- Może jesteś za mało zdolna w tym temacie? Albo tak naprawdę wcale nie chcesz mi pomóc? - obrzucił ją wyraźnie oceniającym wzrokiem, zanim cofnął rękę i sięgnął po zwyczajną serwetkę, na nowo wycierając w nią ślady krwi, bo w sumie co innego mógł w tej sytuacji zrobić? Od takiego ugryzienia zwyczajnie się nie umierało, chyba. A przynajmniej nie podejrzewał, bo pewnie zaraz by się namnożyło artykułów w jakimś Żonglerze, że oto mieli plagę śmiercionośnych wiewiórek czy tez innych gryzoni.
- Ale jak już się wszystko... rozluźni, to może zapytam Basiliusa czy mi ładnie zaklei - mruknął jeszcze. Miał oczywiście na myśli fakt, że wypadało poczekać na uroczyste toasty, pierwsze dania i inne rytuały, które obowiązywały przy eleganckich stołach. Nuda, ale czasem trzeba było to poznosić. - No chyba że przypadkiem sama masz co na to zaradzić. Tak na poważnie.
Spoiler