• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.10.72. Great Hangleton] Szukamy odrobiny światła

[25.10.72. Great Hangleton] Szukamy odrobiny światła
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
11.09.2026, 21:35  ✶  
Zaczęło się od informatora Albusa, a potem od porannego sprawdzenia zaułku, w którym przebywało dwóch „bezdomnych”. Jeden z tych bezdomnych, którzy okazali się raczej przeklęci niż pijani, zaś dziwnie przypominał Henry’ego Owensa, którego jasne oczy patrzyły z list zaginionych. Zapamiętała go głównie dlatego, że pojawił się tam nie od razu po Spalonej Nocy, a jakiś czas później. Brenna zdecydowała się więc popytać o człowieka o tym nazwisku w okolicy, kiedy usiłowała ustalić, czy może to być on, zanim wepchnie rodzinę Owensa w coś, co mogłoby sprowadzić na nich niebezpieczeństwo. To w końcu zaprowadziło ją i Dorę do mugolskiego hotelu, gdzie jakiś czas temu ktoś wynajął pokój na to nazwisko. Gdy więc zapadł już zmierzch pojawiły się w pobliżu. Pomieszczenie, szczęśliwie, po pierwsze było na parterze, po drugie w mugolskim budynku, dzięki czemu można było zajrzeć po prostu do niego przez okno, a później się tam teleportować z jakiegoś zaułka. Dorę zabrała ze sobą głównie dlatego, że o wielu sprawach dotyczących magii wiedziała znacznie więcej niż ona, mogła więc wypatrzeć coś, co ona przegapi.
– Ciekawe czy opłacili go na tak długo, czy zostawili tu jakieś zabezpieczenie antymugolskie i zapomnieli tutaj wchodzić czy coś… – mruknęła, kiedy już teleportowały się do środka. Od razu podeszła do okna, aby zasunąć ciężkie zasłony. Dopiero, gdy upewniła się, że nikt z ulicy ich nie zobaczy, na ślepo namacała lampkę.
Wnętrze zalało blade światło. Nie zapalała tego górnego: tego nikt nie powinien zauważyć. Potarła oczy wierzchem dłoni i rozejrzała się. Dwa wąskie łóżka, dwa krzesła, nieduża szafa, stół zasłany papierami, jedna, nieduża szafka nocna, na której wciąż stał talerz z jedzeniem, teraz już spleśniałym. Niczego czarodziejskiego, przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Skierowała się ku szafie, a gdy ją otworzyła, zobaczyła ubrania: idealnie, mogła coś stąd zabrać by ich „bezdomni” mogli się w coś przebrać.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#2
12.09.2026, 06:40  ✶  

Zebranie na którym zebrał ich Dumbledore, wywołało pewne zmartwienie w Dorze. Oto bowiem mieli przed sobą nowe wyzwanie, a jej zawsze ściskało się nieco bardziej serce na widok tych, którzy musieli poradzić sobie na ulicy. Czasem wydawało się jej, że gdyby nie dobroć Godryka, jej rodzina mogłaby skończyć podobnie, o ile oczywiście nie zostałaby wcześniej usunięta z tego świata. Współczuła, bo zwyczajnie się bała. Ale współczuła tez, bo taka byłą jej natura i obok cudzego nieszczęścia nie mogła przejść obojętnie.

Razem z Brenną zajrzały przez okno hotelowe, a potem ruszyły do zaułka, by z niego teleportować się do wnętrza pomieszczenia. Dobrze w sumie, że to nie było żadne piętro, bo wtedy musiałyby bardzo kombinować.

— W sumie w hotelach jest obsługa która sprząta, więc może to drugie? Inaczej ktoś dawno powinien się zainteresować, czemu tutaj taki bezruch — odpowiedziała, rozglądając się dookoła, ale na pierwszy rzut oka nic nie wydawało się przesadnie odstawiać od normy. Może narzucali bardzo dużo zaklęć, albo mieli poręczny i niezwykle niepozorny przedmiot. To jednak nie było chyba aż tak istotne. No bo przecież nie były mugolkami.

— Wzięłam powiększaną torbę — rzuciła jeszcze cicho do Brenny, może myśląc o tym samym co ona. Nie uważała jednak, ze zostawianie tutaj wszystkiego jak było, było czymś absolutnie koniecznym. Bezdomni czarodzieje nie mogli wiecznie trzymać swoich rzeczy w hotelu, szczególnie że teraz Zakon się nimi zajmował. Crawley wyobrażała sobie to wszystko tak, że znajdą im jakieś nowe miejsce, więc wszystko co było w pomieszczeniu, mogło im się przydać.

Sama podeszła do standardowego biurka i wysunęła szuflady. Było w nich nieco napchanych papierów, a reszta z nich walała się też po samym blacie. Dziewczyna wyciągnęła jedną z teczek i rozłożyła ją, przeglądając znajdujące się w niej notatki.

— Bardzo dużo jest tutaj o mugolskich kopalniach — powiedziała wreszcie, przeglądając kolejne ciągi tekstów, zapisanych nierównym tekstem.




The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
14.09.2026, 10:29  ✶  
– Ten hotel w sumie nie wygląda na taki, gdzie sprzątają regularnie… może jeśli zapłacili z góry… Tylko to wtedy dziwne, że ich rodzina nie znała tego adresu i nam tego nie zgłosiła, więc pewnie faktycznie jakoś zabezpieczyli pokój – uznała Brenna, i tknięta tą myślą na wszelki wypadek wyciągnęła różdżkę, by rzucić zaklęcie rozpraszające. Nic się nie stało, trudno powiedzieć, czy dlatego, że nie było tu niczego do rozproszenia, niczego skierowanego w nie, bo miało działać tylko na mugoli, jak zabezpieczenia Hogwartu, czy zaklęcie po prostu nie wyszło. W każdym razie dopiero po tym zaczęła sprawdzać po kolei szuflady.
– Henry Owens. To chyba faktycznie on – rzuciła z pewną ulgą, gdy znalazła list, adresowany właśnie do Henry’ego Owensa. W porządku, znali tożsamość jednego z mężczyzn, a to oznaczało, że kiedy zadbają o to, aby jego umysł wrócił do normy, będą mieli dobre wieści dla jego krewnych i przyjaciół.
Nie dbała w tej chwili o jego prywatność: musieli zadbać o to, aby był bezpieczny. Dlatego otworzyła wiadomość i przeleciała ją wzrokiem, nie było jednak niczego ciekawego. Sięgnęła po zeszyt i zaczęła najpierw przeglądać, co w nim zapisano, a potem zatrzymała się, kiedy niemal niczego nie zrozumiała i jeszcze raz przeczytała cały fragment.
– Badali… mugolski kryzys energetyczny? – powiedziała niepewnie, bo nawet jeżeli dorastała w Dolinie Godryka, gdzie mugole mieszkali w wiosce, to nie oznaczało, że znała się na przemyśle energetycznym. – Myślałam, że te całe awarie z liniami energetycznymi są związane z eksplozją magicznych szkodników, które przegryzają kable. Dlaczego czarodzieje mieliby się to jakoś szczególnie studiować?
Podsunęła zeszyt Dorze, mając nadzieję, że może ona wyciągnie z niego coś więcej. I pewnie nawet mogła, choć nie wszystko, z racji na to, że pewne rzeczy były zrozumiałe tylko dla badaczy: ogółem wyglądało na to, że zdaniem Owensa wydarzenia w Great Hangleton były w jakiś sposób związane z jakąś tajemniczą magią.


rozpraszanie
Rzut Z 1d100 - 93
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#4
17.09.2026, 06:27  ✶  

Brenna jeszcze poruszała szufladami i rozglądała się po pokoju, ale Dora zdążyła odsunąć sobie krzesło i zaczęła czytać to, na co trafiła. Kiedy natomiast przyjaciółka podsunęła jej zeszyt, też poświęciła mu chwilę, chyba biorąc sobie do serca by do sprawy podejść rzetelnie.

— Na to wychodzi — pokiwała głową, przekładając kolejną stronę, by przyjrzeć się dalszym zapiskom. — To nie jest takie proste — przyznała wreszcie, zerkając na Brennę. — To już trwa od jakiegoś czasu. Na początku roku był taki wielki strajk górniczy. Pisali o tym w mugolskich gazetach i to była bardzo duża sprawa, ogólnie rzecz ujmując. — Jej ojciec nigdy w pełni nie oderwał się od swojego poprzedniego życia. W końcu urodził się jako mugol i spędził tak większość życia, póki nie poznał jej mamy. Kiedy tylko mógł, sięgał po mugolskie media; gazety, radio… nie mówiąc o tym, że mieszkali do niedawna w Dolinie Godryka, która jakby nie patrzeć, była miasteczkiem mieszanym – mieszkali w nim tak samo mugole, jak i czarodzieje. Vincent miał z kim rozmawiać, z kim być na bieżąco i co ważniejsze - z kim zawiązywać relacje. Ze swoimi dziećmi natomiast, był blisko. Podobno tragedie zbliżają, a może Crawleyowie zwyczajnie cenili siebie wzajemnie i to co chodziło im po głowie, w każdym razie nie raz o tych wszystkich mugolskich rzeczach rozmawiał ze swoimi dziećmi. Dorze więc gumowe kaczuszki nie wydawały się abstrakcyjne, wiedziała co to jajko niespodzianka i jak działa metro (chociaż wiele z jej wiedzy była wciąż teoretyczna). — Większość energii bierze się aktualnie z węgla. Wyobraź sobie, że…. hm… że któregoś dnia wszyscy czarodzieje tracą swoje różdżki, czemu nie. Nagle musisz wszystko robić własnoręcznie. Nie możesz się teleportować, światło nie świeci, nie możesz ugotować obiadu. Nie trwa to w nieskończoność, ale powiedzmy miesiąc. Potem każdy musi się zaopatrzyć w nową różdżkę i tu jest problem, bo nie da się nadgonić tak szybko i dostarczyć jej każdemu. — jak tak sobie myślała, to miała wrażenie to i tak strasznie abstrakcyjne porównanie było, ale niestety lepszego nie miała. — Więc no ten kryzys wciąż jest, braku wciąż nie zostały nadgonione. Co natomiast tyczy się zeszytu, cóż… — dłonie na nowo zaczęły kartkować notatki. — Tutaj pan Owens pisze coś o tym, że podejrzewa wpływ trzeciej siły na to co ma miejsce w Great Hangleton. Podejrzewa, że to nie sam kryzys energetyczny… znaczy, że to coś więcej niż problemy samych mugoli.




The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
18.09.2026, 08:31  ✶  
Wychowując się w Dolinie Godryka stykała się z mugolami, taki Thomas podsunął jej parę mugolskich książek, a sprawy Brygady nieraz zaprowadzały ją do niemagicznego Londynu, Brenna wiedziała więc o mugolach to i owo, ale była to wiedza raczej pobieżna. Pozwalająca zjeść w mugolskiej knajpie, gdy chciała z kimś porozmawiać z daleka od oczu czarodziejów czy przeszukać mugolskie mieszkanie, na pewno nie zrozumieć mugolski kryzys energetyczny. Milczała więc chwilę, przetwarzając słowa Dory i próbując coś z tego wyłapać.
W każdym razie informacje, które zdawały się kluczowe, brzmiały: mugole mieli jakiś kryzys, i wychodziło na to, że kryzys ten nie był aż tak mugolski.
– Może ta dwójka dowiedziała się czegoś, czego nie powinna i dlatego stali się celem – stwierdziła w końcu. Chyba do tej pory sądziła, że po prostu mieli pecha w Spaloną Noc. – Może wyjaśnią nam więcej, jeżeli uda się ich trochę ogarnąć – westchnęła, uznając, że w tej chwili nie ma co sobie za bardzo łamać głowy. Wiedzieli przynajmniej, jak jeden z mężczyzn się nazywa i co tutaj robili oraz że prawdopodobnie nie byli przypadkowymi ofiarami.
A w takim wypadku lepiej było póki co zachować ostrożność.
– Skontaktuję się z rodziną Owensa, jak tylko obejrzy go magipsychiatra… nie chciałabym, żeby na przykład podpalił brata czy coś takiego – mruknęła, wyciągając kolejne notatki. – Hm, tutaj jest coś o jakiejś legendzie o ciemności – rzuciła, podsuwając to również Dorze, bo ta o historii wiedziała zdecydowanie więcej niż sama Brenna. – Do sieci Jonathan niedawno wciągnął pewną archeolog. Sądzisz, że to tylko bajka, czy skoro to tutaj mają, powinnam się z nią skonsultować? – zapytała, zakładając, że Dora będzie w stanie to ocenić. Sama Brenna nie czytała jednak uważniej, pozostawiając to młodszej dziewczynie. Zabrała się do sprawdzania skrytek, jak choćby pod łóżkami i pod materacami, a potem zmieniła jeszcze w wilka, z zamiarem powęszenia. Mężczyzn nie było tu najmniej od paru dni, ale gdyby ktoś tutaj nawalał w nich czarnomagicznymi zaklęciami, istniała szansa, że wilczy nos to wychwyci. Przemieniła się z powrotem dopiero po chwili.

/używam animagii, bo jako wilk potencjalnie powinna wyczuć charakterystyczne wonie jak np. czarnej magii/


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#6
21.09.2026, 23:34  ✶  

Dora nie uważała, że wiedziała na temat mugolskiego świata absolutnie wszystko i czuła się w nim jak ryba w wodzie, ale na pewno udawało jej się odnajdywać w nim o wiele lepiej niż przeciętny czarodziej czy ktoś, kto bywał w niemagicznym Londynie bo zagoniła go tam praca. Mugoloznawstwo zdała w szkole bardzo dobrze, ale jednocześnie uważała, że nie był to przedmiot wybitnie dokładny – nie tak jak obeznane potrafiły być tłumaczenia jej ojca albo rozmowy z sąsiadami. Nie próbowała jednak tłumaczyć całego tematu bardziej, pozwalając by Brenna wyciągnęła z tego to co najważniejsze, czyli że był sobie kryzys. To wystarczyło, by móc nakreślić sobie jakiś obraz tego, co działo się nie tyle w całej Anglii, co w okolicach Great Hangleton i co jednocześnie mogło być powiązane z dwoma mugoloznawcami, którzy pogubili swoje umysły.

— O legendzie? — wyciągnęła ręce po notatki, o których właśnie wspomniała Brenna. — Daj mi chwilę — rzuciła tylko i znowu zaczęła przeczesywać wspomnieniem gęste pismo Owensa.

— Ogólnie rzecz ujmując to tak, jest coś o legendzie — podjęła, kiedy przyjaciółka na nowo odmieniła się w człowieka. — Em, czekaj chyba gdzieś tu… była mapa? — poprzekładała szybko parę kartek, w końcu wyciągając to czego potrzebowała i rozkładając na biurku. — Legenda dotyczy tego regionu — zakreśliła palcem okolice Kellingley Colliery. — Legendy głoszą, że że ci którzy schodzili do tamtejszych kopalni nie znali lęku, aczkolwiek Owens zakłada, że to może być nie tylko legenda. Jeśli tak o tym pomyśleć, to pełno jest historii, mugolskich mitów i legend, które były przekazane z pokolenia na pokolenie, tylko po to by potem okazało się, że zamieszane we wszystko były czarodziejskie artefakty. Ciężko mi powiedzieć co to mogło być…. Musiałabym trochę nad tych posiedzieć z właściwymi książkami. Wiem gdzie tego szukać, ale zajęłoby to trochę czasu, ale jeśli jak mówisz, masz pod ręką kogoś kto zna się na archeologii, to chyba będzie to najszybszy i najpewniejszy strzał. Chociaż wydaje mi się to dość specyficznym regionalizmem, więc pytanie jaki jest krąg jej ekspertyzy.




The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
25.09.2026, 12:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2026, 12:37 przez Brenna Longbottom.)  
Gdy Dora sprawdzała papiery, Brenna przez moment krążyła po pokoju w wilczej postaci. Dopiero kiedy upewniła się, że nie czuje żadnych zapachów, których nie powinno tutaj być, przemieniła się z powrotem, i zaczęła szukać jakichś osobistych rzeczy mężczyzn, których mogłaby użyć, aby zidentyfikować drugiego z nich.
– Hm… tylko dlaczego mieliby się bać schodzić do kopalni? To znaczy, rozumiem, że to nieprzyjemna i niebezpieczna praca, ale takich kopalni pewnie jest pełno wszędzie? – zastanowiła się Brenna na głos, przykucając już na środku pokoju i zabierając się za rozstawianie na podłodze świec. – Chociaż może nie powinnam pytać. W pobliżu jest Little Hangleton. Czy coś z Little Hangleton mogło wpełznąć do tych kopalni? Albo to jakaś klątwa? Czy coś takiego? – wyliczyła. Legendy mogły być tylko legendami, ale być może lepiej było wziąć pod uwagę i ten trop. Bo dlaczego dwóch czarodziejów tkwiło w tej okolicy i miało tu takie zapiski? Próbowali ją zbadać? Sprawdzić, ile w tym prawdy?
– Jonathan niedawno poprosił o pomoc jakąś archeolożkę. Przyznaję, trochę mnie to niepokoi, bo to ktoś, kto dopiero od niedawna jest w kraju i to pośpieszne… ale zamierzałam i tak z nią pogadać, dowiedzieć się o niej trochę więcej, mogę poprosić o konsultację – stwierdziła w zamyśleniu. Dora mogła oczywiście szukać informacji na własną rękę, ale Brenna miała pewne obawy, że teraz, przed Samhain z tymi przypadkami nawiedzeń, może po prostu zabraknąć czasu na więcej.
– W porządku, sprawdźmy to – mruknęła, odpalając świece. Wciąż reagowała pewną nerwowością, ale zaczynała już powoli się przyzwyczajać do stania w kręgu widmowidzenia i nie miała ochoty panicznie uciekać. Odetchnęła, obracając w dłoniach coś, co wyglądało jak pamiątkowy zegarek: może odpowie na pytanie, z kim mieli do czynienia?

widmowidzenie
Rzut PO 1d100 - 43
Sukces!


Zdało się jej, że słyszy głosy: dwóch mężczyzn, rozmawiających w tym pokoju. Jeden mówił coś do drugiego, odnośnie kopalń właśnie.
To nie tylko legenda, Henry, jestem pewien…
Zgadzam się z tobą…
Głosy. Kolejne imię.
- Mam imię drugiego - stwierdziła, gdy głosy przebrzmiały i upewniła się, że nie wyciągnie z tego nic więcej. - To powinno pomóc go potem namierzyć. Rozmawiali o tej legendzie, więc może faktycznie jest istotna.

/lecę przewagą widmowidzenia, bo chcę spróbować dowiedzieć się, kim jest drugi z badaczy, mamy na razie 1 nazwisko/


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#8
26.09.2026, 21:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.09.2026, 21:04 przez Dora Crawford.)  

— Kopalnie, ogólnie ujmując, nie są najbezpieczniejszym miejscem. Jest ich sporo, ale to raczej chodzi o zapotrzebowanie. W końcu skądś trzeba czerpać energię, tak? Problem pojawia się w momencie, kiedy kopie się za głęboko, a kopać coraz głębiej trzeba. Podążając za surowcem, wchodząc coraz głębiej i głębiej, a wtedy to już do wszystkiego dochodzi fakt, że nad nimi wciąż znajduje się masa ziemi, prawda? Tu nawet już nie chodzi o węgiel, bo kiedy kopiesz głęboko w skale, to musisz liczyć się z tym, że naruszysz jej całą strukturę i coś ci się na głowę zawali. No więc istnieje bardzo duże ryzyko, że wszystko runie na tych górników, albo ich zabijając, albo więżąc w środku — pokręciła głową z jakąś rezygnacją. Na barkach górników stała cała krajowa gospodarka, a mimo tego i tak musieli walczyć o swoje pikietami, marszami i strajkami. Dora chciałaby powiedzieć, że czarodzieje radzili sobie lepiej z zasadami BHP, ale wcale nie była to prawda. Najwyraźniej był to więc jakiś uniwersalny problem, chociaż świat magiczny zdecydowanie posiadał o wiele więcej możliwości by radzić sobie z problemami. — Cóż, na pewno nie mogę odpowiedzieć nie na to pytanie. Little Hangleton jest… specyficzne, to na pewno. Aczkolwiek z notatek nie wynika nic, co szło by w tę stronę. — Pokręciła przecząco głową, uśmiechając się do Brenny lekko. Nie był to ogólnie zły strzał, aczkolwiek z tego co było w pokoju wychodziło na to, że naukowcy spędzili bardzo dużo czasu nad tym, żeby sprawę zbadać na wiele sposobów i z różnych perspektyw. To jednak, co przewijało się najczęściej i na co zdawali się kłaść nacisk, było wspomnianą wcześniej legendą.

— Może to działa jakoś w drugą stronę? — zastanowiła się wreszcie, kolejny już raz kartkując zebrane notatki, jakby miało jej to pomóc w ułożeniu myśli, albo zlokalizowaniu czegoś, co wcześniej przeoczyła. — Nie klątwa, ale może wcześniej tkwiło tam coś dobrego? A teraz tego zabrakło z jakiegoś powodu? — zasugerowała, a potem Brenna ustawiła świece w rytualnym kręgu, zapaliła je i weszła do środka, trzymając w dłoniach zegarek. Dora zamilkła, nie chcąc przyjaciółce przeszkadzać w próbie podejrzenia czegoś trzecim okiem, wracając na moment do czytania, co było lepsze niż patrzenie się na nieruchomą sylwetkę Longbottom.

— O, to bardzo dobrze — Crawley odwróciła się na krześle, słysząc słowa Brenny. — W sensie głównie imię, że teraz wiadomo chociaż troche z kim mamy do czynienia, ale to o legendzie też. Mam nadzieję, że ta pani archeolog powie ci na ten temat więcej, jak już z nią pogadasz — Dora zgarnęła notatki w jedną kupkę, układając je luźno. Nie było chyba sensu ich teraz zabierać, szczególnie że potem mieli zabrać wszystkie rzeczy, albo pomóc je wziąć zagubionym panom. — To chyba… wszystko? Wydaje mi się, że przejrzałyśmy już całe pomieszczenie. — rozejrzała się jeszcze dookoła, ale chyba wszystko było odhaczone; szafki, szafy, biurko… no i Brenna wszystko obwąchała.




The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
26.09.2026, 21:52  ✶  
Brenna starała się zapamiętać wszystko, o czym mówiła Dora, choć przeszło jej przez głowę, że nigdy nie sądziła, że będzie musiała nadążyć za mugolskim przemysłem górniczym. Wychodziło jednak na to, że żadna z nich nie jest w stanie w stu procentach wyciągnąć wszystkich informacji z tych notatek badaczy, zresztą pewnie niekompletnych: być może gdy uda się postawić ich na nogi (oby to było możliwe) będą mogli im to wyjaśnić. Na razie wychodziło na to, że coś tu robili, to coś było związane z kryzysem energetycznym, a kopalnie w jakiś sposób były magiczne.
I być może to te badania uczyniły ich celem?
– Ciekawe czy Voldemort mógł się tym interesować – mruknęła ni to do Dory, ni do siebie. Nie miała na myśli oczywiście samego węgla ani nawet konkretnie badaczy. Bardziej myślała o tym, co dotyczyło magii kopalni. W tych notkach było coś o artefakcie, może więc faktycznie konsultacja z kimś, kto się specjalizował w wykopaliskach i szukaniu starych, magicznych przedmiotów, coś da? – Little Hangleton zdaje się miarą ludzkiego szaleństwa – stwierdziła. Był to trochę żart, a trochę nie, zwłaszcza że sytuacja wcale nie sprzyjała doskonałemu humorowi.
Coś złego w kopalniach. Coś dobrego w kopalniach. To pierwsze Voldemort mógłby pragnąć wykorzystać. To drugie mógłby chcieć zdobyć. Jak kamienie Shafiqów. Brenna przez moment znów zatęskniła do dawnych, prostych czasów, zanim wojna rozdarła Anglię, uczucie, które dzielili pewnie z nią jeśli nie niemal wszyscy czarodzieje, to przynajmniej większość z nich, odsunęła je jednak na bok. Tak jak robiła to prawie każdego dnia, żeby jakoś iść do przodu i nie pokazać po sobie przypadkiem tych chwil, gdy się chwieje.
Przyklękła, zbierając świece. Ulgą wciąż było nie tylko to, że wychodziło, ale i to, że choć ogień wciąż wzbudzał w niej lekki skurcz żołądka, to była już w stanie znajdować się blisko niego.
– Znamy nazwisko jednego, imię drugiego, wiemy, czym się zajmowali… jeśli nie uda się nam im pomóc, skontaktujemy się od razu z ich krewnymi, spróbuje się dowiedzieć o tym więcej – przytaknęła. Nie zrobiła tego póki co, bo cóż, doba nie była z góry, a jutro też musiała żonglować godzinami, na całe szczęście jednak nie musiała robić wszystkiego sama. Gdyby przyszło jej jeszcze zająć się tą dwójką osobiście, chyba musiałaby się rozdwoić. – Chodź, zabierzmy stąd te notatki, nie powinni ich znaleźć mugole. No i ciuchy, przydadzą się im jeśli nie teraz, to później – powiedziała, zabierając się do pakowania rzeczy do toreb, które naszykowała Dora.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1736), Dora Crawford (1514)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa