Secrets of London
[04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine (/showthread.php?tid=2111)

Strony: 1 2 3 4


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Edge - 22.11.2023

Flynn po prostu spojrzał się na nią głupkowato. Nawet gdyby mu przygrzmociła patelnią (w co wątpił z całego serca), to sądził (i pewnie miał w tym rację), że nic by nie poczuł. Te wątłe rączki mogły mu co najwyżej kleszcza wyjąć pęsetą, ale gdyby Elaine miała to zrobić, to pewnie posikałaby się ze strachu.

Nie miał zielonego, chociaż w jego przypadku szarego pojęcia, dlaczego im aż tak bardzo na tym zależało. To było tylko jedzenie, którego nie chciał jeść. Jaką im to robiło różnicę? Co ich w ogóle obchodziło to, czy dzisiaj cokolwiek jadł, czy nie - ludzie żyjący od dziecka w zdrowych relacjach pewnie by go za zastanawianie się nad tym lekko wyśmiali, ale o niego się przecież przez lata nikt nie troszczył w taki sposób. Uczucie uciskające go teraz w żołądku było mu więc kompletnie obce.

- Zjem to tylko po to, żebyście się zamknęli - odburknął, jak jakiś dzieciak zmuszony do założenia zimowej kurtki i czapki, bo padał śnieg, ale on nie chciał mieć ulizanych włosów. Nie obchodziły go rzeczy tak przyziemne - sam wolałby po prostu, żeby ta ręka Alexandra już tam została, chciał się na nim położyć jak zawsze. Z trudem zaakceptował, że nie mógł teraz dostać tego czego, po co tu przyszedł i zaczął po prostu jeść tę zupę w ciszy, ale nie cieszył się nią jak Alexander. - Jak nie karty, to Boggle - zażyczył sobie, spoglądając na nich z zaciekawieniem, czy chcieli w ogóle podjąć się z nim tej konkurencji. Flynn zarówno w Boggle jak i w Scrabblach był absolutnym mistrzem, nie tylko dlatego, że Bletchley uczył go trudnych słów, ale też dlatego, że on je bardzo często wymyślał i zawzięcie kłócił się na temat ich istnienia. - Chyba że nie chce ci się dzisiaj ćwiczyć czytania liter. - Bo chociaż szczerze wierzył w naukę przez zabawę, to było już po prostu późno, a wszystkie gry karciane i słowne, jakie znał, wymagały... no, umiejętności czytania. - To wtedy głosuję na nigdy przenigdy, bo można w to grać na leżąco.




RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Little Fox - 27.11.2023

Znowu się zaśmiała, gdy Flynn z wielkim, dziecinnym musem zabrał się za jedzenie zupy. Czuła ulgę, że mężczyzna jednak coś pożywnego zje, a nie ciągle jakieś słodkie rzeczy. Nie znała się na medycynie, ale wiedziała przynajmniej, że jedzenie tylko słodyczy nie było zdrowe. Felix kiedyś przeczytał o tym w jakiejś książce, ale nie zapamiętała zbyt wielu szczegółów. Jej skupienie było teraz pochłonięte przez piekarnik, który już był raczej gotowy do wstawienia ciasta na babeczki, więc zrobiła to. Na chwilę w przyczepie zrobiło się ciepło od pary, a potem babeczki zaczęły się piec. Miała drobne problemy z tym piekarnikiem, więc może jutro wspomni o tym Flynnowi i on coś na to zaradzi? Nie wiedziała, czy jego zakres umiejętności obejmował takie sprzęty, albo po prostu coś znowu sobie pożyczą z jakiegoś miejsca? Nie wiedziała, co zrobić. Nie chciała też prosić Alexa, aby kupował takie sprzęty, bo nie były najważniejsze, a póki jeszcze działało to było dobrze.

– W żadne gry słowne – wskazała go palcem z obruszoną mina. – Nie mam w to żadnych szans, doskonale o tym wiesz – dodała jeszcze mrużąc w jego stronę oczy. Nie lubiła przegrywać, a w gry słowne nie miała szans, bo nie znała prawie żadnych liter. Nauczyła się tylko pisać swoje imię i tyle, ale raczej z tym nie wygra żadnej rozgrywki. Powinna się za to już zabrać, ale uczenie się czytania zawsze było dla niej mordęgą, zawsze myliła literki i wkurzała się, że nie potrafiła tego ogarnąć na już. Była pod tym względem nieznośna. Znikała jej urocza część i pojawiał się sfrustrowany demon, więc unikała uczenia się czytania jak ognia. – Możemy w nigdy przenigdy – potwierdziła z uśmiechem. Jak tylko chłopacy zjedzą faktycznie będą mogli się położyć, aby odpocząć i zagrać w coś śmieszniejszego. 


@The Edge @The Overseer


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Overseer - 27.11.2023

Podrapałem się po głowie tą nieużywaną stroną łyżki, po czym wróciłem do dalszego łopatkowania zupy. Nie omieszkałem również skorzystać z dodatkowej bułki, szczególnie że była świeżutka i mięciutka. Właściwie, to wciąż ciepła.
- Ja z kolei kiepski jestem w nigdy przenigdy, ale okeeej... Może być - odparłem, po czym spojrzałem na Flynna. Nie sądziłem, bym mógł się czegoś jeszcze zaskakującego o nim dowiedzieć, ale kto wie? Pewnie z tym swoim poznaniem świata, jak nam tu zarzuci zdanie, to ciężko będzie nie osiwieć z oryginalności...? A może wręcz będzie naturalnie, miło i cieplutko, bo wszystko będzie oczywistą oczywistością...? Choć wciąż trapiła mnie osoba nieznajomego blondyna, który odwiedził Flynna klika dni temu. Flynn nic o nim nie mówił, tylko wpadł na chwilę uprzedzić, że na chwilę idzie pogadać, trochę go nie było, a potem cisza, jak gdyby nigdy nic. Sam nie chciałem naciskać na rozmowę, ale jednak to do mnie wracało. I ja wciąż to zbywałem, podobnie jak teraz. Tak, lepiej było skupić się na jedzeniu zupy, a zaraz też na babeczkach, bo już poszły do piekarnika.
Przegryzłem ostatni kęs bułki, wypiłem do dna z miski zupy i odetchnąłem z lubością. O tak. Tego potrzebowałem do szczęścia, więc odłożyłem naczynie i rozpostarłem się luźniej na krześle elkowym.
- Nie mam pomysłu, więc to wy zacznijcie, a ja chwilę odetchnę i pozbieram myśli, bo to prawdziwa pyszność pyszności ta twoja zupa gulaszowa, Elka. Tak - powtórzyłem to jeszcze raz, głośno. Nie miałem pojęcia, jakie tutaj ciekawe spostrzeżenie mogłem wystosować w tej zabawie, więc postanowiłem zebrać myśli, a że mój wzrok ponownie przemknął po Flynnie, naburmuszonym, że musi jeść zupę, to odruchowo położyłem mu rękę na ramieniu, a palcami zacząłem bawić się jednym z jego loków na szyi.
- Może nigdy przenigdy nie pracowałem w restauracji - odparłem. Mogło być, co nie? Wzruszyłem ramionami i pożałowałem, że nie można było zrobić wersji z alkoholem. Byłem jednakże odpowiedzialnym człowiekiem i najbliższe dni zamierzałem spędzić całkowicie na trzeźwo w każdej sekundzie życia.

@The Edge @The Little Fox


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Edge - 27.11.2023

Zaproponował gry słowne w dobrej wierze, ale nie wiedział w sumie dlaczego łudził się, że Elaine będzie chciała w nie grać. Naciskać na nią nie zamierzał, znał setki innych zabijaczy czasu, chociaż... Nie dało się ukryć, że jego ulubione faktycznie należały do kategorii gier słownych.

- Jak sobie chcesz - powiedział z taką udawaną drwiną, tak aby to było oczywiste, że się z nią bratersko drażni, a nie próbuje sprawić jej przykrość. Sam był uparty jak osioł jeżeli chodziło o naukę rzeczy mało interesujących, więc ostatni był do popędzania... Nawet jeżeli ta niechęć do poznania wszystkich liter wydawała mu się być w tych czasach nieco... Ekscentryczna? To nie było dobre słowo, ale nie znajdzie lepszego, póki nie chciał jej obrazić.

- Jakie to ma znaczenie, wygram z tobą we wszystko. - Alexandra nie oszczędził, bo duży chłopak z niego był.

Zjadł coś z tego talerza, nie całość, ale cokolwiek, żeby się od niego odczepili. I chociaż dotyk dłoni bawiącej się jego włosami należał do rzeczy przyjemnych, to sam narzucił temu koniec. Bez słowa przesunął resztę kolacji w kierunku brata, robiąc z niego śmietnik na niedojedzoną porcję, tak jak każda szanująca się kobieta, a następnie wstał - bo to był bardzo dobry sygnał tego, że nie będzie jadł już absolutnie nic. Nie zważał na ewentualne protesty, bo też swoje limity miał. Bez pytania o to odsunął zasłonę, za którą znajdowało się łóżko Elaine i postanowił na nim wyłożyć. Nie żartował mówiąc, że wybrał tę grę, bo można było grać w nią na leżąco. Dziesięć niezgiętych palców wyłożył na swoim gołym brzuchu i zaczął zastanawiać się nad tym co wie o ich dwójce, żeby ich zatopić zanim się dobrze wczują w zasady gry.

- Nigdy przenigdy nie dostałem listu z Hogwartu.

Na nigdy przenigdy Alexandra palca nie zgiął. No i zarechotał lekko, bo kto do diabła w tym pomieszczeniu miałby w restauracji pracować.


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Little Fox - 06.12.2023

Wytknęła język w stronę Flynna, a gdy ten wpakował się na jej łóżko bez dojadania zupy podniosła się i w podskokach ruszyła za nim. Wpakowała się do niego na łóżko kładąc się wygodnie w czystej pościeli – tak, zawsze dbała, aby u niej cudnie pachniało, zazwyczaj jakimiś kwiatami, owocami, albo po prostu przepysznymi ciastami i obiadami. Lubiła ładne zapachy i ładne otoczenia, a także ładne sukienki, czego dowodem była półotwarta szafa w rogu, gdzie miała dziesiątki strojów skradzionych i przerobionych na przestrzeni kilku lat. Zgięła dwa palce, bo niestety zdarzyło jej się pracować w restauracji, niekoniecznie legalnie, niekoniecznie ją tam chcieli, ale kilka razy udało jej się wpakować do takich miejsc i zmusić kucharzy do tego, aby ją czegoś nauczyli. Była dobra w przekonywaniu ludzi do swoich racji i nie lubiła też przegrywać, więc w grach łapała się wszystkiego, aby nie przegrać.

– Nigdy przenigdy nie uprawiałam seksu – wyszczerzyła się zwycięsko. Nie mieli z nią szans, bo w takich sytuacjach budziła się w niej bestia, która chciała po prostu wygrać, nawet jak miała wyciągnąć coś takiego, co zaliczało się do tematów teoretycznie tabu.



8


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Overseer - 10.12.2023

Dobra, z moim nigdy przenigdy nie było jednak tak źle, skoro udało mi się ująć punkt Elaine. Jak rzuciłem tym tekstem, zastanawiałem się, czy nie było zanadto kiepskie do tej gry, ale najwyraźniej podziałało, więc nieco się rozluźniłem, szukając w głowie innych pomysłów na moją kolejkę, ale nic nie świtało mi teraz ambitnego w głowie, więc zająłem się resztą porcji Flynna. Nie mogła się przecież zmarnować, poza tym podczas jedzenia mogło mi wpaść coś ciekawego do głowy.
Niestety, stwierdzenie Flynna zgięło mi jednego palca, na razie bardziej w mojej głowie niż faktycznie, ale pokazałem gestem swoim współgraczom, że faktycznie taki list miał miejsce. Wtedy za bardzo nie wiedziałem, co on oznaczał, ale właściwie szkoła nie była mi do niczego potrzebna. Radziłem sobie bez niej nawet lepiej, przynajmniej jeśli chodziło o wspólne życie z poszczególnymi członkami cyrku, a jeszcze zbieranie ich w jeden pełny, w miarę zgrany team.
A Elaine to już nas zaorała równo, więc zgiąłem drugi palec. Nie zdziwiło mnie, że Elaine była jedną z czystszych person w naszym cyrku. Nie tylko pod katem dbania o własną higienę czy porządek w swoim wozie, ale również w kwestiach seksualnych. Nie oceniałem, do niczego nie zachęcałem, bo każdy miał swój debiut prędzej czy później, w mniej lub bardziej odpowiednim dla siebie momencie. Miałem aby nadzieję, że nikt nam Elaine nie skrzywdzi, bo nie ręczyłbym za siebie... Ale mimo wszystko wciąż dojadałem zupę i właśnie zerowałem, ale niezbyt przychylnie nastawiony do dewiantów, którzy mogliby skrzywdzić naszego Małego Liska.
To zostało mi osiem palców, a ja wciąż nie miałem nic ciekawego w głowie. Zagryzłem wargę i spojrzałem w sufit, mając nadzieję, że olśnienie nadejdzie od samego Ojca Wszechmogącego Naszego Brata Jima.
- Nigdy przenigdy... nie robiłem akrobacji w powietrzu! - odparłem jakże błyskotliwie, będąc z siebie niesamowicie dumnym, bo zarówno Flynn, jak i Elaine mieli tę okazję, a ja nie, bo się cholernie bałem wysokości. Raz tylko wszedłem i niemalże zginąłem, kiedy straciłem kontakt ze światem. Ugh. Nigdy więcej.
Odwróciłem do w ich kierunku krzesłem i spojrzałem, jak to ładnie, grzecznie leżeli sobie na łóżku ze zgiętymi palcami. Oczywiście, większość mieli jeszcze wyprostowaną.

