![]() |
|
[18.09.72] Jak tam twój mózg? - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17) +---- Wątek: [18.09.72] Jak tam twój mózg? (/showthread.php?tid=5806) Strony:
1
2
|
RE: [18.09.72] Jak tam twój mózg? - Charlotte Kelly - 04.05.2026 Charlotte miała to szczęście, że ona i jej książki nie płonęły. Księgi i dokumenty więc ocalały, gdy spłonęła większość mebli oraz ubrań, a samo mieszkanie stało, bo Jessie zdołał je wyratować, narażając siebie. Niektóre z tomów spowiła sadza, parę przesiąkło zapachem dymów, biblioteczka jednak w większości przetrwała. – Doskonale, wymienimy się, gdy tu skończymy – stwierdziła z pewnym zadowoleniem. A potem… Potem nastąpił dalszy ciąg sekcji i dalsze, nietypowe zdarzenia, które jednak dla Niewymownych były zwykle chlebem powszednim. Dlatego gdy Odile skończyła Fawley pochyliła się tylko, by z bliska przyjrzeć się temu, co znajdowało się w próbówce. Z zaciekawieniem i jakimś takim uśmiechem, krążącym po wargach, który mógł wydać się niepokojący, w końcu ledwo co ktoś tutaj umarł. Ale Charlotte Kelly pracowała przecież w Komnacie Śmierci. Żaden Niewymowny nie był do końca normalny. Przejrzała podsunięty jej protokół. Nie podpisała od razu, bo jednak urodziła się w rodzinie Crouchów, a to oznaczało, że podejście do dokumentów miała specyficzne: wiedziała, jak łatwo nimi manipulować, i pamiętała, by zwracać uwagę na mały druczek. Poza tym była trochę ciekawa, co dokładnie napisała tam Fawleyówna. W końcu kiwnęła z zadowoleniem głową, złożyła zamaszysty podpis swoim pięknym piórem – szczęśliwie miała je w biurze, i ono też ocalało – i potem ruszyła do innego pomieszczenia, gdzie rzeczy zmarłego miały posłużyć do rytuału wywołania. Za pomocą różdżki rozstawiła odpowiednio świece, a potem trzymając wręczone jej przedmioty. Weszła do kręgu i gdy otoczył je zapach dymu, spróbowała sięgnąć przez granice światów: tam, gdzie znajdował się duch ich tajemniczego denata… charyzma [roll=Z] [roll=Z] Nie czekała długo. Poczuła jego obecność niemal natychmiast, a iście diabelski uśmiech, który zagościł na moment na jej twarzy, jasno pokazywał Odile: udało się. Duch został zamknięty w trzymanym przez nią medalionie, znalezionym przy zmarłym. - Dzień dobry, panu! - zaćwierkała Charlotte, grzeczna dla ducha tak, jak nigdy nie byłaby pewnie za jego życia. - Mam na imię Charlotte i wezwałam pana z powodu tragicznych okoliczności pańskiej śmierci... Bardzo chcemy pomóc. Może na początek zechce pan zdradzić swoje nazwisko? Och, bardzo mi przykro, panie Jefferson. Andrew Jefferson - rzuciła, ostatnie dwa słowa pewnie dodając na użytek Odile, by mogła ewentualnie zapisać, jak nazywał się ich denat, bo dotąd nie ustalili wielu szczegółów. - Panie Jefferson, czy mógłby pan opisać mi, jak pan zginął? Ojej, nie pamięta pan? To niefortunne, strasznie niefortunne. Jakie jest pana ostatnie wspomnienie? Nokturn? No tak... to zawsze jest Nokturn - westchnęła, a choć głos wciąż miała słodki, spojrzenie stało się chłodniejsze, a uśmiech znikł. Do licha, nie pamiętał tych momentów, gdy chodził po ulicach, choć już nie powinien! RE: [18.09.72] Jak tam twój mózg? - Odile Fawley - 24.05.2026 Proces wywoływania duchów był dobrze znany Odile; choć sama nie potrafiła przeprowadzić tego rytuału (ani nie chciała się nauczyć) miała z nim styczność wiele razy w kontekście zawodowym. Możliwość zdobycia informacji od zmarłych stanowiła nieoceniony atut zarówno w Departamencie Tajemnic jak i w Biurze Koronera. Fawley zdarzało się nie tylko być świadkiem takich przesłuchań, ale także sporządzać z nich protokół, co robiła również teraz. Mogłaby co prawda zaciągnąć do tej czynności jakiegoś żółtodzioba, ale wolała mieć pewność, że notatka zostanie sporządzona porządnie. W końcu ona sama słyszała jedynie słowa Charlotte, a nie duszy przebywającej w zaświatach. Dlatego też zamiast samopiszącego pióra użyła tradycyjnego przyboru do pisania. Pani Kelly, jak na profesjonalistkę przystało, bez problemu nawiązała kontakt z denatem. Niewymowna wiedziała również jak poprowadzić rozmowę, by osoba sporządzająca protokół nie miała problemu z zapisaniem najważniejszych informacji. Odile starannie (bo wbrew stereotypom na temat uzdrowicieli, potrafiła pisać czytelnie) odnotowała imię podane przez zmarłego oraz miejsce jego zgonu. Niestety, Andrew Jefferson (a raczej to, co po nim pozostało) miał problemy z przypomnieniem sobie ostatnich chwil życia. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę stan jego mózgu, lecz w takim razie Charlotte będzie musiała bardziej drążyć. Odile na sekundę oderwała się od protokołu, by szybko napisać coś na pustej kartce. Potem podniosła ją, by Kelly mogła odczytać wyraźne Co tam robił? i Z kim był? Należało jeszcze spytać o to, czy miał styczność z czarną magią, ale dopiero w dalszej kolejności. RE: [18.09.72] Jak tam twój mózg? - Charlotte Kelly - 29.05.2026 Charlotte prowadziła konwersację jeszcze przez chwilę, powtarzając na głos najważniejsze informacje: na przykład adres zamieszkania, i to co dokładnie mężczyzna pamiętał z Nokturnu: spytała też zgodnie z sugestią Fawley, z kim tam był (najwyraźniej poszedł tam sam coś kupić, ale "światło zgasło" mu w chwili, w której nie mógł potwierdzić, ze dotarł do celu). Miała szczęście, bo „połączenie” okazało się zaskakująco stabilne, a duch z jakichś powodów (może charyzmy pani Kelly, może dezorientacji, a może po prostu był miłym, pomocnym duchem) całkiem chętnie dzielił się informacjami. Gdy skończyli rozmowę, Kelly przez chwilę wpatrywała się w pustkę, a wzrok miała zamyślony. – Intrygujące, prawda? Wydaje się, że rozpad mózgu nie miał wpływu na ducha, ale duch ewidentnie nie pamięta niczego, co działo się w ostatnich godzinach życia. Może to część procesu związanego ze śmiercią… albo był już martwy, gdy ciało się poruszało – stwierdziła w końcu i obdarzyła Odile radosnym uśmiechem. Bo wyglądało na to, że obie mają tutaj bardzo dużo materiału badawczego. Odile Fawley miała tę ciemną substancję i zagadkę rozpadającego się mózgu, zaś Charlotte Kelly to, w jaki sposób zmiany mózgu wpłynęły na samego ducha: i czy to zrobiły. Oto była jej zagadka, na którą musiała znaleźć odpowiedź. I bardzo się ekscytowała na te badania. Nie dowiedziały się wprawdzie wiele o tym, kto to zrobił i dlaczego, ale po prawdzie Niewymowną znacznie bardziej interesował sam proces niż ci, którzy to uczyli (chociaż nie pogardziłaby porozmawianiem z nimi na temat szczegółów magii, którą zastosowali, ci wredni aurorzy jednak na pewno i tak nie pozwoliliby jej na takie pogawędki, więc nawet nie było Charlie szkoda). – Jestem pewna, że poprowadzimy owocną współpracę – powiedziała w końcu, po przejrzeniu raportu, nim oddaliła się z królestwa Odile, przygotować kilka własnych zapisków oraz ustalić, co teraz należało zrobić w kolejnych krokach. Koniec sesji
|