Secrets of London
[7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+--- Wątek: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange (/showthread.php?tid=5408)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Pan Losu - 04.12.2025

Oczy Demimoza
Po wypiciu eliksiru na 2 kolejki stajesz się niewidzialny. Ludzie mogą cię dotknąć i cię słyszą, ale nie mogą cię dostrzec.


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Zachary Burke - 04.12.2025

Potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.

- Wyglądasz. - z jakiegoś powodu na końcu tego słowa pojawiła się kropka. Burke spoglądał na Charlie i wyraźnie się nad czymś zastanawiał, kontemplując jej sylwetkę i wybraną przez nią maskę, kiedy dopalał papierosa. Trzymał go w dwóch palcach, przesuwając go pomiędzy opuszkami, szukając odpowiedniego słowa. No właśnie, wyglądała, ale jak? Znał różne wersje panny Mulciber; w szkolnym mundurku, w czarodziejskich szatach, w swobodnych ubraniach, absolutnie zeszmaconą po wieczornej popijawie i w eleganckim wydaniu. Udzielenie jej komplementu wydawało się zwyczajnie niewłaściwe. Zbyt łatwe i jakieś takie nadto rozpieszczające. - Całkiem znośnie - dokończył wreszcie, nawet zadowolony z użytych słów. Ale nie osiadał na laurach. - Wreszcie jak prawdziwa kobieta. Dobrze cię czasem z domu wyciągnąć.

Zaciągnął się papierosem ostatni już raz. Musiał, żeby na zapas zaspokoić głód i zapobiec ewentualnym... wypadkom. Nikt przecież nie chciał, żeby zaczął sypać iskrami na prawo i lewo, kiedy znajdowali się pośród gości. Ciepnął go w krzaki, może nikt nie zauważy, i szybko przesunął się dalej, w kierunku wejścia, żeby móc okazać zaproszenie i potwierdzić że faktycznie nazywał się Zachary Burke. Nie spodziewał się, żeby ktoś chciał się pod niego podszywać, ale co jeśli???

Maska była w pociemniałym, srebrzystym kolorze i przedstawiała podzielony na pół wyraz; jedna część była uśmiechnięta, a druga smutna, z łezką toczącą się po policzku. Klasyczek tak zwany, zgarnięty z którejś z półek w Borgin&Burke, oznaczonych plakietką Bezpieczne w krzykliwym, czerwonym kolorze. Wierzył w to całym sercem, tak samo jak i w fakt że rozdawane tu eliksiry tez były bezpieczne, dlatego bez wahania wychylił jeden, kiedy został mu zaproponowany.

!eliksiry


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Pan Losu - 04.12.2025

Pocałunek Dementora
Eliksir, który sprawia, że nagle czujesz nieodpartą potrzebę, by podejść do pierwszej osoby, która znajduje się w zasięgu twojego wzroku, i złożyć na jej ustach pocałunek. Rzuć na rozproszenie, by spróbować oprzeć się działaniu eliksiru. W przypadku porażki musisz pocałować osobę, na którą spojrzałeś.


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Charlotte Mulciber - 04.12.2025

[inny avek]https://i.pinimg.com/736x/69/82/0c/69820c8d65ed75d19b4afd74e6764191.jpg[/inny avek]

Potwierdzam tożsamość, wchodzę z Zacharym do środka i piję eliksir

W zasadzie to miała mieszane uczucia, jeżeli chodziło o ten bal. Jakaś część niej uważała, że bal maskowy w obliczu tego, co się stało, był wysoce niestosowny. Druga część z kolei chyba łapała, co Lestrange chcieli przekazać tym przyjęciem. Wszyscy byli równi, nikt nie powinien się bać. Trzymali swoje plecy, byli na tym samym wózku. Ufali sobie. Tylko czy każdy z tu zaproszonych zrozumie przekaz?
- Wasza wysokość jest zbyt łaskawy - odpowiedziała mężczyźnie z przekąsem, wykrzywiając doskonale widoczne, pociągnięte czerwoną szminką wargi w niezadowolonym grymasie. Miała dzisiaj na sobie białą, dopasowaną sukienkę z długimi, półprzezroczystymi, zwiewnymi rękawami. Trochę jak ślubna, lecz zdecydowanie bardziej skromna, w odpowiednim stylu, którego dopełniała czarna jak noc maska z piór. Przesłaniała jej oczy oraz zachodziła na nos, pozostawiając usta wolne. W końcu miało tu być jedzenie oraz alkohol, byłaby kompletną frajerką, gdyby pełną maską pozbawiła się swobodnego podżerania ze stołów. Na "komplement" zareagowała cichym westchnięciem, a potem przewróceniem oczami. W sumie to, co mówił, było nawet miłe, biorąc pod uwagę całokształt tego, jaki był Burke. Przeszła z Zacharym do wejścia i uchyliła maskę, a z torebki wyciągnęła zaproszenie. - Oni zawsze są tacy ostrożni, jeżeli chodzi o gości?
Zapytała go szeptem, przesuwając się nieco bliżej. Mimowolnie owinęła dłoń wokół jego przedramienia, bo założyła dość wysokie obcasy, a oczyma wyobraźni już widziała, jak potyka się o tej wspaniały dywan i staje się pośmiewiskiem na wejściu. Poza tym czuła się w tym otoczeniu odrobinę nieswojo. Lestrange byli obrzydliwie bogaci, a jej matka starała się, żeby przepych w ich rezydencji nie był AŻ TAKI.

Gdy podeszli do stolika, zmarszczyła nieco nosek, ale widząc że jej towarzysz pije eliksir, postanowiła że zrobi to samo.
- Na zdrowie, czy cośtam - rzuciła jeszcze pod nosem i wychyliła szybko fiolkę.

!eliksiry


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Pan Losu - 04.12.2025

Oczy Demimoza
Po wypiciu eliksiru na 2 kolejki stajesz się niewidzialny. Ludzie mogą cię dotknąć i cię słyszą, ale nie mogą cię dostrzec.


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Christopher Rosier - 04.12.2025

Christopher nie należał do skromnych ludzi. Jego szata też więc nie była skromna, a jeżeli zrezygnował z bardziej ekstrawaganckich ozdób, to głównie dlatego, że wiedział, że w obecnych warunkach, gdyby do prasy przemknęło jakieś zdjęcie, zostanie za nie skrytykowany. Nie żeby krytyka mocno go dotykała - ale aż za dobrze rozumiał, że ubrania powinny odpowiadać okazji.
Przywdział więc własny projekt, jeden z niewielu spod jego ręki dedykowanych mężczyznom, a konkretnie jemu, w barwach głębokiej czerni oraz starego złota, którym na ciemnym materiale znaczyły się wzory. Jego maska, dopasowana do stroju, utrzymana w tej samej kolorystyce, zasłaniała tylko górną część twarzy - dość, aby ktoś, kto nie znał go dobrze, nie rozpoznał na pierwszy rzut oka, ale też nie dość, by całkiem kryć tożsamość, jak robili to niektórzy na przyjęciu. Być może uznał, że taki model lepiej pasuje do jego szaty. A może po prostu chciał być rozpoznany.
- Wyglądasz olśniewająco - powiedział zarówno z powodu pewnej wyuczonej kurtuazji, jak i dlatego, że jego towarzyszka faktycznie wyglądała zachwycająco. Zaoferował jej ramię, gdy szli ku głównemu wejściu, by zsunąć maski. Zastanowił się przy tym przelotnie, czy ochrona musiała spędzić bardzo dużo czasu nad zdjęciami angielskiej socjety - i co w sytuacji, gdy dostali jakieś mało aktualne zdjęcie albo którąś z pań pomimo maski użyła więcej makijażu niż zwykle... - Ten bal to pomysł ojca Louvaina? - spytał, gdy minęli już ochroniarzy i ruszyli dalej, pośród przebywających par. Wzrok Christophera przesuwał się po tych, którzy przyszli przed nimi, z pewnym zainteresowaniem, bo choć większości gości nie mógł rozpoznać, to bezbłędnie odgadywał, czy dany strój pochodził od Rosierów, z kolekcji jednego z zagranicznych domów mody, z szafy prababci czy wyglądał na dzieło niezależnego krawca... i czy ten niezależny krawiec używał dobrych materiałów. Dobór kolorów, dobranie do figury, wykończenia. - Jestem ciekaw, czy zdołał namówić swojego najstarszego syna, by się pojawił - dodał, a potem spojrzał na czarownicę, która podała mu eliksir. Obrócił fiolkę w palcach, wzrok utkwiwszy na moment w kobiecie, której wyrosły anielskie skrzydła.
- Ekstrawaganckie - ocenił, ale nie mógł odmówić sobie dobrej zabawy, a i nie wątpił, że Lestrangowie po Spalonej Nocy nie pozwolą sobie na żaden skandal, wypił więc swoją porcję bez wahania.

!eliksiry

[inny avek]https://i.pinimg.com/736x/c2/c6/d9/c2c6d9862c4228d9eed4f12c9913269b.jpg[/inny avek]


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Pan Losu - 04.12.2025

Pióro Świergotnika
Po wypiciu eliksiru przez 2 kolejki śpiewasz, zamiast normalnie mówić. Jednocześnie twój głos jest piękny, czysty, zapierający dech w piersiach: tak jakbyś był największej klasy światowym piosenkarzem.


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Brenna Longbottom - 04.12.2025

Próbuję złapać elfa, znaczy się Atreusa zamienionego w elfa, zanim zostanie rozdeptany

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=x4Us90M.png[/inny avek]
Jasna maska, ze srebrzystymi zdobieniami przysłaniała górną część twarzy Brenny, a włosy zostały na tę okazję opanowane dzięki różnym cudownym specyfikom i srebrzystym spinkom, tworząc misterną fryzurę. Ta chyba odmieniała ją nawet mocniej niż sama maska. Większość jej ubrań „wyjściowych” spłonęła, a w tej, która ocalała, zabranej wcześniej "na wszelki wypadek" do Londynu, pojawiła się już ledwo co na Ekstazie, więc szata na ten wieczór była więc nowa, kupiona z jednej z kolekcji Rosierów, kolorystycznie dopasowana do maski i spinek.
Nie wątpiła, że nieważne, czy się tu pojawi, czy nie, i tak zostanie za to skrytykowana, ale przyszła - trochę bo bardzo lubiła Victorię, a ta sympatia sięgała i jej sióstr i ojca, lubiła też Corneliusa, Williama, a nawet miała pewną słabość do Eden. Trochę, bo niektórzy członkowie jej rodziny zamierzali się pojawiać. Trochę, bo przyjść chciał Atreus.
– Szczerze? Cieszy mnie, że to mówisz, bo już myślałam, że może za dużo czasu spędzam z Alastorem. Niby wątpię, by ktoś próbował... zepsuć bal Lestrangów czy ściągać na niego negatywną uwagę, ale jakoś tak dziwnie – powiedziała cicho. Te całe maski sprawiały, że słowa stała czujność krążyły jej po głowie, poza tym gdy godzinę temu obracała w dłoni swoją maskę, miała bardzo nieprzyjemne skojarzenia ze śmierciożercami. I zastanawiała się, czy jest jedyną, której umysł wojna zarysowała do tego stopnia, że jej myśli biegły takimi ścieżkami.
Nie miała szans rozpoznać większości gości, ale i tak rozglądała się, wypatrując w szczególności Morpheusa, Victorii i Cynthii. Wzrost, chód, sylwetka, ruchy, mogły wiele zdradzić, jeśli znałeś kogoś naprawdę dobrze.
Jeśli nawet zawahała się nad tym, czy wypić eliksir, to wszystkie jej dylematy na tym tle zostały szybko zażegnane. Wprawdzie wyciągnęła rękę – raczej w odruchu, skoro podsunięto jej koszyk, niż faktycznie postanawiając wypić – ale chyba nikt nie mógł Brenny winić za to, że zamiast odkorkować taki i unieść do ust, zamarła, gdy jej partner…
…skurczył się?
- Atreus? – spytała, rozglądając się, a potem jej wzrok padł na…
Wróżkę.
Znajdującą się dokładnie tam, gdzie chwilę wcześniej stał Bulstrode.
To ty? – spytała falami, trochę zaskoczona, bo nie spodziewała się, że Lestrangowie zaczną zamieniać gości w… no cóż, w elfy, które widywało się w Maida Valen. Umysł Brenny, chadzający niezbadanymi ścieżkami, natychmiast podsunął myśl, że może niektóre z wróżek w ogrodzie były kiedyś ludźmi i czy nie należało ich spytać, czy nie chcą zgłosić popełnienia przestępstwa. A potem się pochyliła, gotowa spróbować ostrożnie elfa złapać – bo jeśli to faktycznie był Atreus, to istniała spora szansa, że zostanie zaraz rozdeptany.


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Robert Albert Crouch - 04.12.2025

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=mOJXUSJ.jpeg[/inny avek]
Potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.

Robert miał bardzo mieszane uczucia do całej tej imprezy. Z jednej strony szczerze nie znosił czystokrwistego elitaryzmu. Swoją karierę polityczną poniekąd poświęcał na walkę z systemem dyskryminacji, który wiązał się z poczuciem wyższości magicznej arystokracji. Takie imprezy utwierdzały go w przykrym przekonaniu, że tak naprawdę większości czystków Spalona Noc nie dotknęła na tyle, by niosła się z tym jakakolwiek refleksja. Nadal chodzili na bale, na które nie wpuszczali nikogo, kto nie należał do tej niewątpliwie powiązanej więzami krwi socjety. Winą obarczano Śmierciożerców jako organizację kompletnie odseparowaną od poglądów, które ukazywały się w formie tego przyjęcia.

Jednak Robert też uwielbiał bale. Winił się za to, za tę hipokryzję. Przychodził tu, brał w tym wszystkim udział. Bo mimo postępowych poglądów, był częścią socjety. Wypadało, żeby się pojawił. Usprawiedliwiał się poniekąd tym, stanowiło to swego rodzaju rekonesans, rozpoznanie zwyczajów, nastrojów. Dobry polityk musiał mieć szeroką wiedzę, którą potem można było ewentualnie wykorzystać. Niestety okazywało się, że jego przyjściu na bal towarzyszył ten charakterystyczny przyjemny dreszczyk.

Podszedł do drzwi, uchylił czarną maskę na moment, by strażnicy poznali jego tożsamość. Ubrany był w czerń, rozpięta koszula ukazywała część jego klatki piersiowej. Do pasa przytroczył realistycznie wyglądającą szpadę, którą wyjątkowo trudno byłoby kogokolwiek zranić Wyglądał trochę jak muszkieter w wersji niepoprawnej historycznie, a wziętej z jakiegoś taniego romansidła.

Kiedy przeszedł przez próg sali balowej, otrzymał fiolkę eliksiru. Co za zbytek... tak jakby to przyjęcie nie było dość niesamowite... Cóż, Lestrange'owie mieli swoją historię. Jako gospodarze musieli nosić ją jak najwspanialsze szaty. Robert więc, w gruncie rzeczy z ciekawości, wypił miksturę. Szybko i jednym haustem, jak kieliszek wódki.
!eliksiry


RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Pan Losu - 04.12.2025

Krew Qilin
Po wypiciu eliksiru jesteś w stanie odgadnąć, czy pierwsza osoba, na którą spojrzałeś, ma czyste serce (poziom spaczenia I) czy serce przeżarte mrokiem (poziom spaczenia od III w górę). Efekt utrzymuje się 2 kolejki.