• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[29.09.1972] Doceniony uzdrowiciel | Laurence & Basilius

[29.09.1972] Doceniony uzdrowiciel | Laurence & Basilius
Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#1
31.05.2026, 23:01  ✶  
29 września 1972
Klinika Magicznych Chorób i Urazów / Gabinet Basiliusa Prewetta

Potrzebował uzdrowiciela, przedstawiciela kliniki rodzinnej, aby móc ruszyć ze swoim ministerialnym projektem już od nowego miesiąca. Potrzebował kogoś zaufanego, kogo mogła nawet doceniać babka. Jednakże, gdy w ostatniej rozmowie, wspomniała mu o stracie uzdrowicielki Bulstrode, Laurence zrozumiał, że szukanie kogoś nowego, będzie wymagało więcej czasu. Choć niekoniecznie.

Gdy jeszcze był w klinice, zanim opuścił ją po rozmowie z babką, pozwolił sobie zajrzeć do spisu pracujących magimedyków i ich specjalizacji. Dostrzegł kilka znanych mu nazwisk. Tych, z którymi chodził bądź kończył akademię Munga. Kojarzył ich także ze swojej pracy tutaj, gdy oni przychodzili robić praktyki. Nie wszyscy tutaj pracowali. Ale kilkoro owszem.
Dlatego skontaktował się z Prewettem. Dlatego poprosił o spotkanie. Data została wyznaczona.

Tego dnia, Lestrange pojawił się w Klinice rodzinnej trochę przed czasem spotkania. Udał się do gabinetu swojego byłego nauczyciela, a obecnie pełniącego rolę zastępcy jego babki. Cyrus Abbott. Przegadał z nim temat wybranych uzdrowicieli, aby poznać jego opinię i ocenę ich pracy. Nie zdradzając wszystkiego, o czym rozmawiał z Dorindą. Zapewnił jednak, że potrzebuje kogoś do pomocy przy badaniach nad eliksirem.

Kiedy zbliżał się czas do spotkania, Laurence opuścił gabinet zastępcy i skierował się korytarzem, szukając gabinetu Prewetta. Poprawił swoją ciemną szatę. Swój płaszcz i kapelusz, zostawił w pomieszczeniu socjalnym, gdyż nie miał tutaj swojego gabinetu, a nie chciał przeszkadzać swojej babce. Jak tylko wskazówka jego podręcznego zegarka wskazała godzinę spotkania, schował go i zapukał do drzwi. Mając nadzieję, że Basilius nie miał już pacjentów. Otworzył drzwi do  gabinetu, zerknąwszy aby się tego upewnić. Jeżeli Prewett poprosi, aby poczekał, zrobi to. Sam wiedział, że pacjenci w tym miejscu mieli pierwszeństwo.

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#2
02.06.2026, 10:22  ✶  
Basilius otrzymał list. List z pieczęcią Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof. List z pieczęcią Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof od samego zastępcy tego właśnie depatramentu. I oczywiście treść tego listu była tak niejasna że równie dobrze mogło chodzić o wszystko. A to nie działało to szczególnie kojąco na jego nerwy.
Wreszcie nadszedł dzień spotkania. Basilius skończył przyjmować pacjentów, szybko przebrał się ze szpitalnej szaty w swoją własną, granatową i upewnił się, że nie wyglądał  szczególnie umierająco.
Nie powiedziałby, aby spędził każdą chwilę na roztrząsaniu wiadomości, ale zdecydowanie co jakiś czas rozmyślał o o mogło chodzić. Tylko o co mogło chodzić? Zrobił coś nie tak? A jeśli, to czemu zainteresował się nim ten konkretny departament? Chodziło o to że poszedł z pogotowiem podczas Spalonej Nocy? Ale przecież nie zachował się tam skandalicznie, wręcz przeciwnie raczej zrobił dobrą robotę. Chcieli dać go na stałe do pogotowia ratunkowego? Na to zdecydowanie nie mógł się zgodzić z wielu powód zaczynając od własnego zdrowia, a kończąc na tym że po prostu praca w szpitalu pasowała mu znacznie bardziej.

