Secrets of London
[9.09.72, rano] To jest już koniec, nie ma już nic [Hesia & Henry] - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: [9.09.72, rano] To jest już koniec, nie ma już nic [Hesia & Henry] (/showthread.php?tid=5059)

Strony: 1 2


RE: [9.09.72, rano] To jest już koniec, nie ma już nic [Hesia & Henry] - Henry Lockhart - 25.01.2026

– Nie wiem. Nie chciałem ryzykować – westchnął. Nie dodawał, że bez tej pracy tak naprawdę pozostałby bez niczego. Liczył na to, że poświęcenie podczas Spalonej Nocy skłoni redakcję do wdrożenia go w przyszłości do dziennikarskiej roboty. Jednocześnie nie czuł się z tym dobrze. Nie tylko przez złamaną rękę – po prostu Prorok bezczelnie go wykorzystywał. Żerował na jego marzeniach. Czy wszystkie instytucje działały w ten sposób? Czy taka była strategia w rządzeniu młodszym pokoleniem? Może najlepiej byłoby przyjąć zasadę "niczego nie oczekuj i nie miej żadnych pragnień"?

Wiedział, że nie powinien teraz o tym myśleć. Wolał skupić się na tym, by choć odrobinę ochłonąć. Ból w ręce trochę zelżał, a może po prostu się nie nasilał. Niebezpieczeństwo odrobinę opadło wraz z pyłem. Może niosło to choć odrobinkę nadziei na przyszłość?

Uśmiechnął się do Hestii, nawet cicho zachichotał. Dywagacje językowe były czymś tak... normalnym, że paradoksalnie, w tym momencie takie się nie wydawały. Bo jak można elementy zwyczajnego życia uwzględnić właśnie w takiej chwili? Chłopak przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie. Wywiad z Jęczącą Martą. Wszystko było wtedy tak niewinne, pozbawione powagi (choć wtedy naprawdę im na tym zależało). Coś pozytywnego, mimo wszystko, wynikło z nieudanego projektu gazetki szkolnej. Zyskał wtedy coś o wiele ważniejszego: przyjaciółkę na dobre i na złe.

– Będę pamiętał. – W jego głosie wybrzmiało lekkie rozrzewnienie. – Dziękuję, że tu ze mną zostałaś przez chwilę. I za pomoc ze sprawdzeniem mieszkania. Pamiętaj też, że... – To na moment cię zaciął. Nie miał pojęcia, co w tej sytuacji było odpowiednie. – Jeśli będziesz potrzebowała wsparcia, jestem tu. Może marny ze mnie pocieszyciel, ale... kiedyś wrócimy do normalności. A jak było dziś tak źle, znaczy, że może być tylko lepiej.

Przy ostatnim zdaniu sam nawet nie wiedział, czy kłamał, czy mówił szczerze.


RE: [9.09.72, rano] To jest już koniec, nie ma już nic [Hesia & Henry] - Hestia Bletchley - 05.02.2026

Hestia posłała mu słaby uśmiech.
W końcu od tego są przyjaciele, nie? – powiedziała. Może powinna była powiedzieć raczej od tego są brygadziści, ale jakoś jej to nie pasowało. Nie dlatego że nie wierzyła w swoją pracę. Po prostu chciała, aby Henry wiedział, że zawsze mógł na niej polegać, a pomoc nie była dla niej jedynie obowiązkiem do odhaczenia. Wreszcie, chociaż bardzo niechętnie wstała z kanapy, przemyła wodą sadzę z policzków, poprawiła upięcie swoich włosów i gotowa do dalszej pracy, spróbowała przywołać na swoją twarz coś na kształt optymizmu. Będzie dobrze. Nic jej nie było. Jej bliscy na pewno też nie byli umierający. Wytrzymała już tak dużo bez żadnych zranień, że na pewno dalsza noc nie będzie taka tragiczna. Musiała się mieć tylko na baczności. Tak. Będzie dobrze. Na pewno będzie dobrze. Ponownie spojrzała na Henry'ego.
Dziękuję. I nawzajem. Gdyby coś się działo z twoim mieszkaniem, zawsze możesz wpaść do nas. Moi rodzice nie będą mieli z tym problemu. I proszę daj znać jutro, że wszystko dalej dobrze, okay? Ja też napiszę. I może... Kiedy już będzie normalnie to pójdziemy do kina, czy coś? No wiesz, na pewno po pożarach będzie bardzo depresyjnie. Dobrze, ale smutno więc przyda nam się jakaś rozrywka.
Następnie skierowała się do drzwi i... Zawróciła, bo zapomniała swojej różdżki, chwyciła przedmiot, nieco niezręcznie pokazała Henry'emu kciuka w górę i powróciła do chaosu.

Koniec sesji