![]() |
|
[04.07.72, zmierzch] Francuskie burze - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26) +--- Wątek: [04.07.72, zmierzch] Francuskie burze (/showthread.php?tid=2244) Strony:
1
2
|
RE: [04.07.72, zmierzch] Francuskie burze - Brenna Longbottom - 08.12.2023 Brenna z natury nie była wcale osobą skorą do gniewu. Cierpliwie znosiła obrazy pod własnym adresem, wygadywanie głupot, prztyczki w nos od losu jak potknięcie się o korzeń czy zniszczenie ulubionej koszulki. Ale gdy wściekłość już przychodziła, łatwo niósł ją do przodu, czasem za daleko. Teraz zaś złość tkwiła pod powierzchnią skóry, niewyładowana, i zatruwająca powoli, ale systematycznie. Zbierała się od dawna, może już od Beltane, nie mając szansy na prawdziwie ujście, rozbudziła się jednak rankiem: na Voldemorta, na śmierciożerców, na Limbo, bogów i cały świat. Brenna grzebała ją, jak zawsze, przysypywała ziemią, i gdyby nie ta trójka, naprawdę byłby ten spacer, zakupy, odrobiną zwiedzania... Próba ataku rozzłościła ją jednak straszliwie, a to że okazali się nieudolni, paradoksalnie tę złość tylko podsyciło. - Ich nie muszę pytać. Na całe szczęście wiem, że odpowiedź brzmi nie - stwierdziła, przerzucając sobie plecak przez ramię. A potem spojrzała na Mavelle, zapatrzoną w burzowe niebo, zaciskającą szczęki i pieści, i jej własny gniew odszedł jak ręką odjął, zastąpiony przez troskę. W normalnych okolicznościach może zwaliłaby to na karb złości na tę trójkę, ale ostatnio działo się wiele rzeczy, które wyczuliły Brennę jeszcze bardziej na każdy grymas i gest kuzynki. Podeszła do niej i dotknęła jej ramienia. Pod palcami czuła chłód, bo zimno promieniowało od skóry Bones przez przemoczony materiał koszulki. Ale to zimno nie miało znaczenia. A raczej miało: ale tylko dlatego, że wiedziały już. Wiedziały, że może pochłonąć Mavelle i pozostałą trójkę. - Mavy? - spytała cicho, niepewna, czy to nie kolejny raz, gdy do umysłu Mavelle napłynęły wspomnienia wuja... RE: [04.07.72, zmierzch] Francuskie burze - Mavelle Bones - 09.12.2023 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=rvGa7HE.png[/inny avek] - Taaak... – odpowiedź Mavelle była jakaś taka… roztargniona. Kobieta zdecydowanie znajdowała się jakby w innym czasie, innym miejscu; tyle że tym razem wspomnienie, jakie ją nawiedziło, nie należało do wujka. Nie trafiła w cudzą przeszłość, nie oglądała jej swoimi oczyma, dziwiąc się, dlaczego wszystko tak bardzo nie pasuje. Teraz… teraz to było jednak coś, co umknęło jej samej. Odprysk furii, który to przecież stanowił część jej samej, na tyle świeży, że przecież powinna mieć to wręcz wyryte w pamięci. Choćby po to, żeby nie uznać, że jednak ten typek nie był taki zły i żeby nie przybiec zaraz do niego z podkulonym ogonem czy wręcz nie przywitać z szeroko otwartymi ramionami, gdyby pojawił się przed progiem. Drgnęła lekko, gdy dotyk kuzynki wyrwał ją z tego zamyślenia. Przeszłość jej teraz nie pochłonęła, nie w ten sposób, jak działo się to w maju. Rozluźniła się, posłała nawet Brennie blady uśmiech, że przecież… wszystko w porządku. Naprawdę. - Wybacz, zamyśliłam się – rzuciła, zarzucając w końcu plecak na ramię – Chodź, Promyczku, im szybciej trafimy do hotelu, tym szybciej ruszymy na podbój miasta – dodała, ruszając przed siebie, jak gdyby nigdy nic. Może i Paryż nie przywitał ich teraz szczególnie gościnnie, ale… czekał otworem. Zaś zakupy same się nie zrobią, prawda? Koniec sesji
|