Niemniej jednak był to jedyny w miarę sensowny powód wizyty, chociaż dalej nie rozumiał czemu ten konkretny Lestrange chciałby spotykać się z nim w tej sprawie osobiście.

Laurence  zajrzał do środka, akurat wtedy gdy Basilius dla zabicia czasu wyglądał przez okno. Prewett odwrócił się lekko zaskoczony, ale gdy zobaczył stojącego w progu mężczyznę uśmiechnął się w ten sposób w jaki uśmiechało się do urzędnika Ministerstwa Magii, którego nie warto było drażnić.
– Panie Lestrange, proszę, chce się pan napić herbaty? – wskazał na przyniesiony czajnik i dwie filiżanki, które załatwił na szybko z pokoju socjalnego. Samą herbatę natomiast dostał kiedyś od jednej z recepcjonistek, po tym gdy wręczył jej kiedyś prezent z okazji Dnia Recepcjonistki, który niejako sam wymyślił, kiedy zaczynał tu pracę, aby nieco podlizać się pracownikom administracyjnym.
Basilius usiadł na swoim miejscu, próbując wywnioskować z twarzy mężczyzny czemu tutaj przyszedł. Znał już wcześniej Laurence'a, poznali się gdy Prewett zaczynał tutaj staż, ale niestety nie kojarzyli się na tyle dobrze, by mógł z łatwością ogarnąć co krążyło po głowie drugiego czarodzieja.
– Przyznam szczerze, że niecodziennie dostaję listy od zastępcy jakiegokolwiek departamenty. Mam się nadzieję, że wybaczy mi pan tę ciekawość kiedy zapytam o powód pańskiej wizyty.
Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#3
05.06.2026, 00:43  ✶  

Laurence nie chciał w tym przypadku poruszać temat listownie, w jakim celu chciał się spotkać z Basiliusem. Uznał, że ta sprawa powinna być omówiona osobiście. Mógłby także wezwać go do siebie, do biura w Ministerstwie Magii. Ale po co? Szanował pracę uzdrowicieli, którzy nawet pracowali w jego rodzinnej Klinice. Z doświadczenia wiedział, że to nie jest prosta praca a z pacjentami bywało różnie. W zależności nie tylko od ich zachowania, ale i stanu choroby.

W gabinecie Prewetta zastał tylko jego. Nie miał pacjentów, więc Lestrange pozwolił sobie wejść i zamknąć za sobą drzwi. Słysząc przy tym słowa uzdrowiciela. Uśmiechnął się w jego kierunku uprzejmie, nie okazując przy tym jakby był czymś zawiedziony w jego osobie i pracy jaką wykonywał.

- Dzień dobry Panie Prewett. Z chęcią wypiję.
Podszedł do mężczyzny bliżej, aby przywitać się uściskiem dłoni. Następnie, skierował się w stronę jego biurka, zajmując miejsce przed nim. Prewett już na wstępie poruszył temat listu, jaki otrzymał. Ciekawość wzięła górę bardziej, niż wstępna i grzecznościowa wymiana zdań i zapytanie o zdrowie, jak i pracę. Wygląda na to, że szybciej przejdą do tematu spotkania.
- Uznałem, że będzie lepiej temat omówić osobiście, niż przez listy.
Wyjaśnił na początek.
- Usłyszałem o pańskich wyczynach i zaangażowaniu w udzielaniu pomocy poszkodowanym podczas nocnego ataku w Londynie. W pozytywnym znaczeniu. Słyszałem też dużo dobrych opinii na pański temat wobec swojej pracy.
Kontynuował powoli przechodząc do sedna sprawy. Dając czas mężczyźnie na przyswojenie sobie jego słów. Nie było żadnej nagany ale bardziej pochwała. Docenienie jego pracy.
- Pracuję obecnie nad zebraniem zespołu badawczego, którego celem będzie stworzenie eliksiru, mającego na celu wyleczyć społeczność z męczącego kaszlu. Tym samym powstanie do tych działań Komisja do spraw Zdrowia. Chciałbym zapytać, czy byłby Pan zainteresowany dołączeniem do zespołu i komisji? Potrzebuję dobrego i zaufanego uzdrowiciela, pracującego w tej klinice.
Wyjaśnił, przedstawił sprawę i dał chwilę na przeanalizowanie oferty. To mogła być też dobra droga do dalszego rozwoju zawodowego dla uzdrowiciela. Jeżeli miał pytania, mógł zadawać. Jeżeli nie, Laurence pociągnie temat dalej.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#4
15.06.2026, 23:43  ✶  
Basilius nalał swojemu gościowi herbaty i podsunął filiżankę w jego kierunku. Czarodziej nie chciał poruszać powodu swojej dzisiejszej wizyty w liście. To mogło… Oznaczać tak naprawdę wszystko. Na całe szczęście Lestrange nie planował robić mu na złość i nie przeciągał tłumaczeń w nieskończoność, a Prewett oczywiście wsłuchiwał się uważnie w to co miał do powiedzenia.

Chwalił jego pracę podczas Spalonej Nocy. To dobrze. Czyli nie chodziło o jakieś problemy w związku z tym. Chwalił też jego ogólną pracę. Doskonale. Czyli na pewno nie zrobił czegoś nielegalnego o czym nie miał pojęcia. Gdyby nie to, że nie był sam, to aż uśmiechnąłby się na tę myśl. On, Prewett, trafiający do więzienia za szemrany czyn, o którym nie miałby nawet pojęcia. Miał wrażenie, że przyniósłby tym wstyd swojej rodzinie, nawet jeśli przecież sam nie bawił się w takie rzeczy z wyjątkiem okazjonalnego chodzenie do kasyn.

A potem padła propozycja, a oczy Basiliusa błysnęły na znak zainteresowania i może też jakiejś ulgi, że chodziło o to. Na Matkę, a więc nie dość że wreszcie ktoś postanowił coś z tym kaszlem zrobić, to jeszcze mógł w tym pomóc. To brzmiało… Bardzo dobrze. Oczywiście nie byłby jednak sobą gdyby nie zadał kilku pytań.
– No cóż, to żaden sekret, że znane nam środki nie są w stanie poradzić sobie z tym kaszlem – zaczął powoli. – A ja nie jestem  szczególnym entuzjastą tłumaczenia niewinnym ludziom, że jedyne co może im na razie pomóc to domowe sposoby, które jedynie wyciszają objawy. Nie wspominając już o tym ile przez tę sytuację tworzy się teorii spiskowych odnośnie metod leczenia, co jedynie szkodzi ludziom. – To wszystko były poważne problemy, które jedynie jeszcze bardziej pogłebiały fatalną sytuację ich magicznej społeczności. – Dobrze rozumiem, że to projekt Ministerialny tak? Wiem, że to może głupie pytanie, ale jak pan sam rozumie moja praca polega na pomocy każdemu. Nie chciałbym hm… – Zawahał się na chwilę nie wiedząc jak ubrać w słowa coś co zapewne było jedynie paranoją. – Zależy mi aby lek mógł trafić do wszystkich po uczciwej cenie. Z całym szacunkiem, ale wolałbym uniknąc sytuacji, w której jakiś prywatny sponsor stawia niekorzystne dla naszego społeczeństwa warunki.
Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#5
30.06.2026, 13:27  ✶  

Drugiego człowieka dobrze jest poznać podczas rozmowy, kiedy chce przekazać mu się ważną informację, propozycję. Gdyby częściej mieli ze sobą kontakt, zapewne Laurence nie fatygowałby się z przychodzeniem. Uznał jednak, że większą kulturę i zaufanie odda osobistym przyjściem do uzdrowiciela, z prośbą o uczestnictwo w organizowanych przez siebie badaniach.

Potrzebne informacje na temat ukończonych szkoleń, kursów i całej pracy w mungu, Lestrange zebrał przebywając tutaj, słuchając także opinii innych, czytając raporty. Powoli przechodził do tematu, nie owijając w bawełnę, zaczynając od kwestii docenienia pracy uzdrowiciela względem innych obywateli, będących w potrzebie. Nie można było także zapomnieć o tym, że pomagał przy wielkim incydencie, ataku rebeliantów na miasto. Rodzina Prewett mogła być dumna z posiadania takiego członka rodziny.

