![]() |
|
[02.05.72, tuż po południu] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze, Mavis & Noemie - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [02.05.72, tuż po południu] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze, Mavis & Noemie (/showthread.php?tid=1576) |
[02.05.72, tuż po południu] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze, Mavis & Noemie - Mavis Chang - 11.07.2023 To nie jest tak, że Mavis zamierzała pomagać z dobroci serca. To co wydarzyło się na sabacie nie dotyczyło ani jej, ani nikogo z jej rodziny - nie miała zatem interesu, by rzucać się na ratunek poszkodowanym, przy okazji głośno wykrzykując, że Voldemort i jego poplecznicy to skończone pojeby, że doprowadzają do tak wielu ofiar i tak licznych zniszczeń. Nie była jednak głupia i miała świadomość, że jeżeli Voldemort będzie rósł w siłę, prędzej czy później jego wzrok skieruje się w stronę Podziemnych Ścieżek i te staną się kolejnym celem jego zainteresowania. To jej rodzina rządziła w Podziemiu i, na tyle na ile ją znała, wiedziała że nie odpuszczą tak łatwo i nie oddadzą władzy bez walki. Wiedziała też, że matka je obroni. To, co mogło napawać ją niepokojem, to lojalność mieszkańców tamtych okolic - czy stchórzą i będą kłaniać się w pas ich nowemu władcy, czy nawet w obliczu zagrożenia będą pamiętać komu winni są lojalność. Nie zamierzała jednak zaprzątać sobie głowy takimi problemami, przynajmniej teraz. Pojawiła się na polanie i wzrokiem omiotła okolicę. Nawet ona musiała przyznać, że to, co tu się wydarzyło przechodziło wszelkie ludzkie pojęcie. Nie zamierzała jednak biegać od namiotu do namiotu i pomagać rannym, bo nie była od takiej roboty. To, co ją interesowało, to wejście do lasu. Żeby pomóc? Może, przy okazji. Może odnajdzie w niej bogatego paniczyka, za którego zażąda okup, a bogata rodzina bez zastanowienia zasili jej konto soczystą sumą? A może znajdzie tam różdżkę jakiegoś zamaskowanego idioty, który za wszelką cenę będzie chciał odzyskać własność, a ona zagrozi, że jeżeli nie stanie się posłusznym pieskiem jej rodziny, zdradzi jego tożsamość? Opcji było wiele, każda brzmiała pięknie. Zapisała się listę wolontariuszy, choć mina kobiety odnotowującej kto wyrusza do lasu była raczej nietęga. Brew Mavis uniosła się lekko, jakby w oczekiwaniu na to, co ta powie. - Nie posądzałabym Cię dobre serce i chęć pomocy poszkodowanym, Delacour. Z tej strony cię nie znałam - skomentowała spokojnie. Nie wnikała, jaki cel w wędrówce po lesie ma Noemie, bo nie by to jej interes, a Mavis znana była z tego, że jeżeli coś nie dotyczyło jej rodziny lub jej osobiście, kompletnie się tym nie interesowała. RE: [02.05.72, tuż po południu] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze, Mavis & Noemie - Noémie Delacour - 11.07.2023 Noémie nie miała zamiaru pomagać z dobroci serca. Przybyła na miejsce, z tego prostego powodu by inni ludzie widzieli, że pomaga, by wiedzieć co robi druga strona, przeciwnicy Czarnego Pana i na końcu z bardzo samolubnego powodu - by widzieć popłoch i reakcję na to co poplecznicy Voldemorta, grupa do której sama należała, ostatnio zrobili. Wyglądało na to, że wynik tych obserwacji może być bardzo przyjemny, i da jej dużo weny i motywacji do tworzenia kolejnych swoich dzieł. Czy Czarny Pan skieruje swoją uwagę na Podziemne Ściezki? Zapewne prędzej czy później tak, jednak czy będzie im zależeć na całkowitej kontroli tego miejsca i przez to rozciąganie swoich środków i osób do tego zadania? To miejsce raczej nie będzie problematyczne i wychodzić z siebie by walczyć ze zwolennikami Czarnego Pana. Nie mieli się chyba aż tak czego obawiać, lista ważniejszych celów i wrogów do wykończenia była długa. Przynajmniej Noémie uważała, że była to kwestia do dogadania, porozumienie było możliwe i nie ma potrzeby wchodzenia na wojenną ścieżkę. Noémie nie miała zamiaru pomagać każdemu po kolei, ważne, żeby inni ją tutaj widzieli z zatroskaną miną poruszającą sie w wielu miejscach i z uwagą przeczesująca teren. Jako artystka musiała przecież być prawdziwym filarem społeczności, prawda? Poza tym, jak to mówią najciemniej pod latarnią czy jakoś tak. -To dla mnie niezmiermy zaczyt, że mogę do czegokolwiek przydać sie w tym trudnym momencie. powiedziała kobiecie, u której rejestrowała się jako wolontariuszka, oczywiście z oczarowującym uśmiechem. Sparowanie akurat z Mavis na pewno było zabawne, jednak przynajmniej nie będzie nudno, co było zdecydowanie plusem tej całej sytuacji. -Ma chère, ranisz mnie niezmiernie, nie uważasz, że artyści z natury mają dobre, wrażliwe serca? Jak inaczej mamy dostrzec piękno otaczającego nas świata? powiedziała trzymając teatralnie rękę na sercu, jednak jej spojrzenie wskazywało na to, że wyjątkowo dobrze bawi się w zaistniałej sytuacji. !F5 RE: [02.05.72, tuż po południu] Rachunek sumienia - po wielkiej wichurze, Mavis & Noemie - Pan Losu - 11.07.2023 A więc zdecydowaliście się przemierzać Knieję...Natrafiliście na masę połamanych drzew i powyrywanych krzewów, które runęły na ścieżkę prowadzącą do Doliny. Musicie usunąć je z drogi, żeby umożliwić przejazd wozom. To ciężka praca z użyciem mięśni i zaklęć translokacyjnych, którym nie podołają osoby posiadające mniej niż ◉◉○○○ w obu statystykach. Jeżeli nie podołaliście, pole zwolni się dla innej grupy. |