• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu?

[30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu?
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#11
20.05.2026, 21:25  ✶  
— Sperma jednorożca biała z wielokolorowym połyskiem — naściemniał dziad z grobową miną, po czym zapuścił jeszcze jednego niucha do swojego grzańca, a podsumował go, wykrzywiając twarz w obrzydzeniu. Słuchając tych wymądrzeń Aseny o złapaniu brata z ręką w gaciach, pokiwał tylko dobrotliwie głową. — Ty, dziecko, nie wiesz nawet, od jakiej strony ja twojego ojca znam — odparował jej, gdy oskarżyła go o to, że nie widział wilkołaczego… Dobrze, dajmy sobie na razie spokój. — Widzisz, w młodości to ja byłem prawy chłopak. Nie to co teraz. Stara zakała.
Gdyby odczytał te myśli Aseny o niebezpieczeństwie relacji damsko-męskich, rzekłby jej z całą pewnością: Senka, nie bój żaby. Dobry chłopak, mimo że Rookwood. Woody nie mógł jej tego rzec, bo ani nie czytał jej w myślach, ani nie zamierzał rozdawać sekretów Juliena na darmo. Poleciła go jednakże Brenna, a do mało kogo miał tyle zaufania, ile go miał do tej Longbottomówny. A że mogły się romanse rejwachowe skończyć złamanym sercem…? Niechże się młodzież zaprawia, szuka, próbuje i randkuje.
Oprócz tych romansów, widział, jak Asena pochyla się nad Keyleth, jak się o nią troszczy, jak przystało na starszą siostrę. I serce rosło.
Tak, na własnym Rejwachu odchował tę bandę biesów, która teraz knuła przeciwko Dziurawemu Kotłowi.
— To mój szczwany lis — pochwalił dumnie Lewisa za błyskotliwą myśl, i byłby zatarł ręce, gdyby nie znajdowali się tuż pod nosem tych, których mieli na celowniku. — A to moja szczwana fretka. — Wskazał paluchem Keyleth. — Nikt nie ma lepszych predyspozycji, żeby się dostać do nich na kuchnię i spuścić bombę. Podejmiesz rękawicę?


piw0 to moje paliwo
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#12
20.05.2026, 22:28  ✶  

— Tak? Mam nadzieję że nie od… — ugryzła się w język, bo zaczęła to mówić zanim w ogóle pomyślała. Jakby był to odruch i w międzyczasie zapodziała jej się w głowie informacja, że mimo wszystko to mówiła o swoim rodzonym ojcu (nie to żeby jej to aż tak tutaj przeszkadzało w sumie), a po drugie to jednak Woody nie zasługiwał na aż takie zamiatanie nim podłogi przy młodzieży. W sumie to dobry był z niego facet i nie było co, więc mu tym razem darowała wystawianie się na ciosy. — Wiesz co, nie ważne. Z której strony byś go nie znał to pewnie i tak za dobrze — dokończyła ugodowo, popijając swojego cienkiego grzańca. — Aj tam od razu zakała. Nawet i zakalec czasem dobrze wchodzi.

Senka spojrzała w bok, na to całe przemycanie i transmutowanie, łapiac wszystko bardziej kątem oka i jako ogół. Pomysł Lewisa wydawał się bardzo dobry i po wysłuchaniu go, a także pokiwaniu głową z mądrą miną, stwierdziła że jest wręcz fe-no-me-nal-ny. Oczywiście wszystko ściszonym głosem, żeby przypadkiem ktoś nie poznał sie na tym, co tutaj właśnie szykowali.

— Tylko nie wpadnij do kociołka jak będziesz to wrzucać, bo wyłowienie cię może nie być łatwe. Co jak po tym już na zawsze będziesz pijana tym okropnym grzańcem? — przestrzegła ją, ale ogólnie to życzyła szczęścia, bo dokopanie innej knajpie jak Rejwach to był zwyczajny obowiązek obywatelski.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe, przetykane słońcem włosy, brązowe oczy i czasami zarost. Kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Pachnie jak tania woda kolońska oraz frytura, której nigdy do końca nie może zmyć. Drobna budowa ciała (172cm), żylaste mięśnie i pewny siebie krok. Zazwyczaj ma na sobie fartuch kucharza. W pracy spina włosy w ciasny koczek.

Lewis McKinnon
#13
19.09.2026, 17:03  ✶  

Lewis zgarnął cynamonopodobne cosie, aby dokonać zamieszania.

Gdyby magiczne magiczne zwierzęta jako totsmy nie były aż tak rzadkie, jego pewnie byłby jakiś złośliwy chochlik z paskudnymi zębiskami, czapką kucharską i owłosionymi uszami. Tak przynajmniej uważał Lewis, krzywiąc się na swoją sowę. Nie miał pojęcia, dlaczego taki miał i co to świadczyło nim. Może, że żarł mięso niewiadomego pochodzenia? Ale to w sumie powinien być gołębiem w takim razie.

Na hejnał wypił resztę swojego grzańca, odchylając głowę do tyłu do ostatniej kropelki, grdyka poruszała się z każdym łykiem. Kielich stuknął lekko o stół, gdy Lewis go odstawił, wierzchem drugiej dłoni ocierając swoje usta.

