Secrets of London
[8.09.1972] Paint it black - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [8.09.1972] Paint it black (/showthread.php?tid=4629)



[8.09.1972] Paint it black - Rodolphus Lestrange - 23.03.2025

[inny avek]https://i.pinimg.com/736x/2f/65/07/2f65075db4cdc90851cc030e99f8159c.jpg[/inny avek]
8 września 1972

Londyn płonął.

Trzask drewna uginającego się pod naporem ognia był cudowną muzyką dla jego uszu. Odgłosy paniki i okrzyki bólu sprawiały, że wzdłuż kręgosłupa przechodziły mu raz po raz miłe dreszcze. Opłacało się czekać i tkwić w ukryciu - bo teraz mogli pokazać ludziom przedsmak tego, co ich czekało, gdy nie ugną karków przed jedynym słusznym porządkiem.

Londyn płonął, a on kroczył między płomieniami, nie niepokojony przez nikogo. Wybierał te alejki, które zostały opuszczone jako pierwsze - nie chodził głównymi drogami, bo to było bezsensowne, a Lestrange nie lubił bezsensownie ryzykować. Od chwili, gdy z nieba zaczął sypać się popiół, zdążyło minąć już sporo czasu: w teorii wcale nie tak wiele, a w praktyce każda minuta to był kawał czasu. Ludzie zdążyli opuścić swoje domy przy pomocy teleportacji lub własnych nóg, ale on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że niektórzy będą próbowali tu wrócić. Stanął więc z boku, przyciskając plecy do ściany, gdy tupot stóp niebezpiecznie zbliżył się z głównej ulicy w jego kierunku. Czy to była Brygada Uderzeniowa? Nie widział mundurów, ale Ministerstwo zostało zaskoczone i zapewne duża część pracowników włączyła się do pomocy nie mając nawet czasu na zmianę ubrań. Rodolphus uśmiechnął się krzywo, wyciągając różdżkę.

Rzut na Translokację - przeniesienie gruzów na środek Pokątnej
[roll=T]

Różdżka Rodolphusa nie była zadowolona z faktu, że zamiast robić to, co wychodziło im najlepiej - została zdegradowana do zadania uwłaczającego jej magicznej mocy. A może to ciepło, które uderzało w niego ze wszystkich stron? Nie miał pojęcia: wiedział jednak, że coś poszło nie tak, bo gruzy, które chciał przenieść, nie poruszyły się nawet o milimetr. Jeżeli chodzi o translokację, Lestrange nigdy nie był w tym mistrzem. Ba, to że opanował zdolność teleportacji graniczyło z cudem.

To, że zaklęcie było nieudane, to jedno. To, że gruzy się nie ruszyły - to drugie. Lestrange warknął coś pod nosem, gdy nagle te gruzy, które jeszcze chwilę temu się nie ruszały, poruszyły się. Nieudane zaklęcie miało być jednak udane? Spojrzał z uwagą na te śmieci, które miał przenosić, ale to nie było dobre zaklęcie: poruszyły się, owszem, ale zamiast przenieść na środek Pokątnej: poleciały prosto na niego. Nie mając czasu na reakcję po prostu zasłonił się rękoma, a kamienie i śmieci obsypały go doszczętnie. Miał szczęście w nieszczęściu: nie był potężnym translokacyjnym czarodziejem, więc po prostu oberwał kamieniami i śmieciami, które go przewróciły, a nie został nimi zasypany. Upadł jednak, a coś strzeliło głośno. W panice spojrzał na swoją różdżkę, ale nie: to nie była ona. Coś strzyknęło mu w kolanie, zabolało jak jasna cholera. Nie złamał go, to jasne, ale ból był niewyobrażalny. Zwichnięcie? Cholera wie. Gdyby nie maska, to pewnie miałby rozcięte czoło, a tak ona ochroniła go przed "atakiem śmieci i kamulców". Z trudem podniósł się na nogi - utykał. Obił sobie łokieć a jego czarna szata wyglądała tak, jakby wytarzał się w śmieciach. Spróbował jeszcze raz.

Rzut na Translokację - ponowne przeniesienie gruzów na środek Pokątnej
[roll=T]

Tym razem się udało. Kącik ust, skryty pod maską, uniósł się nieznacznie, gdy różdżka nagięła swój charakter do jego woli. Być może to nie było spektakularne zwycięstwo, ale część kamieni i śmieci, które znajdowały się w uliczce, nagle się poruszyły i gwałtownie przeniosły na sam środek ulicy. W teorii zadanie zostało wykonane, ale... Nie byłby sobą, gdyby nie chciał dorzucić czegoś od siebie. Wycelował różdżką w bok jednego z płonących budynków i posłał w jego kierunku falę energii, która miała spróbować rozwalić drewniane części, by fragment budowli się zawalił. Nie mógł jednak tu zostać i sprawdzić, czy ten manewr mu się udał: słyszał krzyki, ludzie zorientowali się, że ktoś tu był. Deportował się więc z uliczki, nie patrząc na to, czy rozwalenie drewnianych belek mu się udało.

Rzut na Kształtowanie - rozwalenie belek podtrzymujących część dachu
[roll=N]

Koniec sesji