![]() |
|
[15.08.1972] let's get this party started? | Moira & Maeve - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21) +---- Dział: Biały Wiwern (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=48) +---- Wątek: [15.08.1972] let's get this party started? | Moira & Maeve (/showthread.php?tid=3960) |
[15.08.1972] let's get this party started? | Moira & Maeve - Moira Chang - 25.09.2024 To miał być zwykły dzień. A w każdym razie na tyle zwykły, na ile pozwalały warunki ulic Śmiertelnego Nokturnu; chociaż trzeba było przyznać, że przynajmniej każdy dzień był całkiem inny. Zasady tego, czym była ich norma ciągle się zmieniały - od zawsze były płynne, sprawiając, że każda chwila stawała się czymś niespodziewanym. A mimo to, młode panny Chang bez problemu sobie z tym radziły, sprawnie przemierzając to przedziwne otoczenie. W końcu był to dom. Moira od zawsze znajdowała w nim jakieś pocieszenie; zapewnienie, że nawet jakby cały świat stanął w płomieniach, to Nokturn miał nadal trwać. Pełen sprzeczności, pełen przemocy, pełen szemranych interesów i pełen rodziny, którą zdołały sobie tu stworzyć. Co jakiś czas mogła wystawiać te mniej udane obrazy na ulice, by za parę dni dostrzec je w całkiem innym miejscu; najczęściej zniszczone i poplamione, stanowiące już całkiem inną całość niż ta, którą pierwotnie były. Lubiła te chwile. Sztuka żyła samodzielnie; jej zadaniem było tylko tchnąć w nią oddech. Nie było jej jednak dane dzisiaj zająć się sztuką. Już nie pamiętała, dlaczego znalazła się na zewnątrz wraz ze swoją siostrą; dyskutowały o czymś pozornie bez znaczenia, kierując się przed siebie. Co właściwie chciały zrobić? Pozostało to jednak bez większego znaczenia w momencie, w którym dopadł do nich ktoś ewidentnie pijany. Zdołała jedynie dostrzec błysk biżuterii, poczuć ostry zapach alkoholu i usłyszeć przedziwny bełkot, zanim ów ktoś zaciągnął ich w stronę knajpy. Radosne okrzyki podniosły się na ich widok, w dłonie zostały im wciśnięte kielichy z alkoholami, a one same znalazły się przy stole z bufetem. Ktoś coś świętował. Tylko co one tu właściwie robiły? — W sumie nikt dawno nie oszalał, może to nasz szczęśliwy dzień — mruknęła w stronę siostry, podnosząc jeden z noży i obróciła go w palcach, by zaraz odrzucić go na stół. — Ktoś chyba wspomniał coś o jakichś zaślubinach? Co, jeden z twoich znajomych dał się wreszcie złapać? Spojrzała na siostrę z uniesioną brwią, nie zaszczycając kielicha nawet spojrzeniem. Bo i po co? Przecież i tak znajdujący się w nim płyn nie zadziałałby na nią. RE: [15.08.1972] let's get this party started? | Moira & Maeve - Maeve Chang - 30.09.2024 - Któryś z moich znajomych? - Parsknęła tak głośno, że opluła siebie i siostrę poniekąd również. - Czy ja wyglądam na kogoś, kto ma znajomych planujących szczęśliwą przyszłość? - Mewa zaniosła się donośnym śmiechem, który szybko przekształcił się w rechot. Już na widok tego wesela z przypadku nie mogła się posiąść z rozbawienia, bo panna młoda pasuje do Nokturnu jak świni siodło. Ba, w zasadzie była pewna, że ta druga opcja już była bardziej na miejscu, bo mogła sobie dać rękę uciąć, że kiedyś widziała, jak tutaj ktoś świniaka ujeżdżał. Chyba tuż po tym, jak ta czystokrwista paranoja z nieczystością wieprzowiny zyskała na popularności. Maeve nie do końca łapała skąd u nich ten przestrach, ale wiedziała tyle, że jak dotkną wieprza to nie pójdą do swojego rasistowskiego nieba. - Przysięgam, że ci ludzie ledwo odróżniają nas od siebie. Założę się, że zaprosili połowę Nokturnu, a drugą połowę zgarnęli po drodze. Jak któremuś powiesz, że jesteś matką pana młodego, to pewnie ci na słowo uwierzą - oznajmiła, a potem powąchała zawartość kielicha, który nie tak dawno został wciśnięty w jej dłoń przez jakiegoś nabzdryngolonego gościa. Skrzywiła się, czując woń alkoholu gwałtownie uderzającego w jej nozdrza. Za mocno wciągnęła zapach i teraz zakręcił jej w nosie. - Swoją drogą, serio? Wesele na Nokturnie? Co następne, chrzciny w Azkabanie? - Wypiła trunek na hejnał. Co się może stać? Przecież ich się nie dało odurzyć. Kiedy od kołyski wdychasz unoszące się w powietrzu opary opium, nic nie robi już na twoim organizmie wrażenia. - Mam nadzieję, że jedzenie mają lepsze - mruknęła, chyba niezadwolona z napitku. - Bo zostajemy, nie? Napić się i najeść za darmo to uczciwa cena. - Spojrzała na Moirę wyczekująco, licząc, że przystanie na propozycję imprezowania w towarzystwie nieznajomych. Rzadko trafia się okazja tego rodzaju. |