— No to do dzieła, mili państwo! — zaanonsował, wstając z miejsca i kierując się swobodnym krokiem ku barowi, gdzie stał kocioł z grzańcem, zapraszający wręcz do psikusa. Już, już wyciągał rękę, gdy karczmarz spojrzał na niego z gromem w oczach, więc Lewis tylko uśmiechnął się szeroko, zasalutował i wziął nogi za pas.

Najwyraźniej właściciel miał nosa do elementu podobnego jemu i bacznie obserwował gościz Nokturnu.


Postać opuszcza sesję


STOP PROPOSING INDIVIDUAL SOLUTIONS
TO COLLECTIVE PROBLEMS
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#14
20.09.2026, 15:14  ✶  
… od dupy strony — samo się nasuwało dokończenie kpiny Aseny. Nikt tu nie był głupi i Greyback w oczach starego mogła widzieć, jak jej samym tylko wzrokiem Woody śmiertelnie grozi za takie zuchwalstwo.
Ona odpuściła, on też jej już nie zamierzał maltretować, bo ojcowie to był temat taki, że dajcie spokój. Szkoda jęzor strzępić. Longbottom przecie sam też ze swoim staruszkiem miał na pieńku, to co nieco wiedział na ten temat. Zostawmy Fenrisa, zostawmy Godryka. Tu i teraz liczył się kocioł grzańca oraz rejwachowy kandydat do podtrucia alkoholowego przysmaku.

I wystartował. Lewis wyruszył z doków startowych, powtarzam, wyruszył.
— Nie gapimy się, nie patrzymy zbyt chamsko — instruował ferajnę Woody, choć i jemu oczko uciekało od czasu do czasu na McKinnona.
Trudno było nie śledzić statusu misji ze wstrzymanym oddechem, dopóki misja ta nie musiała zostać abortowana.
Lewis mógł dobrym złodziejem być, ale podrzucanie rzeczy mu ewidentnie nie szło tak dobrze, jak ich podbieranie. Aż Woody pieść zacisnął, gdy zobaczył, że barman się orientuje w sprawie. Czarodziej natychmiast odwrócił wzrok, żeby ich z Lewisem nie powiązali.
— Aaa,  kurwa, ale spaścił — zaklął Tarpaulin, gdy McKinnon się wziął i wycofał. Aż se musiał dziad gulnąć tego paskudnego grzańca na uspokojenie. — No i kaplica. — Te całe akcje sabotażowe to im coś szły ostatnio nie za dobrze. Najpierw rozjebali alarm w Wiwernie, teraz o mały włos nie dali się złapać na gorącym uczynku zatruwania kotłów w Kotle. — To co? Za miesiąc próbujemy w Fontannie, nie? — zarechotał Woody dla poprawy morale.


piw0 to moje paliwo
fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#15
07.10.2026, 11:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.10.2026, 11:45 przez Keyleth Nico Yako.)  
To był moment, to była maleńka chwilka jej zawahania. Tak na prawdę nie chodziło o to, że wyzwanie rzucone jej przez Woody,ego jakkolwiek było dla niej wyzwaniem. Robiła już takie rzeczy wcześniej - a forma nieco większego od szczura stworzenia ułatwiała wiele. Tylko że teraz była francuską estetką z dekadenckim zacięciem degustującą wino, które z samego założenia bycia winem nie należało do jej ulubionych napitków. To wyglądało jak chwila zawahania, ale w głowie tak na prawdę kalkulowała gdzie podjąć próbę przemiany. W łazience? Musiałaby potem wrócić, bo przecież ktoś się zorientuje, że wychodzi i wraca. Na zapleczu? Na tyłach kotła? W zaułku? To było dość ruchliwe miejsce, którego jeszcze nie znała aż tak dobrze… Każde przestrzenie wydawały jej się zbyt czyste i zbyt ryzykowne. W końcu uznała - ok KIBEL, ale wtedy właśnie Lewis zgarnął jej piękne cynamonowe laseczki i podjął próbę sam.

Nie miała jakiś głębszych przemyśleń w tej materii, ale też i dobrze, że pan Woody uprzedził ją, żeby się nie gapić, bo oczywiście gapiła się bezczelnie na poczynania Lewisa i dopiero po słownej uwadze odwróciła oczy w niebo ku sufitowi. Chwilę później Lewis zniknął za drzwiami, z jej laskami, a zdyskredytowanie konkurencji musiało zostać odłożone na później…

…wielka szkoda.

Westchnęła przeciągle, łapiąc się na tym, że spojrzenia jej i osoby stojącej za barem się skrzyżowały. Uśmiechnęła się rozkosznie, pomachała ręką, zapominając na moment, że nie ma w sobie uroku i czaru osoby wyglądającej na słodką nastolatkę. Och nie, ona przecież była poważną damą. Najgorzej.

– Ta Fontanna? To takie miejsce jak kocioł tak? Nie chodzi o wrzucanie żelatyny do miejskiej fontanny prawda? – upewniała się, bo jej myślowa mapa magicznego Londynu wciąż leżała i kwiczała. Wiedziała już że są trzy ulice, które tak na prawdę ze swoimi odnogami przypominają bardziej dzielnice, a ta na której przyszło jej żyć nie jest zbyt miła dla nieznajomych (tez nie jest miła dla znajomych, no… ogólnie nie jest miła). Nie żeby jej to przeszkadzało. Rejwach był dla niej obecnie najmilszym miejscem na ziemi.



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (848), Julien Fitzpatrick (507), Keyleth Nico Yako (1043), Lewis McKinnon (724), Woody Tarpaulin (1352)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa