![]() |
|
[22/10/1972] Mieszkanie Harper - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [22/10/1972] Mieszkanie Harper (/showthread.php?tid=6399) Strony:
1
2
|
[22/10/1972] Mieszkanie Harper - Bran Krwiopijca - 13.09.2026 Wszystko zaczęło się od tego, że Dumbledore zaprosił was tego dnia do swojego gabinetu w Strażnicy. Został wam powierzony klucz do mieszkania Harper, który musicie zwrócić natychmiast po wykonaniu zadania. H. Moody jest teraz w pracy i nie będzie jej jeszcze przez przynajmniej kilka godzin. Udajecie się niezwłocznie pod jej adres na Pokątnej. Harper Moody mieszka schludnie. Jej mieszkanie to próba znalezienia równowagi między uporządkowaną przestrzenią wpisującą się w czarodziejskie trendy a osobistym stylem. Widać, że ktoś żyje w tym domu, bo na stoliku kawowym w salonie leżą nieuporządkowane stosy książek i notatek. Dywan ma zawinięty róg tam, gdzie Harper przesuwała często fotel. Na kredensie w kuchni rzuca się w oczy bogata kolekcja herbatek i kilka dorodnych dyń ułożonych w kącie (przygotowania na Samhain pełną parą!). Obok nich psie miski. Kraciasty obrus Harper musiała poplamić kawą, bo ma charakterystycznie żółty zaciek. Łazienka okazała się czyściutka i wypełniona zapachem odświeżających kadzidełek. Sypialnia jest połączona z pokojem do pracy i biblioteczką. Odchyliwszy firany w oknach, wyglądnąć można na ruchliwą Pokątną. Ale! Ale! Zanim się we włości Harper Moody zagłębiłyście, ktoś stanął wam na drodze — szczekając i warcząc. Pies, którego Harper adoptowała latem, był w domu. Czarny kundel sięga wam nad kolano. Nawet jeśli widziałyście go kiedyś u boku Moody potulnego, teraz zdecydowanie taki nie jest. Nie podoba mu się wasza obecność. Możecie się spodziewać, że będzie szczekał, może nawet skoczy w waszą stronę z zębami. Sytuacja może szybko stać się niebezpieczna lub nerwowa. W kamienicy są też inni lokatorzy i nie można wykluczyć, że ktoś zainteresuje się wyjącym psem. zadanie od mistrza gry Obecność psa w domu Harper jest czymś, czego mogłyście się spodziewać. Wiedziałyście o tej adopcji. Moody zabrała go ze sobą do pracy ledwie kilka razy, więc logicznym było, że zastaniecie jej pupila w mieszkaniu. Mogłyście się więc przygotować i wziąć ze sobą po jednym przedmiocie, aby sobie z psem poradzić. Nie musicie tego zdobywać fabularnie, pod warunkiem że będzie to coś, o czym można założyć, że jest powszechnie dostępne w sklepach magizoologicznych (lub innych). Użycie przedmiotu powinno wiązać się z wykonaniem rzutu na jakąś statystykę (np. mam ze sobą kaganiec, ale żeby go założyć, muszę najpierw psa unieruchomić magią translokacji, żeby mi nie zrobił krzywdy, gdy podejdę). Przedmiot nie jest obowiązkowy, jeśli wolicie skorzystać wyłącznie ze swoich statystyk i przewag. Wtedy wezmę pod uwagę wasze kropki. Czar osoby z niską transmutacją chcącej np. tymczasowo transmutować pieska w pióro, będzie słaby i sukces utrzyma się przez turę. Trzy kropki i wyżej utrzymają czar całą wizytę.
