• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[03.10.1972 Ceolsige, Lazarus, Basilius] Próżny trud

[03.10.1972 Ceolsige, Lazarus, Basilius] Próżny trud
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#11
06.09.2026, 08:44  ✶  
Nie mrugnęła. Nie drgnęła. Falowanie spódnicy ostatecznie zamarło kiedy materiał opłynął nieruchomo teraz zawieszoną stopę.  Przypominała elegancki posąg, który zręczny artysta umieścił w wygodnym fotelu nadając rysom twarzy skupiony i czujny wyraz. Wyraz, który budził wśród przypadkowo patrzących to niepokojące wrażenie, że oczy podążają za nim. I podążały. Czujny błękit tęczówek przemieszczał się od jednego czarodzieja do drugiego. Nie spoglądała jednak na efekty ich pracy a raczej wyglądała w grymasach i gestach sygnału chaotycznego szarpania lub w przypadku Basiliusa jakiegoś grymasu strachu. Ledwie skinieniem głowy odpowiedziała na szybkie spojrzenie Lazarusa, pozwalając sobie jednocześnie na wypuszczenie starannego, okrągłego kółka dymu z ust.
Kiedy zaczęli uspokoiła oddech pozostając w czujnym wyczekiwaniu. Powolna, leniwa wstęga szarego, wątłego dymu unosiła się z komina fajki. Miarowy oddech przerywał na chwilę ten strumień wprowadzając między niego zawirowania i okazjonalne kółeczka jakie wymykały się czerwonym ustom.
Widziała jak obaj panowie się skupiają. Jak przez ich twarze przechodzi wyraz próby i ten charakterystyczny wyraz niepowodzenia. A potem płomień świecy zgasł i Basilius pokręcił głową.
Przekręciła głową w niewielkim okręgu wprawiając kark w rozluźnienie. Zaczerpnęła większy oddech wciągając do ust większy kęs dymu. Wyjeła fajkę i oparła przedramię na oparciu. Wraz za ustnikiem wydobył się rząd małych, szarych kółeczek. Noga ponownie wprawiła w hipnotyczne falowanie rąbek spódnicy a materiał szaty delikatnie zaszeleścił kiedy poruszyła barkami zdejmując z siebie ostatecznie napięcie.
Z twarzy ostatecznie odpłynął wyraz pełen czujności zastąpiony przez ciepły, przyjacielski uśmiech. - Musze przyznać, że atmosfera była zaskakująco napięta. - Melodyjny, koncyliacyjny głos wypłynął z jej gardła niosąc w sobie rzeczywiste emocje. - Sądzę, że dla was zdecydowanie bardziej niż dla mnie. - Zwróciła spojrzenie na stolik gdzie nadal niewielki opar unosił się nad herbatą. - Po raz kolejny muszę pochwalić twoją herbatę Lazarusie. Jej aromat wydaje się najlepszym lekarstwem na panującą w mieście atmosferę. - Przekierowała płynnie rozmowę na inny temat. Jakby zupełnie naturalnym było powrócić do atmosfery popołudniowej herbatki. - Powinniśmy zaaplikować sobie jeszcze po dawce, nieprawdaż Basilliusie? - Skierowała pytanie w tonie przyjacielskiej zaczepi do uzdrowiciela. - Nim poukładacie myśli, Lazarusie. Uświadomiłam sobie, że nie dałeś mi znać jakie wrażenie wywarły prezenty z okazji Mabon. Aż tak nie trafiłam w gusta czy to zwykłe przeoczenie? - Zagadnęła też gospodarza w podobnie przyjacielskim tonie. Dostrzegając, że efekt eksperymentu zdaje zostawił w nim więcej emocji.
broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#12
07.09.2026, 16:48  ✶  
Rozproszenie obu czarodziejów ześlizgnęło się po powierzchni klątwy, nie znajdując punktu zaczepienia. Skoncentrowana, napięta energia, wypełniająca niemal wyczuwalnie powietrze wewnątrz kręgu, rozpłynęła się bez echa. Ramiona Lazarusa rozluźniły się nieznacznie. Zacieki i swąd spaleniny pozostały nienaruszone, a klątwołamacze nie byli ani trochę mądrzejsi, niż przed rytuałem.

