![]() |
|
[Sierpień 72] She was looking for the sword - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: [Sierpień 72] She was looking for the sword (/showthread.php?tid=2351) Strony:
1
2
|
RE: [Sierpień 72] She was looking for the sword - Brenna Longbottom - 03.03.2024 Brenna niekoniecznie była najlepszym szermierzem na świecie – podejrzewała, że Geraldine była jednak ciut lepsza, ale też Yaxley stawiała przede wszystkim na aktywność fizyczną. Czarodzieje jednak obecnie chętniej sięgali po różdżki niż szpady czy miecze, i ciężko było znaleźć partnerów do treningu, a sztuczki Erika Brenna znała już na pamięć, ojca dawno przerosła, a Geraldine coraz rzadziej dawała radę czymś ją zaskoczyć. Miło było więc poćwiczyć z kimś innym. Uśmiechnęła się z odrobiną satysfakcji, gdy zdołała wytrącić mu z ręki broń. Nigdy nie była najbardziej ambitną istotą na świecie, ale mimo wszystko wygrana zawsze była przyjemna. – Powiedziałabym, że zawsze i wszędzie, ale pewnie lepiej będzie dograć termin wcześniej. Dziękuję za udany pojedynek – powiedziała, kłaniając się przy tym nieco teatralnie, wciąż z bronią w prawym ręku. Nie miała nic przeciwko rewanżowi, ba, była na ten całkiem chętna, acz pewnym problemem mógł tutaj być grafik. Jego napięty, a jej już pękający w szwach i błagający o zmiłowanie. – Odkąd miałam jakieś cztery czy pięć lat. Sama nie pamiętam. Mój ojciec bardzo lubi szermierkę. Inne dziewczynki dostawały na urodziny od ojców lalki, a mój w tajemnicy przed matką wręczał mi noże – stwierdziła z uśmiechem, półżartem, półserio, bo właściwie to na szóste urodziny dostała drewniany miecz, a na dwunaste sztylet, i ten drugi prezent tata naprawdę kazał ukrywać przed mamą… – Chociaż nie mam już niestety na ćwiczenia tyle czasu, ile bym chciała. A szermierka nie wybaczała i nawet krótkie przerwy w treningu oznaczały, że niektóre mięśnie odzwyczajały się od pewnych ruchów i nagle cięcia czy parady nie wychodziły już tak zgrabnie jak wcześniej. – Pod koniec odsłoniłeś się tuż po ataku – stwierdziła po chwili autentycznego namysłu, gdy zadał pytanie. Bo Brenna podchodziła do szermierki poważnie i szybko przeanalizowała w myślach cały pojedynek, szukając faktycznych „dziur”. – I powiedziałabym, że wyprowadzasz silne i celne ciosy, ale powinieneś trochę popracować nad szybkością w obronie… ale nie mogę być pewna, bo trochę za krótko cię obserwowałam – przyznała uczciwie. Jej własną słabością było to, że niekiedy jej ciosy były niedokładne, więc łatwiej było przed nimi umknąć, ale próbowała nad tym pracować. Wyszła z kręgu, wytyczonego przez trawę i pochyliła się, by zebrać swoje rzeczy. RE: [Sierpień 72] She was looking for the sword - Orion Bulstrode - 08.03.2024 Czuł się zaskakująco dobrze. Był zmęczony, trochę ubrudzony i poobijany, ale uśmiech nie schodził mu z twarzy. Niby przegrał i to nawet całkiem solidnie, ale i tak nie przyszedł tutaj dla wygranej. Już sam trening był dla niego nagrodą samą w sobie. W końcu sprawdził swoje zdolności z kimś nowym i wiedział, że ma przed sobą jeszcze sporo pracy. Siniaki, które załatwiła mu Brenna, będą mu o tym jeszcze długo przypominały. Pierwszy raz od dawna miał faktycznie wolny dzień i nie czuł się z tym źle. — No tak, powinienem od razu wziąć to pod uwagę. Patrząc na to, jak aktywne życie prowadzisz... powinienem się zapisywać miesiąc wcześniej? — odparł z lekkim rozbawieniem, z uśmiechem przyjmując jej komplement. Nie był jakoś szczególnie bardzo łasy na komplementy, ale i tak miło było jakiś usłyszeć. Szczególnie od niej, bo przecież dopiero co go pokonała. Miał jednak nadzieję, że przy okazji uda im się jeszcze omówić jego ewentualne błędy. Nim zdążył do tego przejść, Brenna postanowiła uchylić mu nieco rąbka tajemnicy. Nie do końca spodziewał się historii z nożami, ale z drugiej strony — nie wyglądała na kogoś, kto zostałby wychowany w jakiś niewłaściwy sposób. Odpowiedzialna, zdolna i z mocnym poczuciem sprawiedliwości. To ostatnie podobało mu się najbardziej. Jasne, sporo ich różniło, ale miał wrażenie, że akurat w tym są do siebie dość podobni. — Szybko zaczęłaś. Ja miałem chyba z dziesięć czy jedenaście, gdy poprosiłem ojca o treningi. Tego typu aktywności raczej nie były u nas normą, ale mi się spodobało. Nie żałuję, chociaż teraz rozumiem, czemu przegrałem. Masz kilka lat doświadczenia więcej — dodał, posyłając jej przy tym teatralnie przesadzone spojrzenie pełne oburzenia. Następnie na chwilę skupił się na czyszczeniu broni, rozglądając się przy tym po okolicy. Zielono, cicho — zaskakująco przyjemna odskocznia od wiecznie zatłoczonego ministerstwa. Gdy w końcu przeszli do omawiania pojedynku, z powagą i skupieniem wysłuchał jej uwag, notując w głowie kolejne rady i wskazówki. Było widać, że się na tym zna. — Podsumowując — muszę być bardziej uważny, głównie w obronie. Jestem przekonany, że siniaki będą mi przypominały o Twoich słowach — zaśmiał się, chowając ostrze do futerału. — Chciałbym się odwdzięczyć radami z mojej strony, ale obawiam się, że nie mogę powiedzieć niczego, czego byś już nie wiedziała — kontynuował, wstając przy tym z ziemi. — Skoro obserwowałaś za krótko to może... umówimy się na przyszły tydzień? Tutaj, w jakiejś sali. Dostosuję się do Twojego grafiku — dodał jeszcze, posyłając jej przy tym lekki uśmiech. RE: [Sierpień 72] She was looking for the sword - Brenna Longbottom - 09.03.2024 – Bez przesady, nie jest aż tak źle – zapewniła Brenna. Robiła nadgodziny, ale nie aż tak wiele – choćby dlatego, że czekały ją także sprawy Zakonu, ale tymi już zdecydowanie nie chwaliła się w pracy. Podejrzewała, że wychowywano ją zupełnie inaczej niż Bulstrodów, chociaż ci też nie należeli do tych najbardziej konserwatywnych rodzin czystej krwi. Z jednej strony miała mnóstwo swobody, z drugiej kładziono nacisk na pewne rzeczy, które pewnie w ich domu nie były ważne. Ach i dochodził jeszcze fakt, że te więzy łączące mieszkańców Warowni były może momentami wręcz niezdrowo mocne – scementowane zwłaszcza w ostatnich latach, gdy zaczęła się ta sama wojna i narosło poczucie niebezpieczeństwa. Można było się kłócić, czy to dobrze, czy źle. Zwłaszcza, że wyrosła jednak na kogoś trochę rozpuszczonego, kto przywykł stawiać na swoim. – Gdyby nad twoim kominkiem wisiał miecz Godryka Gryffindora, pewnie też od małego świerzbiłby cię ręce, żeby zacząć ćwiczyć szermierkę – powiedziała, posyłając mu ostatni uśmiech, zanim pochyliła się nad własną bronią, aby upewnić się, że zostanie odpowiednio wyczyszczona i zabezpieczona, zanim znowu trafi do pochwy. – Taaak, moja największa słabość w szermierce to bodaj to, że nie jestem mężczyzną, a tego nie przeskoczę – stwierdziła, tym razem uśmiechając się nieco głupio. W przypadku większości starć fizycznych, niestety, jeśli mężczyzna i kobieta byli podobnie wyszkoleni, to on miał większe szanse. Na całe szczęście dla Brenny, niewielu mężczyzn w świecie czarów szkoliło się aż tak pilnie. – Chociaż ojciec powiedziałby, że za bardzo ryzykuję – dodała po chwili uczciwie. – Pewnie. Dlaczego nie? Powinnam znaleźć chwilę, może uda nam się zgrać grafiki – stwierdziła jeszcze, chociaż miała odrobinę wyrzutów sumienia, ale to w końcu był trening, a nie marnowanie czasu... W każdym razie – pozostawało powoli zebrać się z ich tymczasowego pola treningowego. Koniec sesji
|