![]() |
|
[03.09.72] Róż i szarość - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24) +--- Wątek: [03.09.72] Róż i szarość (/showthread.php?tid=5670) Strony:
1
2
|
RE: [03.09.72] Róż i szarość - Kate Barclay - 06.03.2026 Othello znowu wyglądał, jakby świeżo powstał z grobu – kto zresztą wie, może faktycznie to zrobił, ale Kate wyznawała zasadę, że nie wypada pytać kolegów, czy sypiają w trumnach i czy aby na pewno jego serce bije. Przynajmniej póki nie usiłował wyssać z niej krwi ani zjeść jakiejś części ciała. Była też tak uprzejma, że nie wspomniała o tym, że w sumie to z rumieńcami i zdrowym wyglądem było mu do twarzy, w końcu liczyło się tylko to, co lubił on: zamiast tego obdarzyła mężczyznę uśmiechem. – Trzeba uważać na te odłamki, ja bym je zabrała dla klątwołamacza, tak na wszelki wypadek. Albo przynajmniej zakopała gdzieś, gdzie na pewno nikt ich nie wykopie – ostrzegła panna Barclay, ostrożnie zwijając chusteczkę, tak by na pewno ktoś ich nie dotknął. Nie mogła mieć pewności, jak to działa, znając się raczej na magicznym rzemiośle niż przełamywaniu klątw. – Będę potrzebowała jakichś trzech dni, żeby je naprawić. Sama naprawa miała oczywiście potrwać krócej, ale priorytetem było nowe zlecenie jej szefa, który z jakichś powodów zażyczył sobie miecza ze stali, która spadła z nieba. Znalezienie odpowiednio dostawcy, który zdoła zdobyć dla niej kawałek meteorytu to było jedno, obrabianie zupełnie nieznanego sobie dotąd materiału i to jeszcze tak, aby był równie dobry, co porządna stal, stanowiło odmienną sprawę. – Och, oczywiście, że ci je odniosę. Ale jeśli masz o nim jakieś ciekawe historie, bardzo chętnie ich wysłucham. A jeżeli chcesz mi się odwdzięczyć… może komplet świec na dobry sen? – zaproponowała, bo wiedziała, że Fawley potrafi takie wytwarzać, a że jej myśli często zafiksowały się na jakimś temacie albo wręcz pochłonięta pracą zapominała o tak przyziemnych sprawach jak jedzenie i spanie, czasem potrzebowała takich wspomagaczy. A taka drobna wymiana przysług zdawała się jej znacznie właściwsza niż proszenie w tej chwili o pieniądze. RE: [03.09.72] Róż i szarość - Othello Fawley - 08.03.2026 Zgodził się niemo z Kate. Wziął z kuchni serwetkę i płócienny woreczek. Gdy wrócił do salonu, sprzątnął uważnie szkło, starając się nie patrzeć na swoje odbicie. Całe szczęście tym razem udało się mu nie złapać klątwy. Szkło znalazło się w woreczku, który miał zostać wkrótce zakopany gdzieś na wrzosowiskach nieopodal cmentarza. Klasyczna historia z dobrym zakończeniem. Zwykle Othello uważał je za kiczowate, teraz jednak doceniał, że tak się wszystko ułożyło. – Komplet świec? Wspaniale się składa, bo akurat mam kilka o zapachu i barwie świeżo zebranych róż. – Wyjął z szuflady w salonowej komodzie kilka zdobionych różowych świec. W wosku tkwiły ususzone kwiaty i płatki róż. Tworzyły one kunsztowny wzór. –Myślę, że doskonale do ciebie pasują. Jeśli będziesz chciała więcej, będę mógł wytworzyć jeszcze kilka. Nie rymował ani nie wyglądał jak jedna z różowych świeczek, a zawdzięczał to jedynie Kate. Był jeszcze jeden sposób na okazanie wdzięczności, najprostszy z możliwych. Zaklęcie, które zwykle Othellowi ciężko przechodziło przez gardło. – I... Dziękuję, Kate. Naprawdę – uśmiechnął się słabo. Udało mu się wcisnąć Kate różowe świece i jeszcze chwilę gawędzili o najnowszych wydarzeniach, pijąc herbatę i podjadając gorzką czekoladę. Othellowi trudno było to przyznać, ale spędził całkiem sympatyczne popołudnie. Aż zbyt zwyczajne, jak na jego gust, przez to właśnie nadzwyczajne. Koniec sesji
|