Secrets of London
[08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise (/showthread.php?tid=5961)

Strony: 1 2 3


[08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Eutierria - 19.04.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4G7N9UL.png[/inny avek]
Smakujące chilli spotkanie
Come on, a few kissess
will not ruin our cruise


Za pół-darmo to uczciwa cena, nawet jeśli wasze portfele były wypchane galeonami. Na ostatnią chwilę to dobry czas. Mieliście różne powody wzięcia udziału w dzisiejszym rejsie – znalezienie się wśród osób wpływowych, odpoczęcie od napięć w Anglii... – a jednak coś was połączyło... Tym czymś były bilety odkupione od niezbyt uczciwego handlarza.

Luksusowa łajba zabrała was z umówionego miejsca na trzydniową wycieczkę, którą mieliście w całości przeżyć na pokładzie. Nie przewidziano schodzenia na ląd – pisane wam bowiem było zanurkować dzięki magii pod wodę i w wielkiej, powietrznej bańce oglądać w jaki sposób ma się życie na dnie, a następnie bezpiecznie wrócić na Isle of Dogs. Normalnie kosztowałoby to fortunę, ale że jakiś facet chciał pozbyć się swoich dwóch biletów na szybko, na zaledwie kilka dni przed wyjazdem – pozostawało skorzystać z okazji i odpocząć od zgiełku miasta. Zwłaszcza, że typowi wyjątkowo na sprzedaży zależało i nalegał wręcz, żebyście je od niego odkupili, tłumacząc się potrzebą zdobycia gotówki na remont zrujnowanego przez Spaloną Noc domu. Darowizny przyjąć nie chciał, zresztą twierdził, że z oczywistych powodów i tak nie weźmie udziału... No to co, bileciki miały się zmarnować? Oczywiście, że fajnie jest pooglądać cóż tak jest pod tą wodą, ale nie oszukujmy się – największą atrakcją był bufet w cenie, zwłaszcza że można tam było najeść się owoców morza i napić drogich drinków.

Gdzie znajdował się haczyk?

Cóż, okazało się, że to nie były dwa osobne bilety. To były bilety dla pary!

Kiedy dotarliście na miejsce zabrano wasze bagaże i oprowadzono was po wszystkich atrakcjach, przedstawiono kwestie bezpieczeństwa, polano wam pierwsze drineczki, założono na szyje kwieciste ozdoby... a statek w tym czasie płynął. Dopiero po dobrych kilku godzinach wyszła na jaw niezbyt wygodna prawda. Okazało się, że czeka was spanie w kajucie dla nowożeńców. Znajdowały się tam wielkie, bardzo wygodne, ale dwuosobowe łóżko i wyjątkowo twarda kanapa. W dodatku obsługa bardzo nie chciała zapamiętać, że nie jesteście państwem Bower. O tym, że musicie spać razem dowiedzieliście się kiedy już dawno odbiliście od brzegu i cóż... Wszystkie inne kajuty były zajęte, a i uciekać nie bardzo było jak, bo łajba zanurzyła się pod wodę i tyle żeście widzieli niebo. Ale małże... Małże mieli tu boskie!

Czekały was dwie niezręczne noce, podczas których absolutnie każdy ma was za uroczą, młodą parę. Mogliście na to ponarzekać i tłumaczyć im, że zaszła pomyłka, albo wykorzystać to na swoją korzyść. Drugiej nocy obok basenu dla imprezowiczów odbyć się miał bowiem konkurs talentów. To było oczywiste, że nie wygra najbardziej utalentowany duet, lecz ten, który nazbiera najwięcej ohów i ahów, bo głosować miała pijana publiczność złożona głównie z pijanych małżeństw w podeszłym wieku. Czy byliście gotowi oszukać ich, żeby wygrać? Nagrodą było bowiem coś, na czym przynajmniej jednemu z was zależało.

Jeśli chcieliście wziąć udział w konkursie pozostawało jedno ważne pytanie – co zamierzaliście zaprezentować publiczności?


