![]() |
|
[7.10.72, Maida Valen] Dancing is a dangerous game. - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +--- Wątek: [7.10.72, Maida Valen] Dancing is a dangerous game. (/showthread.php?tid=5637) Strony:
1
2
|
RE: [7.10.72, Maida Valen] Dancing is a dangerous game. - Anthony Ian Borgin - 10.02.2026 Nigdy się nie pchał do roli, w której go obsadzono. Bo tak się urodził, bo tak nakazywała hierarchia I kolejność, która nikomu nie była potrzebna. Każdy wiedział, że Stanley byłby w tym lepszy pod każdym względem, niż on. Brakowało mu tych cech, których wymagano od Borginów i ojciec zawsze mu o tym przypominał, na tyle mocno, że nawet po jego śmierci, te słowa zdawały się odbijać echem w jego głowie w chwilach najmniej odpowiednich. Stłumił westchnienie, pozbywając się obrazu mężczyzny o surowym, złośliwym uśmiechu sprzed oczu. - Nie mogę wchodzić z Tobą w dyskusję o kobietach, bo się na nich nie znam i przegram, zanim zacznę argumentować. – wzruszył ramionami, a w jego głosie pojawiła się nuta rozbawienia. Każda była inna, każda miała jakieś oczekiwania, a oni – jako pokorni słudzy chyba, mieli czytać w myślach i wybierać dobrze. Skomplikowane to istoty, bardziej niż dementor. – A co sprawia, że postanawiamy zostać? Skąd wiedzieć, że to osoba, dla której warto zostać? Trudno było się z nią nie zgodzić i chociaż nie był dobry w takich rozmowach, poważne tematy zwykle zbywał żartem lub głupotą, to teraz chciał wiedzieć. Dla niego to był zawsze olbrzymi problem – zaangażować się. Pomijając to, że latał ostatnią dekadę za trzymaną w tańcu kobietą, to nigdy nie mógł dopuścić do siebie żadnej innej. Wycofywał się i stawiał granice, pokazywał tylko to, co uznawał co odpowiednie. Anthony w gruncie rzeczy robił tak, aby były po prostu zadowolone z jego zachowania, zawsze starając się być dobrze wychowanym, chociaż trzymanie języka na kłódkę nie było jego mocną stroną. Z Brenną zdawało mu się, że jest odwrotnie – zawsze wiedziała, jak rozmawiać i poruszać trudne tematy, ale trzymała dystans fizyczny. Ten łatwiejszy do pokonania. Jej uśmiech odebrał inaczej, jakby wątpliwość w to, że zareaguje. - Czasem takie śluby się brało po pijaku podobno,, ale to do Ciebie nie pasuje zupełnie. Nie wiem, kiedy on wróci, ale spróbuję wysłać list, żeby Cię więcej nie niepokoił. Domyślasz się, kto może rozsiewać takie niedorzeczne plotki? Może to jakaś była Atreusa? – zamilkł na chwilę, podnosząc wzrok w poszukiwaniu znajomej, męskiej sylwetki na bankiecie i chyba dostrzegł go przy koreczkach. Wrócił więc do niej wzrokiem, starając się nie wywracać oczami. – Nie zrozum mnie źle, ale on miał dużo kobiet. A kobiety bywają złośliwe i mściwe, jak są zakochane. Tak słyszałem. Obrócił ją raz jeszcze, słysząc, że piosenka dobiegała końca, przyglądając się detalom – wirującej sukience, kołyszącym się włosom. Cóż, przynajmniej miał coś z tego balu i wiedział, że będzie to wspomnienie, do którego będzie mógł wracać. Uśmiechnął się łagodnie pod nosem, gdy puściła jego dłoń i ukłonił. - Zaklęcie brzmi, jak dobry pomysł. Kot może by mi się przydał dla towarzystwa, często zabieram papiery do domu. Teraz jest naprawdę duży bałagan w finansach przez problemy z ubezpieczycielami i możliwością zamrożenia zadłużenia. – wyjaśnił, prostując się, nieco krzywiąc na wizję kolejnych godzin z piórem w dłoni. Nie narzekał jednak, starał się i wykonywał pracę najlepiej, jak mógł, bo zawsze był z galeonami po prostu dobry, uporządkowany. Wiedział, że może w tym departamencie osiągnąć więcej. – Asystent chyba nie zmieści się w budżecie na ten rok, ale spróbuję to zasugerować przed zaplanowaniem tego na przyszły. Ty masz zawsze dobre pomysły Brenno, dziękuje. I za taniec też. RE: [7.10.72, Maida Valen] Dancing is a dangerous game. - Brenna Longbottom - 14.02.2026 – Gdybym znała odpowiedź na to drugie pytanie, byłabym bardzo bogatą swatką – odparła mu Brenna, bo przecież też nie wiedziała: mogła widzieć, kiedy zostać nie było warto albo robić tego nie powinieneś, ale skąd wiedzieć, że ktoś jest wart tego, by z nim być? Że sam jesteś tego wart? – Co do pierwszego, sądzę, że to indywidualna sprawa, Anthony. To przecież mogą być i złe powody. Są ludzie, którzy zostają, bo tak jest wygodniej albo bo boją się samotności. Czy miała wrażenie, że pytał o nią? Może. Ale chociaż zwykle nie miała problemów faktycznie z rozmawianiem o emocjach, i tak naprawdę nigdy nie miała i kłopotów z wyciąganiem do ludzi rąk, to na pewno nie zamierzała wyjaśniać w tym tańcu Anthony’emu, dlaczego ona została. Dlaczego w ogóle tu była, z tym konkretnym partnerem, choć pewnie nie dało się tego uznać za mądre, i choć nie mogła wiedzieć, czy nie popełnia błędu. Decydowało sto jeden drobnych spraw, o których opowiadanie mu nie wydawało się jej najlepszym pomysłem. – Mam wrażenie, że gdybym nawet wzięła ślub po pijanemu, twój kuzyn nie byłby pierwszym, który dostałby zaproszenie – zakpiła. – Nie chcę, żebyś do niego pisał. Ani żeby robił dla niej cokolwiek. Anthony Borgin prawdopodobnie wspierał śmierciożerców. A jeśli nawet nie wspierał ich, to na pewno wspierał Stanleya, i to wystarczyło, by wzniosła pomiędzy nimi mury niewidzialne, ale wysokie i trudne do sforsowania. – Wiem. Choć nie sądzę, by jakaś musiała wymyślać o mnie jakieś plotki. Nie umiałaby wymienić jednym tchem wszystkich jego dziewczyn, bo kiedyś nie interesowała się jego życiem prywatnym, a kiedy jakby zaczęli się spotykać nie była tak walnięta, aby nagle poszła robić badania na ten temat. Ale nie była ślepa ani durna – wiedziała, że jeszcze w maju był zaręczony z Elaine, i naprawdę w Ministerstwie ciężko było przegapić swojego czasu wielką awanturę z Ludovicą Nott i plotki o zamieszaniu w sprawę jakichś zakładów i byłych. Nie bez powodu Mav w swoim czasie ciągnęła Brenna zawsze w drugą stronę, kiedy auror majaczył gdzieś na horyzoncie. Wiedziała też, że większość jego dziewczyn należała do tych uważanych za najlepsze partie i najbardziej niezwykłe, i że może być tylko kolejnym nazwiskiem na długiej liście. Ale chwilowo… po prostu przyjmowała do wiadomości, że z żadną z nich nie został. A jeśli szło o plotki, to o niej mówiono gorsze rzeczy niż to że miała męża. Ze strony jakiejś szalonej byłej byłby to absolutny brak inwencji, rozpuszczać tego typu pogłoski. – Powodzenia z kotem i asystentem, Anthony – powiedziała krótko, odwracając się, by odejść. Koniec sesji
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=x4Us90M.png[/inny avek]
|