![]() |
|
Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109) +---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89) +---- Wątek: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić (/showthread.php?tid=3327) |
Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Eutierria - 25.05.2024 O dzieciństwie naszych postaciPost z tego tematu będzie można zalinkować na profilu (albo na przykład w rzucie oka), żeby dać współgraczom lepszy obraz naszych bohaterów. Przy okazji zadane tutaj pytania mogą okazać się inspirujące i pomogą nam zbudować ciekawszą, spójniejszą osobę. Pytania pomocnicze przygotowałam samodzielnie. Jeżeli ktoś ma pomysły na nowe, podeślijcie mi je drogą prywatnej wiadomości. Zachęcam do skorzystania z nich, jeżeli będą w jakiś sposób pomocne, ale zaznaczam, że ten temat nie ma obligatoryjnego wzoru. Możecie zapełnić go treścią w taki sposób, w jaki chcecie. Przypominam też o opcji dodania do postów filmików, zdjęć z różnych serwisów. Za wypełnienie można otrzymać odznakę Zakamarki Duszy. Pamiętajcie, że za opis czasów szkolnych możecie otrzymać odznakę Pociąg do Hogwartu.
Pytania pomocnicze
RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Neil Enfer - 28.05.2024 Neil urodził się we Francji i tam żył przez pierwsze 10 lat swojego życia. Czasy te wspomina dobrze, choć nie pamięta z nich wiele. Były przytulanki, dzielenie pokoju z rodzicami. Tata często go budził przypadkiem, gdy wstawał rano do pracy. Pamięta, tak zawsze najpierw całował swoją żonę w czoło, a później przychodził do niego i robił to samo. Gdy Neil nie spał, to buziaka wymieniał na silne przytulenie. Może dzięki temu, że żyli jak żyli przez tyle czasu sprawiło, że przeprowadzka na wieś, do większego domu, gdzie w końcu miał swój pokój, nie wpłynęła negatywnie na ich relację. Przestawienie się na mieszkanie samemu w pokoju ze spania w jednym pomieszczeniu z rodzicami, było ciężkie i nadal często nawiedzał sypialnię rodziców, ale z czasem nauczył się rozumieć, że nic go nie zje, że pomoc jest zaraz za ścianą. Powoli zaczął gromadzić w pokoju swoje własne rzeczy. Suszone kwiaty, robaki w słoikach, książki znalezione na śmietniku, czy ukradzione z biblioteki przez jego ojca, ale ćśś, niech nikt o tym nie mówi głośno. Mimo swojej własnej przestrzeni należała ona tylko dla niego... zawsze... nie była dzielona z żadnymi przyjaciółmi czy nawet kolegami. Przez tyle lat pokój Neila widział jedynie domowników i kilka razy nietoperza, gdy zapomniał zamknąć okno i czarny latacz przypadkowo wpadł do środka. Z resztą nie przeszkadzało mi niemienie znajomych, miał rodzinę, miał zwierzęta dookoła, które mógł obserwować ze swojego okna. Pasące się konie, żujące trawę krowy. Kury go czasem denerwowały, bo hałasowały dużo i z zaskoczenia, że nie dało się do końca do nich przyzwyczaić. Jego pokój nadal jest tam gdzie był lata temu. Niewiele się zmienił, choć na pewno jest w nim dużo mniej zabawek, bo te zebrał i oddał okolicznym dzieciakom, albo po prostu wywalił, bo były już zbyt zniszczone po tym, jak maltretował je gdy był brzdącem. Lubi być w swoim pokoju w domu na wsi, dobrze wspomina czasy dzieciństwa i chyba gdyby mógł, to by się do nich cofnął, nawet jeśli żałuje kilku decyzji, jakie podjął, bo nie miał wtedy aż takiego doświadczenia i chłodnego spojrzenia na pewne rzeczy. Przeszłości jednak nie zmieni, więc chyba nie pozostało mu nic innego, jak przysiąść przy oknie na starym, skrzypiącym krześle, z herbatą w ulubionym kubkiem z dzieciństwa, aby obserwować w spokoju jak sierść koni mieni się w zachodzącym słońcu. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Rodolphus Lestrange - 26.09.2024 Dzieciństwo Rodolphusa było wbrew pozorom całkiem spokojne i szczęśliwe. Wychował się w rodzinie, która być może nie okazywała sobie na każdym kroku ciepła i miłości, lecz te emocje były wyraźnie wyczuwalne. Za jego wychowanie do czasów przedszkolnych odpowiadała głównie matka, za co jest jej wdzięczny. To ona ukształtowała jego charakter: zadbała o to, by zaszczepić w nim szacunek do kobiet i delikatność oraz zdolność przewidywania niektórych sytuacji. Dbała o to, by nie czuł się odrzucony i by nie tłukli się z bratem, jak to dzieci. Gdy jej to nie wychodziło, do akcji wkraczał ojciec. Nigdy jednak nie podniósł na niego ręki: nie musiał. Wystarczyło jedno spojrzenie i wycedzony przez zęby rozkaz, by bracia Lestrange niemal od razu się uspokajali. Został wychowany w przekonaniu wyższości czystej krwi nad innymi. Gardzi nie tylko szlamami, ale również mugolami. Jego poglądy były regularnie podsycane przez ojca, który przejął pałeczkę w wychowaniu, gdy tylko Rodolphus poszedł do Hogwartu. Zadbał o to, by młodemu chłopakowi nie brakowało niczego, co mogłoby pchnąć jego karierę do przodu. Skoro Rolph nie przejawiał żadnego talentu do eliksirów, pomysłem ojca było zakręcenie chłopaka w Ministerstwie Magii. Widząc fascynację syna umysłem ludzkim ułożył plan i konsekwentnie popychał Rodolphusa do jego realizacji. Lestrange był niezwykle podatny na tę manipulację i do tej pory jej nie dostrzega. Przyjaciół nie miał zbyt wielu - dopiero w szkole zbliżył się do Bellatrix. Poza nią zawsze trzymał się z bratem, Rabastanem. Spędzali razem także wakacje. Zwierząt również nie posiadał, gdy przez przypadek nadepnął kiedyś na ogon kota zwierzak dotkliwie go podrapał. Od tamtego momentu Rodolphus nie przepada za kotami. Surowe wychowanie ojca i nacisk na naukę sprawiły, że Rodolphusa ominęła fascynacja używkami, a szczególnie alkoholem. Już w wieku nastoletnim, gdy rówieśnicy pili wódkę i bimber w krzakach, on studiował kolejne badania, udowadniające szkodliwość alkoholu na mózg. Badania oczywiście podsuwał mu ojciec, niby to przypadkiem. Mimo wszystko popełnił kilka błędów, głównie w kwestii kobiet. Wchodził w krótkotrwałe, intensywne związki, czym narobił sobie nie tylko wrogów, ale również zyskał opinię niestałego w uczuciach wśród swoich równolatek. Dopiero zaręczyny z Bellatrix położyły im kres. W jego wspomnieniach dzieciństwo miał bardzo dobre, a rodzice tworzą parę, która jest doskonale zgrana i się wzajemnie uzupełnia. Jest wdzięczny matce, że nie zrzuciła jego wychowania na skrzata domowego - nie ma nic bardziej uwłaczającego, niż mieć za przyjaciela brudnego skrzata. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Anthony Shafiq - 30.09.2024 Od najmłodszych lat życia, kładziono nacisk na wykształcenie dzieci ambasadora Michaela Benedicta Shafiqa i jego małżonki Anabelle z domu Parkinson. Dziecko z powodów wątłego zdrowia dorastało w centrum magicznego Londynu, doglądane głównie przez ciotki Parkinson, gwardię guwernerów, prywatnych nauczycieli oraz regałów uginających się od książek. Surowość i zdystansowanie otoczenia oraz nieposkromiona ambicja rodziców wykształciła w nim dość zachowawczy stosunek do emocji, galopujący snobizm i pogardę do większości stworzenia oraz nieprzebraną tęsknotę za rodzinnym ciepłem, maskowaną skutecznie niechęcią do własnych krewnych. Dopiero szkoła nadkruszyła mur, którym ochraniał się młody Shafiq. Ucieczka od starszego, znęcającego się nad nim przy każdej okazji brata, zawiązanie nowych przyjaźni w tym z również odstającym od wyznaczanych przez rodzinę standardów Morpheusem Longbottomem, zaowocowała przestrzenią, w której Anthony miał szansę eksplorować własną tożsamość za pośrednictwem sztuki, poezji i szczerości w wyrażaniu swoich niestety wciąż niezaspokojonych pragnień. Ostatecznie jednak porzucił artystyczną drogę na rzecz prywatnej vendetty i udowodnienia ojcu własnej wartości poprzez przewyższenie jego osiągnięć w dziedzinie polityki międzynarodowej. Anthony jest osobą, która tkwi w przekonaniu, że przejawy uczuć są słabością, która może być wykorzystana przez wrogów. Przyjmuje różne maski w celu przypodobania się innym, wykształcona w dzieciństwie empatia nie służy współczuciu, a dostosowaniu się do sytuacji, w której od jego zachowania i odpowiednio wcześniejszego wyczucia nastroju rozmówcy zależy jego przetrwanie w grupie. Z czasem wykształcił mechanizmy obronne wzmacniające jego nadwrażliwe poczucie własnej wartości, dostosowując maski do oczekiwań i wyobrażeń otoczenia wobec osoby, która jest dobrym liderem. Swoje kompetencje opakowuje w role, które wyrosły ze strategii pozwalających mu na pozostanie na powierzchni społeczności. Obecnie utrzymuje sporadyczny kontakt z rodzicami, unikając w miarę możliwości spotkań. Ma w sobie zaskakująco dużo ciepła wobec dzieci, najprawdopodobniej kompensując tym potrzeby, których mu w dzieciństwie odmówiono. Regularnie odwiedza ciotki i innych Parkinsonów, dba też o kontakty ze spowinowaconymi rodzinami: głównie angażując się w życie Lestrangów po zmarłej małżonce, zaprzyjaźnionymi jeszcze z czasów pełnienia urzędu w Paryżu Delacour oraz norweską gałęzią Mulciberów. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Isaac Bagshot - 24.11.2024 Dzieciństwo i relacje rodzinne Isaaca Isaacowi od zawsze wydawało się, że nie był planowanym dzieckiem, a jego przyjście na świat było raczej wynikiem przypadkowego zbiegu okoliczności niż świadomej decyzji jego rodziców. Jego matka, Victoria z rodziny Lockhart, ma dominujący, władczy charakter i jest osobą, która zawsze musi mieć ostatnie słowo. Z kolei jego ojciec, Jacob Bagshot, wydaje się być jej zupełnym przeciwieństwem - cichy, uległy, gotów znosić wszelkie słowne poniżenia i biernie pozwalający, by żona nim pomiatała. Isaac, jako dziecko, często zastanawiał się, jak jego ojciec potrafi to wytrzymać. Nie rozumiał, dlaczego nie potrafi sprzeciwić się żonie, nawet gdy ta przekraczała wszelkie granice. Zanim trafił do Hogwartu, rodzice prowadzili swoje badania w Wielkiej Brytanii, dzięki czemu przez pierwsze lata życia miał ich względnie blisko siebie. Wspólne wyjazdy do ruin i bibliotek zaszczepiły w nim pasję do historii. Mimo wszystko marzył, by kiedyś wraz z nimi podróżować i odkrywać tajemnice magii. Jednak gdy tylko przekroczył próg szkoły, wszystko się zmieniło. Victoria i Jacob wyprowadzili się do Norwegii, by kontynuować swoje badania, a kontakt z nimi stał się sporadyczny. Isaac spędzał więc większość wakacji u rodziny od strony matki, ponieważ rodzina jego ojca nie akceptowała Victorii i unikała z nimi kontaktów. W nieregularnych listach od Jacoba, Isaac znajdował ciepło i wsparcie, których brakowało mu na co dzień. To z ojcem miał najlepszy kontakt, bo ten, mimo swojej wycofanej natury, cieszył się każdym, nawet najmniejszym sukcesem syna i z cierpliwością odpowiadał na jego pytania. Matka traktowała go dobrze, ale chłodno, bardziej jak przyszłego następcę niż syna. Chciała, by poszedł w jej ślady, i nauczyła go nielegalnej legilimencji, przekonując, że to potężne narzędzie. Isaac, odziedziczywszy moralność po ojcu, czuł ogromne opory przed jej używaniem, co stało się źródłem rozczarowania dla Victorii. Po ukończeniu Hogwartu, Isaac postanowił dołączyć do rodziców w Norwegii. Jednak rzeczywistość okazała się daleka od jego wyobrażeń. Jacob, kiedyś ciepły i cierpliwy, wyglądał na złamanego człowieka. Chłopak zauważył, że jego ojciec miał problemy z pamięcią, plątał się w słowach i sprawiał wrażenie oderwanego od rzeczywistości. Victoria wciąż traktowała go z pogardą, co wywoływało u Isaaca coraz większą frustrację. Kłótnie z matką stawały się coraz częstsze, ponieważ nie mógł znieść, jak traktowała jego tatę. Po pół roku mieszkania z rodzicami postanowił odejść. Próbował namówić ojca, by poszedł z nim, ale Jacob odmówił, twierdząc, że tak będzie lepiej. Na pożegnanie dał synowi pieniądze i poprosił, by kontynuował swoją naukę i nigdy nie wracał. Od tamtej pory Isaac nie utrzymywał kontaktu z rodzicami. Czuje żal do ojca za jego bierność i pozwalanie, by Victoria zniszczyła jego życie. Jeszcze większy gniew żywi wobec matki za jej brak skrupułów i bezwzględny charakter. Choć próbował się od tego uwolnić, wspomnienia i niespełnione marzenia o bliskiej rodzinie wciąż gdzieś w nim tkwią. Dzieciństwo Isaaca, naznaczone rozczarowaniem i skomplikowanymi relacjami rodzinnymi, w dużej mierze ukształtowało jego charakter. Z jednej strony odziedziczył po ojcu ciepło i moralność, z drugiej zaś, po matce - determinację i ambicję, choć stara się używać ich w zgodzie z własnymi zasadami. Przyjaciele Isaac, nie mogąc polegać na swojej rodzinie, znalazł oparcie w przyjaźniach, które udało mu się zawiązać podczas lat nauki w Hogwarcie, a później w trakcie kursów dokształcających i podróży po Europie. Poznał ludzi, którzy stali się dla niego namiastką prawdziwej bliskości i wsparcia. Przyjaźnie te przetrwały próbę czasu, nawet mimo wieloletniej rozłąki. Są dla niego przypomnieniem, że prawdziwe relacje nie muszą wynikać z więzów krwi, a z wyboru i wzajemnego oddania. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Hannibal Selwyn - 02.06.2025 Hannibal urodził się jako dziedzic głównej linii rodu Selwynów. Oznaczało to dzieciństwo dostatnie, ale niepozbawione oczekiwań. Lekcje śpiewu, lekcje francuskiego, pierwsze występy w teatrze, sukcesy aktorskie jeszcze zanim osiągnął wiek szkolny, prezentacje w towarzystwie (“Ach tak, wschodząca gwiazda The Globe!”) - to wszystko nie zostawiało zbyt wiele czasu na zabawę. Jako najmłodszy aktor The Globe, od małego oswajał się z byciem obiektem zainteresowania oraz oceny. Sam określiłby swoje dzieciństwo jako szczęśliwe, mimo, że wypełnione. Podobało mu się to, że był maskotką teatralnej ekipy, dzieckiem-gwiazdorem, celebrowanie jego sukcesów, zachwyty publiki. Matkę pamięta z tamtego okresu jako pełną ciepła i życzliwości, ojca, jako kogoś dumnego z syna i pokazującego mu “dorosły” świat - w krótkich chwilach, które wykroił na zainteresowanie dzieckiem spomiędzy swoich Bardzo Ważnych Spraw zawodowych i towarzyskich. Pomiędzy domem a teatrem, Hannibal nie miał czasu na przedszkole i nie nawiązał wielu znajomości z innymi dziećmi, dopóki nie znalazł się w Hogwarcie. Hannibal od dziecka nie był szczególnie pokorny, ale wybaczano mu wiele, ze względu na jego status krwi i dlatego, że cała rodzina była zachwycona faktem, że jego ojciec - najstarszy z rodzeństwa Selwynow - wreszcie ustatkował się i założył rodzinę. Być może to wszystko ukształtowało jego gwiazdorskie tendencje, skłonność do nierozważnych i nie zawsze dojrzałych zachowań i dużą potrzebę bycia zauważonym. Lata szkolne i nastoletnie przyniosły dalsze sukcesy sceniczne, ale też rozkwit buntowniczych zachowań młodego Hannibala, targanego burzą hormonów i gwałtownymi emocjami. Dorastanie na scenie, ze wszystkimi nastoletnimi trudnościami wystawionymi na widok publiczny w blasku reflektorów okazało się przytłaczające. Do niewinnych szkolnych psikusów dołączyło podważanie autorytetu rodziców i wchodzenie w konflikty z ojcem, bardzo otwarte manifestowanie swoich promugolskich poglądów i gwałtowna, chaotyczna eksploracja własnej seksualności. Matka Hannibala zamartwiała się, jednak nie potrafiła pomóc synowi w nawigowaniu w trudnym świecie dorastania. Ojciec reagował nerwowo i nieraz między Hannibalem a Everettem dochodziło do awantur, których kulminacją była próba ucieczki z domu nastolatka. Po tym epizodzie rodzina zwróciła się o pomoc do psychologa, co poprawiło atmosferę, ale nigdy zdołało całkiem zamknąć przepaści między ojcem rodu a dziedzicem. Obecnie Hannibal ma poprawne stosunki z rodzicami. Obie strony pamiętają trudne chwile i wyrządzone sobie przykrości, ale starają się wspierać nawzajem. Hannibal czuje zdecydowanie silniejszą więź z matką, niż z ojcem, z którym właściwie kontaktuje się głównie na płaszczyźnie zawodowej - co znaczy, że dzieje się to całkiem często, jako, że Everett Selwyn jest dyrektorem The Globe. Obaj starannie unikają tematu przejęcia zarządzania teatrem - każdy z nich uważa, że to nie jest dobry pomysł, ale żaden nie chce być tym, który powie to na głos. Co ciekawe, plotki na temat skandali obyczajowych Hannibala spotykają się ze zrozumieniem, a przynajmniej ze stoicką obojętnością ojca, który sam ma za sobą bogatą przeszłość. Matka nie wypomina synowi przysporzonych jej siwych włosów, a on angażuje się w projekty artystyczne z okazji świąt i regularnie obiecuje nie wdawać się w dyskusje na trudne tematy przy rodzinnym stole… czy dotrzymuje słowa, to inna sprawa. Hannibal jest najmłodszym z kuzynostwa i z zachwytem odgrywa rolę enfant terrible. Jego ulubionym kuzynem jest Jonathan, niegdyś podobnie niepokorny, jak sam Hannibal, a w serduszku tego ostatniego częściowo wypełniający ojcowską rolę. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Lazarus Lovegood - 16.09.2025 Lazarus Lovegood jest synem czarownicy z bocznej linii rodu półkrwi i mugola. Urodził się w średnio zamożnej rodzinie, w której ścierały się dwa światy. Dawało to interesującą, choć czasami wybuchową mieszankę, a małego Lazarusa nauczyło, że każde zagadnienie ma przynajmniej dwie warte rozważenia strony. Pierwsze lata życia spędził pod opieką rodziców, którzy starali się mu zapewnić wszystko, ale jednocześnie nie potrafili sobie poradzić z chorobliwą wręcz nieśmiałością syna. Pozwalali mu na jego drobne “dziwactwa” i nie zwrócili uwagi na to, że w pewnym momencie książki i pełzające po okolicznych krzakach żyjątka stały się jego najlepszymi przyjaciółmi. Lazarus uchodził za inteligentne, choć trochę dziwne dziecko. Bardzo szybko zaczął mówić - i używać nieprzystających do wieku, trudnych słów. Obsesyjnie zdzierał z nóg skarpetki. Mógł godzinami siedzieć w kąpieli, ale każdy wyjazd na plażę kończył się histerią. Już w przedszkolu stało się jasne, że Lazarus zdecydowanie łatwiej nawiązuje kontakty z dorosłymi, niż z innymi dziećmi. W domu odmawiał opowiadania o tym, co działo się w przedszkolu albo skarżył się na rozmaite, mniej lub bardziej wydumane trudności. Zanim dorósł do wieku rozpoczęcia Hogwartu, właściwie zrezygnował z poszukiwania przyjaciół wśród rówieśników, ograniczając się do bardzo wąskiego grona znajomych. Hogwart był pod tym względem wybawieniem - choć pierwsze zderzenie ze światem poza opieką rodziców było szokiem, przydzielony do Ravenclaw Lazarus znalazł się w otoczeniu wielu jemu podobnych moli książkowych. Jednocześnie okazało się, że odnosi sukcesy w nauce, co dodało mu pewności siebie. Z czasem nauczył się nawiązywać kontakty z innymi uczniami, co często działo się przy okazji pomocy kolegom w nauce lub za pośrednictwem zapoznanego już w pociągu do Hogwartu Roberta Croucha, i - choć nigdy nie został duszą towarzystwa - nie był już tak przeraźliwie samotny. Do dziś Lazarusowi dużo łatwiej przychodzi nawiązywanie kontaktów na gruncie profesjonalnym, niż prywatnym. W miarę upływu czasu wakacyjne i świąteczne powroty do domu stawały się coraz trudniejsze. Dorastającego Lovegooda irytowała nadopiekuńczość rodziców, choć wynikała z miłości do niego - zaczął bardzo uważać na to, jakimi szkolnymi historiami i problemami dzieli się z ojcem i matką i uprawiać swego rodzaju “propagandę sukcesu” - rodzice nigdy nie dowiedzieli się o tym, że padł ofiarą wyśmiewania ze względu na swój status krwi, ani że na ostatnim roku zgubił się w Zakazanym Lesie. Małżeństwo jego rodziców trzeszczało w szwach, od kiedy Lazarus pamiętał, ale póki był w domu, troska o niego trzymała ich razem. Po jego wyjeździe do Hogwartu nie mógł już służyć za wypełniacz dla ich związku i ten nie przetrwał próby czasu. Po ich rozstaniu nastoletni Lazarus pozostał z matką. Ojciec wrócił na mugolską stronę Londynu, ale nadal zabierał syna do siebie przynajmniej na dwa tygodnie w czasie wakacji. Lazarus odwiedzał go też w okresie mugolskiego Bożego Narodzenia, choć między nim a dziadkami ze strony ojca, przekonanymi, że czarodzieje to po prostu jakaś sekta, zawsze pozostał dystans. Obecnie rodzice Lazarusa są po sześćdziesiątce i - o dziwo od kilku lat z powrotem utrzymują ze sobą przyjacielskie kontakty. Sam Lazarus odwiedza ich oboje dość regularnie. Nadal ostrożnie dobiera problemy, którymi się z nimi dzieli - teraz bardziej z troski o nich, niż z powodu młodzieńczej buntowniczej natury - i nadal cieszy się ich bezkrytycznym wsparciem. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Lorien Mulciber - 26.02.2026 Lorien bardzo dobrze pamięta swoje dzieciństwo. Może dlatego, że było… po prostu dobrym dzieciństwem. Miała przy sobie oboje rodziców, była rozpieszczoną jedynaczką, która dostawała co chciała, a gdy ojcowie jej i Alexandra się zaprzyjaźnili - zyskała przybranego brata, z którym mogła spędzać dużo czasu i zawsze jeździć na wakacje. Nawet chmury wiszące nad jej główką w postaci klątwy krwi nie miały z początku większego znaczenia. Z pewnością wykształciła w sobie jednak lękowo-unikający styl przywiązania do rodziców. Nie dlatego, że matka była niedostępna czy nieresponsywna, a dlatego, że Lorien zawsze znajdowała pocieszenie w pełnych manipulacji i kłamstwa słowach swojego maledictusa. To on towarzyszył jej od maleńkości, absorbując uwagę dziewczynki. Samotność szybko stała się jej ostoją, w której nikt nie mógł jej skrzywdzić - nie mniej otaczała się ludźmi, którzy ją obdarzali ciepłymi uczuciami lub po prostu na jakimś etapie życia stawali się jej przyjaciółmi z przyzwyczajenia. Jej relacje z rodzicami zawsze były co najmniej poprawne. Szczególnie dobra była relacja z ojcem, który od początku uwidział sobie w córce swoją następczynię w Wizengamocie i nie próbował na siłę dorobić się syna. Adeline Prewett kochała swoje dziecko, nawet jeśli ta miłość objawiała się w szczypaniu za boczki, gdy Lorien sięgnęła po drugi kawałek ciasta. Dziś, gdy rodzice mieszkają przez większość roku na Sycylii - ich relacje są nadal bardzo dobre. To po prostu relacje dorosłych ludzi o podobnych sobie zainteresowaniach połączonych więzami krwi. Czarownica wie, że mogłaby w każdej chwili wrócić do rodzinnego domu, a jednak preferuje życie w Mulciber Manor. Przynajmniej na czas, gdy nie znajdzie własnego