Gdyby chodziło o wykrycie lewych interesów, lub szkód wywołanych na obywatelach, to nie Laurenca by wtedy gościł w gabinecie, ale Aurora. Bądź ich obojga. Basilius nie miał się przecież czym martwić, czym przejmować.

Błysk w oczu rozmówcy, okazał się dobrą reakcją. Zainteresował Prewetta propozycją. Laurence spodziewał się pytań. Czekał aż padną, pozwalając sobie na moment przerwy, aby sięgnąć po filiżankę i upić łyk dobrej herbaty.
Słuchał Basiliusa uważnie, zgadzając się z jego teorią i obawami. A także o tych teoriach spiskowych. Jeżeli stworzą lek, skończą się głupie i nieprawdziwe tematy w tym kierunku.

Pomóc każdemu się nie da. Pojawią się prędzej czy później przeszkody, trudne do ominięcia. Laurence musiał patrzeć na tę sytuację, nie tylko jako uzdrowiciel, ale i członek rodziny Lestrange, a także człowiek urzędowy, ze spojrzeniem politycznym. Znaleźć sposób, aby w miarę możliwość pogodzić ze sobą wszystko.

- Wszystko będzie zależało od pozyskanych składników do stworzenia eliksiru. I samej pracy nad nim. Jeżeli uda się stworzyć z roślin, ziół czy innych substancji szeroko dostępnych, nie powinno być problemu pomóc każdemu cierpiącemu na trudny do wyleczenia kaszel. Lecz jak Pan sam wie, w naszym zawodzie, nie zawsze uda się każdemu pomóc. Organizmy mogą różnie przyswajać podawane eliksiry.
Wyjaśnił na spokojnie pierwszą część problemu, odpowiadając na pytanie Basiliusa.
- Potwierdzam, że to projekt Ministerialny. Departament pokryje koszty badań nad lekiem. Klinika udostępnia nam pomieszczenie laboratoryjne. Komisja będzie miała zadanie nadzorować pracę badaczy i pozyskiwać dla nich potrzebne składniki oraz trzymać pieczę nad budżetem, jaki zostanie przydzielony. Potrzebuję nie tylko twórców eliksirów i maści, ale także uzdrowicieli, którzy ten lek podadzą i zaopiekują swoimi pacjentami, obserwując zachodzące zmiany. Co znaczy, że będziemy potrzebowali chętnych pacjentów do testów.
Dodał jaśniej, rozwijając swój plan działania. Nie zaznaczając, która klasa społeczna poszłaby na pierwszy ogień. Czy pod względem majątkowym, czy czystości krwi i pochodzenia. Ale, na pewno pod testy Laurence wziąłby każdego. Czarodzieja, Mugolaka i Charłaka. Aby sprawdzić, czy każdy może otrzymywać taką samą dawkę, czy jednak w różnej zawartości. Nie da się ukryć, że najmniejsze koszty straty w mieszkańcach, mieli by biorąc do testów biedaków, sieroty, tych, co już nic nie mają do stracenia poza życiem.

Wspominając o pacjentach do testów, na myśli miał przede wszystkim tych, którzy z problemami kaszlu, przychodzili do Basiliusa i każdego innego uzdrowiciela tej kliniki. Prewett miałby szansę im pomóc, oferując miejsce w kolejce do testów przyjęcia nowego leku, jak tylko powstanie.

