Secrets of London
[13.10.1972] Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17)
+---- Wątek: [13.10.1972] Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam (/showthread.php?tid=6082)

Strony: 1 2


RE: [13.10.1972] Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam - Atreus Bulstrode - 17.06.2026

— Dokładnie. Można popracować nad tym, czy szefostwo na to pozwoli — nie wydawało mu się, ale zawsze można było spróbować. I tak czasem zaprzęgało się takich do pracy, jeśli chodziło o normalne sprawy, więc czemu i nie u nich. Trzeba by do tego tylko znaleźć kogoś zaufanego.

— Lubię ją. Miałem z nią styczność parę razy i wydawała się ogarnięta — a co ważniejsze, nie wkurwiała go tak jak pewna ruda brygadzistka. — A co stało za wyborem? Jest metamorfomagiem, a to całkiem przyjemna umiejętność. Rozmawiałem z nią już i jest też skłonna nauczyć się fal, to dwa. Trzy, wolę ją niż jej ojca, z tego prostego powodu że obawiałbym się, jak to ładnie nazwać, spięć wynikających z doświadczenia. I nie chodzi tylko o mnie — zastrzegł sobie, żeby nie pomyślała przypadkiem że miał tak wrażliwe ego, że bał się że ktoś go nie posłucha. Znaczy miał, ale tym razem chodziło o coś więcej. — Ja, hoho, dowódca, ładne uśmiechnięcie się do ministry i módlmy się żeby to działało, a dalej fale i aurowidzenie — zaczął wyliczać na palcach. — Ty, oklumencja, eliksiry i można cię wrzucić do ognia, a nic się nie stanie — kontynuował, ale kiedy mu się skończyły palce to przestał. — Brenna, animagia, transmutacja, widmowidz. Robi nam się z tego całkiem dobry zestaw umiejętności, prawda? — i to taki, który sobie dokładnie przemyślał. — Z dokumentacją jest taki problem natomiast, że muszę się tym zająć ja i Robert. Harper dała zielone światło, ale prawda jest taka że trzeba na to wytrzasnąć budżet, bo robi nam się osobna sekcja w biurze. Będą pieniądze i chętni ludzie, to wtedy dostaniemy na to wszystko miejsce i przekazywanie spraw. A co do antropologów, to myślałem na stałe. Myślę że jeśli będzie trzeba, Cynthia lub Lestrange pozwolą na zabranie w teren. Myślałem o Bletchley do tego, bo z tego co pamiętam i z nią kiedyś rozmawiałem, oprócz medycyny to interesuje się runami i historią magii. No i to nam robi drugiego widmowidza.




RE: [13.10.1972] Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam - Victoria Lestrange - 17.06.2026

Kiwnęła głową, bo takie wyjaśnienie jej wystarczało. Bycie metamorfomagiem w tej robocie było przydatne, pod warunkiem, że taki się bardzo dobrze kontrolował. Sama wiedziała, jak wygląda sprawa, jej siostra też urodziła się ze zdolnością zmiany swojego ciała w inne w pewnym zakresie.

– Chcesz po prostu powiedzieć, że wolisz towarzystwo, które jest wiekiem podobne do twojego? – stwierdziła, gdy Atreus zaczął mówić o ojcu Hestii. Ciekawe jak on by się na to zapatrywał, że Atreus zbierał grupę przeciwko Śmierciożercom i jego córka miała brać w tym udział… dla Victorii była to po prostu praca bo się na to pisała i wiedziała co tu robi i dlaczego, ale zagadywała, że dla ojca mogło być trudne wiedzieć i patrzeć, że jego dziecko też się naraża swoim życiem i zdrowiem… nie wiedziała jak sobie z tym radzą Moody, ale oni to chyba mieli po prostu we krwi, no ale to było trochę co innego. Szybko jednak wyrzuciła to z głowy, bo w miarę jak Atreus wymieniał te wszystkie osoby i ich niewątpliwe zalety, Victorię uderzyło coś innego.

– Bulstrode, czy ty pod przykrywką grupy zadaniowej zbierasz swój prywatny harem? – zapytała uprzejmie i tak, to właśnie była żartująca Victoria, tyle że jak zwykle powiedziała to w dokładnie taki sposób, jak mówiła niemal wszystkie inne rzeczy: spokojnie i niemal kamienną twarzą osoby, która przecież nigdy nie żartuje (co nie było prawdą). – Ty i same baby. Jak ty to wytrzymasz? – przecież nie od dzisiaj wiadomym było że dziewczyny gadały. Plotkowały. Potrafiły im się nie zamykać buzie, a poza tym miały to swoje dziewczyńskie humorki. Oczywiście tutaj Victoria nie mówiła tego również na poważnie, była zresztą idealnym przykładem tego, że preferuje spokój i ciszę, a babskie foszki i humorki… no zostawmy to. Teraz jednak po prostu trochę się z Atreusem drazniła, bo nie mogła nie zauważyć tego doboru osób: ona, Brenna, Hestia, antropolożka Bletchley… – Ale to niezła grupa. Każdy jest w czymś dobry – a Hestia miała się od kogo w tym towarzystwie uczyć, to na pewno. – Więc dobrze, niech ci będzie – póki nie było w tym towarzystwie kogoś, kto i jej działałby na nerwy, to mogła wziąć w tym udział.




RE: [13.10.1972] Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam - Atreus Bulstrode - 17.06.2026

— Można tak powiedzieć — wzruszył ramionami, bo to też była prawda, jakby nie patrzeć. Pewnie gdyby mógł, to zaprosiłby samego Juliana, ale tutaj już wchodził inny problem – trochę obawiał się że obecność ojca i córki w jednej jednostce, tylko by wszystko nadmiernie komplikowała. Ona za bardzo chciałaby mu coś udowodnić, a on za bardzo by się o nią martwił.

— Niesamowite, Harper powiedziała niemal to samo, ale nie tak ładnymi słowami — uniósł lekko brwi. — Ale myślę, że jakoś podołam - uśmiechnął się do Victorii grzecznie. Akurat plotkowanie Atreusowi przeszkadzało najmniej, bo jeśli ktoś go znał dobrze, to mógł się dość szybko połapać w tym, że i jego głupie gadanie bardzo często ciekawiło, a także samemu zdarzało mu się rozpowiadać rzeczy. Przypadkiem, oczywiście. Te jej żarty wypowiadane z kamienną miną, sprawiały jednak że czuł się, jakby próbowała go sprowokować albo na czymś złapać. Niedoczekanie.

— Fenomenalnie. W takim razie dam dzisiaj znać Robertowi, żeby zajął się też twoją częścią dokumentów do odfajkowania. To co, wracamy? — zaproponowałby pewnie w innych warunkach kawę, ale wciąż jeszcze był trochę naburmuszony, więc ta musiała poczekać chociażby do jutra.


Koniec sesji