![]() |
|
ToBe – kruk Millie - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: ToBe – kruk Millie (/showthread.php?tid=2781) |
RE: ToBe – kruk Millie - Peregrinus Trelawney - 17.08.2026 24 października 1972
Mills, słuchaj, było wczoraj w Prawach Czasu drążenie lampionów, co mnie zainspirowało, żeby sobie coś takiego ustawić też u siebie na Samhain. Trochę świątecznej atmosfery temu zakurzonemu domowi dobrze zrobi. Czy ty umiałabyś takie warzywo wydrążyć? Nie czuj presji, ale jak wiesz, ja mam dwie lewe ręce do takich rzeczy, to nawet nie próbuję. Peregrin RE: ToBe – kruk Millie - Ceolsige Burke - 22.08.2026 Mała sówka tradycyjnie zaaferowana zatoczyła kółko pod sufitem. Inaczej jednak niż zazwyczaj podrzuciła tylko kopertę i natychmiast poleciała w dalszą drogę ukradkowo ścinając zakręt przy najbliższym zaułku. Pozostawiona koperta była brązowa, z tłoczonym wzorem klonowych i bukowych liści. Zalakowana purpurowym kręgiem miękkiego wosku. Byłą nieco wypukłą jakby w środku był jakiś dodatkowy element. Po otwarciu z wnętrza wychynął delikatny aromat morza. Wewnątrz był złożony brązowy list na miękkim papierze także z tłoczonym wzorem klonowych i bukowych liści. Na nim elegancko wykaligrafowanym pismem stały rzędy czarnego tuszu. Londyn, 21.09.1972
Droga Mildþryþ, Żywię nadzieję, że list mój zastanie Cię z w dobrym zdrowiu. Wydaje się, że nastroje w Londynie nieco się uspokoiły i choć trochę nasza społeczność poddała się bardziej tradycyjnym aktywnościom. Mam nadzieję, że i ty miałaś okazję zaznać trochę spokoju. Chciałabym jednocześnie złożyć Ci tradycyjne życzenia obfitości i zdrowia z okazji nadchodzącego mabon. Niech starczy ci sił i środków by powrócić do pełnej sprawności byś mogła ponownie zawodowo nękać mój uczciwy przybytek. Żeby sytuacja serca stała się "pewna" bo ciekawość mnie kłuje by wiedzieć czy istnieje ktoś pasujący do Ciebie, a skoro by istniał to kim by się okazał. I w końcu, z odrobiną czułej złośliwości życzę by łaska bogini oświetliła coś na tyle długo byś mogła zamienić to w obraz. Od początku do końca. Z wyrazami sympatii
Ceolsige Burke
W środku poza listem znajdował się jeszcze niewielki przedmiot przypominający małą różdżkę. Po wyjęciu okazał się niewielkim pędzlem o pękatym, lśniącym włosiu w kolorze żółtym przenikającym w czerwień, jak płomień. Wydawał się wyrastać wprost z kawałka czerwonego koralu, który był osadzony na trzonku owiniętym czarną skórą rekina. RE: ToBe – kruk Millie - Ceolsige Burke - 06.09.2026 Mała płomykówka wydawała się dziwnie rozentuzjazmowana kiedy szybko trzepocząc skrzydełkami próbowała zrzucić gdziekolwiek buletkowo zieloną kopertę z purpurowym, okrągłym lakiem. Kiedy w końcu zostawiła kopertę, jeszcze zamachała skrzydełkami jakby chciała wskazać na wagę dostarczonej wiadomości. Londyn, 24.09.1972
Droga Mildþryþ, Jestem doprawdy urzeczona strumieniem emocji zawartym w rozbudowanej treści twego ostatniego listu. Nie mniej znajduję twoje ostatnie artystyczne dzieło przyjemnie zajmującym i osobistym za co wyrażam wdzięczność. Liczę jednocześnie, że twoja rekonwalescencja przebiega sprawniej niż ubywa dni wolnych od zadań zawodowych. Ostatnio w moje posiadanie trafiła pewna właściwość lub może raczej nieruchomość, która wydaje się ciekawą zagadką. Zastanawiałam się czy może nie zaciekawiłaby by Ciebie lub może kogoś z twoich krewnych od strony matki. Dziwna właściwość wydaje się być pozostałością po magii uwolnionej w noc pożarów i mieć związek z dziwnym limbo o jakim wspominają relacje z wydarzeń Beltane. Nie chcę nadwyrężać twojego zdrowia wiec potraktuj to proszę jako zupełnie swobodne zaproszenie do odwiedzenia Crossroads. Wróciłam już do Londynu i nie planuję przez najbliższe kilka dni go opuszczać. Z wyrazami "walenia"
Ceolsige Burke RE: ToBe – kruk Millie - Christopher Rosier - 10.09.2026 26.10. Otrzymałaś szatę oraz krótki liścik z prośbą, aby nie pisać do niego więcej w takim tonie. RE: ToBe – kruk Millie - Sebastian Macmillan - 10.09.2026 —23/10/1972—do listu dołączono półprzezroczysty woreczek z próbkami herbatników, które mają wytłoczone symbole kowenu. w środku znajduje się też ozdobna karteczka z życzeniami spokojnego Samhain.Londyn, 23 października 1972 Mildredo, o ile mnie pamięć nie myli, masz wyjątkową dobrą rękę do wszelkich sztuk plastycznych. Zdradź mi, proszę, czy równie sprawnie posługujesz się zaklęciami tnącymi nożykami do wydrążania? Niechętnie to przyznaję, ze względu na ogromne pokłady szacunku, jakie mam w stosunku do swoich sióstr i braci w wierze, jednak… W tym roku nie zostałem zaproszony na coroczne warsztaty z przygotowywania warzywnych lampionów. Zostałem pozostawiany sam sobie. Wyobrażasz to sobie? W każdym razie pomyślałem, że mógłbym zamówić takowy lampion u Ciebie. Chociaż po przeprowadzce z Nokturnu do kwatery głównej nie potrzebuję wiele, tak chciałbym mieć w swojej celi coś, co pomogłoby mi się dodatkowo cieszyć nadchodzącym świętem. Czy mogę liczyć na Twą pomoc? Pozdrawiam,
Sebastian Macmillan
PS. Jak się miewa Alastor? Mam wrażenie, że ostatnimi czasy jakoś ciężko mi na niego wpaść… RE: ToBe – kruk Millie - Jonathan Selwyn - 11.09.2026 Do listu dołączono paczkę szwajcarskich czekoladek Londyn, 28.10.1972 Millie, mam nadzieję, że październik był dla Ciebie dość sympatyczny. Wybacz, że napiszę wprost, ale nid chcę marnować Twojego cennego czasu moja droga. Samhain się zbliża i wraz z nim pewne wymagania odnośnie domowych dekoracji, a ja nie lubię pozostawiać tak ważnych kwestii przypadkowym artystom. Czy byłabyś tak miła i przygotowała dla mnie warzywny lampion? Oczywiście zapłacę za niego. Byłoby mi też szalenie miło gdybyś dodała do niego nieco więcej koloru, ale nie chcę dyktować Ci Twojej artystycznej wizji. Szalenie dziękuję. Jonathan RE: ToBe – kruk Millie - Sebastian Macmillan - 11.09.2026 —25/10/1972—
Mildredo,
Och, rzeczywiście. Chyba powinienem wywiesić jakieś ogłoszenie przed wejściem do kamienicy, że chwilowo nie można mnie znaleźć pod tym adresem i że można mnie znaleźć tylko w kwaterze głównej kowenu. Tylko, czy to przypadkiem nie będzie zachęta dla potencjalnych złodziei? Z drugiej strony… I tak nie mam tam nic cennego, zwłaszcza po tym, jak po Spalonej Nocy wszystkie meble ufajdało mi tą dziwną sadzą. Co się zaś tyczy Samhain: jeszcze nie wiem gdzie mnie pośle Matka. Kowen wydaje się mieć dość poważne plany względem najbliższych obchodów, skoro chcą rozstawić się w tak wielu miejscach. Little Hangleton, Dolina Godryka… Słyszałem też coś o tym, że kilka straganów ma pojawić się na Ulicy Pokątnej. Zapewne i tam wyślą ze dwie kapłanki, żeby reprezentowały organizację. Postaram się z nim pomówić po obchodach. Już na sabacie z okazji Lithy był nieco… nieswój… A przecież wówczas miał za sobą tylko atak na Beltane. Po tym wszystkim, co się wydarzyło w ostatnich miesiącach, nic dziwnego, że może potrzebować dodatkowego wsparcia. Jeśli będziesz czegoś ode mnie potrzebować, to pisz o każdej porze. Pozdrawiam,
Sebastian
odpowiedź na wiadomośćRE: ToBe – kruk Millie - Ceolsige Burke - 12.09.2026 Mała płomykówka nadleciała z samego rana 25.10. Nieśmiało wylądowała i rozglądała się za adresatką. Delikatnie odłożyła butelkowo zieloną kopertę z okrągłym purpurowym lakiem. Niezdarnie pochylając się na nóżkach trąciła ją dziobem i przesunęła w stronę adresatki. Ledwo to uczyniła podskoczyła i poderwała się do lotu powrotnego. Londyn, 24.10.1972
Droga Mildþryþ, Twój list rzeczywiście miło mnie połechtał. Akuratnie prowadzę eksperymenty nad środkami do przechowywania higroskopijnych proszków. Postanowiłam także sprawdzić pogłoski o dziwnych właściwościach procesu wytwarzania przedmiotów związanych z Samhain. Przykro mi lecz niestety nie będę w stanie dostarczyć Ci rzeczonego pojemnika. Dziwna przypadłość dotykająca proces ich wytwarzania zdaje się istnieć rzeczywiście. Niezależnie od wkładanego czasu i wysiłku wszelkie próby wytworzenia przez moją osobę pojemnika dla Ciebie kończą się porażką. Z zawstydzeniem przyznaję, że tym razem nieznane fatum wygrało. Na dziś dzień nie potrafię określić jego natury. Niemniej zdaje się, że nie dotyczy to tylko mojej osoby. Odnoszę wrażenie, że od czasu pożogi omeny i wróżby zdają się oddziaływać swoimi kaprysami mocniej na nasz los. Oczywiście gdybyś mimo to miała w intencji wykonać lampion, którym mogłabym udekorować okna to byłabym wdzięczna. Zależnie od kapryśnych wyroków losu przyjmę też zupę dyniową. Z wyrazami sympatii,
Ceolsige Burke
P.S. Dziadek kiedyś wspominał, że u Moodych jest dobre porzekadło: dobry czarnoksiężnik w lochu, lepszy w grobie. Czasy się zmieniły ale zwyczaje zdaja się takie same. RE: ToBe – kruk Millie - Peregrinus Trelawney - 19.09.2026 26.10.1972
Millie, jest w rzeczy samej zajebisty. Dziękuję Ci stokrotnie. Doceniam symbolikę. Aż szkoda ten lampion wystawiać na przestrzeń wspólną, ale nie mam gdzie postawić u siebie w sypialni. Nie ma tam gdzie palca wcisnąć. Znasz kogoś, kto robi pojemniki na proch? Zamówiliśmy całymi Prawami u Ollivanderów, ale mój niestety nie dotarł. Mieli z nim jakieś problemy. Peregrinus RE: ToBe – kruk Millie - Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.09.2026 Londyn, 24.10.1972
Thunder, Wiem, że umiesz malować, a potrafisz grzebać w dyniach i innych warzywach? Przydałby mi się samhainowy lampion. Stonks |