Pies jest głośny i agresywny. Jeśli go zignorujecie i przejdziecie prosto do przeszukania, będę losować wam co turę coś z puli przeszkód. Nie skupicie się wtedy aż tak dobrze na zadaniu. Każda z was dysponuje podczas przeszukania dwoma rzutami na percepcję (nie rzucajcie obu w jednym poście). Dumbledore będzie czekał na informację od was oraz zwrot klucza. Możecie to zrobić listownie. Nadajcie sesji datę fabularną i mi ją zgłoście. Macie na domknięcie tego wątku czas do 15 listopada. @Millie Moody @Heather Wood RE: [październik 1972] Mieszkanie Harper - Heather Wood - 14.09.2026 Heather nie lubiła grzebać w nieswoich rzeczach, ale chodziło o dobro Zakonu, więc musiała po prostu zrealizować zadanie do jakiego ich oddelegowano. No i nie ma się co oszukiwać, trochę była ciekawa tego, jak mieszka Harper Moody, czarownica jej imponowała, Wood widziała ją w akcji podczas Beltane i to było czymś, czego się nie zapomina. Zmartwiła się tym, że coś mogło z nią być nie tak. W sumie robiły to dla jej dobra i ich dobra, jakby nie patrzeć. Nie wątpiła w to, że Millie na pewno już tu kiedyś była, co na pewno było ich przewagą. Była rodziną pani Moody, więc musiała znać miejsce, w którym ta mieszkała, a przynajmniej tak się Rudej wydawało. Nie mogły zwracać niczyjej uwagi, miały jednak klucze do mieszkania, co powodowało, że wejdą tam jak do siebie. No, przynajmniej w teorii… bo był jeszcze ten nieszczęsny pies, co nieco ją przerażało. Nie mogły przewidzieć jak zareaguje na obecność intruzów w domu swojej pani, zakładała najgorsze, właśnie dlatego postanowiła się do tego spotkania odpowiednio przygotować. Kiedy pojawiły się przed drzwiami mieszkania trzymała w dłoni papierową torbę, w której znajdował się piękny kawałek mięsa, niejeden człowiek bardzo chciałby zjeść coś takiego - była to bowiem japońska polędwica Wagyu, którą kupiła za sporo galeonów. Liczyła na to, że faktycznie ten zakup miał sens, musiały przecież jakoś odwrócić uwagę psa. Niełatwo było zdobyć ten kawałek mięsa, ale nie wątpiła w to, że poruszy kubki smakowe pupila Harper, być może nawet uda im się go zamknąć dzięki temu w prowizorycznej, magicznej klatce. - Mam nadzieję, że ten pchlarz będzie współpracował. - Powiedziała jeszcze do swojej partnerki w zbrodni. korzystam z przewagi bogacz i przynoszę ze sobą aromatyczną, japońską polędwicę Wagyu RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Millie Moody - 18.09.2026 Millie byłaby z pewnością w tym momencie wdzięczna światu, gdyby żyła w uniwersum w którym była ze swoją kuzynką blisko. Tak jednak nie było – dopiero wojna ze śmierciożercami ociepliła ich stosunki i sprawiła że Harper przestała młodszą krewniaczkę traktować jak bolesny wrzód na dupsku rodziny skutecznych glin. Mildred mogła przy okazji akcji zajrzeć do niej raz czy dwa, ale nie na tyle by znać każdy zakamarek tego miejsca i sekrety właścicielki. Jej największą przewagą w danej sytuacji był fakt, że potrafiła odnaleźć się w chaosie i - podobnie jak Heather ze swoim doświadczeniem zawodowego miotlarza - miała dobre oko i świetny refleks. No i klucze. Miała też klucze. Czego nie miała to wyrzutów sumienia. W absolutnej szczerości samej ze sobą - też by chciała, żeby jej przyjaciele zainterweniowali, gdyby jej zaczęło się coś odklejać w głowie. Trochę było tak, że pocieszała się co jakiś czas, że jeszcze jest na tyle normalna, że to się nie zadziało. Ale nie jej zdrowie psychiczne było głównym bohaterem dzisiejszego dnia. Zdecydowanie nie. Głównym bohaterem był pies strzegący jak cerber domeny swojej zapewne wybawicielki - z plotek kojarzyła, że wyglądał na prawdę nędznie, gdy pierwszy raz pojawił się w okolicy. Moody bardzo, bardzo[/b] liczyła na to, że nie jest animagiem. – Totalnie. Niezły pomysł z tym stekiem. Ja podpatrzyłam czym bawił się ten wielki kundel z Warowni i mam wzmacniany gałgan do zabawy dla dużych chłopców. Może wystarczy mu dzięki temu zajęcia? – [i]albo będzie mu wszystko jedno czy szarpie ten gałgan, czy nasze jeasny… – pomyślała. – Najważniejsze to nie okazywać strachu, one to czują – dodała chyba najbardziej wyświechtaną frazę jaką można usłyszeć jeśli chodzi o obcowanie z obcymi psami. – Ale myślę, że zaczniemy od Twojego planu z klatką, a awaryjnie, ja go przeniosą z gałganem do łazienki i módlmy się, żeby nie było tam rzeczy, których szukamy. – Wyszczerzyła zęby, czując przypływ adrenalinki z nadchodzącego wyzwania. Wood zajebiście kształtowała rzeczy, ona sama była precyzyjna w przenoszeniu cięższych przedmiotów bez ryzyka uszkadzania ich. Były idealne do "opieki" nad futrzakiem. Nie czekając dłużej przekręciła klucz w drzwiach, żeby mogły wejść do środka, licząc, że może kudłacz śpi. Niestety po drugiej stronie było usłyszeć szorowanie łap i pazurów o parkiet mieszkania. No dobrze… – Hej piesku! Ciocie mają dla Ciebie prezenty – weszła przodem trzymając w wolnej ręce różdżkę ze wsadzonym za pasek spodni gałganem-zabawką„ żeby dać przestrzeń Heather do strategicznego rzucenia mięsa i wyczarowania kojca. przynoszę wzmocniony magicznie Gałgan jako pełnoprawną zabawkę dla wielkiego psa - korzystam przy tym z relacji z Brenną i Erikiem, oraz faktu, że bywałam częstym gościem w Warowni i mogłam podpatrzeć czym bawi się ich największy pies dodatkowo korzystam z przewagi Odwaga I więc nie odczuwam strachu, który pies mógłby wyczuć, wchodzę na pewniaka osłaniając przed ewentualnym atakiem partnerkę RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Heather Wood - 24.09.2026 post edytowany za zgodą MG Ruda nie wnikała w to, jakie stosunki miała Millie ze swoją kuzynką. Zakładała jednak, że skoro były rodziną to coś tam musiała o niej wiedzieć, no na pewno więcej niż ona, to było całkiem logiczne. Miały plan, całkiem kurwa sprytny, więc oby wypalił. Nie wątpiła, że będzie inaczej, ba na to też były przygotowane - miały też plan B, co wcale nie było takie oczywiste. Uważała, że dobrze robią pojawiając się w tym miejscu, skoro z Harper coś się działo, to ktoś musiał interweniować, sprawdzić o co dokładnie chodziło, w końcu chodziło o jej dobro, chociaż jak wiadomo dobrymi intencjami było piekło wybrukowane… mniejsza jednak o to. Znalazły się przed tymi drzwiami, gotowe wejść do środka, za chwilę miały spotkać się z psem Moody. - To też dobry pomysł, kundle lubią się bawić, jak nie będzie głodny to może będzie miał chęć za tym pobiegać, czy coś. - Pokiwała jeszcze głową, uważała, że pomysł Millie też był trafiony. Całkiem nieźle do tego podeszły, oby faktycznie ten pies miał zainteresowania jak wszystkie inne psy. Moody w końcu otworzyła drzwi, przedstawienie miało się rozpocząć, weszła od razu za nią do mieszkania. Wzrokiem szukała psa, który miał się w nim znajdować. - Taś, taś koleżko, taś taś. - Zawołała go otwierając przy tym swoją papierową torebkę, w której miała ten jakże fantastyczny stek, kupiony dla ich nowego psiego przyjaciela. Nie mógł zignorować tego jakże fantastycznego podarunku, jaki dla niego przygotowały. Ruda chciała spojrzeć zwierzęciu w oczy, nie bała się go, bo z zasady niczego się nie bała, a wiedziała, że odpowiednie spojrzenie może również wywołać szacunek u zwierząt, więc to również zamierzała osiągnąć. Co właściwie mógł jej zrobić? Odgryźć rękę, no to jej ją przyszyją, nie było to nic wielkiego, prawda? Rzuciła w końcu kawałek polędwicy na ziemię. - Smacznego koleżko, zobacz jak to pięknie pachnie. - Powiedziała jeszcze do niego, jakby mógł ją w ogóle zrozumieć. Później wyciągnęła różdżkę, pies zainteresował się bowiem kawałkiem polędwicy, który dla niego rzuciła - tak jak się spodziewała, była to idealna okazja na to, aby rzucić zaklęcie i wyczarować klatkę o której wspomniała Millie. Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie. [roll=PO] rzucam na kształtowanie - Ruda chce wyczarować klatkę, w której zamknie psa // korzystam z przewagi odwaga RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Bran Krwiopijca - 24.09.2026 Heather wykazała się odwagą, szukając kontaktu wzrokowego z psem. To spojrzenie przyniosło nieoczekiwaną obserwację: coś w oczach tego zwierzęcia było nie tak. Czarownica nie potrafiła uchwycić, co to takiego, ale poczuła się dziwnie nieswojo, gdy jej oczy spotkały się ze ślepiami kundla. Niezależnie od tego, ile i jak uważnie postacie będą później oglądać psa, wrażenie się już nie powtórzy, ale Heather ma prawie całkowitą pewność, że coś było z nim nie w porządku. Poza tym planowo grajcie sobie dalej. Ta obserwacja to bonus spoza waszej puli.
@Heather Wood @Millie Moody RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Millie Moody - 30.09.2026 Pies jadł, mięso rozpływało się w jego pysku i to było zgodne z planem A. Heather miała wyczarować klatkę, która trwałaby tam w czasie ich małego rekonesansu i to… już nie poszło tak gładko. Klatka się nie pojawiła. Pies zjadł. Na szczęście miały plan B, a Moody działała na tyle szybko, że nie zdążyła się za bardzo przejąć faktem, że plan C obejmował szarpaninę z futrzakiem, albo ganianie się z nim po całym domu. A mogła uczyć się animagi, gdy tylko ten przeklęty wilkołak ujebał Alastora. Teraz jako kruk po prostu obczaiłaby to z hehe lotu ptaka i nie byłoby tematu. Tak czy inaczej zajęła pozycję przy wejściu do mieszkania i puściła szmacianą zabawkę w ruch. Plan był prosty - chciała telekinezą wprawić zabawkę w ruch, skupić uwagę pchlarza na gałganie, którego trzeba dopaść i rozszarpać, a który nie byłby nimi, i tą właśnie magią oddelegować go do łazienki, gdzie mógłby rozpracować zabawkę, kiedy one przejrzałyby mieszkanie kuzynki. Ten plan miał swoje luki (np. kto posprząta zabawkę z łazienki taką rozszarpaną), ale Miles lepiej się czuła w myśleniu reaktywnym niż wybiegającym dużo, dużo w przód. Dlatego teraz nie myślała o tym, co będą musieli zrobić PO wizji lokalnej, a skupiła się na tym by najedzony pies chciał się bawić w kotka i myszkę z gałganem prościuteniuszko do łazienki… Jak tylko by tam wpadł, to doskoczyłaby do drzwi i je zamknęła. Translokacja ◉◉◉◉○, na lawirowanie zabawką po mieszkaniu i oddelegowania psa do łazienki. [roll=PO] RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Heather Wood - 04.10.2026 Ruda postanowiła spojrzeć psu w oczy, wydawało jej się to odpowiednim podejściem, trzeba było pokazać mu swoją dominację, chyba? Tak mówili rodzice, kiedy ostrzegali ją jako dzieciaka przed obcymi futrzakami. Zresztą tak samo było z innymi graczami na boisku kiedy dochodziło do konfrontacji, często wygrywał ten, kto potrafił pokazać swoją przewagę w ten sposób, kto udowadniał, że się niczego nie bał. Spojrzała mu więc w oczy i pojawiło się to dziwne przeczucie, że coś w jego oczach było nie tak. Nie umiała stwierdzić dokładnie co, ale coś jej nie pasowało. Poczuła się nieswojo, coś jej nie grało, tylko o co właściwie chodziło? Nie wiedziała, nie miała pojęcia. Później pies zajął się mięsem, zajadał je - tak jak zakładała ze smakiem, pozostawało więc wyczarować klatkę. Machnęła różdżką, wypowiedziała zaklęcie, no i nic się nie stało. Szlag. Zawiodła. Warknęła cicho pod nosem niezadowolona - nie znosiła, kiedy coś jej nie wychodziło. Heath przeniosła wzrok na Millie, bo to był czas na podjęcie drugiej próby z puli, które przygotowały. Oby jej pomysł się udał, bo cóż - planu trzeciego oficjalnie nie przygotowały, musiałyby zacząć improwizować, co mogło się zakończyć różnie, zważając na to, że temu psu źle z oczu patrzyło. Będzie musiała wspomnieć o tym przeczuciu, które się u niej pojawiło Millie, ale później, kiedy pies zostanie spacyfikowany, póki co wypadało się skupić na tym, żeby faktycznie jakoś go zająć. Nie mogły dopuścić do tego, aby zwierzę zaczęło szczekać. Przyglądała się Moody, kiedy ta rzuciła mu zabawkę, a później wyciągnęła różdżkę. Udało jej się bardzo zgrabnie przenieść zwierzę, więc w sumie drugi z ich planów zakończył się sukcesem - fantastycznie nie będą musiały kombinować, tylko w końcu przejdą do rzeczy i obejrzą mieszkanie Harper. Kiedy drzwi od łazienki się zamknęły, to znaczy gdy Millie je zamknęła Wood weszła w końcu głębiej do mieszkania, znalazła się przy swojej kompance i wyciągnęła rękę w górę, aby zbić z nią piątkę. - Niezłe to było! - Odparła z entuzjazmem. RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Millie Moody - 07.10.2026 Milles od zawsze uważała się za specjalistę od translokacji, ale była w pełni świadoma, że zawsze mogło coś pierdolnąć wiadomo. Tymczasem jej czary mary hipno piesek z zaskakującą skutecznością dla rzucającej… podziałały. Popatrzyła jeszcze przez moment na zamknięte drzwi łazienki, po czym też weszła do mieszkania i zamknęła drzwi za nimi, by jakiś nadpobudliwy sąsiad im do roboty się z nosem nie wpychał. Piątka była mocna, ale dla Moody pieczenie skóry działało motywująco. – Dzięki! Zmiękczyłaś go tą szyną. Nażarł się to czas na zabawę a potem spanko miejmy na dzieję.. – na co jeszcze miała nadzieję to na to, że jakiekolwiek ważne tropy znajdowały się w łazience… W sumie… to bardzo by chciała, żeby nie było żadnych tropów. Może i z Harper miały dość twardą, żeby nie powiedzieć wyboistą relację, to miała takie poczucie, że wzajemnie zyskały swój szacunek podczas kilku misji dla Zakonu (po których nie trzeba było kurwa pisać wielostronnicowych raportów!) i myśl o tym, że mogło się coś kuzynce odkleić była… no niepokojąca. Gdzieś w głębi serca Moody liczyła, że to na niej, na trefnym rodzinnym egzemplarzu, zebrały się wszystkie odklejki, żeby reszta mogła dzielnie przeć do przodu. Życie jednak nie działało w ten sposób… – No dobra, to może zacznijmy tutaj…? – kurwa, i tak było dziwnie. Mimo że Dumbledore kazał, że dużo ludzi było w to zaangażowane. Milles podrapała się po głowie starając odgonić złe myśli i skupić na robocie. Zakładała, że jeśli Harper chciałaby coś przed nimi ukryć, to miałaby dobrą skrytkę, taką którą mogłaby podpatrzeć w sprawie którą prowadziła. Niekonwencjonalną. Czas było rozpocząć przeszukanie… Percepcja ◉◉◉○○, rzucam na przeszukanie mieszkania Harper
[roll=Z] RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Bran Krwiopijca - 07.10.2026 Czyżby Harper miała problem z bahankami? Pomyślałaś, że musiał być bardzo duży, skoro w szafce w kuchni stało siedem buteleczek Bahanocydu. I wszystkie pełne? Wciśnięte w kąt szafy, zamiast stać na wierzchu? To miała problem na skalę siedmiu flaszek trutki na bahanki czy nie miała go wcale? Daty przydatności na buteleczkach były jeszcze długie, a bahanek w mieszkaniu ani widu, ani słychu. Znalezisko kusiło aż, aby je obejrzeć z bliska. Czarny eliksir w środku przelewał się dziwnie powoli. Bahanocyd sprzedawali w sprayu, a ta konsystencja była gęsta, zbyt gęsta na to, żeby miała szansę przejść przez atomizer buteleczki. Po odkorkowaniu brakowało tu również charakterystycznego, nieprzyjemnego zapachu. Zawartość nie była z pewnością tym, na co wskazywała etykieta, ale brakło ci wiedzy, aby od razu skojarzyć, co też możesz mieć w rękach. Jeśli Millie zwróci na to uwagę Heather, ona również może wykonać rzut na WOP. Sukces i słaby sukces pozwalają skojarzyć, że takie właściwości ma eliksir wielosokowy. Jeśli Heather również się nie uda, wasze postaci ustalają to później, np. wykonując jakiś dodatkowy research o eliksirach albo pytając osoby lepiej obeznanej w tematach przyrodniczych. Nie narzucam wam niczego ani niczego konkretnego nie wymagam. Ta informacja jest dla was, ale ze względu na niski WOP postaciom mogło być trudno połączyć kropki od ręki.
RE: [22/10/1972] Mieszkanie Harper - Heather Wood - 07.10.2026 Ruda była zadowolona z tego, że sierściuch znalazł się za zamkniętymi drzwiami łazienki. To zdecydowanie ułatwiało im eksplorację tego miejsca. Nie spodziewała się, że przyjdzie jej kiedyś przeszukiwać mieszkanie Harper Moody, ale widać nie zna się dnia, ani godziny. Robiły to dla jej dobra - tak to sobie przynajmniej tłumaczyła w swojej głowie. - Oby faktycznie tak było, chociaż pewnie chwilę mu zajmie zabawa tym czymś, co mu przyniosłaś, w sumie fajnie wyglądało, widać, że mu się spodobało. - Pies zdecydowanie zainteresował się tym, co dostarczyła mu Millie. Ruda naprawdę cieszyła się z tego, że jeden z ich dwóch planów wypalił i nie musiały myśleć nad trzecim, bo to mogło się skończyć różnie. Pies nie wyglądał jej na do końca normalnego, coś z nim było nie tak, na szczęście miał zainteresowania podobne do innych ze swojego gatunku. - To ja pójdę w drugą stronę, żebyśmy nie marnowały czasu. - Kto wie, kiedy zwierzak przypomni sobie o ich obecności. Ruda ruszyła w przeciwnym kierunku. Rozglądała się przy tym uważnie, aby przypadkiem niczego nie przeoczyć, to nie było wcale takie łatwe, bo przecież nikt nie powiedział, czego dokładnie mają szukać. Dużo łatwiej było prowadzić podobne dochodzenie mając świadomość, co właściwie chciały znaleźć. No, ale życie. Wydawało jej się, że jeśli Harper by coś tutaj ukrywała to na pewno nie zostawiłaby tego na wierzchu, tylko znalazła jakąś odpowiednią kryjówkę i właśnie tego szukała, kiedy rozglądała się uważnie po jej mieszkaniu. Nie wchodziła w drogę Millie tylko zajęła się inną częścią apartamentu. [roll=Z] rzucam na percepcję na przeszukanie mieszkania Harper |