![]() |
|
Jesień 1972, 23-30.10 – Gwaith y Ddraig - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125) +--- Dział: Walia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=126) +---- Dział: Snowdonia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=132) +---- Wątek: Jesień 1972, 23-30.10 – Gwaith y Ddraig (/showthread.php?tid=6076) |
Jesień 1972, 23-30.10 – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 30.05.2026 23 października 1972
Nic tak Seisylla nie odstresowywało, jak dobra sesja robienia gwoździ. Możesz pomyśleć – Seisyllu, ale dlaczego nie miałeś już w warsztacie gotowych gwoździ? Czyż nie jesteś największym rzemieślnikiem Walii? Poza tym, mieszkasz na takim odludziu, że powinieneś lękać się wróżek! Jak to możliwe, że drzwi kuźni nie były przebite nimi już wcześniej?! To prawda, to wszystko prawda, bardzo trafne uwagi, ale Seisyll poza byciem rzemieślnikiem, był też człowiekiem głęboko religijnym. Jeśli intencja przy dzisiejszym obcowaniu z żelazem wyda mu się zbyt koślawa, nie weźmie ich na sabat. Wszystko musiało być przecież doskonałe… [roll=PO] Rzucam na gwoździe DLA SIEBIE .Jak nie pizdnął nimi o ziemię, kiedy tylko zdał sobie sprawę z tego, że przez własny błąd stworzył ich nieparzystą liczbę… Momentalnie dobył pióra, żeby napisać do siostry. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 30.05.2026 23 października 1972
Seisyll zacisnął palce na liście od Helloise. Wiadomość była mile widziana, ale rozsierdziła go nieco – bo kolejne zlecenie było dla jego głowy o wiele ważniejsze, niż być powinno, a nic co siadało na głowę dobrze się nie kończyło. Dlaczego mu się nie udało? Istniała szansa, że popełnił błąd dokładnie w chwili, kiedy machnął ręką na to, że do tej pory gwoździ w jego pracowni nie było. Wróżki owszem, bały się żelaza i nie powinny dostać się do środka kuźni, ale… A co jeśli? Zacisnął oczy. Wolał testować swoje szczęście na zleceniu dla tej wróżbitki, niż na prezencie dla siostry lub oczekiwaniach morderców z Kromlechu. [roll=PO] Efekt okazał się zadowalający. Nie doskonały, ale niósł w sobie energię, której oczekiwał od własnego tworu. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 30.05.2026 23 października 1972
Zacisnął pięść, po spakowaniu gotowych gwoździ do pudełka. Jeśli to nie były wróżki, jeśli to nie była klątwa – miał zapewne rację kreśląc odważne słowa na pergaminie, który posłał do Doliny. To był zły omen. I może podchodził do tego niezbyt ostrożnie, ale jeśli bogowie maczali palce w jego passie sukcesów i porażek, to nawet jeśli przetopienie kolejnej porcji żelaza miało zasugerować, że nie tylko nad nim, ale i nad Helloise wisiało jakieś fatum – niech będzie – lepiej sprawdzić to dzisiaj, niż jutro. Jeśli sprawdzi to dzisiaj, jutro będą mogli udać się do tej wróżbitki po odpowiedzi. Mógł mowić sobie o teście, kłamstwem było jednak stwierdzenie, że nie istniała w jego sercu potrzeba uczynienia czegoś tworzonego dla siostry doskonałym. [roll=PO] Ale takim nie było. Spojrzał na efekt końcowy gniewnie, a w tym gniewie… RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 30.05.2026 23 października 1972
…odnalazł siłę do wykonania zlecenia, które spłynęło do niego z Kromlechu. Zlecenia, pisanego zapewne ręką kogoś, kto nie rozumiał wagi ani siły, tego co Seisyll dokonywał każdego dnia w Gwaith y Ddraig. Rozwaga, o której wcześniej myślał, wydostała się szybko otworem wentylacyjnym, a on zamiast niej nabrał frustracji. Zrealizował prośbę Martesa, ale uczynił to w sposób, na widok którego bogowie przestawali grać na lutni. [roll=PO] Może faktycznie te cholerne gwoździe miały przynieść Śmierciożercom pecha. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 31.05.2026 23 października 1972
Istniał jeden, prosty sposób na to, aby to sprawdzić. Seisyll wrócił do stołu, na którym znajdowała się garść listów i notatek z zamówieniami, które powinien ukończyć przed Samhain. Tam, po stronie rzeczy priorytetowych, leżały zamówienia od reszty umoczonej w śmierciożerstwie rodziny. Odsunął kartkę z imieniem własnej córki i podniósł tę z imieniem Leviathana. Skóra zdjęta z ojca. Niesamowity talent do pakowania się w kłopoty. Odetchnął głęboko, kiedy dotarło do niego, że Leviathan potrzebował tego zaklętego żelaza najbardziej z nich wszystkich. [roll=PO] I najwyraźniej jedynym, nad którym wisiało to fatum był on sam. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 31.05.2026 24 października 1972
Pochwyciwszy sowę, która nadleciała od Guinevere McGonagall, Seisyll przeczytał załączony przez nią list. Uprzedzony przez siostrę wykonał już z góry jeden dodatkowy komplet gwoździ myśląc o tajemniczej wróżbitce, nie przewidział jednak tego, że McGonagall zamówi aż dwa pudełka. Chodzenie z taką ich ilością mijało się z celem, więc założył, że zamierza je komuś przekazać. Nie znając imienia nie potrafił co prawda poprawnie, zgodnie z tradycją, pomyśleć o intencji, ale… Cóż, najwyraźniej niektóre sprawy należało pozostawiać bogom. Pozostał ich wiernym sługą i podjął się wykonania zlecenia. [roll=PO] Cathal Shafiq okazał się jednym ze szczęśliwców, którym los sprzyjał. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 31.05.2026 24 października 1972
Dobra passa mu sprzyjała, nie potrafił jednak wyzbyć się wrażenia, że porażka z wczoraj nie była jedynie przypadkiem lub efektem frustracji. Nie pomagało również, że delikatne, opiekuńcze podejście do Mony miało swoje odbicie w tym, z jak nadmierną ostrożnością podchodził do wykonywania przedmiotów, o które go poprosiła. Wykonanie gwoździ, naturalnie, kusiło go najbardziej. Nie lubił tak o sobie mówić, ale w istocie… był dosyć ciekawski. [roll=PO] Chociaż nie były szczególnie ładne, próbę uznał za udaną. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 31.05.2026 24 października 1972
Istniały osoby, które nie trafiały ani na spód, ani na szczyt stosu zleceń. Były to osoby, o których pamiętał podświadomie. Jedną z nich była, rzecz jasna, Deirdre. Od nieudanego przetapiania z dnia poprzedniego, odsuwał myśl o niej coraz dalej, aby zniknęła z pola widzenia, ale… Ha, no właśnie – kiedyś, niezależnie od rezultatu, musiał się tego podjąć. Większym wstydem niż porażka, byłoby nie spróbować wcale. [roll=PO] Czy naprawdę zaczynało mu zależeć na tyle, aby po pomieszczeniu poniosło się westchnienie ulgi? RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 31.05.2026 24 października 1972
Nie wiedział do końca co powinien sądzić o uczuciach łączących go z panną Malfoy. Ich spotkania, chociaż zdawały się w oczywisty sposób oddziaływać na jego ciało i duszę, wiązały się również z tak długim szeregiem znaków zapytania i wątpliwości, aby siedział przy szklance whiskey i myślał o blondynce podczas drążenia nożem dyni. Nie do końca wiedział, dlaczego Mona zmówiła lampion w kuźni, ale skoro już dostał ten list… [roll=PO] Nawet Seisylla zaskoczyło to, jak dobrze wyszły mu wzorki. Odrobinę zaczerwieniony odłożył ją do wyschnięcia. RE: Jesień 1972, od września do listopada – Gwaith y Ddraig - Seisyll Rowle - 31.05.2026 24 października 1972
Przez moment jeszcze ze sobą walczył, ale po dopiciu reszty zawartości szklanki, usadowił się na stanowisku do oprawiania skór i z kolejnym głębokim westchnieniem strzepał smoczognika z miejsca, które ten wybrał sobie na drzemkę. Tak, to miała być szata stagnacji dla Deirdre. Być może, gdyby tylko włożył w nią energię zużytą na wydrążenie warzywa, palce nie plątałyby mu się tak jak teraz… [roll=PO] |