![]() |
|
[14.10.72, noc, Wyspa Posępna] Gdzie grasują kwintopedy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125) +--- Dział: Szkocja (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=127) +--- Wątek: [14.10.72, noc, Wyspa Posępna] Gdzie grasują kwintopedy (/showthread.php?tid=5401) Strony:
1
2
|
RE: [14.10.72, noc, Wyspa Posępna] Gdzie grasują kwintopedy - Heather Wood - 19.02.2026 Słuchała tego, co miał jej do powiedzenia Erik. Wydawał się być naprawdę mocno wkręcony w te swoje mieczyki, trochę jak ona w latanie na miotle, tyle, że jej zdaniem miotły miały zdecydowanie istotniejsze zastosowanie w życiu, od jakichś tam mieczyków. Mieli magię, nie potrzebowali walczyć przy pomocy żelastwa, czy tańczyć? Co to było w ogóle za porównanie, pokręciła jedynie głową, nie chciała mu się bardziej narazić, jednak nie do końca docierały do Heather jego argumenty. Nie miała się przekonać do tego sposobu aktywności, nigdy. - Jeśli chcę się z kimś mierzyć personalnie, to sięgam po pięści, nie potrzebuję niczego bardziej finezyjnego. - Dodała jeszcze, bo miała świadomość, że czasem miało się ochotę zetrzeć komuś uśmiech z twarzy w inny sposób niż przy pomocy różdżki, wtedy wchodziły w grę dłonie, z których ona lubiła korzystać, a nie kawał żelaza. Niech mu jednak będzie, każdy miał na siebie jakąś wizję, jeśli jego zdaniem to było eleganckie... ona nigdy nie miała potrzeby czuć się elegancko, chodziło o jak najszybsze i najbardziej praktyczne rozwiązanie problemu. - Nie znają się, na pewno gdy się ujawnię zmienią zdanie, odszczekają swoje słowa. - Dodała z uśmiechem. Ruda była przekonana o swojej wyjątkowości i nie miała problemu, aby mówić o tym w głoś. Rodzice przecież od zawsze jej powtarzali jaka jest wspaniała, na nieszczęście wszystkich ludzi którymi się otaczała naprawdę w to wierzyła. Musieli przerwać swoją pogawędkę przez to, że okazało się, iż nie są tutaj sami. Longbottom próbował rzucić zaklęcie w stworzenie, które się nimi zainteresowało, jednak nie wszystko poszło po jego myśli. Ruda jednak nie zwlekała, nie zamarła od razu dołączyła do ataku i uśmiechnęła się sama do siebie, gdy zobaczyła, że udało jej się wyczarować magiczne pnącza, które spętały kwintopeda. Oczywiście, że była z siebie zadowolona, nie mogło być inaczej. Nadal trzymała mocno różdżkę w dłoni, gotowa ponowić atak, gdyby zaszła taka potrzeba. Bestia zaczęła się szarpać, co sugerowało, że nie mieli zbyt wiele czasu, aby czekać na kolejny ruch, musieli działać, póki jeszcze nie w nich nie wbiegła i nie spróbowała sobie zrobić z nich obiadu. To było proste, nie zamierzała pozwolić na to, aby stali się jej posiłkiem. Erik wykonał kolejny ruch różdżką, widziała, że zaczął działać dalej, to jednak nie powstrzymało jej, by również machnąć swoją. Kiedy reagowali wspólnie, szybko - mieli większą szansę na powodzenie. Widziała studnię, która znajdowała się obok stworzenia, jeśli ją tam wepchnie, będą mieli święty spokój, później mogli je zasypać, to wydało jej się całkiem logicznym planem. Machnęła różdżką, by wyczarować siłę wiatru, która miała popchnąć bestię do studni. [roll=PO] kształtowanie siły, która wepchnie stwora do studni RE: [14.10.72, noc, Wyspa Posępna] Gdzie grasują kwintopedy - Erik Longbottom - 21.02.2026 Nie spodziewał się, że jedna kwintopeda może stanowić aż tak poważny problem. Nic dziwnego, że zamek był w takim, a nie innym stanie, po tym, jak przez tyle lat musiał znosić obecność tych stworzeń w okolicy. Stworzenie wyróżniało się nie tylko wyjątkowo parszywym wyglądem, ale też nadzwyczajną wytrzymałością i zaciekłością w walce. Erik wprawdzie nie miał zbyt dużego doświadczenia w walce z tego typu przeklętymi stworzeniami, jednak wiedział sporo o pojedynkach czarodziejów.