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#6
15.08.2026, 23:41  ✶  
Basilius wysłuchał słów drugiego czarodzieja z pewną ulgą, nawet jeśli miał wrażenie, że Laurance nie do końca zrozumiał jego obawy.  Prewett zdawał sobie sprawę z tego, że nie każda dawka pomoże każdemu tak samo, czy też że na kogoś lek z różnych innych powodów po prost nie zadziała równie skutecznie. On sam czasem musiał stosować różne zamienniki eliksirów bo ze względu na chorobę niektóre medykamenty mogłyby pogorszyć jego ogólny stan zdrowia. Po prostu chciał uniknąć sytuacji, w których eliksir zostałby sprzedawany po takich cenach, że nie każdy będzie mógł sobie na niego pozwolić. Lub co gorsza, że ktoś zadecyduje, że pewnym grupom po prostu go nie sprzeda.
— Moja obawa nie polega na tym, że ktoś nie będzie mógł przyswoić eliksiru w takim samym stopniu, co inny pacjent, chociaż oczywiście będziemy dążyć do ograniczenia takich przypadków – powiedział ostrożnie i dopiero po wypowiedzeniu tych słów uświadomił sobie, że już mówił o sprawie tak, jakby oficjalnie dołączył do zespołu badawczego. Kogo jednak chciał oszukać? Na dobrą sprawę ta kwestia była już przesądzona. Basilius naprawdę nie miał pojęcia, jak szemrane rzeczy musiałby przedstawić mu Lestrange, aby odrzucił możliwość pomocy ofiarą kaszlu. – Nie chciałem również insynuować, że Ministerstwo, lub Święty Mung wspieraliby… Metody dystrybucji leku oparte o dyskryminację, ale rozumie pan sam, że lepiej się o to wypytać, niż żałować po fakcie.
W końcu gdy siadało się do pokerowego stołu, lepiej było upewnić się przed grą jakie są stawki, niż potem stracić wszystko. Tutaj paradoksalnie było całkiem podobnie, chociaż rozsądek Basiliusa buntował się nieco przeciwko takiemu porównaniu.
– W każdym razie jestem gotowy pomóc zarówno jako uzdrowiciel, jak i ktoś kto zna się na wytwórstwie eliksirów – oznajmił w końcu. – Jak będzie to wyglądać ze strony praktycznej? I jaka jest umowa ze szpitalem?Zostanę hm… Chwilowo całkowicie oddelegowany do pracy nad eliksirem? Mam to traktować jako drugi etat? Będziecie się dzielić uzdrowicielami pół na pół?
Trzeci etat. Gdyby pracował nad tym po pracy w Mungu, byłby to tak naprawdę jego trzeci etat zważywszy na to, że przyjmował również prywatnych pacjentów. Nie, zaraz. Czwarty etat. Byłby to czwarty etat, bo przecież jeszcze była sekretna pomoc w sekretnym klubie, do którego wciągnęła go Millie. Cztery etaty w najgorszym wypadku. Hm… Na całe szczęście o jednym nie mógł mówić na głos, więc w jego własny uzdrowiciel będzie mógł na niego nakrzyczeć tylko z powodu trzech etatów.
Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#7
27.08.2026, 00:34  ✶  

Póki nie stworzą eliksiru, nie mogą mówić już o cenach jego sprzedaży. Laurence zdawał sobie sprawę z tego, że jeżeli dojdzie do puszczenia go w obieg sprzedaży, biednych na pewno nie będzie na niego stać. Odbył też w tym temacie rozmowę ze swoją babką, która podobnie wolałaby wykluczyć dyskryminacji, ze względu na status rodziny i sławę ich nazwiska.

Wysłuchawszy odpowiedzi Basiliusa, Laurence dostrzegł w jego słowach wypowiadanie się tak, jakby podjął decyzję o dołączeniu do grona członków komisji. Dlaczego miałby odmawiać, kiedy wspomagając swoją wiedzą i praktyką, może im pomóc znacznie więcej? Jak jednak wyjaśnił, jego obawa miała inny, przewidywalny kierunek.

- Nie chciałbym niczego obiecywać z góry, ale będziemy starać się, aby stworzony eliksir dotarł do jak największej ilości poszkodowanych po Spalonej Nocy, zmagających się z kaszlem. Niezależnie od statusu krwi oraz stanu majątkowego. Wolałbym poruszyć ten temat dopiero, gdy ów eliksir uda się stworzyć.
Wyjaśnił ze spokojem i zapewnieniem w głosie, że mimo podziału poglądów, tutaj chodzi o życie i zdrowie obywateli kraju. Lestrange nie był z kolei jasnowidzem, aby przewidzieć przyszłość ich komisji i jak społeczeństwo zareaguje na ogłoszenie, wynalezienia "lekarstwa". Muszą być przygotowani na wszystkie możliwe scenariusze. Dobre i złe.
- Wymiar pracy z Panem jest do ustalenia. Nie ukrywam, że całkowite oddelegowanie byłoby korzystne dla szybkiego rozwoju prac nad eliksirem, a także bezpieczne dla pracownika, aby nie przemęczyć organizmu.
Zaczął powoli wyjaśniać kwestię podziału tutejszej pracy Prewetta, gdyż słusznie zapytał, jak to będzie wyglądało. W międzyczasie Laurence zajrzał do swojej teczki z dokumentami, wyszukując ten konkretny o planach funkcjonowania Komisji.
- Prace nad eliksirem zaczną się dopiero, gdy dostaniemy potrzebne składniki. Odbędzie się również pierwsze posiedzenie komisji, abyśmy mogli ustalić szczegóły pracy nad eliksirem i podjęcia decyzji o dalszych krokach. Niezmiernie cieszę się, że zgodził się Pan pomóc.
Laurence spojrzał na niego, odkładając kartkę i posłał wdzięczny lekki uśmiech. Nie miał pojęcia o tym, ile etatów pracował Basillius, ale on sam też nie do końca skupiał się na samej pracy biurowej w Ministerstwie. Jako uzdrowiciel, udzielał przypadkowych pomocy poszkodowanym. W komisji chciał mieć sprawnych na umyśle czarodziei, którzy szanują swoje zdrowie i nie przemęczą się. Dlatego bezpieczne byłoby oddelegowanie, ale jeżeli Prewett chciałby jednocześnie przyjmować swoich pacjentów przez kilka godzin, nie zabierze mu tego. Etat można byłoby też podzielić i pogodzić jedno z drugim. Zwłaszcza, że w tej komisji będzie kilka osób, a nie tylko ich dwójka.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#8
08.10.2026, 10:33  ✶  
Niestety Basilius nieco zbyt długo siedział już w magiimedycynie, aby łudzić się, że eliksiry na każde schorzenie znajdują się praktycznie same. Historia jego zawodu, czasem dość depresyjna, już nie raz pokazała, że po pierwsze niektóre eliksiry powstawały znacznie dłużej, niż niektórzy pacjenci mogli sobie na to pozwolić, a po drugie nie raz kosztowały zdecydowanie za dużo.

Nie oznaczało to jednak, że nie mógł mieć nadziei, że w tym przypadku będzie inaczej. Po prostu skupi się na powierzonej mu pracy najlepiej jak potrafił i nie pozwoli, aby pesymistyczne scenariusze przeszkodziły mu w odpowiednim skupieniu się na zadaniu.
– Rozumiem. Nie wymagam od pana, aby obiecywał mi z góry jak potoczą się prace i dystrybucja – zapewnił.Lestrange'a. – Po prostu chciałem się upewnić, czy zespół badawczy, do którego dołączę i osoby nim zarządzające mają podobną wizję tego, jak to wszystko powinno wyglądać.
I tyle. W końcu głupio by było, gdyby nagle jegp nazwisko kojarzone było z eliksirowym przekrętem.
– W takim razie podejrzewam, że będę ustalać to już ze szpitalem, gdy będziemy znali więcej szczegółów – odpowiedział. Nie chciał całkowicie porzucać pracy w Mungu, nawet jeśli tylko na chwilę. Może po prostu udałoby mu się ustalić, że podczas prac nad eliksirem zmniejszą mu etat tutaj i tyle, a on skupi się na badaniach. Wątpił, aby dyrekcja sprawiała mu pod tym względem jakiekolwiek kłopoty.
Gorzej, że najwyraźniej na rozpoczęcie prac musiał jeszcze chwilę poczekać. On i wszyscy poszkodowani. Zwłaszcza, że przecież sam doskonale wiedział o tym, że po Beltane brakowało niektórych surowców, a Spalona Noc z pewnością tylko uszczupliła zapasy. To było przecież celem delegacji do Egiptu, na którą się udał jako lekarz rodzinny Shafiqa. Chodziło o dostawy zamienników z Kambodży, ale ze względu na trudną sytuację polityczną w tamtym regionie, umowa musiała zostać podpusana w innym miejscu.
– To ja się cieszę, że dostałem tę propozycję, ale jeśli mogę się jeszcze na koniec spytać… Na kiedy Ministerstwo przewiduje dostawę składników? I czy wyznaczono już może termin posiedzenia komisji?
Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#9
13.10.2026, 23:36  ✶  

Lestrange rozumiał obawy, dlatego każdemu z kim rozmawiał w tym temacie, starał się zapewnić tyle, ile mógł dać od siebie. Mógły sam siedzieć dniami i nocami, próbując osiągnąć wyznaczony cel, ale wtedy zszedłby do poziomu swojego najmłodszego brata. Tego, który postanowił zaszyć się i tylko tworzyć, aż stworzył. Jakim jednak kosztem?

Laurence osiągnął już wysoki pułap w swojej karierze i chciał też pomóc innym się wykazać. Dać szansę na rozwój, stworzyć zespół godny zaufania i współpracy. Miał wiele pomysłów, które mógłby zrealizować na swoim stanowisku. Dzięki temu, nie ograniczał się samą pracą ordynatora w szpitalu. Dlatego zrezygnował. Miał szerszy wachlarz działania i możliwości udzielania pomocy rodzinnej Klinice.

- Zapewniam, że mają.
Z lekkim uśmiechem zapewnienia, Laurence odpowiedział Basiliusowi. Z drugiej strony, gdy dojdzie do spotkania zespołu, będą wiedzieli, kim są osoby współpracujące.

W kwestii godzin pracy, Laurence zakładał, że jego babka pójdzie na rękę Basiliusowi. Była świadoma tego, że najpewniej wnuk "pożyczy" jej uzdrowicieli do swoich badań nad nowym lekiem. W końcu dostał tutaj pomieszczenie do dyspozycji na te parę godzin w tygodniu, aby mogli pracować.

Pytanie o dostawę składników, było tym, na które sam Laurence chciał znać odpowiedź. Bo to zależało także od tego, czy po drodze nie pojawią się jakieś komplikacje. Problemy czy opóźnienia.

- To już leży w rękach Shafiqa, który zgodził się na współpracę i dostarczeniu nam składników. Nie jestem wstanie teraz powiedzieć, kiedy to nastąpi. Jeśli zaś chodzi o termin posiedzenia komisji… Planowałbym na początek października. Im szybciej, tym lepiej, aby wszyscy zapoznali się ze sobą i projektem. Może szczęście nam dopisze i dostaniemy już potrzebne składniki do pracy?
Odpowiedział spokojnie, ale też nie ukrywał, że oddalający się termin prac, go niepokoił, martwił. Na to nic nie mógł poradzić. Mogliby co prawda pracować na tym, co mają. Ale nie chciał bardziej uszczuplać Kliniki z zapachów, a tym bardziej ruszać rodzinnej rezerwy. Nie można przecież zapominać o tych, którzy chorują na inne dolegliwości od lat. 
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#10
5 godzin(y) temu ✶  
To już leży w rękach Shafiqa nie było zdaniem, które Basilius lubił słyszeć, ale prawdę mówiąc nie było w tym momencie innej odpowiedzi. Nawet nie musiał się pytać, o którego Shafiqa chodziło, bo przecież sam był przy podpisywaniu umowy, jako prywatny lekarz polityka. Niestety jego odczucia wobec czarodzieja zawsze oscylowały gdzieś na krawędzi nie ufam mu, a może jednak mu ufam nie miały tutaj nic do gadania. No i były też poniekąd jego własną winą. Nikt nie kazał mu robić długów w kasynie, które Shafiq później spłacił wiążąc go ze sobą w czymś co było  dziwną umową, która raczej nie doprowadzi do tragedii dla Prewetta, ale i tak się o to czasem martwił.
Podejrzewał jednak, że jeśli czekali na te konkretne dostawy, to o ile nie pojawią się nowe problemy, to rzeczywiście otrzymają te zasoby. W końcu na tyle na ile się orientował, wszystko zostało już dopięte.
– No dobrze – powiedział wreszcie i wyciągnął rękę do Lestrange'a. – Myślę, że to wszystko co chciałem wiedzieć. Dziękuję za tę możliwość.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1614), Laurence Lestrange (1829)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa