnie nastawione, to znaczy były, zaprosiły mnie na przyjęcie, ale przy okazji chciały zamrozić. - Oczywiście udało jej się uniknąć zamarznięcia, ale przez chwilę było całkiem niebezpiecznie. - Mam nadzieję, że to, co czai się tutaj jest nieco bardziej przyjazne. - Nie, żeby bała się tego, co czekało na nich w środku. Heather była przecież kurewsko odważna.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#3
28.09.2026, 21:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2026, 21:19 przez Erik Longbottom.)  
Ta to jednak ma talent, pomyślał, starając się nie dać po sobie poznać, że zaskoczył go głos Wood, który rozbrzmiał z tyłu jego głowy. Umiejętność ta musiała jej nieźle wejść w krew, skoro tak łatwo przychodziła jej zmiana trybu komunikacji. Mógł sobie tylko wyobrazić, jak płynnie to działało, gdy drugi rozmówcy równie zręcznie posługiwał się Falami.

Longbottom pokiwał parę razy głową, po czym skupił się na źródle rozbrzmiewającego w jego umyśle głosu, próbując namierzyć nitkę połączenia między ich umysłami. Wyobrażasz sobie *trzask* takiego kloca *trzask* w środku Doliny *trzask* albo *trzask* ...Hangleton?, skomentował, starając się posłać wiadomość do umysłu rudowłosej brygadzistki.

— Niekoniecznie...? — zaczął niepewnie i zaraz podrapał się za uchem, jakby chciał w ten sposób zyskać kilka dodatkowych sekund na zastanowienie. — Egzorcyści z Ministerstwa Magii chyba byliby w stanie je przegnać w inne miejsce, gdyby duchy zaczęły sprawiać jakieś kłopoty. W sumie nawet zdarza nam się asystować przy takich sprawach. BUM czasem z nimi kogoś wysyła w ramach obstawy na wypadek kłopotów. — Zerknął na Heather. — Wiesz, podobnie jak w przypadku eksmisji, gdy komornicy spodziewają się oporu.

Może wynikało to z tego, że znaczna część egzorcystów raczej nie miała czasu zgłębiać tajników magii bojowych, więc potrzebowali asysty ze strony bardziej obytych z tego typu zaklęciami funkcjonariuszy prawa? Erik nie miał okazji brać udziału w podobnych czynnościach. Mimo to obiło mu się o uszy, że takie sprawy się zdarzały, zwłaszcza jeśli ktoś z BUMu czy Biura Aurorów miał już doświadczenie w pracowaniu z różnej maści widziadłami.

— Dobry pomysł, jak każdy inny — stwierdził, wzruszając sztywno ramionami.

Takim oto sposobem oboje skierowali się w stronę do wejścia do jednego z magazynów. Ten, który akurat obrali sobie za cel, nie wyglądał zbyt estetycznie; pordzewiałe drzwi i okna, przeciekający dach, powybijane okna na wyższych poziomach budynku... Widać było, że raczej nikt nie dbał o stan techniczny tutejszych budowli. Longbottom rozejrzał się parę razy na boki, co by upewnić się, że nikt ich nie obserwuje, po czym zaczął mocować się z zasuwą od drzwi.

(Aktywność Fizyczna) Erik mocuje się z zasuwą x1
Rzut W 1d100 - 94
Sukces!

Na szczęście nie musiał z nią walczyć jakoś specjalnie długo, bo po kilku mocnych pociągnięciach ta ustąpiła i pozwoliła im przejść dalej. Mężczyzna puścił Heather przodem, przymykając za nimi metalowe wrota.

— Przyjazne... Możliwe, ale z Albusem to nigdy nie jest takie proste — mruknął Erik. — W sumie, to nieco mnie zaskoczyło, że wysyła nas do tak... prozaicznego... zadania. Z jednej strony wygląda to tak, jakby faktycznie dostał cynk, że coś się tutaj dzieje, ale z drugiej... Nie mamy wśród naszych znajomych zbyt wielu ekspertów od duchów. Gdyby zależało mu tylko na tym, aby pozbyć się problemu w mieście, to czy nie łatwiej byłoby wysłać anonimowy donos do Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Gówniara z miotełką
Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
28.09.2026, 21:56  ✶  

Ruda pamiętała o tym, że Erik chciał opanować tę umiejętność, właśnie dlatego próbowała porozumieć się nim poprzez fale. Miała świadomość, że odebranie wiadomości zupełnie znienacka mogło nie zakończyć się sukcesem, bo nie uprzedziła go o tym, nie mógł się odpowiednio skupić, a początki bywały przecież trudne. Wiedziała jednak, że jeśli odpowiednio się przyłoży to niedługo będzie mu to szło tak świetnie, jak jej i Brennie.

Patrzyła na niego ze zmrużonymi oczami, widziała, że próbuje coś jej przekazać. Wyglądał jakby miała mu pęknąć żyłka na czole. Czy jak będzie taka stara, to też pojawi jej się taka zmarszczka? Oby nie. Skupiła się jednak na głosie w swojej głowie, no dalej Erik dasz radę. Nie powinna chyba zbyt szybko przekazywać mu tych myśli, ale w końcu udało mu się to z siebie wykrzesać. - No wuja, jeszcze trochę, a będziesz w tym całkiem niezły! - Krzyknęła z entuzjazmem, bo usłyszała kilka słów, co oznaczało za spory sukces. Cieszyła się z tego, że powoli udawało mu się osiągnąć jego cel, zawsze miło się patrzyło na to, kiedy ktoś się rozwijał.

- O, to całkiem fajnie, czyli można ich przeprowadzić, nieźle, widzisz, nie wiem jeszcze zbyt wiele o życiu, ciągle dzień pierwszy… - Niby już kilka miesięcy pracowała w BUMie, ale jeszcze nigdy nie zajmowała się podobną sprawą, w sumie szkoda, bo to mogło być ciekawym doświadczeniem, no i mogłaby się pochwalić współpracą z jakimś egzorcystą, oni na pewno byli badassami.

- Pewnie duchom się to nie podoba, kiedy ktoś ich wyprowadza. - Wybierali miejsce swojej egzystencji z konkretnego powodu (no nie do końca wybierali), nie sądziła, że podobała im się perspektywa zmiany, zwłaszcza, że z tego, co się orientowała to były miejsca w których umarli.

Nie mieli konkretnego planu na to, w jaki sposób ugryźć to po co się tu znaleźli, więc chyba najłatwiej było po prostu przeszukać okolicę, magazyn po magazynie, wtedy będą mieli pewność, że niczego nie ominęli. Ruszyła równym krokiem z Erikiem w kierunku pierwszego z magazynów.

Longbottom jak przystało na prawdziwego dżentelmena zajął się otworzeniem drzwi, to znaczy przesuwał dość ciężką zasuwę, ruszyła się dość szybko - nie ma się co dziwić, Erik był przecież wyjątkowo dobrze zbudowany fizycznie. Miała wrażenie, że ostatnio jeszcze nieco przypakował.

- To prawda, tutaj nic nie jest proste. - Rzuciła jeszcze, chociaż przecież należała do tego kółka zainteresowań wcale nie tak długo, a już zdążyła dostrzec co nieco na temat tego jak funkcjonowało. - Nie wiem, ale Dumbledore mówi, my idziemy, oby faktycznie miało to jakiś sens, bo nie lubię robić czegoś, co go nie ma. - Nie chciała w żaden sposób lekceważyć profesora, wiedział co robi, ale jednak zawsze przekazywał te informacje w taki tajemniczy sposób…

Ruda weszła do środka i zaczęła nasłuchiwać, ponoć te duchy informowały o tym, że są na miejscu.


Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!

rzucam na percepcję, nasłuchuję
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#5
10.10.2026, 21:16  ✶  
Nie mam *trzask* wielkiego *trzask* wyboru i *trzask, trzask, trzask, trzask, trzask, trzask*, odparł Erik, próbując posłać ku dziewczynie kolejny komunikat. Niestety, część wiadomości okazała się niemożliwa do zrozumienia. Spalona Noc dość dobitnie udowodniła im, że atak na Beltane nie był odosobnionym przypadkiem i Śmierciożercy faktycznie są zdolni do przeprowadzenia skomplikowanej operacji, która potrafi pogrążyć w chaosie nawet stolicę.

Magia była nadzwyczaj użyteczna, jednak w sytuacjach kryzysowych wysyłanie listów, wyjców czy wiadomości za pomocą zaczarowanego kominka mijało się z celem. Względnie przydatne okazały się lusterka dwukierunkowe, ale nawet one miały swoje ograniczenia. Fale wydawały się z tych wszystkich rozwiązań najmniej zawodne, toteż chyba przyszedł na czas, aby Longbottom sobie je przyswoił.

Wiedział, że nie będzie to proces łatwy. Gdyby tak było, to opanowałby go już na etapie pierwszych szkoleń w Brygadzie Uderzeniowej. Cieszył się jednak, że nie musiał siedzieć w ministerialnych salach na oficjalnych treningach; wprawdzie widział sporo plusów edukacji zorganizowanej, tak przy obecnym nakładzie obowiązków byłoby mu bardzo trudno pojawić się na wszystkich ćwiczeniach.

— Radzisz sobie dużo lepiej niż większość nowych rekrutów — przyznał z rozbrajającą szczerością Erik. — Boję się tylko, że przez obecną sytuację w kraju masz nieco wykrzywiony obraz tego, jak wygląda praca w BUM. — Westchnął cicho. — Z drugiej strony, jeśli ten kryzys potrwa jeszcze parę lat, to mało kto będzie pamiętał inną normę…

W pierwszej chwili chciał zapytać, czy gdyby Dumbledore kazał jej wskoczyć do aktywnego wulkanu, to też by to zrobiła bez jakiegokolwiek zająknięcia, jednak w porę się powstrzymał. Nie chodziło o to, że nie ufał motywacjom Albusem, po prostu… Wydawało mu się nieco dziwne, że po tym, jak wysyłano ich do walki ze Śmierciożercami, to teraz mieli zajmować się nawiedzonym magazynem w dokach. Skoro w oficjalnych strukturach Ministerstwa Magii byli ludzi, którzy się na tym znali, to czy nie lepiej byłoby powierzyć to zadanie właśnie im, a zakonników wysłać do miejsca, gdzie faktycznie okażą się potrzebni?

— Cóż, w takim razie miejmy nadzieję, że faktycznie coś tutaj znajdziemy i…

Nie zdołał dokończyć, bo nagle w budynku rozległ się donośny krzyk, jakby coś uderzyło w metalowy kontener z dużym impetem. Wzrok Erika mimowolnie zaczął skakać na wszystkie strony, próbując zlokalizować źródło dźwięku. Zaraz do ich uszu dobiegło także donośne, nienaturalne wręcz piszczenie, któremu zaraz zawtórował kolejny łomot. Heather mogła bardzo łatwo wydedukować, że dziwne odgłosy dochodziły z mniejszego magazynu zlokalizowanego na drugim piętrze do którego prowadziły drzwi zlokalizowane w okratowanej klatce schodowej.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Gówniara z miotełką
Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
13.10.2026, 09:38  ✶  

Słyszała, że Longbottom próbował jej coś przekazać, jednak niekoniecznie wszystko, co mówił było dla niej zrozumiałe, musiał jeszcze popracować nad falami, jednak uważała, że i tak szło mu całkiem nieźle, jeszcze trochę i faktycznie będzie w stanie dyskutować z nią i Brenną w ten sposób. To nie było łatwe i wymagało pracy, ale nie wątpiła w to, że Erik jest w stanie się tego nauczyć, przecież był bardzo zdolnym czarodziejem. Może nie tak zdolnym jak ona… to znaczy nie, jak w ogóle mogła tak pomyśleć. Był zdolny i kropka, tyle wystarczy.

- Trochę tak, pamiętam jak się zatrudniłam i mój dzień polegał głównie na wlepianiu mandatów za źle zaparkowane miotły. - Jeszcze w marcu zdarzało jej się zajmować podobnymi sprawami. Później zaczął się chaos i nieco zmieniły się ich obowiązki, ale nie narzekała na to. Ruda lubiła rzucanie na głęboką wodę, lubiła adrenalinę, lubiła się sprawdzać. - Nie miałam szansy za bardzo przywyknąć do tej normy, więc tak naprawdę nie ma to dla mnie większego znaczenia. - Dodała jeszcze. Wolała nie dyskutować o tym, jak szybko skończy się kryzys, bo nic nie zapowiadało, że stanie się to niedługo, mimo tego, że przecież walczyli w pracy i poza nią ze śmierciożercami. Póki co jednak nie było jakiegoś ogromnego światła w tunelu, zwłaszcza po Spalonej Nocy, gdy to poplecznicy Voldemorta pokazali, że jak najdzie ich ochota mogą podpalić stolicę i nie tylko ją. To nie wróżyło dobrze na przyszłość.

Ruda nie miała problemu ze spełnianiem poleceń, w sumie kiedyś pewnie dłużej by się nad tym zastanawiała, ale dołączyła do Zakonu pełnego doświadczonych czarodziejów, wierzyła w to, że wiedzą co robią wysyłając ich w różne miejsca, no na pewno ufała Dumbledorowi, wyglądał na kogoś kto wie co robi.

- Na pewno coś tutaj znajdziemy. - Musiał się odpowiednio nastawić, bo przecież nastawienie to też bardzo ważna część działania. Nie było po co otaczać się negatywną energią, afirmacja mogła zdziałać cuda.

Ledwie znaleźli się w środku do ich uszu doszedł głośny dźwięk. W sumie był to całkiem niezły początek, czyż nie? - Musimy iść na piętro. - Była niemalże pewna, że to stamtąd dochodziły dźwięki, które usłyszała. - Lecimy. - Ruszyła przed siebie bardzo szybkim krokiem, musieli znaleźć schody, postanowiła wyciągnąć różdżkę i oświetlić sobie drogę, w magazynie bowiem było bardzo ciemno. Dostrzegła drzwi, które znajdowały się w okratowanej klatce schodowej. - Tędy! - Trzeba było sprawdzić, czy są otwarte.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#7
3 godzin(y) temu ✶  
Niestety, może to nabrać na znaczeniu, kiedy będziemy mogli chociaż chwilę odsapnąć jako BUM, skomentował bezgłośnie Longbottom, powstrzymując się jednak przed wygłoszeniem tych słów na głos. Jedno można było stwierdzić bez najmniejszego zająknięcia: Bones i Moody nie mogli sobie znaleźć lepszych rekrutów niż tacy pokroju Heather. Takich, którzy praktycznie od pierwszego dnia swojej pracy byli unurzani po łokcie w konflikcie Ministerstwa Magii i Śmierciożercami i mogli lub nawet chcieli poświęcić mu się w całości.

Westchnął cicho. Trudno mu było winić Wood za to, że miała takie, a nie inne podejście. Może i na początku swojej kariery w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów liznęła nieco typowej rutyny, z jakiej do niedawna składała się praca funkcjonariusza prawa, jednak teraz… Teraz prędzej doświadczała życia członkini oddziału anty-terrorystycznego. Jak to dobrze wykorzysta, to mogłaby daleko zajść, pomyślał mimowolnie Erik. Jeśli przez następne kilka lat się wyrobi, to awans do Biura Aurorów miała praktycznie gwarantowany.

— Jest coś w życiu, z czym sobie nie radzisz? — parsknął Erik, gdy rudowłosa brygadzista momentalnie wskazała kierunek, z którego dobiegał hałas. — Latasz na miotle, dobrze walczysz, uczysz się słuchać innych, a teraz masz jeszcze wyczulony słuch? — Pokręcił głową. — Może powinniśmy cię zamknąć na kilka minut w pokoju z Ministrą Jenkins. Wyszlifowałybyście razem jakieś nowe plany kryzysowe, żeby przypadkiem… nie powtórzyła się… Spalona Noc… albo… Beltane.

Od pewnego momentu Longbottom mówił nieco wolniej, przeskakując po kilka schodków na raz, co by jak najszybciej dostać się na piętro. Kolejnym susom towarzyszyło charakterystycznie pobrzękiwanie metalowych elementów klatki schodowej, które trzęsły się pod wpływem kolejnych skoków. Gdy oboje znaleźli się pod drzwiami, Erik po raz kolejny wziął na siebie próbę otworzenia drzwi. Te - w przeciwieństwie do wejściowych - okazały się uchylone, co nieco go zaskoczyło, gdy nacisnął na klamkę.

— Chyba jednak nie zależy im tak bardzo na prywatności — mruknął pod nosem i pchnął drzwi.

Na pierwszy rzut oka nie zauważył zbyt wiele, pomimo tego, że Heather świeciła różdżką tuż za jego plecami. Pomieszczenie można było uznać nawet za dość przestronne, gdyby nie to, że pełno tu było metalowych regałów magazynowych wypełnionych różnego rodzaju szajsem Klatki, transportery, tekturowe pudła, drewniane skrzynie transportowe… Czego tutaj nie było! Na pewno nie dało się też nie zwrócić uwagę na zapach moczu i odchodów, który unosił się w powietrzu.

— Duchy chyba sobie adoptowały sobie jakieś bezpańskie koty albo inną cholerę, która się tu mogła przyplątać — skomentował pod nosem Erik, kaszląc cicho.

Jakby w odpowiedzi na słowo ”cholera” do uszu Longbottoma i Wood dotarł jakiś szmer, aż nagle spomiędzy kartonów na półce ponad ich głowami wyłoniły się dwie hipogryfie głowy osadzone na długich, mocnych szyjach i… zaczęły skrzeczeć na nich, próbując udziobać ich w głowy.

Jak głośne jest skrzeczenie?
Rzut 1d100 - 39


(AF) Czy Erik uniknie próby zadziobania jego głowy?
Rzut W 1d100 - 7
Akcja nieudana


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (1722), Heather Wood (1239)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa