• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Irlandia Płn. i Płd. |13.09.72| Irlandia, Waterford | Rodolphus x Cynthia

|13.09.72| Irlandia, Waterford | Rodolphus x Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#11
15.04.2026, 23:23  ✶  
Nie.
Przyglądała mu się w milczeniu, zupełnie tego nie kwestionując. Miał w sobie coś, co sprawiało, że umiała mu uwierzyć, nawet jeśli coś wydawało się jej nielogiczne względem tego, jak się zachowywał. Z drugiej jednak strony, nosił maskę i czarną pelerynę, czyż Rodolphus nie był wybitnym aktorem? Spojrzenie Cynthii przesunęło się odrobinę wyżej, napotykając stalowe tęczówki jego oczu, wciąż przypominające ostrze skalpela lub mgłę unoszącą się nad lodem o poranku. Nie mogła zdecydować. Nie wyglądała na przestraszoną tonem jego odpowiedzi, nie miała wyrzutów sumienia o zadane pytanie, nawet jeśli mogło wywołać w nim jakiś dyskomfort. Nosił ciężar na ramionach, tego była pewna, podobnie jak ran tkwiących głęboko na jego duszy, odciśniętych na sercu. Każdy takie miał, radził sobie z nimi lepiej lub gorzej, ale jego zdawały się kształtować wyjątkowo mocno. Może dlatego bezpieczniej się czuł, lawirując dookoła osoby, z którą rozmawiał, zamiast zdradzać własne sekrety? Lestrange miał jednak pecha, bo Flint nie była tego typu kobietą, która zwyczajnie robiła to, czego mężczyźni od niej oczekiwali — oczywiście nie chodzi tu o maski noszone na pokaz w towarzystwie, gdzie pilnowała tego, aby wpasować się w ramy wymagań ojca i społeczeństwa. Chodziło o coś więcej, o podejście do spraw osobistych, prywatnych, sięgających pod lodową zbroję. A ich przecież to łączyło, jedno miało informacje, które mogło pogrążyć drugie, więc dlaczego nie brnąć w to dalej?

Miłość w tych czasach nie była czymś prostym, często nie była też drogą do szczęśliwego zakończenia. Coraz więcej osób sobie na nią nie pozwalało, chowając się za kurtyną, podobnie zresztą, jak blondynka. Dla niej emocje zawsze było skomplikowane, trudne, bo nie mogła ich kontrolować, chciała więc żyć tak, aby je ograniczać. I trudno było z tego zrezygnować. Jeśli już poświęciło się jakąś cząstkę siebie.

Siedzisko było miękkie, a dystans pomiędzy nimi nie wprawiał jej w dyskomfort, nawet jeśli siedziała prosto. Ta cała sytuacja była absurdalną, wykraczająca poza to, na co w normalnych okolicznościach sobie pozwalała. Obróciła głowę w jego kierunku, gdy poruszył jej włosami, bez większego skrępowania patrząc na jego twarz, w jego oczy. Lodowy wizerunek, lodowa królowa, lodowa zbroja — wszystkie te nazwy sprowadzały się tylko do strachu przed doświadczeniem emocji tak intensywnych, że utrata ich rozbiłaby ją na tysiące kawałków i tym razem nie była pewna, czy umiałaby się skleić. Była odważna we wszystkim, poza tym jednym aspektem — nie bała się przecież nawet śmierci. Wysłuchała go w milczeniu, przez jej twarz przemknął cień rozbawienia, a kąciki ust uniosły się ku górze. Pokręciła głową.
- Nie. I to jest w tym najgorsze Rodolphusie. Wyglądasz mi na człowieka, który nie ma nic do stracenia, a przez to niebezpieczeństwo jest jeszcze większe, bo nie bierzesz pod uwagę ryzyka. Bagatelizujesz je. To odważne, ale często prowadzi do zguby. - przerwała na chwilę, przenosząc wzrok na swoje dłonie. Nie chodziło o to, że wstydziła się wypowiadanych słów lub całej tej konwersacji, tak nietypowej i sięgającej znacznie dalej, niż sugerowały słowa, wypełnionej wszystkim, co mogłoby się tylko znaleźć pomiędzy wierszami. Lestrange był odważny w sposób, który mógł być balansowaniem na linie między życiem a śmiercią. - Gdy człowiek traci przyczepność, gdy nie ma kotwicy.. Doskonale wiesz, jak czarna magia i nekromancja zmienia esencję duszy. - nie musiała dobierać słów, bo była pewna, że doskonale zrozumie, o co jej chodziło. Zawsze wiedział, czasem nawet tylko przez wymianę spojrzeń, a czasem po jednym zdaniu, ale odnajdywał sens i przekaz, nawet jeśli nie było to oczywiste.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#12
06.08.2026, 14:14  ✶  
Rodolphus nie odwrócił wzroku, gdy spojrzenie Cynthii odnalazło jego stalowe tęczówki. Słuchał jej z nieruchomą twarzą, na której utrzymał ten sam cienki, wyreżyserowany uśmiech, lecz pod chłodem oklumencyjnej pancernej powłoki słowa Flint osiadały z precyzją skalpela. Pociągnęła za wątek, którego żaden ze znanych mu ludzi nie poważyłby się dotknąć. Mówiła o utracie przyczepności, o braku kotwicy i o cenie, jaką czarna magia oraz nekromancja pobierają z ludzkiej esencji.

Dłoń, którą jeszcze przed chwilą odgarniał srebrne pasmo z jej ramienia, opadła powoli i spoczęła na jego kolanie. Jego palce zacisnęły się lekko na materiale spodni, wymuszając absolutne opanowanie.
– Posiadanie kotwicy w naszych czasach, Cynthio, to nic innego jak wręczenie wrogowi sztyletu i wskazanie mu miejsca pod własnymi żebrami – odezwał się cicho, a jego głos miał w sobie gładką, niemal aksamitną miękkość, podszytą chłodnym rezonansem. – Człowiek, który ma coś do stracenia, staje się przewidywalny. A człowiek przewidywalny jest już martwy, tylko jeszcze o tym nie wie.
Przechylił lekko głowę, przyglądając się jej profilowi, gdy przeniosła wzrok na swoje dłonie. Nawet bez użycia legilimencji samo przebywanie w jej obecności przypominało spacer po cienkim lodzie – pod którym oboje doskonale widzieli te same, niszczycielskie głębiny. I trupy.
– Oboje znamy cenę magii, którą się posługujemy. Zna ją każdy, kto zdecydował się przekroczyć granicę, zza której nie ma powrotu – kontynuował, a w jego spojrzeniu zatańczyła iskra zimnego, niesamowicie intymnego porozumienia. – Ale mylisz się w jednej kwestii. Nie bagatelizuję ryzyka. Ja po prostu przestałem się nim przejmować. Nie szukam ratunku i nie oczekuję, że ktoś mnie z tej drogi zawróci.
Zrobił nieznaczny ruch w jej stronę, skracając i tak już niewielki dystans, jaki ich dzielił.
– Pytanie tylko… dlaczego tak bardzo martwi cię fakt, że balansuję na tej krawędzi? Czyżby ta słynna lodowa zbroja miała w sobie wyłom, przez który wdarła się troska o kogoś takiego jak ja? - w jego głosie pojawiła się nuta sarkazmu. Mogła się martwić o Louvaina. O Leviathana. O każdego śmierciożercę, którego znała. O każdą osobę z mugolskiego świata, która była jej bliska. Ale o niego? Przecież tylko współpracowali nad jednym, małym, drobnym eksperymentem. Ludzkim. Zakazanym. Czy skoro on jej potrzebował, to ona postrzegała go w ten sam sposób? Potrzebowali się, żeby sięgnąć wspólnie po zakazaną wiedzę i władzę, która ona dawała? Lestrange cofnął się, nie planując bardziej naruszać przestrzeni osobistej Cynthii.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (4410), Rodolphus Lestrange (2557)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa