Secrets of London
[04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44)
+---- Wątek: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more (/showthread.php?tid=5464)

Strony: 1 2


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 16.12.2025

Nie pomyślała nawet o tym, że to mogło być związane z mężczyzną ze snów. Tak, śniło się jej, że ktoś ją obserwuje, ale teraz sądziła, że podświadomość podpowiadała to, co Brenna na jawie od siebie odsuwała – że ktoś musiał ją obserwować, że pewnie śledził ją w ostatnich dniach i któregoś zauważył, jak wchodzi do kamienicy. Okna i drzwi były dobrze pozamykane, ale brakowało pułapek czy run, które faktycznie zatrzymałyby każdego intruza, nie mówiąc już o takich cudach, jak zabezpieczenia typu WON.
Zdjęcie i koperta z jej imieniem i nazwiskiem, zapisanymi obcą ręką, bez adresu zwrotnego, najlepiej pokazywały, że koszmar nie był tylko koszmarem. Nie była więc i świadoma, że raczej żadne widmowidzenie tu nie pomoże, bo ktoś korzysta z dziwnej magii… i że nie tylko ona jest celem. Że tych jest zapewne najmniej kilkanaście.
– Chcesz zobaczyć, czy ucieknę na widok świeczek? – spytała, uśmiechając się lekko. Trochę może sobie żartując, a trochę, bo istniała ku temu możliwość. Była już ostatnio tak zdesperowana, że próbowała bez nich, chociaż widmowidzenie, co do zasady, raczej rzadko działało bez kręgu. Ale… w ostatnich dniach raz się udało, więc mogła spróbować znowu.
– Jeśli faktycznie możesz założyć te wasze szyfry i trzeba coś do tego obejrzeć, możesz to ogarnąć, a ja spróbuję z kręgiem – zgodziła się po sekundzie wahania. Zwykle raczej unikała widmowidzenia w towarzystwie, jeśli nie było to konieczne podczas pracy, ale prawda była taka, że ktoś włamał się do jej domu, kamienica nie była bezpieczna, a jeśli ktoś za nią łaził, chciała dowiedzieć się dlaczego. I nie powinna odrzucać oferty pomocy, a być raczej za nią wdzięczna. Zwłaszcza że mimo tych kpin o sypianiu na takim łóżku czy uśmiechu – które zresztą nijak jej nie przeszkadzały, bo i przywykła do jego stylu bycia, i nigdy nie przeszkadzały jej tego typu zaczepki – nie zdawało się, że potraktował to jako mało istotną błahostkę. – Może zrobi mi przysługę, po prostu się pojawi, jak pogasną światła i będę mogła go przypadkiem zrzucić ze schodów – mruknęła, unosząc kufel, by wypić kolejny łyk grzańca. Czy mówiła poważnie? I tak, i nie. Bo pewnie nie próbowałaby takiego gościa zabić celowo, ale och, gdyby stawiał oporów (proszę, błagam), i można było mu coś połamać…


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Atreus Bulstrode - 18.12.2025

- W sumie to o tym zapomniałem - wzruszył ramionami. To nie tak, że w ogóle o tym nie pamiętał, ale zwyczajnie w tym momencie nie było mu to do niczego potrzebne. Pewnie gdyby Brenna odpowiedziała, że nie chciała próbować widmowidzenia, to w jego głowie zapaliłaby się jakaś malutka lampka, podchwytująca wątek i łącząca kropki. Może gdyby spanikowała na widok żyrandola, samotnej świeczki albo odpalanego przez niego papierosa chwilę temu, ale chyba nie wzdrygnęła się nawet na moment, a przynajmniej tak się Atreusowi wydawało.

- Jasne, to nie problem. Tylko musiałbym zabrać w domu parę rzeczy, ale przecież Horyzontalna wcale nie jest daleko - szkoda, że nie dało się postukać w coś różdżką trzy razy, a tam pojawiłby się magicznie mechanizm. O ile to byłoby prostsze! Zamiast tego trzeba było brudzić sobie ręce i kombinować z przekładniami, składając tę całą układankę do kupy. Z jednej strony był dumny, że w ogóle potrafił to zrobić, bo nie raz okazywało się to poręczne. Z drugiej jednak bardzo by chciał, żeby zakładały się same, wyręczając go w robocie.

Uniósł kufel do ust i upił z niego parę głębszych łyków. Nie zamierzał przesadnie podziwiać Brenny, kiedy siedziała w świeczkowym kręgu i modliła się o przyjście jakichś pomocnych obrazów, głównie dlatego że widmowidzenie wydawało mu się okropne nudne. Przydatne, owszem, ale kompletnie nieciekawe w sposobie w jakim się odbywało. - Dla mnie to może i nawet pojawić się przy zapalonych światłach. Wtedy przynajmniej będzie go dobrze widać. A drobne zepchnięcie ze schodów, jeszcze nikomu bardzo nie zaszkodziło. A nawet jeśli, to zeznam że sam się potknął, spokojnie. Chociaż i tak takiego delikwenta raczej nikomu nie byłoby szkoda, mam rację? - oczywiście, że miał. Miał ją z resztą w swoim mniemaniu bardzo często, a prawda była taka że jeśli typ się bawił w podobne rzeczy, to pewnie nie tylko wobec Longbottom, ale i innych kobiet. Takie świry nie wiedziały kiedy przestać.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 18.12.2025

Kiwnęła tylko głową, machinalnie. Wyjątkowo darowała sobie teksty w rodzaju „jeśli to na pewno nie kłopot”, „jak mogę się odwdzięczyć” i tym podobne, może dlatego, że włamanie ją martwiło – w tym budynku bywali bliscy jej ludzie, i chciała go niektórym udostępnić… - a może, bo uznała, że to nie ma sensu i tylko by go zirytowało. Skoro zaoferował pomoc, to zaoferował, kropka.
– Byłoby wygodniej, ale tacy z pokrzywionymi umysłami mają jednak konkretny tryb działania – skwitowała krótko, omal znowu nie wsuwając dłoni do kieszeni, ku tej kopercie. Ciemności, śpiąca ofiara, i w dodatku fakt, że nie zaatakował od razu, a raczej posłał wiadomość: wzbudzającą niepokój. Pokazującą, że hej, byłem tutaj. O nie, tacy ludzie nie atakowali w świetle, twarzą w twarz, a przynajmniej nie wpisywało się to w zwykły schemat. – Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy wszystkie anonimy są od Stanleya. Te z moimi zdjęciami z biura i każące zostawić Atreusa na pewno, ale pozostałe?
Może ktoś wpadł na ten sam pomysł, co Borgin. Bo jednak nie on zakradł się do mieszkania, przecież by się jej wtedy pozbył albo przynajmniej zniszczył wnętrza czy coś ukradł. Sztućce na przykład.
Tak, miała o nim dziwną opinię.
Upiła jeszcze łyk grzańca, a jakiś czas później opuścili pub, kierując się ku przejściu do magicznego Londynu, zostawiając za sobą wnętrze wypełnione zapachem wina, imbiru, cynamonu i papierosów.

Koniec sesji