Dla @Darcy Lockhart  i @Rita Kelly – rozpoczyna się wasza Randka w ciemno. Wybierzcie fabularną datę tego spotkania i zgłoście ją w moim temacie konsultacji. Uprzejmie informuję, że ponieważ pisanie postów wstępnych zajęło mi sporo czasu, wszyscy uczestnicy otrzymują dodatkowe dwa miesiące na rozliczenie tych sesji. Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. Życzę pikantnej zabawy.



RE: Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 20.04.2026

Darcy niby pieniądze obecnie miał, ale jeszcze nie do końca do nich przywykł, a nawet one nie wszystko zapewniały – o, na tej rejs na przykład pewnie nie wiedziałby jak zdobyć w ogóle bilety, choćby w normalnej cenie. Okazją na ich zakup więc się wręcz zachwycił, bo po pierwsze, pracował nad książką, której akcja miała dziać się na dokładnie takiej łodzi, pływającej pod wodą, po drugie bardzo chciał z Londynu zrujnowanego po Spalonej Nocy uciec.
Gdy obsługa po przyjęciu bagaży pociągnęła jego i ładną szatynkę – twarz wydawała się znajoma, pewnie mignęła mu w szkole, ale rok młodsza, z innego domu i to było jakiś czas temu, więc nie pamiętał imienia – na bok, by wręczyć im obojgu identyczne kwieciste wieńce, uznał to po prostu za świetną obsługę. Nie zwrócił i uwagi na to, że wiele innych par też dostawało takie ozdoby, inne od tych ich, ot jakby dobierano ich parami. Gdy wetknięto im w ręce drinki uśmiechnął się tylko promiennie i popijając drinka, ruszył wraz z Ritą za pracownicą, która demonstrowała im, gdzie jest kryty basen, gdzie należało się udać, by dostać się do baru, i gdzie była restauracja: i serwowali tam małże! Takie z masełkiem. W cenie biletu! Darcy westchnął na tę informację, z niezwykłym zachwytem, i obiecał sobie, że zaraz tam popędzi, oczywiście tylko w imię researchu.
– Zachęcamy do skorzystania z oferty baru, zanim udadzą się państwo na górę – oświadczyła kobieta, która ich prowadziła. Wręczyła im klucze, każdemu jeden, i to uśpiło podejrzenia Darcy’ego, nieświadomego, że oba mają ten sam numerek: swój ot wrzucił do kieszeni. – Będziemy zaraz wpływać pod wodę i można to stamtąd obserwować, panie Bower! Pani Bower, proszę tutaj, to państwa stolik, po dwa kolejne drinki dla państwa są w cenie…
– Ale ja nie jestem… – zaczął Lockhart, nie zdążył dokończyć jednak, bo kobieta pobiegła gdzieś dalej. Darcy więc po prostu usiadł i uśmiechnął się do Rity. Ładna była, młoda, to i co tam, niech go biorą za jej męża. – Chyba z kimś nas pomyliła, ale skoro oznacza to darmowe drinki? – rzucił wesoło, bo też nie miał pojęcia, że te będą w cenie! Co za atrakcyjna oferta! – Darcy, miło poznać.


RE: Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 21.04.2026

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/4d60fdbd22ed7396c3321a487394d426/6065a1e477f5e57f-62/s500x750/f3be3f875b8179401cd56598b15242e1f319ef23.pnj[/inny avek]

Rita nie była bogata, ale nie należała też do osób, które miały problem, aby wiązać koniec z końcem. Nie zmieniało to jednak faktu, że kiedy nadarzyła się ta jakże niesamowita, wspaniała okazja, aby kupić bilet na rejs w tak dobrej cenie, to postanowiła z niej skorzystać. Każdy czasem potrzebował oderwać się od rzeczywistości, więc widziała same plusy związane z tą krótką podróżą. Po Spalonej Nocy miała ochotę złapać głębszy oddech, gdzieś z dala od Londynu, bo dlaczego by nie. Zresztą przynajmniej na chwilę odpocznie od towarzystwa - a tak przynajmniej jej się wydawało. Rita doceniała samotność, zwłaszcza, że mieszkała z dwójką braci, którzy potrafili być naprawdę bardzo intensywni.

Gdy tylko znalazła się na pokładzie statku zaopiekował się nią ktoś z obsługi, uśmiechała się serdecznie do każdego, kto tylko na nią spojrzał. Całkiem przyjemnie zaczynał się ten wypad. Wręczono jej drinka w rękę, założono na szyję kwieciste wieńce, miały w sobie coś z tych hawajskich - przynajmniej tak się jej wydawało, bo Kelly tylko część życia spędziła w Ameryce, mogła więc nieco mylić fakty. Jej bagaże zostały zabrane, teraz w towarzystwie nieznajomego mężczyzny była oprowadzana po całkiem dużym statku. Humor jej dopisywał, nie spodziewała się, że kupno tego biletu okaże się być strzałem w dziesiątkę.

Zostali pozostawieni przy barze, dlaczego by nie wypić jakiegoś pysznego, słodziutkiego drinka? Mogła odetchnąć, z dala od znajomych twarzy, nikt nie pilnował, czy zachowuje się odpowiednio, naprawdę zamierzała się dzisiaj rozerwać - w jej przypadku oznaczało to wypicie jakichś trzech drinków z palemką, czy coś.

Schowała klucz do pokoju w niewielkiej torebce, którą miała narzuconą na ramieniu, uśmiechnęła się do mężczyzny, który został oprowadzany z nią, w sumie miała już towarzystwo do spędzenia chwili przy barze. Pewnie obsługa zazwyczaj robiła to w pakietach, nie mieli tylu pracowników, aby każdym zajmować się z osobna, to było całkiem logiczne, czyż nie? Bardzo logiczne.

Nie umknęło jej to, że zostali nazwani panią i panem Bower. Pewnie ktoś sobie robił z nich żarty, być może jakieś niepisane zasady panowały na tym statku, kto by to wiedział tak właściwie.

Nie skomentowała tego błędu, bo nie chciała zrobić przykrości kobiecie, która ich oprowadzała, była miła, to wystarczyło, aby Kelly potakiwała głową. Odeszła w końcu przed siebie i zostawiła ich samych sobie.

- Rita. - Wyciągnęła rękę w stronę Lockharta, aby oficjalnie mu się przedstawić.[/a]
- Nie ma sensu się nad tym rozwodzić, mamy darmowe drinki, jesteśmy na wspaniałym statku, bez różnicy jak nas nazywają. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Kojarzyła jego twarz, nie tylko ze szkoły, chyba przeczytała kilka z jego książek, ale nie chciała pokazywać, że wie, że ma do czynienia z całkiem popularnym autorem, pewnie też chciał tutaj odpocząć.[/a]