8


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Edge - 17.12.2023

Również wytknął język w jej kierunku, nie mając zamiaru udawać, że był czymkolwiek innym niż wyrośniętym dzieciakiem. Niby się o takich jak on mówiło, że dorastali szybciej od swoich rówieśników, ale to chyba nie była prawda - oni wytwarzali swoje mechanizmy obronne i nie zrzucali ich nigdy, gnieżdżąc się w tej pozornie bezpiecznej klatce udawania do śmierci. Byli silniejsi, nie doroślejsi.

Była to z jego strony oczywiście gra, bo młodszą siostrę darzył nieograniczoną niczym sympatią. Sięgnął po poduszkę, którą wcisnął sobie pod plecy, żeby mieć lepszy widok na Alexandra, po czym przysunął do siebie Elaine, obejmując ją ręką i pozwalając jej się o siebie oprzeć.

- Zgaduję, że nie mogę tu zapalić.

Nie, to nie było pytanie. On już z góry pogodził się z porażką i czekał jedynie na werdykt tak dla zasady. Jednocześnie była to zapowiedź tego, że za góra minutę lub dwie wyjdzie na zewnątrz i ich gra będzie musiała zostać przerwana na czas, kiedy Edge będzie karmił swój nałóg.

Złożył jeden palec, bo uprawiał seks. Złożył drugi palec, bo niestety tym cholernym akrobatą był.

- Nigdy przenigdy nie ugotowałem nic zjadliwego.

I chociaż dla kogoś postronnego mogło to brzmieć jak kompletny absurd, to był pewny, że nikt tutaj tego zdania nie podważy, bo miał okropny talent do psucia każdej potrawy - takich idiotów jak on trzymało się od kuchni z daleka, bo nie potrafili nawet podać odpowiedniego słoika kiedy ich o to prosiłeś i jeżeli nie przyjrzałeś się białym drobinkom przed wrzuceniem ich do zupy, to kończyłeś z garnkiem słodkiego kapuśniaku.

8


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Little Fox - 03.01.2024

– Możesz, ale otwórz okno i chuchaj na zewnątrz, bo mi firanki przejdą smrodem fajek – odpowiedziała przysuwając się do niego tak jak pan Flynn powiedział i cicho mruknęła z zadowolenia. Strachu nie było, smutku nie było, była po prostu głupiutka gra i spokój. To czego jej brakowało i to, co zostało tu zachwiane jakiś czas temu. Gdy Alex wspomniał o akrobacjach zgięła jeden palec, zostało siedem. Jej mina odrobine zrobiła się nadąsana, bo czuła na karku panikę i zimną, straszliwą przegrane.

– Nie umiesz nawet zrobić jajecznicy? Z czego ty żyłeś w tym Londynie? – prychnęła patrząc na Flynna, gdy wspomniał o gotowaniu. Jak to możliwe, że on w ogóle chodził, okradał tam sklepy ze słodyczami? W sumie był chudy. Założyła ręce na piersi i cicho westchnęła, ale zgięła kolejny palec.

– Nigdy przenigdy nie wyrzucono mnie z baru – zerknęła na nich podejrzliwie. Była pewna, że byli w takiej sytuacji. Mieli jakieś ze czterdzieści lat i na bank nie raz wpadli w jakieś pijackie bójki. Znała ich na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że byli mocno porywczy.


6


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Overseer - 06.01.2024

Zabawa robiła się coraz bardziej zacięta. Śmiesznie było tak wyluzować, rzucać błyskotliwe sformułowania by wygryźć konkurencję, zgiąć jak najwięcej palców u przeciwników, ale niestety miałem to do siebie, że jednak sporo najwyraźniej zdążyłem zrobić w ciągu swojego wcale nie tak długiego życia, jak pewnym osobom mogłoby się wydawać, a jednak...
Gotowałem. Może kucharzem nie byłem wybitnym, ani nigdy nie miałem być, ani nawet nie zamierzałem dorównać naszej naczelnej kuchmistrzyni, to jednak miałem epizody, kiedy gotowałem coś zjadliwego. Choć można by było pewnie polemizować na temat zjadliwości owych potraw, ale ja potrafiłem je wciągnąć z przyjemnością, więc obstawiałem, że nie było ze mną tak źle. Zgiąłem więc palucha i wzruszyłem ramionami. Wody też nie przypalałem, gdyby ktoś pytał.
Ale fakt faktem był, że potrawy ugotowanej przez Flynna to bym nie zjadł. Nawet bym się nie poświęcił ze względu na uczucia, którymi go darzyłem. Miałem nadzieję, że w takiej sytuacji by mi wybaczył. Wybaczył by mi na pewno, prawda???
Spojrzałem na ich uroczą dwójkę, przytuloną do siebie i nawet bym nie pomyślał, jaka zaciekłość w nich rosła w związku z grą w nigdy przenigdy. Ja to robiłem w przeważnej mierze by wyluzować i nie myśleć o tym mężczyźnie, który napadł na Elaine, choć mój wzrok co jakiś czas upewniał się, że broń jest pod ręką. Ale to tak subtelnie, leniwie, kiedy rozglądałem się po wozie Elki i zastanawiałem, co mógłbym rzec przy swojej kolejce aby ich zatopić, właściwie z(a)giąć, a przynajmniej jedno z nich...
I wtedy padło słowo krótkie o barze, więc niewinnie zgiąłem jednego palucha. Czasy, których wolałem nie wspominać. Było minęło.
- Jesteście w to zdecydowanie zbyt dobrzy... - mruknąłem, wstając na chwilę z krzesła by je obrócić oparciem w kierunku Elki i Flynna i siąść na nim okrakiem. Zamierzałem oprzeć ręce na oparciu, a brodę na złożonych rękach, co też od razu zrobiłem. Rozważałem zapalenie wraz z Flynnem, ale jednak... wolałem się powstrzymać od palenia, szczególnie że nawet dmuchając na zewnątrz, coś zawsze wleci do środka.
- Cóż... Wiem! Nigdy przenigdy nie odmawiam jedzenia, hehe - odparłem ponownie błyskotliwie, bo Flynn zdążył chwilę temu narzekać na jedzenie, kręcić nosem, woląc coś słodkiego, a Elaine... Właśnie próbowałem przywołać w pamięci jakieś epizody. Możliwe, że też coś miało kiedyś miejsce... czy może jednak niekoniecznie?

6


RE: [04.06.1972] Carousel - Alexander x Elaine - The Edge - 15.01.2024

Edge pogłaskał ją po włosach, po czym westchnął przeciągle. Sposób, w jaki zaczął bawić się jednym z rudych kosmyków sugerował, że naprawdę nie wytrzyma zbyt długo - potrzebował zrobić coś z rękoma i faktycznie pierwszą myślą, jaka przychodziła mu do głowy, odkąd miał czternaście lat, było zapalenie papierosa.

- Jak będę w nie chuchał - bo przecież wisiały nad oknem - to na pewno zajdą smrodem. Mogę po prostu wyjść. - A na pytanie wpierw nie wiedział, jak odpowiedzieć - przecież teraz też nie gotował i żył, dlaczego to w ogóle miałoby wymagać odpowiedzi? - W Londynie istnieją całkiem niezłe restauracje. - A on miał całkiem niezły tyłek i naprawdę nie narzekał na brak pieniędzy i osób, które mogłyby kupić mu obiad. Robienie jajecznicy? Oh, to nie było aż takie trudne, no pewnie - tak naprawdę gotować potrafił każdy potrafiący czytać (bez urazy), bo to wymagało tylko i wyłącznie podążania za przepisem, ale Flynn tych kilka razy, kiedy znalazł się w kuchni, miał olbrzymiego pecha i... no tak - on to po prostu olewał. Nigdy za żadnym przepisem nie podążał. Nie chciało mu się, tak po ludzku. A jak go ktoś do tego zmusił, to obojętne mu było, czy podaje komuś sól, czy cukier, to samo kiedy ktoś go pytał, czy chciał zjeść dzisiaj risotto, czy rybę, odpowiadał: chcę stąd wyjść. To nie był tylko i wyłącznie antytalent, to był też absolutny brak entuzjazmu.

I nagle otworzył oczu szerzej. Nawet zapomniał o tym papierosie. Skinął do Alexandra głową.

- Opowiadaj.

Chciał TO zostawić za sobą?? Nie przy nim, nie tutaj. Dobrze wiedział, że Elaine też umiera z ciekawości na myśl o tym, za co Alexandra wyjebali z jakiegoś baru, bo to, że wyjebali Flynna, nikogo pewnie nie szokowało poza nim samym (bo to naprawdę nie była jego wina, tylko Aveliny, on tylko poprawił gościa pięścią).

- Nigdy przenigdy nie widziałem kolorów.

6