![]() |
|
[Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125) +--- Dział: Walia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=126) +---- Dział: Snowdonia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=132) +---- Wątek: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze (/showthread.php?tid=5650) |
RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 03.06.2026 Bertie Bott naprawdę miał szczęście, że Kate lubiła jego fasolki. To znaczy: czy miał szczęście, to się dopiero okaże, ale ze względu na sympatię do tego specyfiku Barclay w ogóle zabrała się do dalszej pracy, korzystając z tego, że już przygotowała wszystko do wytapiania gwoździ. Miała też zamiar przy okazji zrealizować zamówienie panny Figg. Pewnie rzuciłaby je w kąt, gdyby dziewczyna nie powołała się na Benjyego, ale że Kate potrzebowała jego pieczęci, zdecydowała, że postara się przygotować dwa zestawy także dla niej. gwoździe dla Bertiego [roll=PO] gwoździe dla Nory [roll=PO] gwoździe dla Erika [roll=PO] RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 03.06.2026 Chyba ta jej niechęć do szykowania gwoździ przełożyła się na jakość jej pracy. Kate, wściekła, wywaliła te, które nie wyszły, rozczarowana, że nie dokończy zamówienia dla Botta. I do pracy nad kolejnym kompletem, tym razem dla drugiego Figga, podeszła już z większym spokojem. Starając się myśleć pozytywnie. I pamiętać o tym, jaką moc miało żelazo. gwoździe dla Thomasa [roll=PO] RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 07.06.2026 zamówienie Victorii W porządku. Tym razem się udało. Może to był klucz. Pozytywne nastawienie. Duma… duma z gwoździ. Myślenie o żelazie. Co jej nauczyciel mówił o myśleniu o żelazie? Że trzeba mieć je w głowie? Kate w głowie miała zwykle bardziej błyskotki i amulety, ale w tej chwili próbowała dzielnie myśleć żelazem, gdy wrzuciła na formę kolejne zamówienie. gwoździe dla Victorii [roll=PO] pojemnik dla Viki [roll=PO] Stal, żelazo, dobre intencje, sio sio złe duchy, powtarzała sobie podczas pracy, a potem odetchnęła z ulgą, gdy okazało się, że komplet gwoździ był tak doskonały, jak tylko mogły być gwoździe. Ręce bolały ją już od mozolnej pracy ostatnich dni, a pot skroplił się na czole, mimo to zachęcona tym sukcesem, zabrała się do szykowania pudełka na proch. Najpierw kształt, potem - bo nie umiała się powstrzymać - fantazyjne zawijasy na pokrywie. Uśmiechnęła się do siebie, gdy skończyła. Myślenie drewnem było widać jeszcze łatwiejsze niż żelazem. RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 07.06.2026 Wyszła przed warsztat, złapać świeżego powietrza, ale po prawdzie… myślała o tych lampionach, o których wspomniała w liście Victoria. O czasach, gdy wycinała takie jako dziecko w Szkocji. Nie minęło więc dużo czasu, gdy usiadła na trawie, pod ciemniejącym już niebem, by w świetle zaklęć spróbować wykonać właśnie taki lampion. Była ciekawa czy wciąż to potrafi. Lampion, Vika [roll=PO] RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 09.06.2026 Zamówienie Helloise Kate obróciła między palcami list z pewnym zamyśleniem. Może nawet roztargnieniem. A potem odłożyła go na bok i sięgnęła po narzędzia, po raz kolejny przystępując do pracy: mogła nie lubić takich zleceń, ale rzadko odmawiała, gdy o wsparcie prosili ludzie, których jakoś znała albo ktoś przez nich. Poza tym Samhain niosło ze sobą jakąś grozę i… trudniej jej było odmówić. Zabrała się więc do pracy: próbując stworzyć gwoździe dla kogoś, kto był drogi sercu Helloise. gwoździe dla Seisylla [roll=PO] RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 09.06.2026 Praca zdawała się ostatnio nigdy nie kończyć. Zwykle to jej nie przeszkadzało. Kochała swoją pracę. Kochała wymyślne amulety, błyszczące pierścionki, kamienie wprawiane ostrożnie w srebro. Kochała trzymać w dłoni miecz, który wyrzeźbiła dzięki swemu talentowi - i zaklęciom, oczywiście, bo na wiele rzeczy zabrakłoby jej siły. Ale ostatnio, tonąc w zamówieniach po Spalonej nocy była tym zmęczona. Dlatego prośba Benjyego wywołała taką ekscytację. Najpierw postanowiła spróbować wyryć odpowiednie kształty w drewnie: a dopiero jeśli to się nie powiedzie, powalczyć z metalem. Tworzenie przedmiotów drewnianych [roll=PO] Jej dłonie poruszały się sprawnie, gdy wycinała kształty, przygotowywała wszystko pod to, by Benjy mógł potem dokończyć dzieła swoją sztuką pieczętowania. Może zgodzi się, żeby patrzyła, jak się tym zajmie? To będzie dobra nauka. Zaczęła nucić pod nosem, melodię, którą dawno temu śpiewała jej matka. Tworzyła magię. I starała się nasączyć amulety czymś jeszcze: umiała tworzyć dzieła sztuki, i chciała przekonać się, czy zdoła sprawić... że dodadzą też odrobinę odwagi. [roll=Z] Każde dzieło winno wzbudzać takie uczucie, jakie chciał wywołać twórca. Kate wzięła do ręki jeden z gotowych amuletów i uśmiechnęła się do siebie, bo ten - miała nadzieję - napełni duszę Benjyego męstwem. Przygotowywała zamówienie z myślą o tym, aby potem Benjy mógł dopełnić dzieła, pieczętując go w odpowiedni sposób. Wycięła kształty amuletów (półokrągłe, raczej klasyczne), w które potem dało się wtopić ten skomplikowany wzór, nakreślony przez Benjyego. Drewno wybrała ze skrzynki cisowe - ponoć chroniło przed złymi siłami, a ot to kojarzyło się jej z nadciągającym Samhain. Miały być na tyle nieduże, aby mogli je nosić na szyi i ukryć pod ubraniem. Krótko mówiąc, tworzyła drewnianą bazę dla kogoś od pieczętowania, którą dodatkowo nasyciła ze zdolności tworzenia dzieł sztuki odrobiną odwagi. RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 09.06.2026 Do przygotowania gwoździ dla ukochanej cioci Kate przygotowała się bardzo starannie. Poszła na krótki spacer. Próbowała wyzbyć się wszystkich złych emocji. Starała się myśleć żelazem, czy jak to szło. Upewniła się, że wszystkie narzędzia dobrze działają i żadne nie jest stępione. A potem przystąpiła do pracy, skupiając się tylko na tym, że bardzo chce, aby ciocia w Samhain była bezpieczna od wszystkich złych duchów. Dla Philippy, gwoździe [roll=PO] RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 10.09.2026 28.10 Cholerne gwoździe. I to była jedyna myśl Kate, zanim zabrała się do realizacji zamówienia Othello. Othello, gwoździe [roll=PO] Othello, lampion [roll=PO] RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 10.09.2026 27.10 [ciąg dalszy zamówień z tamtego dnia, zamówienie Benjyego] Po skończeniu amuletu dla Benjyego, który okazał się idealny, Kate przystąpiła do pracy nad kolejnym, dla Geraldine… Dla Ger, amulet, przedmioty drewniane [roll=PO] ...który okazał się niesamowicie paskudny, ale Kate z westchnieniem wrzuciła go do koperty, przez przypadek innej niż ta, która poszła do Benjyego, i posłała do Geraldine. Zapomniała dorzucić liściku. RE: [Jesień 1972] Tylko czasem wysadzę coś w powietrze - Kate Barclay - 11.09.2026 28.10. Ach. Był jeszcze Bertie Bott. Kate z westchnieniem przystąpiła do pracy nad gwoździami, myśląc o tych wszystkich pysznych słodyczach, które ten człowiek wyprodukował. Wprawdzie za fasolkę o smaku pieprzowym powinien dostać wyrok w zawieszeniu, ale te cytrynowe i torcikowe to była poezja. Szkoda, żeby coś go opętało. Gwoździe, Bertie [roll=PO] |