Lazarus jako pierwszy odniósł się do nieudanego podejścia.
- Oporna, ale nie agresywna - podsumował neutralnym tonem, przeskakując wzrokiem między doktorem a Ceolsige - Moglibyśmy ponowić próbę, ale powinniśmy zachować odstęp czasowy.
Nie dzisiaj - krąg trzeba było wzmocnić, niektóre runy wyrysować całkiem od nowa albo wymienić na inne. Poza tym obaj już doznali porażki, dobra praktyka nakazywała dać sobie czas na oczyszczenie umysłów.

- To nadal kambodżańska czarna - poinformował Ceolsige, podchodząc z powrotem do stołu - Podejrzewam, że nie damy rady zużyć całego zapasu zanim upłynie termin ważności.
Zerknął na puste filiżanki i zważył w dłoni imbryczek. Smutna resztka herbaty chlupotała na dnie.

- Nie spodziewałem się, że oczekujesz relacji - odpowiedział na pytanie o prezenty z okazji Mabon - Zjedzone z apetytem, dziękuję, że pomyślałaś o moich zwierzętach. Petryfikacja to świetny pomysł, zwłaszcza dla mniejszych pająków - odruchowo podążył wzrokiem ku półce zajętej przez terraria. Szarańcza trafiła akurat na powylinkowe odrabianie strat Sola, doskonały moment. Samiec prezentował się teraz wyjątkowo okazale - kobaltowoniebieskie odnóża z kontrastowymi, białymi smugami współgrały z soczystą zielenią roślinności, którą Lazarus udekorował pajęcze lokum. Obecnie ptasznik siedział nieruchomo na gałązce, jakby obserwował pokój. Mieszkanki drugiego terrarium nie było nigdzie widać.

- Wracając do tematu - spojrzał wymownie na sufit - Udało mi się odkryć coś interesującego u znajomego, który boryka się mniej więcej z tym samym. Opowiem wam za moment - przerwał i ruszył do kuchni, by zaparzyć kolejny imbryczek.

Kuchnia była niewielkim, ale za to najjaśniejszym pomieszczeniem w całym domu. Światło niemalże pozwalało zapomnieć o wszechobecnych zaciekach i zapachu. Czekając na zagotowanie się wody, Lovegood planował w myślach modyfikacje kręgu ochronnego. Daleko nie było to jego pierwsze starcie z magią utrzymującą się w mieszkaniu.
Dłoń oparta zbyt blisko czajnika zaczęła piec na długo zanim bulgotanie wewnątrz dało mu znać, że wrzątek jest gotowy. Lazarus patrzył beznamiętnie na zaczerwienioną skórę. Podejście z domkiem dla lalek wciąż jeszcze może się udać. Może gdyby zastosować silniejszy koncentrator?…
Delikatny dotyk różdżki wprawił naczynia w ruch i po chwili czarodziej mógł wrócić do gości, lewitując przed sobą pełen imbryk.

