![]() |
|
[Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26) +--- Wątek: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello (/showthread.php?tid=5812) |
RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Dearg Dur - 01.06.2026 Marco słuchał słów Henryka z rosnącym zaskoczeniem, co jakiś czas wchodząc mu w słowo, ale nie by przerwać, ale dać upust niedowierzaniu całej sytuacji. Henry przypatrując mu się mógł odnieść wrażenie, że jego reakcje i emocje są autentyczne. – Potwór? Zamknięci? O rany, nie ja… ja byłem tutaj od końca swojej zmiany i no… i tak, ona miała tę klątwę, z resztą podobnie jak jej koleżanki. Przyjeżdżały tu razem, bo nasze lecznicze źródło pomagało im wyciszyć stwora. Albo moje masaże, albo… albo oba nie wiem. Nie mówiły o tym w co się zmieniają, ale podejrzewam, że tak no… pani Seo-yeon mogła mieć coś… mogłaby mieć coś wspólnego z… z żabą? Nie podejrzewałem, że ten cały bajzel to przez nią, bo w tym roku ona nie zameldowała się w… nie zameldowała…. ej typie weź odpuść! – fuknął nieoczekiwanie w stronę wpatrującego się weń Leviathana – weź człowieku, co uważasz, że to ja Was zamknąłem?! Przestań się tak we mnie wgapiać nic nie Ci nie zrobiłem przecież, to jakieś przesłuchanie? Dobry glina, zły glina? Ja… ja jestem niewinny! Nie miałem pojęcia, że co rano sprzątam po jakimś potworze ze śluzem! RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Henry Lockhart - 03.06.2026 Rzucił okiem na groźnie wyglądającego Leviathana, po czym znowu skierował wzrok na Marco. Nie wyglądało, żeby facet kłamał. Rzeczywiście był poddenerwowany całą sytuacją. – Nic cię o nic nie oskarża – rzekł poniekąd w stylu dobrego gliny. – Chodzi tu o dobro twojej klientki i całego kurortu. Wiesz doskonale, że ten potwór w grocie jest kurewsko niebezpieczny. A jakby ktoś się o tym dowiedział i przypadkiem opisał to w jakiejś gazecie… To nie była groźba per se. Raczej zarysowanie pewnego ryzyka. – Chcemy pomóc przywrócić ją do dawnego stanu. Ale będziemy potrzebować twojego wsparcia. Czy wiesz może, gdzie są obecnie panie Atsá i Nala? Czy to możliwe, że pokłóciły się z Seo-yeon, ona się zdenerwowała i zmieniła w potwora? – To pytanie skierował również do Leviathana. Nie wiedział, jak działała klątwa maledictusa. Czy przykre doświadczenia mogły ją aktywować? RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 03.06.2026 Chyba źle patrzył na tego całego typa bo ten wzruszył się w pewnym momencie strasznie. Eh, szkoda. Leviathan skrzywił się nieco na jego wybuch, ale chyba pomogło to bo przynajmniej jego twarzy poruszyła się odrobinę. Nabrała więcej życia… ludzkości. Czy jakoś tak. Zerknął na Henryego, kiedy ten odwrócił wzrok w jego stronę, ale nic nie powiedział. Przecież nie będzie przepraszać. — Jest to prawdopodobne. Zmiany wynikają z gwałtownych stanów emocjonalnych — odpowiedział Lockhartowi.RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Dearg Dur - 03.06.2026 – To jest raczej wyjątkowo nieprawdopodobne! – wciął się zdecydowanie poddenerwowany Marco, którego spokojna i przyjemna prezencja zniknęła zupełnie, gdy włoski temperament wziął górę. – Gdybyście je tylko zobaczyli razem, to byście zrozumieli. Były sobie jak siostry! Bardziej! Był sobie bliższe jak siostry. Nosiły to samo brzemię i wspierały się jak nikt nigdy! Uh… Oczywiście, że nie chcę żeby ośrodek ucierpiał. Kto normalny chciałby, żeby ośrodek ucierpiał, przecież to raj na ziemi?! Trzeba natychmiast poinformować dyrektora. Zamknęliście w ogóle tego potwora w środku? Cały czas nie możemy ustalić jak się pojawiał wewnątrz, te drzwi wejściowe nawet zostały wymienione, myśleliśmy że to jakiś roślinny szlam, albo działanie poltergeista, który wie jak zagęścićminerały w… uh… Panie… one są… – za dużo myśli, coraz bardziej z resztą infekowane językiem włoskim, stawały się coraz trudniejsze do wyłapania. – One powinny być, powinny być w restauracji teraz, zwykle grywają do późna w gargulki przy naszym lokalnym winie, albo po prostu grają, chociaż, bez trzeciej nie grały w tym roku jeszcze ani razu… – dodał smutno, uciekając wzrokiem w kierunku, w którym - za kuchnią i kilkoma ścianami - była część restauracyjna przeznaczona dla gości, a nie dla personelu. RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Henry Lockhart - 04.06.2026 Cholera… Chyba nie zamknęli tego potwora. Po prostu za dużo się działo, musieli uciekać z tej przeklętej łaźni. Mogli się nie przyznawać, a jednak sprawa wymagała rozwagi. Strategicznego myślenia. – Musieliśmy stamtąd szybko uciekać. Trzeba sprowadzić tam ochronę. Chyba Basil po nich poszedł, ale warto, żeby jeszcze komuś powiedzieć. Ważne, żeby szybko działać– podparł boki rękami. – Marco, przejdź się tam z ochroną, jeśli możesz. A ja i Leviathan pójdziemy do Atsy i Nali. Chyba, że wolisz sprawdzić łaźnię, a ja i Marco z nimi pogadamy? – dopytał Rowle'a. Zorientował się, że zaczął proponować rozwiązania i nawet trochę zarządzać innymi. Wydało mu to się bardzo dziwne. I fajne. Dobrze się czuł w takiej roli. – Musimy wiedzieć, gdzie znajduje się maledictus i jak najszybciej doprowadzić ją do dawnej postaci. Najlepszym sposobem na to będzie poznanie prawdy – podsumował raczej dla samego siebie. RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 05.06.2026 Słuchał słów Marco, który wydawał się być absolutnie przekonany o tym, jak dziewczyny się uwielbiały, a mimo tego, kiedy podnieśli przy solankach zdjęcie ku górze, nawołując do potwora by przypomniał sobie te piękne chwile – w końcu każda z dziewcząt śmiała się na fotografii od ucha do ucha – wszystko się pogorszyło. Leviathan podejrzewał że albo nie było tak kolorowo, albo coś ostatnio musiało się między nimi popsuć. To nawet nie musiała być złość, a żal co do tego co więcej nie miało prawa już zaistnieć. — Pójdę sprawdzić, jak mają się drzwi — zwrócił się do Henry'ego. Powstrzymał się jednak od uwagi żeby uważał na siebie, bo jeśli wszystkie trzy panny były maledictusami to równie dobrze mógł właśnie iść budzić dwa kolejne. — Wy porozmawiajcie z Atsy i Nali. RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Dearg Dur - 08.06.2026 Marco nieco uspokoił się na kolejne słowa i podniósł się ze swojego miejsca, przystając na propozycję podjęcia działania. Rzucił kilka słów po włosku swojej powracającej z przekąskami towarzyszce i wszyscy w pośpiechu opuścili to miejsce, rozdzielając się na korytarzu… HenrykRestauracja wyglądała tak surrealistycznie, wobec odoru i wewnętrznej szarpaniny kobiety, która była pochłaniana przez bestię w niej. Przez klątwę. Tu dla odmiany pachniało aromatyczną solą, owocami i pieczonym mięsiwem, wszędzie unosiła się aura śmiechów, a nad głowami gości przepływały leniwie syreny w przeszklonym, wypełnionym wodą suficie. Marco bardzo cicho poprosił o możliwą dyskrecję, żeby nie wzbudzać paniki u innych gości, po czym głową wskazał siedzące nad basenem kobiety. Czarnoskóra afrykanka szczyciła się piękną jasną grzywą kręconych włosów i grała teraz na bębnie, akompaniując rdzennej amerykance o orlim nosie, która przygrywała senną melodię na flecie ozdobionym kilkoma piórami. Obie oczywiście przestał grać, gdy dwaj mężczyźni do niej podeszli. Cała grupka była teraz na uboczu, z wnętrza hotelu dobiegły ich włoskie pokrzykiwania, ale całą czwórka była skupiona wyłącznie na sobie? – Marco co się dzieje? Wyglądasz na bladego chłopcze. – zapytała z mocnym akcentem flecistka. LeviathanDroga powrotna do łaźni nie zajęła mu dużo czasu, właściwie tę ścieżkę miał już całkiem nieźle wydeptaną. Oczywiście nie zaryglowali drzwi, teraz gdy do nich podszedł zobaczył, że nawet dziecko mogłoby je zamknąć od zewnątrz. Ba! Mechanizm był tak prymitywny, że mogłoby to zrobić nawet zwierzę. Co jednak bardziej przyciągnęło uwagę Leviathana, to to, że ze środka dobiegał go zamiast odgłosów walki i szamotaniny dochodził do niego tylko i wyłącznie cichutki, nieregularny pluskot wody. RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 08.06.2026 Droga prowadząca na nowo do łaźni była wręcz banalnie łatwa, szczególnie kiedy człowiek zdawał się całkowicie wyrwać się z działania cytrynówki, która skończyła żałośnie rozbita na kafelkach, kiedy wcześniej zeszli po schodkach z Basilem. Szkoda tylko, że dotarcie pod drzwi nie wydawało się przesadnie