miejsca na świecie. W dzieciństwie jej najbliższym przyjacielem był wspomniany Alexander Mulciber. Zresztą różnica jednego roku była tak niewielka, że nawet nie zdążyli za sobą zatęsknić, gdy Lorien jako pierwsza poszła do Hogwartu. Z dzieciństwa pamięta, że Alexander zawsze otaczał się psami wuja Duncana, choć ona sama wolała koty i ptaki, z którymi łączyła ją specjalna więź. Raz miała puszka pigmejskiego, ale puszek jak puszek - umarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Jej najwcześniejsze wspomnienie jest jednym z tych najsmutniejszych. Pamięta jak narysowała swojego wymyślonego przyjaciela, a potem mama zabrała rysunek i była zła. A może smutna? A potem widziała wielu doktorów i oni też byli smutni. Nie myśli o tym zbyt często, bo trudności z którymi się mierzyła za dziecka trwają nadal. Ot urok kobiety skażonej klątwą krwi. Lorien nigdy nie była dobra jeśli chodzi o respektowanie autorytetów. Może dlatego, że szybko odkryła jak perfekcyjnie podrobić podpis ojca i większość rzeczy uchodziła jej na sucho. Za pozostałe występki wystarczyło sypnąć groszem i problem sam się rozwiązywał. Nigdy też nie miała obowiązków domowych, no bo jak to tak. Wszystko za nią wykonywała służba albo stary skrzat domowy. Dopiero w dorosłym życiu opanowała niewielką ilość podstawowych zaklęć z zakresu zajmowania się gospodarstwem domowym. Gotowanie to jednak nadal jest dla niej czarną magią i jak ona - powinno być nielegalne. RE: Mamo dlaczego nie chcesz mnie przytulić - Henry Lockhart - 12.03.2026 Henry nie spedził dużo czasu ze swoimi rodzicami. Gdy miał zaledwie dwa latka, oboje zginęli podczas swojej wycieczki do Francji. Jednak po ich śmierci trafił w najlepsze możliwe ręce: do swoich dziadków. Babcia Henry'ego, Lisa, sama była adoptowanym dzieckiem, więc opiekę nad wnuczkiem traktowała ze szczególnym sercem. Dziennikarka była dla chłopca wielkim wzorem. Uczyła go gotować i robić zdjęcia, pisać i patrzeć na świat we wrażliwy na szczegóły sposób. Natomiast dziadek chłopca, Gregory, był pozytywnym męskim wzorem: jeździli razem na biwaki, uczyli się gry na gitarze i majsterkowania. Wszyscy troje mieli również zwyczaj wspólnego czytania, co zakorzeniło w Henrym miłość do książek. Chłopiec miał więc sielskie dzieciństwo, choć naznaczone stratą. Dziadkowie, mimo, że wychowywali go z miłością, nigdy nie poradzili sobie do końca ze stratą syna. Henry czasem słyszał ich ciche rozmowy, łkanie nad starymi zdjęciami. Żałował, że nie pamiętał rodziców, a ich twarze kojarzył tylko z fotografii. Dzieciństwo spędził w domu na londyńskich przedmieściach. Wychowywał się blisko mugoli, ich kultury. Bawił się z niemagicznymi dzieciakami z sąsiedztwa, kopał z chłopakami piłkę. Wszystko z zastrzeżeniem, by pod żadnym pozorem nie wspominać o magii. Chłopiec jednak najczęściej wolał siedzieć sam w pokoju, z nosem w coraz to kolejnych powieściach przygodowych, zarówno tych magicznych, jak i mugolskich. Polubił też jazdę na rowerze po okolicy. Obecnie Henry stara się powstrzymać od wspominek na temat dzieciństwa, bo niesie mu to za dużo bólu. Kiedy był na siódmym roku w Hogwarcie, jego dziadkowie zachorowali i stracił również ich. Wie, że im dużo zawdzięcza, regularnie odwiedza groby, ale nie otwiera się przed nikim z opowiadaniem o swojej stracie. Stara się wypierać trudne wspomnienia, chować je głęboko pod skorupą. Tak naprawdę jednak często miewa chwile, w których wsparcie kogoś starszego, bardziej doświadczonego jest mu potrzebne. Czuje się jak mały chłopiec wrzucony w brutalny świat. Tak naprawdę tęskni za tamtym domem na przedmieściach i czasami, gdy wszystko było łatwiejsze. |