RE: Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 21.04.2026

Kiedy Lockhart uścisnął jej dłoń, krótko, nie nazbyt mocno, ot tak, żeby nie poczuła się niekomfortowo, na ich stolik trafiły dwa kolejne drinki, oba bez wątpienia magiczne, kolorowe, błyszczące aż od świateł, udekorowane kwiatkami i palemkami. Darcy, którego pierwszy drink oczywiście nie upił, ale wprawił w szampański nastrój, uniósł swoje naczynie w stronę Rity: niezbyt nachalnie, ale jeśli miała ochotę, mogli je o siebie uderzyć.
Zignorował nawet to, że kiedy im je podawano, znowu zostali nazwani państwem Bower i że kelnerka przypomniała im, że jutro odbędzie się konkurs dla par z bardzo atrakcyjnymi nagrodami. Nagrody nawet go zaintrygowało, no ale nie był panem Bowerem, mężem pani Bower.
– Mają tu tak dobre drinki, że dla nich mogę zostać na dwa dni panem Bowerem – stwierdził Lockhart radośnie i upił łyk drinka. Smakował naprawdę bosko, i było całkiem możliwe, że dodano do niego odrobinę eliksiru poprawiającego humor, ale Darcy ani o tym nie wiedział, ani gdyby wiedział, nie miałby nic przeciwko. Tak, dla nich warto być panem Bowerem, a że pani Bower była bardzo ładna, to niby w czym problem? Kwiaty, które im oferowano, pachniały tak ładnie, grała nastrojowa muzyka i w ogóle wszystko było cudne!
– Podobno kolacja z małż też jest w cenie biletu. Przyznaję, że nigdy dotąd ich nie jadłem, więc chyba za chwilę się skuszę. Masz ochotę? – zapytał, bo co szkodziło mu pobyć trochę dżentelmenem?
Jego uwagę zresztą zaraz przyciągnęły przeszklenia, przez które mogli obserwować jak okręt powoli pochłania woda. Lockhart czuł się z tym odrobinę dziwnie, ale powiedział sam sobie, że Pokoje Wspólne Slytherinu też leżały przecież pod jeziorem, miały okna, i nigdy nie stało się nic złego. Magia była naprawdę niesamowita i tym razem też na pewno byli bezpieczni.
– Niesamowity widok, prawda? – rzucił po chwili obserwacji. Miał przez moment chęć wyciągnąć notatnik i zapisać sobie parę spostrzeżeń do książki, ale to byłoby niegrzeczne, a poza tym w jednym ręku trzymał tego drugiego drinka, popijając go powoli. – Miałem szczęście z biletem, odkupiłem go od człowieka, który twierdził, że przez Spaloną nie może płynąć, a wszystkie pokoje były już wtedy zajęte.


RE: Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 21.04.2026

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/4d60fdbd22ed7396c3321a487394d426/6065a1e477f5e57f-62/s500x750/f3be3f875b8179401cd56598b15242e1f319ef23.pnj[/inny avek]

Uścisk dłoni nie należał do tych silnych, może to i lepiej. Rita miała średnie doświadczenia z mężczyznami, niektórzy z nich lubili w ten sposób podkreślać swoją dominację, więc całkiem miło się zaskoczyła. Przeszli oficjalne zapoznanie. Po chwili pojawiły się drinki, przyglądała się im przez dłuższą chwilę, były naprawdę niesamowite, kolorowe - być może skusi się na więcej niż trzy, nikt przecież nie dowie się o jej drobnym szaleństwie, była w końcu na wakacjach, krótkich bo krótkich, ale ciągle były to wakacje.

Nie miała pojęcia dlaczego ciągle nazywano ich państwem Bower, konkurs jednak ją zaintrygował. Kelly lubiła rywalizację, jednak zaniepokoiło ją nieco to, że miał odbywać się w parach, przecież była tutaj sama. Podpyta później o zasady, bo czemu by nie, miło byłoby wygrać coś ciekawego, a nawet nie, sama wygrana była już nagrodą.

- Prawda? Chociaż to całkiem zabawne, że uznali, że jesteśmy tu razem, bo przecież w ogóle się nie znamy. - Dodała jeszcze, bo pary raczej nie trzymały się na taki dystans, a przynajmniej tak się jej wydawało. Rita nie była jakąś specjalistką jeśli chodzi o związki, czy małżeństwa, była na to zbyt młoda.

Drinki drinkami, statek miał się zanurzyć pod wodą i pokazać im to, co znajdowało się pod nią. To właśnie ta atrakcja wydawała się być dla Rity najbardziej interesująca, rzadko kiedy przecież miało się podobną możliwość, oczywiście, że miała zamiar jak najlepiej ją wykorzystać, zresztą z wszystkiego chciała korzystać, z darmowych drinków, i tego całego basenu dla imprezowiczów, chociaż sama nie była przecież imprezowiczką.

- Oczywiście, zdarzyło mi się ich kosztować, ale nie ominę kolejnej okazji. - Miała w końcu całkiem zamożnych wujków, którzy często zabierali ją w dziwne miejsca, dzięki czemu mogła zaznać w swoim życiu nieco luksusu, była całkiem obyta w świecie.

- Tak, czekałam na to, nie spodziewałam się, że niemalże od razu będziemy mogli go podziwiać. - Przyglądała się temu, co znajdowało się za szklanymi ścianami statku, czy to w ogóle był ściany? Pewnie nie, jednak nie znała się jakoś specjalnie na statkach, więc mogła nazywać to jak chciała.

- Niesamowity zbieg okoliczności, u mnie było podobnie. Nie planowałam tego, ale nie potrafiłam odmówić, zbyt wiele atrakcji jak za taką cenę, wydawało mi się, że może chcieć mnie oszukać, ale jesteśmy tu i póki co wszystko, co mówił jest prawdziwe, więc to mógł być jakiś szczęśliwy dzień. - Czasem w końcu zdarzały się takie sytuacje, nie zamierzała nad tym rozmyślać jakoś specjalnie, wręcz przeciwnie nastawiła się na to, aby jak najbardziej wykorzystać czas, który miała spędzić w tym miejscu.




RE: Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 22.04.2026

– Może mają coś źle zanotowane? Jestem prawie pewien, że podawałem nazwisko, jak wchodziłem na pokład…
Nie pomyślał, że bilety sprawdzane przy wejściu miały po prostu numerki, i że pewnie potem, jak przejmowała ich obsługa już na samym statku, to te numerki mogli mieć przypisane do konkretnej oferty. I konkretnego nazwiska. Trochę nie miał skłonności do przejmowania się na zapas, trochę po prostu w tej chwili całkiem skupiał się na przyjemnych aspektach życia. Niesamowity widok za oknami, miło pachnące kwiaty na szyi, cudownie smakujące drinki, wizja małż i trzech dni beztroskie rejsu, no i ładna dziewczyna przy stoliku. Na co tu narzekać?
Jej odpowiedź go nie zaskoczyła, bo i zakładał, że większość ludzi, których tutaj napotka, będzie raczej obrzydliwie bogata. Normalnie czułby się z tym źle i złościł, ale w ostatnich miesiącach do jego skrytki w Gringotta wpłynęło dużo pieniędzy: za książki, za artykuły i jeszcze spadek po pradziadku. Chwilowo więc nie poczuł się ani gorszy, ani rozgoryczony.
– W takim razie proponuję, że pójdę dla nas po małże i tego trzeciego dodatkowego drinka. Skoro zostałem panem Bowerem, powinienem zadbać o swoją żonę – oświadczył żartobliwie, a potem wstał: czy żeby przynieść po drinku i małżach im obojgu, czy tylko sobie, jeżeli ona nie miała na to ochoty.
Kolejna godzina upłynęła im bardzo miło: gotowane małże z masełkiem, czosnkiem, cytryną i pieczywem okazały się boskie, przygrywała muzyka, a drinki… no Darcy po tych trzech zdecydował, że pozwoli sobie na jeszcze jeden i nawet zaoferował Ricie, że jej go postawi, chociaż nie nalegał, jeśli odmówiła. I po tym czwartym nie był wprawdzie pijany, ale trochę mu już szumiało w głowie, statek płynął pod wodą, i tak pomyślał, że może to pora iść i odpocząć, żeby nie zrobić z siebie idioty. Tego dnia spał mało, zjadł tylko te małże i zaczęło go dopadać zmęczenie. Poza tym chciał się rozpakować…
– To był bardzo miły wieczór i mam nadzieję, że jeszcze na siebie wpadniemy, ale chyba pora się rozpakować – stwierdził grzecznie, podniósł się i z pewną ulgą odnotował, że nawet może iść prosto. Humor miał iście szampański, mimo zmęczenia, i ze względu na okoliczności, i rozweselające drinki. Udał się więc ku schodom, tam gdzie pokazywała obsługa i u jego szczytu wyjął z kieszeni klucze. – Zaraz… pokój numer trzynaście… – wymamrotał, rozglądając się za nim.


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 27.04.2026

- Wydaje mi się, że też podawałam swoje. Jest tu strasznie dużo ludzi, możliwe, że ktoś się pomylił. To nic takiego. - Przynajmniej tak się jej wydawało, w końcu podobne pomyłki się zdarzały, zwłaszcza w miejscach pełnych przypadkowych osób.

Nie wydawało jej się to jednak szczególnie istotne, nikt nie negował jej obecności w tym miejscu, a to było najważniejsze, nie chcieli jej stąd wyrzucić, nie wspominali o tym, że nie powinno jej tutaj być, tylko przypadkiem kilka razy zwrócili się do niej i jej towarzysza losowym nazwiskiem.

Zaśmiała się, kiedy Darcy się odezwał. - To bardzo szlachetne, że tak przywiązujesz się do swojej nowej roli. - Nie musiał przecież tego robić, czyż nie? Obserwowała mężczyznę, kiedy odszedł od stolika i ruszył przed siebie po to, aby przynieść drinki i jedzenie, nie sądziła, że ktoś postanowi się nią opiekować podczas tej krótkiej podróży, to było całkiem miłe. Ogólnie póki co zupełnie nie żałowała tego, że postanowiła skorzystać z tej jakże wspaniałej okazji.

Spędzili razem trochę czasu, zjedli małże, wypili drinki. Gdy zaproponował jej kolejnego nie odmówiła mu, były przepyszne, trudno było być asertywną. Nie była zbytnio doświadczona w spożywaniu alkoholu, więc widać po niej było, że nieco już się rozluźniła. Oczy miała błyszczące, do tego chichotała częściej niż zwykle, nie mogło być inaczej, bo był to całkiem przyjemny wieczór.

W końcu jednak wypadało pójść do pokoju, szczególnie, że statek miał naprawdę wiele do zaoferowania, musiała więc nabrać sił na to, aby odpowiednio wykorzystać kolejne dni. - Tak, masz rację, wypadałoby nieco odpocząć przed kolejnym dniem pełnym wrażeń. - Najwyraźniej jej towarzysz miał takie same zdanie. - Są spore szanse na to, że jutro na siebie wpadniemy, dziękuję za towarzystwo podczas tego wieczoru. - Dodała jeszcze, po czym zaczęła się zbierać. Mężczyzna wyszedł przed nią, Rita została nieco z tyłu, bo musiała znaleźć klucz od pokoju w swojej torebce, a jak wiadomo damska torebka... trudno było w niej znaleźć dno. W końcu jednak odnalazła klucz do pokoju. Trzynaście... teraz tylko musiała znaleźć odpowiednie drzwi. To nie mogło być szczególnie trudne.

Ruszyła po schodach. Szła powoli, mijała kolejne kajuty, dwanaście.. kolejne powinno być trzynaście. Była tak zaaferowana odczytywaniem liczb na drzwiach, że nie dostrzegła, że ktoś znajduje się przed tymi za którymi miało znajdować się miejsce, w którym spędzi noc. Odbiła się więc od Darcy'ego. - Umm, przepraszam. - Powiedziała cicho, dopiero wtedy uniosła głowę i zobaczyła swojego nowego znajomego.

- To chyba mój nocleg. - Wyciągnęła klucz przed siebie i pomachała nim przed twarzą mężczyzny, ten klucz miał być argumentem na to, że to ona miała znaleźć się za tymi drzwiami.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 28.04.2026

– Będę bardzo szczęśliwy, mogąc jutro również dotrzymać pani towarzystwa, pani Bower – zapewnił Darcy, posyłając Ricie chłopięcy uśmiech. Czy z nią flirtował? Może trochę. Była ładna, miła i najwyraźniej nie czystokrwista, co w jego sytuacji było plusem, bo już raz złamano mu serce (choć po prawdzie wmawiał sobie, że był tragicznym kochankiem, i nawet lubił tę pozę, to tak naprawdę był człowiekiem bardzo młodym i pewnie jeszcze nie raz czekały go rozczarowania). Ale i nie zamierzał się narzucać.
Los miał jednak inne plany.
Rita wpadła na niego, Darcy wpadł na drzwi i te uchyliły się, bo zdążył przekręcić klucz w zamku. Przytrzymał ją odruchowo, potem puścił i spojrzał na klucze, którymi machała mu przed nosem, z pewnym zdumieniem. Umysł, przyjemnie otumaniony drinkami i wciąż rozpływający się na myśl o przepysznych małżach, dopiero po kilku sekundach zaskoczył, o czym dokładnie dziewczyna mówiła.
– Może pomyliłaś numer? – zasugerował niepewnie, bo nie wspomniała nic o trzynastce. – Jakiego szukasz? Spójrz, moje klucze pasują… – dodał, pokazując jej na uchylone drzwi, a potem wysunął klucz z zamka, żeby jej go pokazać.
I trzynastkę, wypisaną na bryloczku.
– Jaki masz numer? – zapytał, pewien, że pewnie jest tam jakieś dwadzieścia trzy siedemdziesiąt trzy, czy coś w tym stylu, ale mina mu trochę zrzedła, kiedy odkrył, że na jej kluczu też znajdowała się trzynastka. Spojrzał najpierw na nią, potem na drzwi, i wreszcie popchnął je, otwierając je szerzej.
Ich oczom ukazała się wspaniała, wielka sypialnia. Darcy wyjeżdżał na wakacje z rodzicami, ale raczej nie mieszkali wtedy w aż takich luksusach. Wielkie, wspaniałe łóżko, bez wątpienia małżeńskie, nieduża, skórzana kanapa. Stolik i dwa fotele, szafa, przymocowana do ściany, też dla dwóch osób. Na stoliku czekał w wiaderku szampan, co Darcy uznałby za miły akcent, gdyby nie to, że poza nim były dwie szklanki. I choć to wszystko można było uznać za jeszcze przypadek, to… na podłodze widział swoją skrzynię, ale też drugą.
– To… to moja skrzynia. A to twój bagaż? – spytał trochę słabym głosem, bo zabierano je od nich, gdy wchodzili na pokład, i choć wtedy Rita mu mignęła, nie przyglądał się specjalnie jej rzeczom. Wszedł do środka niepewnie, jakby bał się, że ktoś na niego napadnie i sięgnął po kartkę, zostawioną przy butelce z szampanem.
Miłego rejsu dla państwa Bower.


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 28.04.2026

Uśmiechnęła się jeszcze, kiedy usłyszała słowa padające z jego ust, chyba nawet odrobinę się zarumieniła, chociaż może ten rumieniec był spowodowany tymi kolorowymi drinkami, które wcześniej wypiła? Jedna i druga opcja była prawdopodobna. - W takim wypadku do zobaczenia panie Bower. - Dodała jeszcze. Całkiem zabawne było to, że zostali uznani za małżeństwo, nigdy wcześniej nic podobnego jej się nie przytrafiło, mogła trafić gorzej - Darcy okazał się bowiem być całkiem szarmancki i miły, właściwie to chyba nie mogła trafić na lepsze towarzystwo.

Najwyraźniej jednak wcale nie mieli czekać do następnego dnia, ledwie kilka minut później wpadła na niego... i to dosłownie. Była tak zaabsorbowana szukaniem odpowiednich drzwi, że nie zauważyła mężczyzny, który stał na jej drodze, a właściwie to przed drzwiami, które ją też interesowały.

- Nie jestem chyba, aż tak pijana... - Brakowało jednak pewności w jej głosie. Istniała szansa, że mogła coś pomylić, tylko, że jeszcze kilka sekund temu była całkiem pewna, że widziała trzynaście na swoim kluczu, a na tych drzwiach również był taki numer.

- Trzynaście, szukam trzynastki. - Spojrzała na niego, tak jak zasugerował. Faktycznie klucz, który trzymał w ręku pasował do drzwi znajdujących się przed nimi. Musiała coś pomieszać, spojrzała odruchowo na klucz, który nadal trzymała w dłoni, bardzo kurczowo, numerek jednak nie chciał się zmienić, nadal widziała trzynastkę. Coś innego musiało pójść nie tak jak powinno.

W między czasie Darcy otworzył drzwi, Rita była nieco zestresowana, nie sądziła, że będzie mieć jakieś problemy z noclegiem, może jednak ta podróż to wcale nie był taki dobry pomysł jak jej się wydawało. Zajrzała do środka dopiero, kiedy jej towarzysz zapytał ją o bagaż. Rozejrzała się po pomieszczeniu które miało być jej, w sumie to chyba jego pokojem.

Bagaż faktycznie należał do Kelly, a skoro drugi był jego - to pokój okazał się być wspólny. Momentalnie przestało jej szumieć w głowie, otrzeźwiała. - Tak, to moje rzeczy. - Potwierdziła jeszcze, cóż przynajmniej wyszło, że nie ściemniała i nie pomyliła się, zawsze to jakiś plus.

Weszła za nim do środka, w końcu znajdowały się tu i jej rzeczy, więc uważała, że ma prawo to zrobić. - Co tam jest napisane? - Zapytała jeszcze, widząc, że Lockhart trzymał w dłoni jakąś kartkę.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 28.04.2026

– To jest trzynastka – powiedział Darcy, takim trochę niewyraźnym tonem. Oczywiście, od razu mu przyszło do głowy, że cała ta sytuacja jest idealna do jakiejś książki romantycznej, a wszyscy kochali książki romantyczne. Ale chociaż on był pewny, że świetnie sprawdziłby się w roli bohatera takiej, to w tej chwili czuł się trochę niezręcznie. Dokładnie tak, jak nigdy, ale to nigdy nie czuli się bohaterowie jego książek.
Zwłaszcza gdy upewnił się, że nie, żadne z nich nie było aż tak pijane, i że oboje trafili do „dobrego” pokoju. Bagaże przenosiła tutaj obsługa, nie oni, niemożliwe więc, żeby któreś z nich się pomyliło.
– To… zaczynam mieć wrażenie, że te bilety, które kupiliśmy… yhym, że miały należeć do państwa Bower – stwierdził, bo nie był asem wywiadu, ale nie był aż tak głupi, by na to nie wpaść. Podał Ricie kartkę z życzeniami udanego rejsu dla państwa Bower: czyli, zdaje się, w tej chwili ich. – Czy ten człowiek, od którego kupiłaś bilety, nie pytał, czy nie chciałabyś dwóch?
Jego nie spytał, ale istniała szansa, że Rita po prostu kupiła swój jako pierwsza. Sprzedawca chciał się ich pozbyć, może wcale ich nie kupił, a to była jakieś wygrana albo, o zgrozo, zdobył je nielegalnie, więc nie wybrzydzał i wepchnął je pierwszym chętnym?
Darcy podrapał się po tyle głowy, mierzwiąc czuprynę palcami. Rozglądał się po pomieszczeniu, starając się nie patrzeć na Ritę. Było na tyle duże, że mogliby się tu bez problemu pomieścić oboje, a na łóżku to pomiędzy nich wcisnęłaby się spokojnie jeszcze jedna osoba i drugi pies. Ale czy wypadało, żeby powiedział, że w sumie to dadzą sobie radę?
– Mogę spytać obsługi, czy nie mają jakiejś wolnej kajuty – stwierdził w końcu z westchnieniem. Dopłacić za tą jeszcze by mógł, ale jeśli dobrze się orientował, wszystkie miejsca na rejs wyprzedano, jeśli nawet coś mu znajdą, pewnie jakąś klitkę, a przecież utknęli tu: statek był już pod wodą, teleportowanie się byłoby ryzykowne.