pokrzepiające, bo te może nie stały otworem, ale okazały się całkiem łatwe do otwarcia. Banalnie wręcz. Rowle przyjrzał się mechanizmowi nie tyle okiem znawcy, bo się na mechanizmach zwyczajnie nie znał, ale chciał sprawdzić czy drzwi w ogóle dało się na powrót zamknąć – w końcu wcześniej musieli je wywarzyć, żeby wydostać się z solankowej groty. Nie ważne jaki był wynik tych pobieżnych oględzin, zaraz uchylił je nieco i początkowo nasłuchiwał tylko. Odpowiedziało mu ciche plumkanie wody, co faktycznie można było uznać za ciekawe, szczególnie że jeszcze chwilę temu mieli tutaj chmury dławiącego gazu i szamoczące się monstrum. Otworzył drzwi szerzej i powoli, ostrożnie ruszył w dół. Schodek po schodku, krok za krokiem, chcąc rozeznać się w sytuacji panującej w grocie. Drzwi starał się zostawić za sobą nieco uchylone, w razie gdyby wciąż w powietrzu były nieprzyjemne opary, a kiedy schodził w dół starał się pochylać, tak by szybciej mógł rozejrzeć się po sali. Nie zszedł też na sam dół, zatrzymując się w momencie, kiedy miał ogląd na całe pomieszczenie (nawet jeśli miał na tych schodach do tego kucnąć). //percepcja ◉◉○○○ na rozejrzenie się po solankowej grocie
[roll=N] RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Henry Lockhart - 08.06.2026 Dziwnie było wejść do restauracji, gdzie wszyscy wydawali się kompletnie nieświadomi potwora, który czaił się na dole w łaźniach. Henry natychmiast zauważył dwie kobiety ze zdjęcia: Afrykankę i rdzenną Amerykankę. Grały na instrumentach jakąś melodię, której chłopak nie kojarzył. Podszedł do nich razem z Marco. Miał nadzieję, że zrozumieją, że ich przyjaciółka jest w potrzebie. Same ponoć cierpiały przez tę samą klątwę. – Mam do pań sprawę. Chodzi o pań przyjaciółkę, Seo-yeon. Byłem przed kilkoma chwilami w grocie z dwoma moimi kolegami i chyba znaleźliśmy ją w bardzo złym stanie. Takim, który zagraża nie tylko jej, ale ludziom w kurorcie – rzekł jak najuprzejmiej potrafił. – Wiem, że byłyście z Seo-yeon przyjaciółkami. – Ponownie uniósł pocztówkę, by pokazać ją kobietom. – Wasza pomoc byłaby tu nieoceniona. Spojrzał na kobiety z nadzieją, że zgodzą się pomóc w ustabilizowaniu ich koleżanki. RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Dearg Dur - 11.06.2026 Henry– Jak to, znaleźliście ją? Przecież Seo-yeon nie zameldowała się w tym roku w hotelu… – wyraźnie zdziwiła się flecistka, potrząsając z niedowierzaniem głową. – Nawet bardzo ubolewałyśmy z tego powodu, pamiętasz Marco? Zamówiłśmy nawet sowę, żeby upewnić się, że nic się nie…– umilkła gwałtownie, gdy milcząca dotąd czarnoskóra kobieta podniosła się energicznie ze swojego miejsca, pozostawiając swój bęben obok niewysokiego leżaczka, na którym dotąd wypoczywała. – Prowadź nas do niej – zakomenderowała władczo, w wyraźny sposób opanowując i spowalniając swój oddech. Stało się niemal od razu jasne, że nie trzeba ich przekonywać bardziej. Druga skinęła głową w skupieniu i bez słowa wstała, aby z instrumentem podążyć z grupą. Całą czwórka ruszyła do solankowej groty… LeviathanCytrynowe alkoholowe Limoncello wywietrzało, podobnie jak przez uchylone drzwi uleciał zielonkawy gaz, który jeszcze przed momentem tak bardzo ich dławił. Drzwi, które pozostawili w takim stanie, nie dało się zamknąć mechanicznie, ale zawsze mogli posłużyć się magią, ustawić je w miejscu i zakleić zabezpieczyć… To jednak obecnie nie miało większego znaczenia skoro podziało się jak się podziało. Jama w środku była ciemna, ale nie całkowicie. Nieliczne magiczne kryształki oświetlały rozległy basen podziemnej solanki wciąż emanując mdlisto złotawym-zielonkawym światłem, w nieco ironiczny sposób komentując otoczenie. Woda… zdawała się być teraz gęstsza, przypominająca zupę. Zdawała się mętna i zielonkawa, choć to mógł być efekt kryształków. Mały solar przywołany przez Henryka zdążył zniknąć. Najważniejsze jednak majaczyło w dość sporej obecnie odległości od niego. Kilka metrów od zejścia wyraźnie zarysowywała się kopulasta sylwetka. – Ughłeee… – dobył się jęk, gdy istota uniosła parę wciąż oblepionych mułem i śluzem dłoni, jakby poddając je pozbawionym nadziei oględzinom. ![]() |