- Jak wspomniałem, podczas jednej z prób rozproszenia klątwy, uzyskałem dość…niespodziewany efekt - powiedział, zająwszy miejsce w fotelu. Napełnił filiżanki gości i swoją - Wrażenie… obecności. Odgłos kroków i śpiew, slyszalne przeze mnie i postronnego obserwatora. Niestety, to wszystko, co osiągnęliśmy. Nie udało się pozbyć zacieków, chociaż jestem pewien, że moje zaklęcie zadziałało - potarł palcami oparzone chwilę temu miejsce.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#13
04.10.2026, 02:27  ✶  
W pierwszej chwili po nieudanej próbie Basilius po prostu stał w milczeniu i przyglądał się kręgowi, który najwyraźniej nie pomógł tak bardzo jak powinien. Nie ruszyli nic. Klątwa dalej tkwiła tak gdzie wcześniej i najwyraźniej nie miała żadnych ambicji, aby zmienić miejsce zamieszkania na mniejsze.
– Nikt nie stał się jej nowym lokalem, nie dostał dreszczy, niekontrolowanego krwotoku, ani nie zwija się w konwulsjach, więc chyba nie ma tragedii – mruknął w ramach podsumowania tej sprawy, po czym ciężko opadł na jedno z krzeseł. – Tak, spróbujemy ponownie. Może jutro? Nie chciałbym tak was zostawić z tą klątwą, jeśli jest realna szansa, aby ją w jakiś sposób… Minimalnie spacyfikować.
Spojrzał na swoją napoczętą herbatę, wziął kolejnego łyka po czym spojrzał na Ceolsige i skinął głową na propozycję dolewki.
– Domyślam się, że poza napiętą atmosferą nie zaobserwowałaś niczego dziwnego, gdy próbowaliśmy poradzić sobie z klątwą? – spytał kontrolnie, chociaż nie wiedział co w ten sposób bardziej sprawdzał. Potencjalnie niepokojące zjawiska, czy raczej to, czy Ceolsige na widok oplatającej ich podczas pracy czarnej magii po prostu spokojnie rozmawiałaby o herbacie.
– To… Nie brzmi dobrze – skomentował opowieść Lazarusa, jednocześnie nalewając sobie do filiżanki więcej napoju. – Ale potwierdzałoby zapewne to o czym rozmawialiśmy z Ceolsige wcześniej. Zacieki, te konkretne zacieki, nie mają jednego źródła, a patrząc na to co działo się podczas Beltane podejrzewamy, że ma to coś wspólnego z Limbo. Kojarzysz może co to były za śpiewy? Jednej osoby? Wielu? Pieśni religijne? Coś takiego?
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#14
13.10.2026, 14:53  ✶  
Siedziała odprężona w fotelu pozwalając by miarowy szelest tkaniny tworzył uspokajający akompaniament tła ich dalszej rozmowy. Odprowadziła krótki, badawczym spojrzeniem Lazarusa kierującego się do kuchni. Na krótki moment jej naturalny uprzejmy wyraz twarzy zamarł uzyskując przelotnie wrażenie sztuczności. Na krótką chwilę, kiedy drobne zmartwienie zmąciło jej ścieżkę rozważań wyrywając ją z typowo społecznego trybu. Rzecz, która mogła się jej przydarzać w zaufanym towarzystwie, pośród ludzi, gdzie nie czułą potrzeby aktywnego pilnowania swojego nastroju oraz wynikających z niego gestów i mimiki. Chwilowo zmartwienie prysnęło tak jak się pojawiło. Płynnie przeniosła spojrzenie na Basilliusa kierując na niego swoją uprzejma uwagę podczas nieobecności Lazarusa.
- Może tylko fakt jak przyjemnie zjednoczeni byliście w efektach waszych starań. – odparła uprzejmie na pytanie o obserwacje. Jej uśmiech tylko delikatnie zaznaczył niewielką przekorę jaką chciała tu dodać. – Brałam jednak pod uwagę, że natura tej przypadłości może nie być wystarczająco blisko właściwości typowych klątw. – Rzeczywiście z jej głosu pełna szczególna aura spokoju jaki przystawałby to popołudniowej herbatki. Nieśpiesznie zasmakowała kolejnych łyków tytoniowej goryczki z czarnej fajki. Nie zmieniała przy tym pozy pozwalając by desenie jej szaty poruszał ledwie ruch ręki i miarowy oddech.
Powrót Lazarusa skwitowała uprzejmym skinieniem głowy. Minimalnie przesunęła filiżankę w jego stronę. Ledwie tyle by dać znać, że jest zainteresowana dolewką. Wędrowała spojrzeniem miedzy dwoma specjalistami, obdzielając ich równo uwagą, której tylko chwilę skapnęła na terraria. Limbo przemknęło jej po wierzchu języka ginąc w szarym dymie, który owinął jej twarz.  – Nim zatoniecie w dywagacjach na temat szczegółów natury tych zjawisk pozwólcie, że wtrącę praktyczny aspekt dalszych eksperymentów. – uprzejmie acz stanowczo przekierowała temat nim utoną w szczegółach relacji z innych prób i eksperymentów. – W najbliższym czasie mogę być niedostępna na potrzeby prowadzenia tych eksperymentów. Mogę wam jednak zostawić domek gdybyście chcieli ponowić próbę. Mam niestety kilka bardziej przyziemnych tematów, które wymagają by ich nie osierocić. – Delikatnie zmieniła ton głosy tak, że uprzejmość była tylko warstwą ukrywającą bardziej ponure brzmienie ostrzeżenia. Informacje by nie dociekać.
- Niemniej w tej sprawie wasze działania potwierdzają wcześniejsze diagnozy. – Przeszła na spokojny i rzeczowy ton. – Możliwe, że nasze próby od początku skazane były na porażkę. Z licznych obserwacji, że cos co z zewnątrz wygląda na klątwę może mieć swoje źródło w nawiedzeniu. Szczegóły o jakie pyta Basillius mogą nas naprowadzić. Pamiętasz czy i tamta klątwa zdradzała objawy jakby chciała się gdzieś przeprowadzić, podobnie jak w twoim domostwie? – Zapytała uprzejmie kierując rozmowę ponownie na rozważania natury zjawiska.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1360), Ceolsige Burke (2025), Lazarus Lovegood (1737)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa