Secrets of London
[07.10.72] Bal u Lestrange | Dlaczego kobiety chodzą do łazienek stadnie? - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+--- Wątek: [07.10.72] Bal u Lestrange | Dlaczego kobiety chodzą do łazienek stadnie? (/showthread.php?tid=5543)

Strony: 1 2


RE: [07.10.72] Bal u Lestrange | Dlaczego kobiety chodzą do łazienek stadnie? - Brenna Longbottom - 11.03.2026

– Myślę, że z dużym prawdopodobieństwem prędzej zobaczylibyśmy w balowej sukience Voldemorta niż Szeptuchę – mruknęła Brenna, choć zrobiła to cicho, i to mimo tego, że były w łazience samce. Wizja Szeptuchy w balowej sukni zmieniła się zresztą przed jej oczami zaraz w wizję Voldemorta w takim stroju i przez ułamek sekundy miała wręcz ochotę się napić, choć obiecała sobie, że nie weźmie do ust niczego, co zostanie tu zaserwowane. Nawet tych wspaniałych koreczków. – Pewnie ktoś plótł od rzeczy, nie przejmowałabym się tym specjalnie. W niektórych rodzinach zdarzały się ciotki, których zwykle lepiej było nie pokazywać światu, bo zbyt bliskie małżeństwa kuzynów wywoływały efekt Habsburgów.
– Detektyw. Ale obiecuję nie wspominać o jedzeniu psów ani o pewnych rzeczach, o których nie wypada mówić w towarzystwie, i to mimo tego, że jesteśmy w łazience – stwierdziła, a w jej głosie pobrzmiewała odrobina rozbawienia. Uśmiechnęła się trochę szerzej, kiedy Lyssa wspomniała o tym zawodzie. – Och, będąc kobietą trzeba się do takich przyzwyczaić, zwłaszcza w zetknięciu z mężczyznami – oświadczyła, posyłając jej spojrzenie, które wydawało się niemal porozumiewawcze: ale mogło się tak tylko wydawać z powodu maski. – W każdym razie, gdybyś zmieniła zdanie, znam kilka osób, w tym chłopca z dobrej rodziny i mniej więcej w twoim wieku, który też przeniósł się niedawno do Anglii i próbuje się tutaj odnaleźć. Podejrzewam, że byłby raczej zaszokowany wizją zjadania psów.
Chociaż biorąc pod uwagę jego entuzjazm wobec roślin i paru innych rzeczy, istniała całkiem spora szansa, że zareagowałby też entuzjazmem na wizję spróbowania hot doga. Acz Brenna była więcej niż pewna, że Nikolai nie wspominałby niczego o żadnej srace. Wątpiła, aby Lyssa dogadała się z Heather – pewnie by się znienawidziły od pierwszego wejrzenia – a za przedstawienie jej Kellym Vakel mógłby posłać za nią zabójców, ale Nikolai zdawał się w miarę bezpiecznym wyborem. Primrose pewnie była najodpowiedniejsza, jeśli szło o przyjaciółki, chociaż istniała szansa, że Lyssa dogadałaby się z takim młodym Selwynem, bo coś się Brennie obijało w pamięci, że widziała na przyjęciu wystawiane przez nią obrazy, więc artysta z artystą… A taka Electra? Może moda byłaby jakimś wspólnym tematem? Acz Electra raczej była trochę… zbyt pełna energii, aby typowa młoda dama z Francji szybko złapała z nią wspólny język?
– Och… pewnie była mugolska? Oni miewają… dziwne poczucie humoru – powiedziała, w duchu wzdychając, bo mugolska budka z jedzeniem była czymś, co ani trochę jej nie szokowało przy Aidanie, ale mogło zaszokować niejedną młodą dziewczynę. – Jestem pewna, że nie jedliście żadnych psów, jeśli cię to pocieszy.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=x4Us90M.png[/inny avek]


RE: [07.10.72] Bal u Lestrange | Dlaczego kobiety chodzą do łazienek stadnie? - Victoria Lestrange - 12.03.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=3UQX4gf.png[/inny avek]

Była daleka do nazwania mężczyzn głupimi, ale nie dało się ukryć, że wielu z nich w pewnych sytuacjach zachowywało się zupełnie niedojrzale. Z drugiej strony o niektórych kobietach można było powiedzieć to samo, nie było to zarezerwowane dla konkretnej płci, teraz jednak pasowało to pod tezę i nieprzemyślane akcje Aidana, co chyba nawet lekko rozchmurzyło młodziutką Lyssę, więc spełniło swoje zadanie. Uśmiechnęła się przy tym do dziewczyny, bo ta bardzo mądra babka była dla Lyssy… czymś w rodzaju prababki, skoro była pasierbicą Ann, ale Victoria nie miała pojęcia, czy panna Dolohov miała kiedykolwiek okazję posłuchać mądrości życiowych Dorindy Lestrange. Może powinna ją zabrać kiedyś na herbatkę z babcią…

– Ach, nie znacie się, pardon do Victorii dopiero teraz dotarło, że Brenna i Lyssa były sobie do tej chwili nieznane, a pomostem w tym wszystkim była Victoria. – Brenna Longbottom, detektyw w BUMie – przedstawiła Brennę, gdy ta już i tak powiedziała czym się zajmuje w Ministerstwie, chociaż powiedziała to tak, że nieobeznana z Anglią Lyssa mogła sobie pomyśleć, że jest jakimś prywatnym detektywem. – I Lyssa Dolohov, nasza wschodząca gwiazda, malarka – nie chciała mówić takich głupot jak „córka Vakela Dolohova”, bo sama wiedziała jak to jest być w czyimś cieniu, być kojarzona z bycia nazwiskiem, albo tak jak jej siostry – z bycia siostrą Victorii. – W każdym razie warto mieć znajomości, choćby po to, by mieć z kim wyjść na miasto czy pobawić się na imprezie. Porozmawiam z Prim – dodała, będąc też przekonana, że zaznajomienie się z innymi rówieśnikami (Prim była mimo wszystko kilka lat starsza od Lyssy) mogłoby wyjść szatynce na dobre i nawet się nie zdziwiła, że Brenna zna tyle młodzików. Victoria nie była aż tak towarzyska, by znać wiele młodszych ludzi od siebie.

Ach jedzenie psów, gdy Lyssa już wyjaśniła, sprawiło, że Victoria zorzumiała już absolutnie wszystko. Aidan kiedyś jej opowiadał o tych dziwnych wynalazkach mugoli o durnych, odrzucających nazwach, ale sam koncept był zupełnie normalny. To pierwsze zderzenie mogło być trudne.

– Aach… Chyba już wiem gdzie byliście. Znaczy takich miejsc w mugolskim Londynie jest całkiem sporo. To popularne danie. Hotdog. Nie ma nic wspólnego z psami, w Anglii nie je się psów… To tylko kiełbaska w bułce – uśmiechnęła się współczująco do Lyssy, bo taki wybór miejscówki i jedzenia na pierwszej randce, bez uprzedniego uprzedzenia i wyjaśnienia mógł zszokować. – Nigdy tego nie próbowałam, ale podobno jest całkiem smaczne… – jak na mugoli rzecz jasna. Ale nie każde jedzenie, jakie jedli czarodzieje, było magiczne… Akurat kulinaria dość szybko przenikały do kultury czarodziejskiej.




RE: [07.10.72] Bal u Lestrange | Dlaczego kobiety chodzą do łazienek stadnie? - Lyssa Dolohov - 12.03.2026

Wizja Voldemorta w sukni balowej była... ciekawa. Lyssa jednak pośpiesznie odsunęła ją od siebie, bo bardzo nie chciała o tej osobie myśleć; wyrządził aktualnie wystarczająco dużo szkód i nie zamierzała na ładnym balu poświecać mu wiele uwagi. Uśmiechnęła się zato do Brenny, kiedy Victoria uświadomiła sobie, że faktycznie się nie znały.

- Miło mi poznać - w głosie Lyssy była jakaś grzeczna neutralność, która w jej wydaniu była czymś o wiele milszym niż wymowna słodycz, po którą zdawała się całkiem chętnie momentami sięgać. Postać Brenny na ten moment ani jej nie ziębiła, ani nie grzała, ale dość szybko odnalazła w głowie wspomnienie artykułu Philomeny. Brenna wydawała się całkiem miła, pomijając fakt że aspirowała do statusu zdrajcy krwi.

- Przemyślę to - odpowiedziała już nieco bardziej grzecznie, bo na pewno nie zamierzała się nad tym rozwodzić w łazience i podczas balu maskowego. - Tak, była mugolska. I spokojnie, wiem czym jest hot dog - sama nawet tłumaczyła Aidanowi skąd wzięła się w ogóle sama nazwa i dlaczego pies na szyldzie był w bułce, a nie było tam parówki. - Ale nie jestem pewna czy on to wie... - uśmiechnęła się do Victorii sztywno, bo no cóż, to była jedna wielka tragedia. Może oprócz edukacji w kwestiach randkowania, Lestrange powinna go też poduczyć z wiedzy o świecie. - W każdym razie... dziękuję że mogłam się wygadać. To było... cóż, to było przeżycie. Tak, inaczej tego nie można nazwać - Lyssa założyła na nowo swoją maskę. - Ale chyba już wrócę na salę. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić. Do zobaczenia - posłała kobietom jeszcze delikatny, przyjemny uśmiech i wyszła z łazienki.


Koniec sesji

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=5KDJmIP.png[/inny avek]