Secrets of London
[Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello (/showthread.php?tid=5812)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 27.04.2026

- Te oczy co? Równie dobrze może być taka jej uroda. Klątwa maledictusa nie objawia się zmianą wyglądu. Nie taką - a oczy na zdjęciu patrzyły, jakby nie patrzeć, w ten sam sposób jak Heleny czy jego.

Wysłuchał dalej jednego, a potem drugiego, samemu chyba nie będąc pewnym jak najlepiej było ugryźć tę sytuację. Rozwodzenie się nad tym, co najlepsze było dla maledictusa, według niego miało prawo działać tylko na krótką metę. Los dziewczyny i tak był już dawno przesądzony, bo tak czy inaczej była martwa. Bardziej powinni się zainteresować tym, co było dobre dla nich.

- Jeśli sforsujemy te drzwi, o ile w ogóle je forsować musimy, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że tylko zwrócimy tym czyjąś uwagę. Więc nie ważne co z nimi zrobimy - mruknął. W najlepszym wypadku będzie to uwaga pracowników, w najgorszym samego maledictusa który postanowi ten przytulny kąt opuścić i wyrwać się na wolność.
Leviathan podniósł się i wychylił zza barku. Maledictus chyba wciąż był zajęty walczeniem sam ze sobą, dlatego chciał przeskoczyć na schody, unikając przy tym szlamu.


// sugeruję się informacjami z tego posta, odnośnie tego co jeśli chcemy opuścić barek i biorę poprawkę na to, że teraz możemy robić jedną akcję, dlatego rzucam na af ◉◉◉○○, że spróbować dostać się na schody i mieć stamtąd lepszy kąt na drzwi

[roll=Z]



RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Tego się nie spodziewaliście! - Dearg Dur - 27.04.2026

Leviathan podjął decyzję i ruszył jako pierwszy sprawnie omijając lepiącą się maź, mimo że jej struktura fluktuowała, to przybywała w niektórych miejscach to odsuwała się jak morze wycofujące się ze stref pływowych. Nieprzewidywalność przeklętej substancji jednak dała mu raczej przestrzeń by bez przeszkód w kilku susach o nierównomiernej długości dotrzeć do pierwszych stopni schodów, którymi ledwie przed chwilą tutaj zeszli.

Wykorzystał to Henry, swoim czujnym okiem podglądając starszego towarzysza podróży i krok w krok przemieszczając się za nim, z podobnym sukcesem docierając do schodów. Ostatni był Basil, który wahał się nad użyciem translokacji o ten moment za długo by wykorzystać „kroki” Rowle’a. W końcu jednak i on zaskakująco zwinnie przeskoczył murek i stylem pijanego mistrza dotarł do pozostałej dwójki.

Za nimi rozległ się przeraźliwy skrzek przepleciony z kobiecym gardłowym krzykiem, który zaraz potem ponownie utonął w mazi. Walka trwała.

A przed nimi drzwi, które już - po empirycznym sprawdzeniu - były nie tylko zamknięte ale i zablokowane co musiał uczynić ktoś lub coś od zewnątrz. Sam podmuch wiatru by nie wystarczył. Wolność jednak pozostawała na wyciągnięcie ręki…

Sforsowanie drzwi wymaga dwóch sukcesów, w tym minimum jednego „siłowego” (na AF lub czar z wybranej szkoły magii)



RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 27.04.2026

Przeskoczył barek i w paru susach znalazł się na schodkach, którymi wcześniej dostali się do solankowej groty. I całe szczęście - wyszło mu to dobrze i nie tylko jemu, bo ostatnie czego chcieli to żeby któryś z nich się przewrócił lub chociażby potknął. Wpadnięcie w maź tylko by wszystko skomplikowało, a tak mogli obejrzeć sobie te drzwi z bliska, kiedy już całą trójką przed nimi stanęli. Jak się okazało, były zamknięte. Szarpnięcie za klamkę w niczym nie pomogło, więc albo zadziałała magia, albo ktoś zwyczajnie postanowił ich tu zamknął. Rowle zmarszczył brwi na tę rewelację, bo skoro tak, to może i ktoś nie chciał by tajemnica szanownej panienki, która właśnie o swoje życie walczyła z mieszkającą w niej, czarnomagiczną bestią, wyszła na światło dzienne. Postanowił uderzyć barkiem w drzwi i próbować w ten sposób je otworzyć.


// af ◉◉◉○○ na wyważanie drzwi z bara

[roll=Z]



RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Henry Lockhart - 28.04.2026

Kiedy znalazł względnie bezpieczną ścieżkę, przebiegł za Rowle'em, unikając obrzydliwego, bulgoczącego szlamu. Udało się im znaleźć na tyle blisko drzwi wyjściowych, by móc spróbować je otworzyć. Okazało się jednak, że najprawdopodobniej zablokowano je od zewnątrz. Co za sukinsyn więzi niewinnych turystów w jednym pokoju z bagnistą bestią?

Dobra. Teraz albo nigdy. Henry wziął głęboki oddech, spojrzał na Leviathana i ruszył w jego ślady. Przypomniał sobie treningi karate. Musiał zachować spokój. Uspokoić walące w piersi serce. Wziąć oddech i po prostu wykonać ten sam ruch, którego nauczył się na zajęciach. Łatwizna. Tym samym, tuż po tym, jak Rowle uderzył w drzwi, wycelował w nie solidnego, wysokiego kopniaka.

Rzucam na AF III, kopnięcie drzwi. Korzystam z przewagi Walka wręcz.

[roll=Z]


RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Dearg Dur - 12.05.2026

Mężczyźni mocowali się z drzwiami i w końcu udało im się zaczerpnąć świeżego powietrza gdy wypadli na niewielki kamienny dziedziniec przed wejściem do term. Łuna unosząca się nad główną częścią kurortu zdawała się wręcz nierealna. Piękne migotliwe światła unoszące się przy ścianach luksusowego hotelu, śmiechy i rozmowy dochodzące znad basenu i otwartej części restauracji…

Grupa nie traciła jednak czasu. Basil oddzielił się od nich bardzo szybko idąc z informacjami o ataku prosto do dyrektora SPA prosząc też pozostałą dwójkę o dyskrecję w trakcie pozyskiwania informacji. Henryk i Leviathan zostali z kolei zaprowadzeni przez jedną z recepcjonistek do kantyny dedykowanej pracownikom, gdzie obecnie przebywał Marco.

Pomieszczenie znajdowało się na parterze głównego hotelu, ale od wschodniej strony, z widokiem na drugą część miasta i pofałdowany, górzysty teren Calabrii. Było niewielkie, o wiele bardziej skromne, choć przestronny taras zapewniał przebywającym tu zatrudnionym odrobinę powietrza i wytchnienia. Za małym barkiem nikogo nie było, tutejsi najwidoczniej mogli wlewać sobie z beczek do skutku, aby było czym popić jedzenie zabrane prosto z kuchni. Znajdowali się tu głównie teraz pracownicy techniczni, masażyści, kosmetyczki, sprzątacze, Ci którzy mieszkali w hotelu na stałe oraz Ci, którzy przyjeżdżali do pracy tylko na sezon. Skromne stoliki wystarczyły by przy drinkach i winie omówić trudy dnia i wymienić najświeższymi anegdotami „z frontu”.

Dziewczyna wskazała siedzącego na tarasie roześmianego Włocha - śniadego, barczystego dwudziestolatka, który właśnie próbował flirtować z jedną z kelnerek, która dzisiaj najwidoczniej miała wolne. Sądząc po jej wlepionym w niego spojrzeniu, szło mu całkiem nieźle.




RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Henry Lockhart - 13.05.2026

Kiedy drzwi się przed nimi otworzyły, Henio raptownie wypadł z pomieszczenia, niemal się wywalając. Przez chwilę rozkoszował się czystym, pozbawionym smrodu powietrzem. Nadal czuł się brudny, jakby przed chwilą wrócił z jakiegoś bagniska. A jednak... oddychał.

Odgarnął obiema dłońmi włosy z twarzy, przez chwilę przytrzymał je w miejscu. Musiał się skoncentrować na zadaniu. Znaleźć Marco i uzyskać odpowiedzi.

– Spokojny wypoczynek, co? – wymusił uśmiech w stronę Leviathana. Bądź co bądź, wspólnymi siłami przetrwali ten syf.

Chłopak ściskał w ręku znalezioną za barem fotografię. Przeszedł za recepcjonistką do kantyny dla pracowników, gdzie ujrzał tego śródziemnomorskiego playboya, który jak gdyby nigdy nic flirtował z jakąś kelnerką. Czy był świadomy, że jakaś dziewczyna w solnej grocie przeżywała właśnie istne katusze? A może on sam ją tam zamknął? Cóż, tego trzeba było się dowiedzieć.

Podziękował recepcjonistce i podszedł do Marco. Najpierw odchrząknął znacząco, domagając się jego uwagi.

– Jesteś Marco, prawda? Możemy porozmawiać na osobności? – zapytał, siląc się na ton pozbawiony frustracji. Jednocześnie uniósł fotografię z kobietami, by pokazać mężczyźnie, czego dokładnie miała dotyczyć rozmowa.


RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 18.05.2026

Wypadli zza zamkniętych drzwi i pierwszy haust świeżego powietrza uświadomił mu dobitnie, jak mu tego brakowało. Cokolwiek roztaczał dookoła siebie gromadzący się dookoła maledictusa szlam, nie było to niczym przyjemnym i też na pewno zdrowym. Przez chwilę więc, zaraz w sumie po zatrzaśnięciu tych drzwi na nowo, stał i zwyczajnie oddychał, chcąc oczyścić drogi oddechowe.

- Takie podobno są najlepsze - odpowiedział, przecierając twarz dłonią. Byli bezpieczni, nic im się nie stało, ale to jeszcze nie był koniec ich zmagań. Musieli teraz znaleźć tego całego Marco i wycisnąć z niego jakieś sensowne informacje.
Ruszyli więc dalej, w końcu też za recepcjonistą do kantyny, gdzie spędzali czas pracownicy. Ich cel flirtował sobie najlepsze z jakąś dziewczyną, a Rowle w sumie nawet niespecjalnie się na to zdziwił, bo i cóż innego można było tutaj robić po godzinach? Nie miał też aż takich daleko idących przemyśleń jak Henry, trochę zakładając że zwykli pracownicy nie wiedzieli o tym, co działo się w solankowej grocie, bo i po co? A w sumie to kto wie, może nikt nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji; może ktoś wcześniej znalazł tylko szlam albo stwierdził że śmierdzi i należało posprzątać. W sumie, biorąc pod uwagę że dostał wcześniej cały jego słoik od przypadkowej czarownicy, to chyba było to najbardziej prawdopodobny tok wydarzeń. Sama dziewczyna, która zmieniała się w potwora, pewnie nie zapisała na swoim cv jakie ma plany na przyszłość.
- To nie zajmie długo, a wiele by nam pomogło - doprecyzował, kiedy stanęli przy Marco, uśmiechając się do tego grzecznie, w jakiś mechaniczny sposób.




RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Dearg Dur - 25.05.2026

Chłopak popatrzył na nich zaskoczony, zezując między dwoma tak różnymi twarzami anglików, a zdjęciem, które miał przed sobą.
– To ja może zajrzę do kuchni, po jakieś przekąski… – zaproponowała pospiesznie jego towarzyszka i ulotniła się, zaś członkowie klubu Cutty Sark nie mieli problemu by dobrać jeszcze jedno krzesło i usiąść z Marco przy jednym stoliku. Wbrew obecności innych pracowników, to miejsce wydawało się dość prywatne, ale też nieco przynaglająca aura obu gentelmanów sprawiła, że Marco jeśli chciał rozmawiać to tutaj, pośród ludzi.

– Skąd macie to zdjęcie? Z łaźni? Chyba tam je zostawiłem. – zmarszczył czoło przypatrując się fotografii z naderwanym rogiem, to sprawdzając podpis na jej drugiej stronie. Uśmiechnął się, choć ciężko mu było ukryć lekką nerwowość z jaką spoglądał na Rowle'a.

– Emm tak… tak, to są moje stałe klientki, od trzech, nie… czterech lat. Przyjeżdżają tu co eee… co roku. W tym roku dotarły niestety tylko panie Atsá i Nala. Seo-yeon, ta na środku miała być później, ale… ale widocznie coś ją zatrzymało. To zgrane… zgrane trio. Kiedy są we trójkę nadają niemal cały czas. A… eee… a o co dokładnie chodzi? Co się stało z tym zdjęciem? Dlaczego… dlaczego je macie? – zaczął dopytywać, mówiąc głównie w stronę Henry'ego.


RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Henry Lockhart - 30.05.2026

Henry skrzyżował ramiona na piersi. Po konfrontacji z maledictusem nie chciał kombinować z tym, jak subtelnie dowiedzieć się czegoś od Marca. Wolał mówić bezpośrednio.

– Owszem, odwiedziliśmy łaźni i znaleźliśmy tam tą twoją pocztówkę. Natknęliśmy się też na potwora ociekającego mazią. Wiesz może coś na ten temat? – zmrużył oczy. W jego głosie wyraźnie wybrzmiała ironiczna nuta. – Może też widziałeś, jak ktoś blokuje drzwi do łaźni od zewnątrz? Bo tak się składa, że zostaliśmy tam zamknięci i prawie się udusiliśmy.

Przerwał na moment. Aż się zdziwił własną pewnością siebie. Może to ta irytacja? Adrenalina? Wreszcie nie czuł się jak sierotka, która nie wie, co ze sobą począć.

– Czy ten potwór to jedna z kobiet? Jest maledictusem, prawda? – Henry nadal nie do końca rozumiał, na czym opierała się ta klątwa, ale nie musiał.

Przyjrzał się mężczyźnie uważnie. Szukał oznak, czy ten coś ukrywał.

Percepcja IV: rzucam na wybadanie, czy Marco nas robi w konia i na jakie słowa bardziej się obrusza.
[roll=PO]


RE: [Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello - Leviathan Rowle - 01.06.2026

Doczłapali się do poszukiwanego przez nich mężczyzny i Leviathan postanowił zostawić rozmowę z rękach Lockharta. Ten już przynajmniej raz udowodnił że miał pod tym względem jakąś tam siłę przebicia, więc może i tym razem mu się poszczęści. A przynajmniej na to bardzo liczył Rowle. Stanął więc za blondynem, przyglądając się Marco intensywnym, przeszywającym wzrokiem i prawdę powiedziawszy, nawet jeśli się nie odzywał, to próbował w tym momencie samą swoją obecnością i nietypowym wyglądem (może te oczy podobne do dziewczyny na fotografii faktycznie tutaj zadziałają) w pewien sposób Marco zastraszyć. Żeby zmiękł i poczuł usilną potrzebę odpowiedzenia na wszystkie zadawane mu pytania bez niepotrzebnego kręcenia i marnowania ich czasu.

// charyzma ◉○○○○; chcę trochę zastraszyć swoją ponurą obecnością Marco, żeby bardzo chciał nam wszystko wyśpiewać
[roll=O]