W większości przypadków dwa lub trzy zaklęcia wystarczyły, aby zdecydować o tym, kto zostanie przegranym a kto wygranym. Między innymi dlatego pojedynki towarzyskie nigdy nie ciągnęły przez bardzo długi czas. Ludzie byli spragnieni emocji i szybkiej rozrywki, a walka między dwoma czarodziejami nie przypominała w niczym parogodzinnej partii szachów. Na szczęście dla nich, kwintopeda nie utrzymała się na nogach aż tak długo; spętana już przez silne pnącza dość szybko oberwała piorunem wyczarowanym przez Longbottoma, a chwilę później została zepchnięta w mroczne czeluści studni ciągnącej się pod powierzchnią zamku. — Szybko... Trzeba to... Zamknąć! — wyrzucił z siebie, rzucając się w stronę otworu w ziemi. Uniósł różdżkę. Nie było czasu na szukanie drzwi czy głazu, którym można by było zablokować przejście. Musiał coś wyczarować. Jednym, precyzyjnym ruchem wyczarował masywną deskę, przypominającą raczej sporych rozmiarów blat, a kolejnymi zaklęciami nadał jej formę solidnej klapy. Drewno pociemniało, a na jego powierzchni pojawiły się metalowe okucia, które oplotły konstrukcję niczym stalowe żebra. Od spodu wyrósł rząd długich, ostrych kolców. Miały pełnić funkcję odstraszającą i w razie czego utrudnić kwintopedzie jakiekolwiek próby przebicia się na powierzchnię. Gdy klapa opadła na otwór, Erik przycisnął ją do ziemi zaklęciem kotwiczącym, które sprawiło, że blokada wgryzła się w grunt, łącząc drewno z podłożem w jednolitą barierę. Na tym jednak nie zamierzał poprzestać i spojrzał na Heather: — Myślę, że... Że potrzebujemy czegoś ciężkiego. Na wszelki wypadek — rzucił do niej. Z magią kształtowania radziła sobie równie dobrze co i on, więc wierzył, że zdoła zmaterializować tutaj coś, co na dobre osłoni przejście przed resztą świata. Przezorny zawsze ubezpieczony, czyż nie? RE: [14.10.72, noc, Wyspa Posępna] Gdzie grasują kwintopedy - Heather Wood - 25.02.2026 Ruda nie do końca wiedziała z czym idzie im się mierzyć, nie była specjalistką od magicznych stworzeń. Działała więc całkiem intuicyjnie, nie zamierzała pozwolić się temu czemuś zbliżyć się do nich, to było proste, wyglądało przecież jakby chciało ich zeżreć, więc nie powinni dopuszczać do tego, by znalazło się gdzieś przy nich. Właśnie dlatego postanowiła wepchnąć bestię do studni. Jeden, zgrabny ruch różdżki wystarczył, aby osiągnęła swój cel. Uśmiechnęła się zadowolona sama do siebie, kiedy kolejne zaklęcie trafiło w stwora, a ten poleciał w głąb studni. Nie był to jednak koniec ich zadania, musieli zabezpieczyć studnię, bo stwór mógł mieć wyjątkową chęć wydostać się na zewnątrz. - Jasne. - Mruknęła jeszcze do Erika, to było logiczne, musieli zabezpieczyć to miejsce, mieć pewność, że ich przeciwnik nie wylezie ze środka. Zdawała sobie sprawę z tego, że magia kształtowania była ulotna, ich czar w końcu zniknie, więc było to tylko rozwiązaniem tymczasowym, ale kiedy ściągną resztę na pewno uda im się zabezpieczyć to miejsce na dłużej, póki co to musiało wystarczyć, bo faktycznie - gdy omiotła wzrokiem okolicę nie widziała niczego materialnego, co mogłoby służyć za zamknięcie, którego nie da się ruszyć. - Myślę, że póki co jest w porządku, będziemy musieli przenieść tu jakiś większy kamień, on powinien wystarczyć. - Może z dziedzińca, czy część muru otaczającego zamek? Będą musieli to przegadać. - Nie najgorzej nam poszło, może to czas, żeby znaleźć resztę i powiedzieć im, że to tutaj zostawiliśmy. - Powinni wrócić tutaj w większym gronie. Nie miała pojęcia, czy nie chcieliby na przykład zająć się stworzeniem, dobić je, czy jeszcze coś innego. Najważniejsze, że nie zostali zeżarci podczas tego spotkania. Humor dopisywał Rudej, była zadowolona z tego, jak szybko poszło im okiełznanie potwora, ogólnie uważała ten dzień za całkiem owocny, ciekawe, co jeszcze na nich tutaj czekało. Koniec sesji
|