![]() |
|
[Jesień 1972, 28.10 rezydencja Shafiq'a | Jonathan & Anthony] Red ribbon - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24) +--- Wątek: [Jesień 1972, 28.10 rezydencja Shafiq'a | Jonathan & Anthony] Red ribbon (/showthread.php?tid=6345) Strony:
1
2
|
RE: [Jesień 1972, 28.10 rezydencja Shafiq'a | Jonathan & Anthony] Red ribbon - Anthony Shafiq - 02.10.2026 Nie potrzeba było ni trzech ni czterech pocałunków… Już po pierwszym było wiadomo, że pragnienie wyplutego przez piekielną maszynę prezentu, mogło być z powodu braku jego mobilności mocno niedoszacowane. Gonił za słodyczą ust, z głośnym pomrukiem aprobaty i zwyczajowym dla siebie zaangażowaniem przyjmując czwarty, wieńczący tą serię całus. Podobnie wokalnym pomrukiem dezaprobaty przyjął brak piątego, szóstego, siódmego… choć nie dało się ukryć że gorąc spojrzenia Jonathana tak topił go jak onieśmielał, tak blisko, tak słodko, tak niedaleko, a jednak absolutnie zbyt daleko… Słowa umykały, zakładał po tonie, że był to komplement, ale nie był w stanie na tym etapie zbyt racjonalnie myśleć, bojąc się wychylić głowę i próbować skraść piątego całusa, aby nie trafić w pustkę droczącego się z nim Selwyna.
Zaraz potem okazało się, że ten postanowił bardzo profesjonalnie się od niego odsunąć, co było tak odpowiedzialne jak rozczarowujące. Zamrugał kilkukrotnie, gdy zapatrzył się w sufit, próbując nadążyć za spokojnym tokiem tej absolutnie normalnej między nimi rozmowy: – Koneserem powiadasz? – była to metafora, której mógł się chwycić, bo przy spętanych rękach tylko abstrakcyjne twory mogły dawać się jakkolwiek mu łapać. – Mogę Cię spytać mój drogi który jak dotąd bukiet był Twoim ulubionym? – On miałby swoje typy, cały ranking, w którym jednak przodowałyby popsute świstokliki i bardzo, bardzo, bardzo dużo śniegu. Od tego czasu jednak całkiem sporo czasu - musiał przyznać - upływało im na degustacji. A ostatnia doba po powrocie z delegacji była tego najlepszym dowodem. RE: [Jesień 1972, 28.10 rezydencja Shafiq'a | Jonathan & Anthony] Red ribbon - Jonathan Selwyn - 05.10.2026 Jaki był z niego koneser jeśli wszystko czego do tej pory kosztował w ich relacji oceniał z identycznym zachwytem? Najwyraźniej bardzo zakochany. A w tym momencie i odrobinę sfrustrowany. – Anthony na bogów – syknął cicho, pozbywając się kolejnej partii wstążek tym razem już z ramion mężczyzny. Dłonie czarodzieja nagle zaczęły pracować zdecydowanie szybciej, co tylko spowodowało większe problemy z niektórymi węzłami. Jonathan westchnął cicho, przymknął na chwilę oczy, a potem ponownie powrócił do zadania na tyle uważnie, na ile obecność Anthony'ego mu w tym momencie pozwalała. – Jesteś związany w niesymetryczny sposób, co ci przeszkadza, a jakby tego jeszcze było mało, ta złośliwa maszyna nie brała szczególnie pod uwagę naszych pomysłów na wykorzystanie jej pomyłki i ciężko tu mówić o przemyślanym rozłożeniu węzłów na twoim ciele. Nie wspominając nawet o tym, jak bardzo te wszystkie wstążki mogą wbijać ci się w skórę. Więc błagam cię na wszelkie moce, na które można błagać w takich sytuacjach, nie rozpraszaj mnie, a jeśli chcesz w tym momencie sprawić mi przyjemność to powiedz, gdzie w tym domu ukryłeś nożyczki i przyjemniejsze dla ciała liny, aby wszystko poszło znacznie szybciej. Im szybciej cię uwolnimy i załatwimy goniące nas sprawy, tym szybciej… Tu wrócimy. RE: [Jesień 1972, 28.10 rezydencja Shafiq'a | Jonathan & Anthony] Red ribbon - Anthony Shafiq - 07.10.2026 Nastrój Jonathana, jego zmienność, jego porywistość, jego obezwładniający urok osobisty nawet teraz, gdy ręce drżały mu z podniecenia, a opuszki ześlizgiwały się z opornych kokardek. Były powody dla których Anthony był skłonny uwierzyć, że jego aura znów zainfekowana była czerwienią intensywną jak rubin wrzącej w żyłach krwi. Być może nigdy nie widział tego koloru jak większość ludzi, ale był w stanie poczuć jego posmak w ustach, usłyszeć poszum w uszach, odczuć gorąc własnej skóry i ciała, dla którego coraz mniejsze znaczenie miała asymetria supełków.
– No na prawdę Jonathanie, jeśli chciałbym sprawić Ci przyjemność, a wiedz, że bardzo chciałbym sprawić Ci przyjemność, to ostatnie o czym bym pomyślał to nożyczki… Zdecydowanie… ostatnie. Natomiast jeśli Ty byś mi chciał sprawić przyjemność, to myślę, że to najlepszy czas, żeby złapać za różdżkę i teleportować nas na piętro. Ta podłoga jest zdecydowanie za twarda, na wszystkie rzeczy, które chciałbym Ci teraz - wziął głęboki oddech. Głęboki wydech. – powiedzieć – dokończył, w pełni świadom rumieńca pokrywającego policzki. Nawet nie otwierał oczu, wiedząc, że widok który może tam spotkać, mógłby jeszcze bardziej napełnić go rozczarowaniem, gdyby Jonathan odmówił. – Mamy czas. Powiedzmy, że… uwzględniłem w dzisiejszym harmonogramie pokłosie naszego wspólnego celibatu kochany – dodał na wypadek, gdyby trzeba było dodatkowo przekonywać Selwyna do zmiany otoczenia na bardziej przytulne oraz przede wszystkim bardziej wyciszone. RE: [Jesień 1972, 28.10 rezydencja Shafiq'a | Jonathan & Anthony] Red ribbon - Jonathan Selwyn - 07.10.2026 Prawda była taka, że Anthony mógłby powiedzieć po prostu proszę, a Jonathan już czułby się przekonany. Jednak fakt, że jego partner mówił znacznie dłużej, a jego argumenty budowane były na słowach, które rozpalały wyobraźnię Jonathana, przesądził sprawę całkowicie. Dłonie Selwyna, w przeciwieństwie do jego umysłu, snującego różne wizje ust Anthony'ego podczas ich rozmowy na górze, pozostały przytomne i zaprzestały odwiązywania ukochanego. Anthony co ty ze mną robisz? Chciał zapytać, ale przecież doskonale znał odpowiedź na to pytanie. Anthony rozpalał w nim wszystkie emocje, intensyfikował każde uczucie, pozostawiając Jonathana w stanie wiecznego poczucia, że był kochany i pożądany. – W takim razie nie powinenem zakłócać twojego grafiku – powiedział w końcu, wpatrzony w swojego rozmówcę. – Skandalem byłoby, abyśmy z tego powodu znaleźli się gdzieś za wcześnie, czyż nie? Nie chcemy przecież nikogo obrazić. W końcu jesteśmy… – Omiótł spojrzeniem związane ciało Shafiqa. – Profesjonalistami. Wreszcie chwycił za różdżkę… A następnie kierowany typowymi dla niego pewnością siebie, błyskiem w oku i letnimi postępami w sprawności fizycznej podniósł Anthony'ego, tak by zanieść go so sypialni siłą własnych ramion. – No dobrze – powiedział nie chcąc zbyt długo czekać w tej pozycji, chociaż nie miało to żadnego konkretnego powodu. – Zobaczmy o czym chcesz ze mną porozmawiać. A potem kilka kroków później uznał, że jednak się teleportują. Koniec sesji
|